3 diabelsko skuteczne triki na podniesienie produktywności

To jest wpis gościnny autorstwa Bartka Popiela. Bartek prowadzi blog BartekPopiel.pl na którym pisze o produktywności, komunikacji i efektywnej nauce. Jest autorem ebooka “Zrobię To Dzisiaj!” oraz kursu online “TurboStrategie Nauki”.

„Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić.”
— Albert Einstein

Umiejętność gospodarowania czasem jest niezwykle ważna. Jest czymś, czego w żaden sposób nie da się odzyskać – można tylko korzystać z niego w mądry sposób. Podejść do zarządzania czasem jest wiele: jedni uważają, że powinno się go wykorzystywać maksymalnie produktywnie. Z kolei inni uważają, że żyje się tylko raz i trzeba maksymalnie korzystać z tego, co przynosi dzień dzisiejszy.

Tak naprawdę każde z tych podejść ma swoje racje. Cóż więc robić? Trzeba znaleźć złoty środek – pracować mądrze i wydajnie, a pozostały czas przeznaczać na celebrację życia. Aby dojść do dobrego balansu trzeba zmiany kilku nawyków oraz odpowiedzi na pytania:

Czego tak naprawdę chcesz od życia?

Dlaczego właśnie taką drogę wybierasz?

Czym mocniejsze będzie Twoje „dlaczego tego chcę”, tym szybciej znajdzie się odpowiedź na pytanie „jak to osiągnąć?”.

Koncentracja

Żyjemy w erze chaosu informacyjnego. Nieustannie dostajemy nowe maile, telefony, smsy, prywatne wiadomości na Facebooku, NK i wielu innych portalach społecznościowych.

Sprawdzamy co napisali znajomi, czy dodali nowe zdjęcia, czy skomentowali nasze fotki i wypowiedzi. To wszystko bardzo angażuje, a wielu ludzi wręcz uzależnia.

Nie ma znaczenia czy jesteś blogerem, nauczycielem, kompozytorem, grafikiem, programistą, copywriterem czy barmanem – koncentracja jest kluczem do lepszych efektów. Dlaczego? Bo przełączając się z zadania na zadanie tracisz wiele energii.

Wyobraź sobie, że siadasz do nauki. Masz za dwa dni egzamin i chcesz zrobić gruntowną powtórkę. Nagle rozlega się dźwięk telefonu. To Twój dobry znajomy! Dzwoni ponieważ chce zmienić pracę i jest ciekaw Twojego zdania. Po piętnastu minutach rozmowy znów wracasz do książek. Zaczynasz czytać i w momencie kiedy wpadasz w rytm rozlega się dzwonek do drzwi: tym razem sąsiadka przyszła zapytać, czy przypadkiem nie widziałeś kota, który właśnie jej uciekł.

Zaczynasz się irytować, że co chwilę ktoś przerywa Ci pracę i postanawiasz chwilę się zrelaksować. Wchodzisz na Facebooka, następnie Demotywatory i honorową rundę kończysz na Wykopie.

Patrzysz na zegarek i widzisz, że zbliża się południe. Czujesz lekkie ściskanie w brzuchu i słyszysz burczenie. Mówisz: „Ok, zjem coś i siadam do nauki”. Niestety nauka zaraz po jedzeniu nie jest najlepszym pomysłem ponieważ zaczyna się etap trawienia, człowiek robi się śpiący, a poziom koncentracji znacznie spada.

Tylko jedna rzecz

Jeżeli chcesz osiągnąć zamierzone cele, skup się tylko i wyłącznie na jednej rzeczy na raz.

Nie da się jednocześnie rozmawiać i czytać książki. Nie można pisać artykułu i jednocześnie zachwycać się nowymi zdjęciami naszych przyjaciół. Nie da się oglądać filmu i jednocześnie grać na komputerze.

Robiąc dwie i więcej rzeczy na raz tak naprawdę NIC nie będzie zrobione dobrze. Koszty przełączania się z zadania na zadanie są ogromne.

Twoja oaza spokoju

Aby podnieść swoją produktywność i robić tylko jedną rzecz, koniecznie zadbaj o swoje środowisko:

Wyczyść biurko – umieść na nim tylko to, czego używasz codziennie. Resztę schowaj do pudła, albo wyrzuć. Najlepiej gdybyś miał przy sobie tylko to, czego aktualnie używasz. Pisząc ten artykuł na moim stole jest tylko laptop i szklanka z czystą wodą.

Przygotuj wszystko co potrzebne – kiedy się uczysz lub pracujesz zastanów się co będzie Ci potrzebne, a następnie zgromadź te rzeczy wokół siebie. Powiedzmy, że uczysz się matematyki lub fizyki. Miej pod ręką: coś do pisania, czyste kartki, pisaki, linijkę, kalkulator. Co jeszcze potrzebujesz? Może tablicę z wzorami? Przykładowe zadania? Pomyśl o tym wcześniej. To zaoszczędzi nie tylko Twój czas, ale także mnóstwo niepotrzebnych frustracji.

Wycisz telefon – ranga telefonu urosła do tego stopnia, że dzisiaj każdy nosi go przy sobie i w jakiś sposób reaguje, gdy ten daje o sobie znać. Jeszcze całkiem niedawno w Polsce panowała era telefonów domowych. Wtedy nie martwiłeś się tym, że nie odbierasz gdy jesteś na spacerze lub w pracy.

Tymczasem dzisiaj być może bardzo się przejmujesz gdy wyjdziesz do pracy i nie masz ze sobą telefonu. Przypomnij sobie jak zareagowałeś ostatnim razem gdy zapomniałeś komórki? Pomyślałeś o tym by po niego wrócić? A może wróciłeś?

Tak czy inaczej bądź świadom tego, że nie zawsze musisz być dostępny. Nie zawsze musisz odbierać jeśli pracujesz nad czymś, co daje ludziom wartość. Skończysz pracę, to oddzwonisz : )

Pozamykaj wszelkie komunikatory – Pamiętam jak podłączono mi Internet i fascynowałem się komunikatorem gg. Mogłem się komunikować ze znajomymi bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Żadnych limitów czasowych, ani objętościowych.

Taki okres fascynacji miało w tamtym czasie wiele osób i mój komunikator zapełniony był znajomymi na „dostępnym”. Wielokrotnie rozmawiałem z kilkoma osobami jednocześnie przemieszczając się tylko między okienkami (to jeszcze była wersja GG bez kart w jednym oknie :D).

Rozmowy trwały długimi godzinami, a tak naprawdę nie wnosiły wiele wartości do życia rozmawiających.

Po jakimś czasie człowiek się przyzwyczaja do takich rzeczy i już nie budzą one tyle emocji. Zacząłem więc przesiadywać na „niewidocznym” i tylko odpowiadać na ważne sprawy. To również okazało się nieskuteczne.

Siedziałem nad książkami, ale komputer miałem włączony. Kiedy kątem oka zauważyłem, że jest nowa wiadomość po prostu nie potrafiłem się opanować i musiałem sprawdzić co to takiego :D (brzmi znajomo? ;) )

Kolejny etap trwa do dziś. Komunikator włączam raz na dwa tygodnie (czasami raz na miesiąc) by sprawdzić czy nadeszły jakieś wiadomości. Po szybkiej selekcji ponownie zamykam komunikator na dłuższy okres.

Zrezygnuj z powiadomienia o nowych mailach – kiedy na pulpicie lub na pasku zadań pojawia się informacja: „Masz nową wiadomość” automatycznie budzi się w Tobie ciekawość. Przerywasz pracę lub naukę by przeczytać nowe maile. Później wracasz do swoich spraw, ale po chwili dostrzegasz nowe powiadomienie i sytuacja się powtarza. Takie działanie jest niepotrzebne i nieefektywne.

Naucz się sprawdzać maila dwa razy dziennie – to naprawdę wystarczy. Osobiście robię to co dwa, trzy dni. Więcej trików na poskromienie maila znajdziesz w artykule „Jak w pełni zapanować nad skrzynką mailową?

Zamknij przeglądarkę i zbędne programy – gdy pracujesz w arkuszu kalkulacyjnym lub edytorze tekstu, to pozamykaj wszystkie inne programy z przeglądarką na czele. Gdy będzie otwarta zwiększasz prawdopodobieństwo, że wejdziesz „tylko na pięć minut” sprawdzić co słychać w świecie. Od portalu do portalu i minuty zamieniają się w godziny.

Ustaw zegarynkę – Jesteś człowiekiem, a nie maszyną i co jakiś czas potrzebujesz przerwy. Odpoczynek jest konieczny po to, by wrócić z nowymi zapasami energii i skutecznie działać dalej. Zamiast sprawdzania godziny na zegarku proponuję ustawienie minutnika lub budzika.

Postaw go poza swoim polem widzenia i pracuj dopóki nie usłyszysz dzwonka. To znacznie lepsze niż sprawdzanie ile czasu pozostało do przerwy.

Jedna uwaga: kiedy usłyszysz dzwonek nie rób przerwy natychmiast. Dokończ zagadnienie którym się zajmujesz. Jak piszesz artykuł, to nie przerywaj w połowie zdania. Skończ akapit i dopiero udaj się na przerwę. Postępuj tak samo gdy programujesz, tworzysz grafikę lub uczysz się. Dokończ zagadnienie, zrób przerwę i wróć do pracy zaczynając nowy punkt pracy.

Bądź świadomy i nie daj się skusić – Posiadasz w zasięgu ręki ogromną ilość mniej lub bardziej wciągających informacji. To może powodować odruchowe zachowania polegające np. na sprawdzaniu maila. Być może nawet nie wiesz kiedy to się stało – przecież normalnie pracowałeś, a tu nagle skrzynka mailowa „sama” się pojawiła :D

Bądź uważny. Kiedy chcesz włączyć przeglądarkę w celu sprawdzenia maila zatrzymaj się.

Zamknij oczy.

Weź kilka głębokich oddechów

i wróć do pracy.

Jeśli to konieczne to zrób sobie przerwę: wstań, otwórz okno, pogimnastykuj się, napij się wody. Zrób cokolwiek, ale trzymaj się z dala od komputera.

Lista wykonywanych czynności

Kiedy zacząłem pracę nad swoją produktywnością stworzenie takiej listy uświadomiło mi, jak wiele czasu marnuję. Tak wyglądała moja lista:

  • sprawdzanie maili,
  • przeglądanie Goldenline, Wykopu, Naszej-klasy, Facebooka,
  • pisanie artykułów na blog,
  • sprawdzanie statystyk bloga,
  • czytanie blogów,
  • czytanie książek,
  • tworzenie produktów informacyjnych,
  • ćwiczenia,
  • szlifowanie angielskiego.

Weź kartkę papieru i wypisz wszystkie rzeczy jakie zrobiłeś w ciągu ostatnich kilku dni. Zapisz absolutnie wszystko. Następnie weź pod uwagę taką sytuację:

Gdyby ktoś do Twojej twarzy przykładał rozgrzane żelazko i kazał wybrać tylko 4 rzeczy z tej listy, to co by to było?

W takiej sytuacji wybrałbym:

  • pisanie artykułów na blog,
  • tworzenie produktów informacyjnych,
  • czytanie książek,
  • ćwiczenia.

Całą resztę mogę usunąć bądź ograniczyć (np. sprawdzanie statystyk) do przeglądu raz w tygodniu.

Naucz się odmawiać

Jesteśmy wychowywani tak, aby sobie wzajemnie pomagać. Jednak zajmując się nieustannie sprawami innych osób nie będziesz miał czasu by zająć się sobą. Aby nadrobić własne sprawy będziesz zarywał noce lub pracował w weekendy.

Powiedzenie komuś tylko „nie” może zostać źle odebrane. Aby zachować dobre stosunki z ludźmi i jednocześnie skoncentrować się na swoich sprawach korzystam z poniższych formuł:

„Nie mogę Ci pomóc ponieważ w tej chwili zajmuję się sprawami, które są dla mnie absolutnym priorytetem. To wymaga ode mnie sporego zaangażowania.”

Ta wypowiedź sprawdza się gdy ktoś oczekuje Twojej pomocy natychmiast. Zwykle ludzie rozumieją taką postawę i w żaden sposób nie traktują wrogo takiego podejścia. Nie bądź jednak obojętny i za jakiś czas zapytaj, czy i jak udało się tą sprawę rozwiązać :)

„Obecnie zajmuję się czymś ważnym. Czy możesz mi o tym przypomnieć za dwa tygodnie?”

Taka wypowiedź sugeruje, że chętnie pomożesz, ale nie w tej chwili. Odsunięcie zadania w czasie powoduje, że problem najczęściej rozwiąże się bez Twojego udziału.

„Nie sądzę abym miał na tyle kompetencji, aby pomóc Ci w tym temacie.”

Jak się na czymś nie znasz, to wodzenie za nos nie ma sensu. Możesz natomiast dać kontakt do osoby lub instytucji, która będzie pomocna (telefon do kogoś, namiary na odpowiednie forum internetowe itp.). W ten sposób nie dajesz rozwiązania, ale pomagasz się do niego zbliżyć.

Dzięki zastosowaniu powyższych trików w dwa miesiące udało mi się stworzyć szkolenie online, w którym pokazuję jak się uczyć efektywnie oraz napisać ebooka, który już drugi tydzień zajmuje pierwsze miejsce na liście bestsellerów w wydawnictwie Złote Myśli.

Skoro ja mogłem to osiągnąć, to Ty także możesz : )

Nad jakimi rzeczami spędzasz za dużo czasu? Na czym powinieneś się skoncentrować? Co zrobisz już dzisiaj aby wprowadzić zmiany? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzach!

Oszczędzanie czasu to oszczędzanie pieniędzy

Autorem dzisiejszego wpisu jest Michał Ksiądzyna z bloga Top Menedżer. To już jego drugi wpis na Oszczędzaniu – z pierwszym możesz zapoznać się tutaj. Zapraszam do lektury.

Czas to pieniądz, a więc oszczędność czasu to oszczędność pieniędzy. Produktywność to większe zarobki, a więc więcej pieniędzy do oszczędzania. Sposobów generalnie nie brakuje i są powszechnie znane, niektóre z nich wręcz banalnie proste. Zamiast je opisywać chciałbym się podzielić metodą, którą stosuję – jako człowiek z natury leniwy wolę oszczędzać i się przy tym nie narobić.

Standardowe metody oszczędzania czasu i zwiększania produktywności

Najpierw krótkie przedstawienie tego, jak zwykle podchodzi się do tematu. Zasada jest prosta i logiczna – rób więcej w krótszym czasie. Nie siedź w czasie pracy na naszej-klasie, Facebooku, sprawdzaj pocztę tylko raz dziennie i temu podobne. Albo bardziej się zmotywuj, szybciej pracuj. Generalnie metody te skupiają się na tym, aby czegoś nie robić – zakładają, że tzw. rozpraszacze są wrogiem efektywności i należy z nich zrezygnować albo skupiają się na tym, aby robić więcej w tym samym czasie.

W czym więc problem? W tym, że to zwyczajnie nie działa, albo wymaga żelaznej wręcz dyscypliny. W efekcie otrzymujemy kiepskie oszczędności czasu, dużo frustracji i sporo wysiłku włożonego w to, aby chociażby nie zaglądać na ulubione portale. A kiedy mamy gorszy dzień przychodzi efekt jojo – korzystamy za wszystkie czasy oszczędzania.

Nie mówię, że takie metody muszą być nieefektywne – może i są w przypadku niektórych (np. samurajów z XVI wieku). Czy jest to jednak jedyny sposób?

O co chodzi w „leniwych” sposobach

Nie jest to jakaś nowatorska metoda, czy prawda objawiona – ot zwykły sposób kogoś, kto „tak robi, żeby zrobić i się przy tym nie narobić”. Metoda jest przy tym prosta i każdy może z niej skorzystać.

1. Rozpraszacze – jak się ich pozbyć?

Uważam, że tzw. rozpraszacze są wrogiem produktywności. Jeśli masz ochotę pograć w ulubioną grę, sprawdzić co nowego w polityce lub zrobić cokolwiek innego, co odciąga Cię od ważnego zadania – trzeba coś z tym zrobić. Jeśli masz na to ochotę – rób to, tylko nie w czasie, kiedy akurat pracujesz, bo wytrącasz się z rytmu, potem znów musisz się wdrażać i wychodzi z tego dwa razy więcej czasu na zrobienie tego samego. Nic dziwnego, że Ci potem brakuje czasu.

Jaką metodę proponuję? Postaw bariery w dostępie do rozpraszaczy. Pamiętanie 24/7 o tym, że trzeba oszczędzać czas to zbyt wiele dla każdej ludzkiej psychiki, po co więc ją zadręczać? Wykorzystaj własne lenistwo na swoją korzyść.

Kilka pomysłów z życia:

  • wyrzuć wszystkie rozpraszające strony z zakładek, ulubionych i wszystkich miejsc, gdzie wystarczy tylko kliknąć, aby tam wejść. Jeśli będziesz musiał wklepać adres URL z pamięci, często będzie to wyzwanie ponad korzyści jakie oferuje strona. Druga korzyść, to odgrodzenie się od kuszenia barwnych ikonek, które ciągną nas do przyjemnego przeglądania rozpraszających stron.
  • wyrzuć baterie z pilota do telewizora. Albo zwyczajnie nie kupuj nowych, kiedy się wyczerpią. Kiedy trzeba ruszyć tyłek, żeby poszukać ciekawego programu, nie jest to już takie przyjemne ani kuszące, prawda?
  • wyłącz automatyczne włączanie się programów. Jeśli gadu-gadu ani Skype nie włączają się przy starcie komputera, to będziesz je włączał i używał tylko wtedy, kiedy Ty masz na to czas i ochotę, a nie kiedy ktoś akurat do Ciebie zagada.

2. Multitasking

Omówię to na przykładzie zdobywania wiedzy.

W pociągach pokonuję kilometry tekstów. Najczęściej jedna podróż z Wrocławia do Warszawy i w drugą stronę oznacza przeczytanie książki standardowych rozmiarów. Pod kilkoma warunkami:

  • jest jasno (jak podróżuję nocą, różne z tym bywa),
  • mam miejsce siedzące (na korytarzu się nie liczy, bo co chwilę ktoś gdzieś idzie i przeszkadza),
  • mam co czytać.

W związku z tym wolę wydać pieniądze na pociąg lepszej klasy z miejscówką, niż skazywać się na kilka godzin niewygody i bezproduktywności. Jasne – widoki za oknem ładne, ale patrzenie na łąki i lasy jadąc pociągiem przez 6 lub 7 godzin nie jest szczytem produktywności.

Na tym przykładzie chcę pokazać, że warto wykorzystywać czas, kiedy się nudzimy. Jest jednak pewien haczyk – musisz podsunąć sobie pod nos coś produktywnego i jednocześnie odebrać rozpraszacze. Wiele razy widziałem nastolatków z przenośną konsolą lub bajerancką komórką do gier – nie bierz z nich przykładu. Zamiast tego w podróż lub miejsce, gdzie musisz czekać zabierz książkę, ew. słuchaj w tym czasie audiobooka. Podstawiaj sobie pod nos lub miej zawsze pod ręką coś produktywnego, co możesz zrobić. Wystarczy nagrać audiobooki na komórkę i nosić słuchawki ze sobą, albo kupić kilka gazet przed podróżą.

Małe wyjaśnienie – jeśli akurat pracujesz, nie polecam multitaskingu. Według mnie lepiej najpierw zrobić jedną rzecz, potem drugą, a nie dwie na raz. To zwyczajnie przynosi lepsze efekty i trwa krócej.

3. Odpoczywaj efektywnie

Jeśli nie odpoczniesz po pracy, to zaczniesz to robić w niej. Zamiast pracować, co chwilę znajdziesz sobie coś ciekawego, przyjemnego, co odciągnie Twoją uwagę. Jeśli zdecydujesz, że akurat tego dnia, albo w tej godzinie, w tej minucie odpoczywasz – nie pracuj, nie odbieraj telefonu od szefa, nie sprawdzaj maili. Odpoczywaj i nie pozwól pracy na rozpraszanie Ciebie. Jeśli to ważne – szef zadzwoni drugi raz :)

Ważne jest też wysypianie się. Kawa może i jest jakimś ratunkiem dla milionów pracowników, ale nie zastąpi porządnego snu. Kiedy jesteś wyspany i rześki, produktywność sama przychodzi. Jeśli jesteś niewyspany i zmęczony – praca to katorga i będziesz naturalnie szukał ucieczki od niej, robił wszystko powoli i z błędami.

4. Przypominaj sobie o pracy

W filmie Człowiek Widmo, genialny naukowiec miał nad łóżkiem (na suficie) napis „You should be working now” co znaczy „Powinieneś teraz pracować”. Kiedykolwiek się położył na łóżko, widział ten wielki napis przyklejony do sufitu i zrywał się do pracy. Nie zachęcam do tak radykalnych metod, jeśli jednak otoczysz się tego typu przypominaczami, w odpowiednich miejscach, Twoja psychika zrobi resztę. Wystarczy budzik np. o 16, jeśli w tym czasie powinieneś zbierać się na siłownię, albo odpowiednia tapeta na pulpicie. Pole do wykorzystania kreatywności jest tu nieograniczone. Plakat ze swoim marzeniem (po coś chyba pracujesz?) też nie zaszkodzi.

Kaizen

Na koniec dodam – unikaj radykalnych zmian. Zwykle skutkują efektem jojo i powrotem do stanu sprzed zmiany. Zamiast tego codziennie rób tylko jedną rzecz, która zwiększy Twoją efektywność. Jeśli to za dużo – rób jedną rzecz w tygodniu, albo nawet w miesiącu. Ale rób ją porządnie i stosuj konsekwentnie. Kaizen oznacza „dobra zmiana” – czyli taka, która poprawia coś na stałe, a nie na chwilę. Chwilowe zwiększanie produktywności to oszukiwanie samego siebie. Jeśli zablokujesz sobie dostęp do ulubionych portali, możesz odczuwać nawet przygnębienie, kiedy nabierze Cię ochota (albo nawet potrzeba), aby na nie zajrzeć. To nie jest dobry sposób. Lepiej stopniowo ograniczać częstotliwość korzystania z rozpraszaczy, niż dołować się radykalnymi metodami i wracać do starych zwyczajów. Nie wszystko musi być doskonałe, wystarczy, że będzie lepsze.

Trzy demotywatory:

Lekcje lenistwa

źródło: demotywatory.pl

Lenistwo

źródło: demotywatory.pl

Leniwiec

źródło: demotywatory.pl

P.S. Jeżeli ten wpis Cię zainteresował, gorąco zapraszam do odwiedzenia bloga Michała.

Jak oszczędzać czas? 7 sugestii.

Jedynym zasobem na całym świecie, którego wszyscy mamy po równo, bez względu na wiek, pochodzenie, zarobki, kolor skóry czy wykształcenie jest… czas. 24 godziny na dobę mają zarówno kloszard z Ostrowa jak i Steve Jobbs. To, co ich różni, to sposób, w jaki korzystają z tego zasobu.

Dziś mam dla Ciebie kilka praktycznych porad, które pozwolą Ci efektywniej wykorzystywać czas i szybciej finalizować podejmowane działania, aby mieć go więcej dla siebie i bliskich, a jednocześnie „popychać” swoje życie do przodu. Oto one:

  1. Zaplanuj. Bez planu wiele osób gubi się i marnuje czas na zorientowanie się w bieżącej sytuacji. Możesz zrobić to przed spaniem, możesz zrobić to z samego rana, możesz dopiero przed wyjściem z domu – nie istotne. Posiadanie i działanie według planu pozwoli Ci oszczędzić czas.
  2. Deleguj. Nie wszystko, co trzeba zrobić, musisz zrobić osobiście. Na pewno w wielu sprawach możesz poprosić kogoś o pomoc. Deleguj, a dzięki temu będziesz mógł załatwić więcej spraw w danym przedziale czasu.
  3. Redukuj. Często zajmujemy się sprawami, bez których tak na dobrą sprawę można by się obejść. Pomyśl, czy w ogóle potrzebujesz wykonać daną czynność. Jeżeli nie – redukuj. Jeżeli tak, zastanów się chwilę, czy/jak dało by się zrobić to szybciej.
  4. Grupuj. Po co cztery razy wychodzić z domu, żeby wynieść śmieci, kupić chleb, odebrać polecony i iść na spacer, skoro można wyrzucić śmieci przy okazji spaceru, a sam spacer zaplanować tak, żeby przy okazji odebrać list i kupić chlebek? Nie wiem, ale z dziwnych powodów wielu ludzi woli tracić czas i wyjść trzy-cztery razy z domu.
  5. Odmawiaj. Tak jak Ty chcesz komuś coś oddelegować, tak wiele osób będzie chciało coś oddelegować Tobie. Umiejętność powiedzenia „nie” w odpowiednim momencie nie raz zaoszczędzi Ci znaczną ilość czasu.
  6. Kontroluj. Nie raz, w toku pracy, odpływamy w inne, mało ważne działania typu obczajanie NK czy rozmowa ze znajomym zza biurka. Gdy pracujesz, co pewien czas, powiedzmy 30-60 minut, zadawaj sobie pytanie: czy w tej chwili jestem produktywny czy tylko aktywny? Jeżeli właśnie robisz najważniejszą rzecz z listy – jesteś produktywny. Jeżeli dyskutujesz o szóstym sezonie dra House’a – wtedy jesteś tylko aktywny. No… chyba, że w jakiś sposób jesteś związany z produkcją serialu ;-)
  7. Skup się. Właśnie załatwiasz najważniejszą sprawę, a tu żona dzwoni, szef zawraca gitarę, GG piska, a program pocztowy mruga, informując o nowej poczcie. Istnieje prosta zależność, pomiędzy tym, ile jesteś w stanie zrobić, a tym ile „przeszkadzajek” Cię od tego odciąga: im mniej drugiego, tym więcej pierwszego. Ergo: mniej dystrakcji = większa produktywność = mniejsze zużycie czasu.

I to by było na tyle. Wystarczy, że zaczniesz systematycznie korzystać choćby z połowy tych porad, a szybko zauważysz, że masz więcej czasu. Nie zmarnuj go tylko – w przeciwnym razie wszystkie podjęte działania nie będą miały sensu.

Autor obrazka: hbrinkman

Na co marnujemy czas?

Marcin z Blogu Rentiera poruszył jakiś czas temu dość interesujący temat jakim jest marnowanie czasu na oglądanie telewizji. Według przedstawionych przez Niego danych, przeciętnie na telewizornię marnuje się ponad trzy i pół godziny dziennie.

Po lekturze jego wpisu oraz towarzyszących mu komentarzy zacząłem zastanawiać się na co jeszcze marnujemy czas, który można wykorzystać bardziej produktywnie – czy to na zadania popychające nas w kierunku finansowej wolności, poprawy stanu zdrowia i kondycji czy innych.

Zanim podzielę się swoją listą pragnę nadmienić, że osobiście nie widzę nic złego w relaksowaniu się przy udziale telewizora, o ile udało się wcześniej zaspokoić poczucie produktywnego spędzenia danego dnia.

Oto moja lista spraw, które mogą sumować się do ogromnych ilości zmarnowanego czasu:

  1. Gry komputerowe. Super sprawa, która dostarcza ogromnych wrażeń i pozwala się odstresować. Jeżeli korzysta się z komputera czy konsoli w sposób umiarkowany, nie ma w tym nic złego, ale jeżeli życie zaczyna schodzić na dalszy plan – trzeba się nad tym zastanowić. Osobiście uważam, że największymi pożeraczami czasu są gry MMORPG, takie jak World of Warcraft – brak umiaru w korzystaniu z rozrywki, jaką oferują produkcje tego typu, przekłada się w najlepszym razie na stratę czasu. W najgorszym, może prowadzić do utraty pracy, rozpadu związku czy nawet powikłań zdrowotnych. Z zasady nie korzystam z tego typu rozrywki. Nie przemawiają do mnie również argumenty w stylu „ale przecież możesz harvestować golda, ziooom, i potem opylać go na Allegro za spoko kaskę”.
  2. Filmy i seriale. Jakkolwiek do samego oglądania nie mam nic, bo lubię dobry film czy serial, to mam zastrzeżenie do jednej sprawy. Jest nią oglądanie tego samego filmu lub (o zgrozo!) serialu po raz drugi i kolejne. Uważam za ogronmą stratę czasu oglądanie po raz dziesiąty Terminatora 2, Szklanej Pułapki czy męczącego mnie w święta Kevina samego w domu i dlatego stanowczo to odradzam. O wiele lepiej poczytać wtedy książkę, która podsunie jakieś kreatywne pomysły na poprawienie sytuacji duchowej lub finansowej.
  3. Internet. Sieć jest zarówno doskonałym narzędziem, jak i doskonałym pożeraczem czasu. Nie ma się co dziwić – większość serwisów webdwazerowych ma na celu jak najdłużej zatrzymać naszą uwagę na treściach, żeby przy okazji katować nas reklamami, z których się utrzymują. Także wszelkiego rodzaju czaty i irc służą jedynie bezproduktywnemu wymienianiu informacji wątpliwej wartości (ile razy na czacie widziałeś frazę w stylu „poklikash?”?). Internet, jak wszystko na tym świecie, jest dla ludzi, ale warto pamiętać, że nawet produktywne poszukiwanie informacji może zamienić się w bezproduktywną nasiadówę gdy zginiemy w gąszczu linków lub poświęcimy więcej czasu na szukanie wiedzy, niż na jej wykorzystanie w praktyce.
  4. Unikanie grupowania. Pod tym tajemniczym określeniem mam po prostu na myśli sytuację, w których moglibyśmy za jednym zamachem załatwić kilka spraw, ale zamiast tego zajmujemy się nimi po kolei. Przykładowo, w chwili pisania tego artykułu w tle aktualizuję WordPressa. Poświęciłem zaledwie chwilę na odpalenie procesu aktualizacji i wiem, że nie będzie mi on w niczym przeszkadzał, a gdy skończę pisać artykuł będę miał załatwione dwie sprawy (i szybszy dostęp do sieci, niż przypadku gdyby aktualizacja byłą w toku). Innym aspektem grupowania jest załatwianie od razu kilku spraw w jednym miejscu. W stosunku do miejsca użyłem tzw. skrótu myślowego, ale generalnie chodzi o to, że spotkałem się z dziwnym zachowaniem u różnych osób. Mianowicie przykładowo szedł ktoś na pocztę, a gdy wrócił do domu, okazywało się, że musi kolejny raz wyjść na miasto, bo trzeba zrobić zakupy. Grupowanie zadań oszczędza w tym wypadku czas, bo nie trzeba dwa razy wychodzić z domu.
  5. Brak planu działania. Ile razy przystanąłeś w ciągu dnia i zastanawiałeś się za co się teraz zabrać? Ile razy zdałeś sobie sprawę z tego, że zajmujesz się rzeczą o niższym priorytecie? Ile razy zapominałeś o istotnym zadaniu i potem musiałeś godzić jego wykonanie z innymi zadaniami? Dopóki nie zacząłem korzystać z trików na właściwe zaplanowanie dnia powyższe sytuacje zdarzały mi się bardzo często. Nie raz miałem wrażenie, że czas przecieka mi przez palce. Odkąd jednak stosuję STD, z każdego dnia wyciskam jeszcze więcej. Jeżeli do tej pory nie planowałeś swojego dnia, gorąco Cię do tego zachęcam – jest to cecha charakterystyczna dla wszystkich ludzi sukcesu, dlatego warto ją u siebie rozwinąć.

Proszę, oto pięć moim zdaniem największych powodów, dla których marnuje się znaczne ilości czasu. Wiem jednak, że lista nie została wyczerpana, dlatego gorąco zachęcam do podzielenia się przemyśleniami w tej dziedzinie – wszyscy na tym skorzystamy.