Zarabianie w Internecie czyli jak dorobić do pensji? #1 – Wprowadzenie

Nie samym cięciem kosztów żyje człowiek oszczędny, dlatego – zgodnie z zapowiedziami – rozpoczynam cykl praktycznych artykułów dotyczących wykorzystania Internetu w zakresie dorobienia do pensji od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie.

Zasady:

  1. Ten quasi-kurs jest skierowany głównie do osób początkujących, które na poważnie chcą się zająć czerpaniem zysków z sieci.
  2. Zaznaczam, że nie jestem żadnym guru, tylko praktykiem, zdobywającym doświadczenie w tej dziedzinie od 2002 roku i utrzymującym się głównie z dochodów zarabianych w Internecie.
  3. Nie będę wdawał się w szczegóły stricte techniczne, dlatego choćby minimalna znajomość technologii i standardów wykorzystywanych w sieci będzie plusem.
  4. Kurs ma w domyśle stanowić pewnego rodzaju punkt wyjścia, a nie kopię podręczników do zarabiania w sieci.
  5. Tematyka zarabiania w sieci jest niezwykle szeroka, dlatego uprzedzam, że niektóre tematy będę poruszał dokładniej, inne pobieżnie, a jeszcze innych wcale.
  6. Kurs będzie dość „swobodny”, dlatego jeżeli macie jakieś pomysły na wpisy, zawsze możecie dać znać w komentarzach.

Zaczniemy od kilku faktów związanych z zarobkowaniem w sieci, z których wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy.

  • Po pierwsze: choć każdy może zarabiać w sieci, nie jest to zajęcie dla każdego. Tylko zdeterminowane osoby, chętne do nieustannego poszerzania swoich horyzontów, będą w stanie osiągnąć stabilne dochody z internetowych źródeł. Jeżeli należysz do osób, które łatwo się zniechęcają, może lepiej będzie zdobyć trochę pieniędzy w sposób przedstawiony w tym wpisie.
  • Po drugie: na zauważalne efekty z pracy w sieci trzeba poczekać, zwłaszcza w polskim Internecie. Zarabianie większych pieniędzy „przez noc” udaje się głównie ludziom, którzy już mają wyrobioną markę w sieci i własne produkty – nieznane, dopiero startujące osoby raczej nie mają co liczyć na „rzekę złota” po kilkudziesięciu godzinach pracy.
  • Po trzecie: wbrew pozorom w wielu przypadkach nie ma konieczności zakładania działalności gospodarczej. W sieci wiele spraw załatwia się na umowę o dzieło lub zlecenie, dlatego o ile samodzielnie nie będziemy czegoś w sieci sprzedawać, start jest pod tym względem bardzo prosty.
  • Po czwarte: w sieci doskonała ilość narzędzi dostępnych jest za darmo i nie ma przeszkód, by z nich korzystać. Jednak gdy liczy się czas lub poważnie traktujemy tę formę zarobkowania, nie obejdzie się bez wydatków.
  • Po piąte: jeżeli chcesz zarabiać w sieci, musisz traktować to zajęcie jak dodatkowy etat. Oznacza to, że musisz wygospodarować na nie czas i zadbać o odpowiednie warunki pracy. Bez poważnego i zorganizowanego podejścia nie zarobisz nawet na przysłowiowe waciki.

Tyle na dziś. Co prawda niewiele jest „mięsa” w tym artykule, ale tak to zazwyczaj bywa we wprowadzeniach. Mam nadzieję, że uda mi się tym wpisem rozbudzić dyskusję, która zaowocuje obraniem kierunku kursu, z którego większość Czytelników będzie zadowolona.

Zatem, jeżeli masz jakiekolwiek pytania lub sugestie – napisz je śmiało w komentarzach. Kolejny wpis w temacie niedługo.

37 myśli nt. „Zarabianie w Internecie czyli jak dorobić do pensji? #1 – Wprowadzenie

  1. Warto tu dodać, że sam start nie musi się wiązać z kosztami. Darmowy hosting, darmowy wordpress + adsense wystarczy ale… sam pierwszy przelew (wówczas na 100$) dostałem po pół roku regularnego prowadzenia jednego z blogów.

    Jednak jeśli chcecie zarabiać więcej wydawać trochę trzeba – profesjonalny hosting, własna domena, profesjonalne layouty. Można jednak rozegrać to tak, że wydajecie / inwestujecie zarobione na blogu pieniądze, więc w ogólnym bilansie nie dokładacie do interesu nawet na początku (oczywiście oprócz własnej pracy).

  2. dzikaBarakuda, już niedługo :-) BTW fajnie, że zagląda tutaj ktoś z ETI :D

    Arek, na moje empiryczne komentarze jak najbardziej będzie można liczyć, choć uprzedzam, że absolutnie wszystkich kart nie odkryję ;-)

    Paweł Choiński, oczywiście. Zasada IMHO brzmi: im więcej kontroli chce się mieć nad swoim dodatkowym źródłem dochodów, tym lepiej mieć świadomość nieuniknionych wydatków. Ja też zaczynałem od blogów na wordpress.org i blogspot.com (dawniej jeszcze na republice.pl), ale tak naprawdę dostałem kopa do pracy, gdy zainwestowałem swoje własne pieniądze. Wydatek po prostu musiał mi się zwrócić!

    Reinwestowanie zarobków – zwłaszcza na początku – to świetny pomysł.

  3. A mnie najbardziej podoba się obrazek :)

    Też niedawno zacząłem bloga i opisuję rzecz która mnie dosyć pasjonuje. Raczej nie liczę na kokosy bo jest to działka niszowa.

  4. Mnie interesowało by gdzie jest granica tego dorabiania i jakie są Wasze doświadczenia z urzędami.

    Osobiście założyłem firmę jak tylko miałem comiesięczne przelewy z AdSense, aby uniknąć potraktowania mojej działalności jako niezgłoszonej.

    Ciekaw jestem ile trzeba mieć tych umów zlecenie itp. miesięcznie aby zostać wziętym na celownik i czy łatwo przechodzi Wam w skarbówce rozliczanie tego typu dochodów.

  5. Przecież nie ma żadnego punktu, kiedy musisz założyć działalność gospodarczą jak pracujesz na umowach zlecenia. Tak samo możesz pracować na zlecenie w hipermarkecie jak pracować na zlecenie dla programów partnerskich albo pisać artykuły do magazynów. Nie potrzeba do tego działalności gospodarczej. Dopiero kiedy coś sam sprzedajesz, to musisz założyć firmę.

  6. A na jakiej podstawie tak twierdzisz?

    Bo doradca podatkowy, z którym to konsultowałem uważał, że dużo różnych umów o dzieło pod rząd może być potraktowane jak działalność gospodarcza…

  7. Na podstawie definicji umowy zlecenia: http://pl.wikipedia.org/wiki/Umowa_zlecenia

    "Przedmiotem umowy zlecenia jest wykonanie określonej czynności prawnej (odpłatnie lub nieodpłatnie)" – w przypadku PP tą czynnością jest polecanie produktów. Wiem, że freelancerzy nie muszą zakładać firmy, bo mogą się rozliczać właśnie na takich umowach. Mimo, że pracują tak na co dzień.

    Ja uważam, że przesadą by było, żeby pod to też trzeba by było zakładać działalność gospodarczą. W takim wypadku osoby, które np. w wakacje dorabiają sobie ciągle zatrudniając się na inne umowy zlecenia musiałyby zakładać firmę (pracowałem tak w jedne wakacje na kilka umów pod rząd). Krzysztof Lis od dłuższego czasu zarabia większe pieniądze online i z tego co wiem nie ma firmy i wszystko rozlicza na umowach. Nie słyszałem, żeby miał problemy.

    Ale myślę, że nie ma co nad tym dyskutować, bo ja prawnikiem nie jestem. Niedługo planuję wystąpić o interpretację i będę miał wszystko jasno na papierze.

    Ja trzymam się z dala od wszelkich form działalności gospodarczej w Polsce. Jeżeli miałbym zakładać firmę, to na pewno nie tu, bo koszty są chore, szczególnie jak skończy się ulga.

  8. Rzeczywiście nie ma co gdybać, jak będziesz miał interpretację to z pewnością się o tym dowiemy z Twojego bloga :-)

    Co do firmy w Polsce to bym tak nie demonizował. Jak już się zakłada to raczej z myślą o większych dochodach, przy których te parę stówek ZUSu (które pewnie masz na myśli) to pikuś. Tym bardziej, że wówczas otwierają się dodatkowe możliwości zarobkowe i jest łatwiej niż "na umowach".

  9. Tutaj w pełni się zgadzam, otwierają się nowe możliwości zarobkowe i to bardzo atrakcyjne jak np. własna sprzedaż. Jednak ja wychodzę z założenia, że podatki to koszt i trzeba je minimalizować, więc wolałbym zapłacić na starcie więcej i założyć firmę np. na Cyprze, żeby potem nie płacić podatków w ogóle.

  10. Rozliczając się na umowach zawsze podatek zapłacisz, a firmowe wydatki można tak zoptymalizować by wyjść z podatkiem na zero, zanim przeprowadzisz się na Cypr ;-)

    Moim zdaniem przy większym poziomie dochodów w internecie, po prostu nie opłaca się nie mieć działalności, nawet w Polsce.

  11. Dzięki za przedstawienie swojego punktu widzenia, bo spojrzałem teraz na to z innej strony. Ale z tymi wydatkami firmowymi to jest trochę wada, bo zaczyna się pojawiać myślenie "wezmę więcej i sobie wliczę w koszty" i potem się zaczyna brać to, czego nie potrzeba. Tak czy inaczej upieram się przy rajach podatkowych też z tego powodu, że można tam zminimalizować do zera robotę papierkową (z powodu działania poza tym krajem). W Polsce odpycha mnie biurokracja. A dla mnie ważne jest, żebym nie musiał niczego doglądać, bo chcę prowadzić mobilny styl życia.

  12. co do unikania za wszelka cene polskich podatkow – dochodzi tu jeszcze kwestia etyczna, widze, ze u mlodziezy z tym slabo. a jezeli chodzi o zus – kto bedzie placil emerytury waszych rodzicow, gdy juz wszyscy uciekna stad na cypr?

  13. @ graz: a kto będzie płacił nasze emerytury? Nie sądzę, że uczestniczenie w piramidzie finansowej, jaką jest ZUS jest aż tak chwalebne z punktu widzenia etyki.

    @ Paweł: czekam na duuużo mięska :)

  14. graz to nie jest kwestia etyczna. Jeżeli ktoś Cię obrabia to masz mu oddawać kasę z uśmiechem na ustach? W tym kraju nie wspiera się przedsiębiorców tylko dowala im ciągle dodatkowe koszty i utrudnienia. Zgadzam się z Cejrowskim, który powiedział, że podatki to koszt i że trzeba je minimalizować. Skoro jest opcja ich nie płacić, to po co płacić i wyrzucać pieniądze w błoto? A co do emerytur to zgadzam się z Leszkiem.

  15. Może komuś wydać się to śmieszne i banalne ale ten 16-sekundowy film odpowiada na pytanie – jak osiągnąć sukces.

    http://www.youtube.com/watch?v=DQps6jh1maM

    ..i odnosi się to również do zarabiania w internecie. Zamiast zastanawiać się na tym jaką niszę wybrać (a jest ich jeszcze sporo w polskim internecie) to po prostu rób to co lubisz. Jeśli interesują Cię sporty motorowe – załóż bloga na ten temat i trzymaj się tego nie patrząc na konkurencję. Jeśli kochasz bankowość i finanse – ta sama historia.

    Na własnym tyłku przekonałem się, że gdy nie masz o czymś zielonego pojęcia i nie pasjonuje Cię to w ogóle to wielkiej kasy nie zrobisz.

  16. Ciekaw jestem czy wypowiadający się tutaj młodzi przeciwnicy podatków studiują sobie na prywatnych uczelniach czy za pieniądze podatników…

    A może jeszcze stypendia dostajecie?

  17. @ Profesor: ja studiowałem na uczelni państwowej. To, że chcę optymalizować podatki, to coś złego? Teraz w paliwie, towarach i usługach płacę tyle podatku, że wydaje mi się iż nasz kraj jakoś super nie zbiednieje. A zaoszczędzone pieniądze przecież inwestuję w Polsce, przez co znowu za jakiś czas będą one opodatkowane.

    Więc teraz proszę mi powiedzieć, czy za to, że studiowałem na państwowej uczelni nie mogę optymalizować i tak dużych podatków?

  18. Łukasz wiem. Niestety to tylko taka podstawka, ale raczej ma większą moc niż ustna informacja z Krajowej Informacji Podatkowej. Co i tak uważam za idiotyczne.

  19. Wprawdzie prawniczką nie jestem, ale nawiąże do kwestii umowy zlecenia/o dzieło. Wiadomo, w podatkach logika nie funkcjonuje, ale…

    Niezgłoszona działalność gospodarcza to np. handel na allegro, albo coś w tym stylu, np udzielanie korepetycji. I to do tego najbardziej się doczepiają.

    Np. nie słyszałam nigdy, żeby którykolwiek z dziennikarzy zakładał firmę świadczącą usługi pisania tekstów, a przecież w większości mediów etaty mają nieliczni. Jeśli jest konkretne dzieło to zawsze podpisujesz umowę o dzieło i nikt się nie przyczepi. Tak samo jak umowy zlecenia. Nie słyszałam jeszcze o przypadku, że ktoś kto ma udokumentowane przychody i pracuje na umowę zlecenie czy o dzieło był oskarżany o niezgłoszoną działalność gospodarczą. W przeciwnym wypadku w biedronce musieliby pracować sami właściciele jednoosobowych firm specjalizujących się w wykładaniu towarów:)

  20. @ profesor Ja studiuję za pieniądze podatników i to w dodatku już drugi kierunek. Nawet stypendium dostaję! Ale za pieniądze podatników znaczy też, że za moje własne. W końcu też płacę tu podatki. Nie zamierzam wyjeżdżać z Polski, chcę tu żyć i pracować. Ale po prostu wolę zapłacić niższy podatek niż wyższy, jeśli mogę to legalnie zrobić.

  21. @Sokomaniak: trochę go szukałem ;-) P.S. Zapoznaj się proszę z polityką komentowania.

    @graz: IMHO lepiej odpalić rodzicom z własnej wypłaty "emeryturę", jak będzie potrzeba, niż przez całe życie fundować nowe budynki ZUS'owi, a na starość mieć figę.

    @Leszek: będzie mięsko, będzie. Musimy się w końcu spotkać :-)

    @Andrzej: super fragment. Laska w tym filmie zrobił robotę. Prawie z niego taki polski the Dude ;-) Ostatnie zdanie z Twojej wypowiedzi to świetne spostrzeżenie – ja zarabiam wyłącznie na tym, co mnie kręci – wszelkie inne próby tylko mnie męczyły. Pewnie będzie o tym z akapit w kursie ;-)

  22. @pawel kata: rozumiem, ze obliczajac te swoja kwote potrzebna by osiagnac wolnosc finansowa masz po stronie obciazen wpisane 'emerytura dla rodzicow' prawda?

    @leszek: owszem, kraj biednieje, gdy uszczuplane sa wplywy do budzetu bedace efektem fikcyjnego rejestrowania firm na cyprze. co do zusu, takie systemy dzialaja na zasadzie piramidy w calym cywilizowanym swiecie – uk, usa, niemcy, gdziekolwiek nie spojrzec. Gdyby latwo sie bylo z tego wyplatac, juz dawno ktos by sie tym zajal na powaznie (korwinow nie licze) i zagwarantowal sobie sukces na kolejne wieeele kadencji.

    @marcin: podatki to jak najbardziej kwestia etyczna. studiujecie, leczycie sie, korzystacie z infrastruktury, ubiegacie sie o dotacje itd, wszystko 'za darmo' czyli za panstwowe pieniadze. podatkow nie chce placic nikt, wiec je 'optymalizuje', a potem jest placz, ze kraj sie pograza w spirali dlugu.

    @lukasz – opinia naczelnika urzedu skarowego jest wiazaca, ale tylko dla tego urzedu, ktory ja wydal.

  23. Graz ja bym tak nie demonizował tego zakładania firm za granicą, ile procent polskich przedsiębiorców rezygnuje z działalności w Polsce i zakłada firmę na Cyprze? Będzie chociaż 1%? To jest mniejszość. To takie same gdybanie jak "kto będzie pracował, jeżeli wszyscy będą przedsiębiorcami".

    Państwo nie pogrąża się w spirali długów z powodu za małych wpływów z podatków tylko z powodu złego zarządzania. Poczytaj o tej kobiecie: http://www.examiner.com/x-431-SF-Politics-Examine…

    Można się nie zadłużać, ale do zarządzania potrzebne są odpowiednie osoby. I rozwiązaniem nie jest podwyższanie podatków, ale ich obniżanie. O tym możesz pokrótce poczytać tu: http://www.sovereignman.com/expat/a-good-reason-t…

    Ale nie zgrywam ekonomisty i nie uważam się za specjalistę, więc podkreślam że to moja opinia – osoby, która nie jest i nie ma zamiaru być politykiem ani ekonomistą.

  24. Od jakiegoś czasu próbuję i muszę przyznać, że idzie całkiem nieźle jak na początkującego. Dla mnie e-biznes nie jest tylko sposobem na zarabianie dodatkowych pieniędzy, to przede wszystkim idealna droga do poznawania ludzi myślących podobnie jak ja.

  25. @graz: Po pierwsze: Sarkazm nie był potrzebny. Po drugie: z moich składek, płaconych przez całe życie, ile pieniędzy – Twoim zdaniem – trafiłoby bezpośrednio do moich rodziców? Moim zdaniem grosze.

    Jak by tego było mało, ja sam – już dzisiaj – wiem, że nie mam co liczyć na godną emeryturę od ZUS'u – dlatego nie odpowiada mi taki system i będę go wspierał tylko i wyłącznie w zakresie, który jest mi narzucony przez prawo.

    A to, że taki sam jest w UK czy USA czy gdziekolwiek indziej, wcale nie oznacza, że nie jest głu… znaczy się nieefektywny.

    "kraj biednieje, gdy uszczuplane sa wplywy do budzetu bedace efektem fikcyjnego rejestrowania firm na cyprze" — Żyjemy w takich czasach, że każdy "kombinuje" w ramach prawa jak by tu mniej oddać państwu. Uważam, że nie ma w tym nic dziwnego, tym bardziej, że pieniądze podatników są najzwyczajniej w świecie marnowane i źle zagospodarowywane.

  26. Ja mam sposób na myślenie o podatkach. Wybieram sobie jakiś element sfery budżetowej, który jest potrzebny i niemożliwy do załatwienia inaczej i wyobrażam, że akurat moje podatki idą właśnie na to. Wiem, że to zniekształcenie rzeczywistości, ale skoro i tak podatki płacę to wolę w ten sposób o nich myśleć, oczywiście nie stroniąc od optymalizacji (ale bez kombinowania z firmami na Cyprze).

  27. @pawel – z twoich stawek trafia do rodzicow grosze, z innych inne grosze, ziarnko do ziarnka i uzbiera sie emerytura, niewielka, ale sie uzbiera. a te pozycje po stronie winien nazwana 'emerytura dla rodzicow' masz, czy nie? bo skoro twierdzisz, ze im te emeryture zasponsorujesz i dlatego 'optymalizujesz' zus to wypadaloby miec.

    a co do podatkow, to dlatego sie mowi o 'optymalizowaniu', 'kombinowaniu', 'naginaniu regulacji' itd, bo kradzieza nikt tego nazwac rzeczywiscie wprost nie moze. dlatego pisalem, ze jest to kwestia etyczna i sciemnianie na podatkach ma z obywatelska uczciwoscia wspolnego nic.

    nie pisze, ze formula sysytemow emerytalnych na swiecie jest najefektywniejsza z mozliwych. proponuje eksperyment, zastanow sie w domu nad lepsza, ale sytuacje wyjsciowa masz taka jaka jest obecnie. a obecnie jest jaka jest, prawo jest jakie jest, jak ci sie nie podoba, sa mechanizmy zeby do tego podejsc. myslenie, ze skoro uwazam obowiazujacy prawnie system za pozbawiony logiki to sprobuje go obejsc jest nieproduktywne i szkodliwe dla ogolu i niebezpieczne dla jednostki, bo mozna sie narazic na sankcje.

    co do marnowania podatkow, glosuj na tych, co marnowac nie beda.

    na koniec najlepsze – cutuje: ' zyjemy w takich czasach, ze kazdy kombinuje' i niedopowiedzenie, ze skoro kazdy, to moge i ja. relatywizm w czystej postaci. no chlopie myslac w ten sposob to sie tu nigdy nie skonczy zlodziejstwo, korupcja, i inne zarazy toczace ten kraj od 89 roku. no bo skoro wszyscy tak robia…

  28. zrozum kolego ze unikanie podatkow przez nieelite jest odbieraniem tego co im sie nalezy; jesli zlodziej okradnie wies, kazdemu 10 tys a we wsi jest 100 mieszkancow, i gdy zakradne sie do zlodzieja i wezme swoje 10 tys, to mam czuc sie winny ze on juz duzo wydal i reszta ludzi nie moze odzyskac swoich pieniedzy ? zrozum ze elity nas doja i kombinujac na podatkach I TAK NIE ODZYSKASZ TEGO CO CI UKRADLI W BIALYCH REKAWICZKACH, chyba ze jestes jednym z nich, tych ktorzy maja krew na rekach

  29. zwiedzajacy, co ty za bzdury wypisujesz? jakie elity ci pieniadze kradna? czy ty naprawde nie rozumiesz jak dziala system finansow publicznych (nie mowie, ze jest doskonaly, ale jakie zlodziejstwo?) czy ty nalezysz do tych, ktorzy uwazaja, ze anna kalata zrobila sobie operacje plastyczne za pieniadze podatnikow i w zwiazku z tym lozyc na to nie bedziesz? krew na rekach, lol, rece opadaja.

  30. @graz: "z twoich stawek trafia do rodzicow grosze, z innych inne grosze, ziarnko do ziarnka i uzbiera sie emerytura, niewielka, ale sie uzbiera." — Po co komu "niewielka" emerytura? Ty chciałbyś żyć z *niewielkiej* emerytury? Bo ja nie. Dlatego wybrałem dążenie do wolności finansowej i dawanie z siebie więcej teraz, gdy jestem jeszcze młody. Godna emerytura w Polsce to mit! Przez całe życie karmi się nas obrazkami w stylu złota jesień życia pod palmami i teraz mam się godzić na głodową stawkę, pokrywającą jedynie "koszt tabletek"? Bez jaj. Jeżeli Tobie to pasuje, to wspieraj ten "system" jak bardzo chcesz, ja będę wyłacznie ramach prawa.

    "a te pozycje po stronie winien nazwana ‘emerytura dla rodzicow’ masz, czy nie? bo skoro twierdzisz, ze im te emeryture zasponsorujesz i dlatego ‘optymalizujesz’ zus to wypadaloby miec."

    Po pierwsze: a co Ciebie to obchodzi?

    Po drugie: nie pisałem nic o optymalizowaniu ZUS'u. A moi rodzice świetnie sobie radzą, więc nie obawiam się o ich przyszłość. Wiem jednak, że w zamian za całe życie płacenia składek, ani nie dostaną godnej emerytury, ani solidnej opieki zdrowotnej. A jeżeli będzie trzeba, to im pomogę, bez względu na wszystko – nawet jeżeli miałoby to oznaczać wspomaganie ich pieniędzmi z własnej kieszeni.

    "a co do podatkow, to dlatego sie mowi o ‘optymalizowaniu’, ‘kombinowaniu’, ‘naginaniu regulacji’ itd, bo kradzieza nikt tego nazwac rzeczywiscie wprost nie moze." — Graz, nie mam pojęcia, o co Ci chodzi. Jeżeli są przepisy w polskim prawie, które pozwalają w określonych sytuacjach płacić mniejsze lub inne podatki, to chyba tylko głupek by nie skorzystał z takiej możliwości.

    "myslenie, ze skoro uwazam obowiazujacy prawnie system za pozbawiony logiki to sprobuje go obejsc jest nieproduktywne i szkodliwe dla ogolu i niebezpieczne dla jednostki, bo mozna sie narazic na sankcje." — IMHO błędnie utożsamiasz pojęcia "optymalizowanie" i "kombinowanie" z kradzieżą. Nikt tutaj o okradaniu państwa z czegokolwiek nie pisał. Co innego "musieć i nie płacić", a co innego "nie płacić, bo się nie musi".

    "co do marnowania podatkow, glosuj na tych, co marnowac nie beda." — to miał być dowcip, prawda? Odkąd mogę głosować nie opuściłem żadnych wyborów w życiu (samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich), a moja sytuacja – bez względu na to, na kogo bym głosował, nie poprawiła się. Wiesz co by na to powiedział Albert Einstein?

    "Szalenstwo: powtarzac tę samą czynność w kólko i oczekiwac odmiennych rezultatów."

    Moje "szaleństwo" skończy się pewnie po tych wyborach.

    "no chlopie myslac w ten sposob to sie tu nigdy nie skonczy zlodziejstwo, korupcja, i inne zarazy toczace ten kraj od 89 roku. no bo skoro wszyscy tak robia…" — to, o czym piszesz, to dla mnie nieosiągalna utopia i nie poświęcę swojego życia na to, by "próbować" ją osiągnąć.

  31. @ graz:

    Słuchaj, myślę, że całe to emerytalne zło zaczęło się w momencie, kiedy to państwo przejęło zobowiązania dzieci względem starych zniedołężniałych rodziców. I teraz – jak sam piszesz nie da się tego odkręcić. Ok, może nie na dużą skalę, ale na małą na pewno. Wierz mi, mimo, że płacę podatki w PL i w sumie to ich drastycznie nie optymalizuję, to i tak wspomagam moich rodziców – także finansowo, jeśli zachodzi taka potrzeba. To odnośnie tego, co pisałeś o zobowiązaniach naszego pokolenia względem starszego.

    Dwa: sam "lol"-ujesz, jak ktoś nazywa podatki złodziejstwem, ale jednocześnie dajesz Nam do zrozumienia, że optymalizacja podatków to złodziejstwo, więc się zdecyduj. Myślę, że nawet jeśli optymalizowanie podatków, to złodziejstwo, to i tak w ramach prawa, które przecież nie ja sobie ustaliłem. I znowu nieścisłość – bronisz systemu, ale jak ktoś korzysta z jego owoców (bo Ordynacja podatkowa, to przecież twór naszego kraju, a nie pojedynczego drobnego złodziejaszka Leszka Maruszczyka), to już jest be.

    Nie chcę reprezentować podejścia "elita kradnie", ale mimo to coś się we mnie burzy, jeśli posłowie za grubą kasę debatują kilka dni o prawdziwych pierdołach, zamiast zająć się sprawami istotnymi. A w przerwach jeżdżą po kraju wspierać ludzi na duchu (a właściwie po to, żeby się lansować przed wyborami) – tak, uważam, że podstawowym zadaniem premiera nie jest robienie zgrzebnej minki przed kamerami i szukanie winnych powodzi. Są inne organy od tego.

    I jeszcze na sam koniec, powiedz mi, na kogo mam zagłosować. Jakoś nie umiem wskazać partii politycznej / pojedynczego człowieka, który by był na prawdę dobrym politykiem. Wiem, że niby mogę wpłynąć na ten kraj głosując, tak jest w teorii, w praktyce już gorzej. Ale ja pójdę oddać głos. Pusty, jak co roku.

  32. "jakie elity ci pieniadze kradna? " jak mozna byc tak bezczelnym ch…. , apeluje o bana dla tego … jednego z decydentow