W dwóch poprzednich artykułach prezentowałem kredytową kulę śniegową oraz przedstawiałem różne hierarchie spłaty długów. W dzisiejszym artykule opiszę sposoby na to, jak jeszcze bardziej przyczynić się do możliwie najszybszego pozbycia się kredytów.
Znasz to powiedzenie: w przyrodzie musi być równowaga? Tak jest też w przypadku długów. Jeżeli wcześniej wydawałeś pieniądze, których nie miałeś, teraz będziesz musiał nauczyć się wydawać znacznie mniej pieniędzy, które posiadasz… lub, biorąc się za problem od drugiej strony, będziesz musiał więcej pracować, starając się jednocześnie utrzymać wydatki na stałym poziomie.
Poniżej prezentuję kilka sugestii, które wykorzystane definitywnie przyczynią się do wygenerowania większej kuli śniegowej i – w konsekwencji – szybszej spłaty długów:
- Tnij koszty. Jeżeli co miesiąc wychodzisz na zero, to za szybko nie rozpędzisz swojej kuli śniegowej. Właśnie dlatego sugeruję śledzenie wydatków i po miesiącu zidentyfikowanie tych dziedzin, w których mógłbyś wydawać mniej. Nawet tak małe kwoty, jak 50-100 złotych na miesiąc, systematycznie pompowane w szybszą spłatę zadłużenia mogą znacznie przyspieszyć sprawę. Ewentualnie możesz przeskoczyć na minimalizm – oszczędności to tylko jedna z wielu zalet tej filozofii życiowej.
- Sprzedaj zbędne rzeczy. Jeżeli jeszcze nie wykonałeś tego kroku, koniecznie zrób w domu remanent i wystaw na Allegro lub zanieś na Dziad-Giełdę wszystko, z czego nie korzystałeś przez ostatnie pół roku lub co nie przedstawia już dla Ciebie wartości, a dla kogoś nadal może (np. przeczytane książki, obejrzane filmy). W zależności od prowadzonego trybu życia (czytaj: jak bardzo konsumpcyjnego) ten krok pozwoli Ci uskładać ekwiwalent raty-dwóch lub nawet pozwolić na całkowitą spłatę mniejszego kredytu.
- Poproś o podwyżkę. Czasy są ciężkie, więc tutaj każdy musi oszacować swoje szanse i sytuację w miejscu pracy, ale ten sposób jest jednym z najprostszych w teorii, dzięki któremu bez wysiłku można zdobyć co miesiąc trochę dodatkowych funduszy. Ewentualnie możesz rozejrzeć się za lepiej płatnym zajęciem i zmienić miejsce zatrudnienia.
- Zdobądź dodatkowe źródło dochodu. Definitywnie warto rozważyć załapanie się na dodatkową fuchę popołudniami lub w weekendy i popracować kilka dodatkowych godzin, choćby tylko do czasu spłaty najmniejszego zadłużenia (wtedy kula ruszy).
- Zbuduj dodatkowe źródło dochodu. Opcja podobna, do powyższej, choć dająca więcej swobody. W szczegóły nie będę się wdawał, ponieważ mam zaplanowaną serię artykułów na ten temat, ale podam jeden prosty sposób: wystarczy założyć bloga o swoich zainteresowaniach, wrzucić reklamy, pisać regularnie, trochę go wypromować i w przeciągu kilku miesięcy można dzięki temu dorabiać od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie. Choć brzmi to prosto, bez pracy się nie obejdzie, ale z czasem efekty mogą przerosnąć oczekiwania. Ironią jest, że wiele zachodnich blogów o wychodzeniu z długów stało się na tyle popularnych, że potem zaczęły przynosić autorom solidne przychody, dzięki którym spłacili oni swoje kredyty o wiele szybciej.
- Oszczędzaj metodą słoikową. To jest akurat sposób dla ludzi, którzy nie mają szans na podwyżkę, ciągną już półtorej lub dwa etaty, a o blogowaniu nie mają zielonego pojęcia. Potrafiłem tak w ciągu semestru na studiach odłożyć od 250 do 300 złotych, wrzucając do słoika jedynie drobniaki (od złotówki włącznie w dół), więc uważam, że jest to jakaś rozsądna opcja. Zwłaszcza, gdy do akcji przyłączy się więcej osób (np. domowników).
- Skonsoliduj wszystkie zadłużenia. W dużym uproszczeniu konsolidacja zadłużenia to połączenie wszystkich swoich długów w jeden, korzystniej oprocentowany kredyt. Wiążą się z tym często różne kruczki i opłaty, a niektórych kredytów nie opłaca się (np. studenckiego) konsolidować, dlatego bez wdawania się w szczegóły osoby zainteresowane odsyłam do banków i zachęcam do skorzystania z pomocy wujka Google. Wspomnę tylko, że warto rozejrzeć się za takim kredytem, gdy mamy kilka podobnie oprocentowanych kredytów konsumpcyjnych czy długów na kartach kredytowych.
To tyle, jeżeli chodzi o praktyczne porady w przyspieszaniu spłaty kredytów. Gwoli podsumowania napiszę, że im więcej wymienionych tutaj punktów zastosujesz, tym większe prawdopodobieństwo szybszego uporania się z długami. Najtrudniejsze jednak będzie powstrzymanie się przed wydaniem wygenerowanych pieniędzy na przyjemności i bzdury, ale to już indywidualna sprawa każdego z nas.
Może masz jakieś własne pomysły na przyspieszenie spłaty długów? Napisz o nich poniżej, w komentarzach.