Jak szybko spłacić długi? #3

W dwóch poprzednich artykułach prezentowałem kredytową kulę śniegową oraz przedstawiałem różne hierarchie spłaty długów. W dzisiejszym artykule opiszę sposoby na to, jak jeszcze bardziej przyczynić się do możliwie najszybszego pozbycia się kredytów.

Znasz to powiedzenie: w przyrodzie musi być równowaga? Tak jest też w przypadku długów. Jeżeli wcześniej wydawałeś pieniądze, których nie miałeś, teraz będziesz musiał nauczyć się wydawać znacznie mniej pieniędzy, które posiadasz… lub, biorąc się za problem od drugiej strony, będziesz musiał więcej pracować, starając się jednocześnie utrzymać wydatki na stałym poziomie.

Poniżej prezentuję kilka sugestii, które wykorzystane definitywnie przyczynią się do wygenerowania większej kuli śniegowej i – w konsekwencji – szybszej spłaty długów:

  1. Tnij koszty. Jeżeli co miesiąc wychodzisz na zero, to za szybko nie rozpędzisz swojej kuli śniegowej. Właśnie dlatego sugeruję śledzenie wydatków i po miesiącu zidentyfikowanie tych dziedzin, w których mógłbyś wydawać mniej. Nawet tak małe kwoty, jak 50-100 złotych na miesiąc, systematycznie pompowane w szybszą spłatę zadłużenia mogą znacznie przyspieszyć sprawę. Ewentualnie możesz przeskoczyć na minimalizm – oszczędności to tylko jedna z wielu zalet tej filozofii życiowej.
  2. Sprzedaj zbędne rzeczy. Jeżeli jeszcze nie wykonałeś tego kroku, koniecznie zrób w domu remanent i wystaw na Allegro lub zanieś na Dziad-Giełdę wszystko, z czego nie korzystałeś przez ostatnie pół roku lub co nie przedstawia już dla Ciebie wartości, a dla kogoś nadal może (np. przeczytane książki, obejrzane filmy). W zależności od prowadzonego trybu życia (czytaj: jak bardzo konsumpcyjnego) ten krok pozwoli Ci uskładać ekwiwalent raty-dwóch lub nawet pozwolić na całkowitą spłatę mniejszego kredytu.
  3. Poproś o podwyżkę. Czasy są ciężkie, więc tutaj każdy musi oszacować swoje szanse i sytuację w miejscu pracy, ale ten sposób jest jednym z najprostszych w  teorii, dzięki któremu bez wysiłku można zdobyć co miesiąc trochę dodatkowych funduszy. Ewentualnie możesz rozejrzeć się za lepiej płatnym zajęciem i zmienić miejsce zatrudnienia.
  4. Zdobądź dodatkowe źródło dochodu. Definitywnie warto rozważyć załapanie się na dodatkową fuchę popołudniami lub w weekendy i popracować kilka dodatkowych godzin, choćby tylko do czasu spłaty najmniejszego zadłużenia (wtedy kula ruszy).
  5. Zbuduj dodatkowe źródło dochodu. Opcja podobna, do powyższej, choć dająca więcej swobody. W szczegóły nie będę się wdawał, ponieważ mam zaplanowaną serię artykułów na ten temat, ale podam jeden prosty sposób: wystarczy założyć bloga o swoich zainteresowaniach, wrzucić reklamy, pisać regularnie, trochę go wypromować i w przeciągu kilku miesięcy można dzięki temu dorabiać od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie. Choć brzmi to prosto, bez pracy się nie obejdzie, ale z czasem efekty mogą przerosnąć oczekiwania. Ironią jest, że wiele zachodnich blogów o wychodzeniu z długów stało się na tyle popularnych, że potem zaczęły przynosić autorom solidne przychody, dzięki którym spłacili oni swoje kredyty o wiele szybciej.
  6. Oszczędzaj metodą słoikową. To jest akurat sposób dla ludzi, którzy nie mają szans na podwyżkę, ciągną już półtorej lub dwa etaty, a o blogowaniu nie mają zielonego pojęcia. Potrafiłem tak w ciągu semestru na studiach odłożyć od 250 do 300 złotych, wrzucając do słoika jedynie drobniaki (od złotówki włącznie w dół), więc uważam, że jest to jakaś rozsądna opcja. Zwłaszcza, gdy do akcji przyłączy się więcej osób (np. domowników).
  7. Skonsoliduj wszystkie zadłużenia. W dużym uproszczeniu konsolidacja zadłużenia to połączenie wszystkich swoich długów w jeden, korzystniej oprocentowany kredyt. Wiążą się z tym często różne kruczki i opłaty, a niektórych kredytów nie opłaca się (np. studenckiego) konsolidować, dlatego bez wdawania się w szczegóły osoby zainteresowane odsyłam do banków i zachęcam do skorzystania z pomocy wujka Google. Wspomnę tylko, że warto rozejrzeć się za takim kredytem, gdy mamy kilka podobnie oprocentowanych kredytów konsumpcyjnych czy długów na kartach kredytowych.

To tyle, jeżeli chodzi o praktyczne porady w przyspieszaniu spłaty kredytów. Gwoli podsumowania napiszę, że im więcej wymienionych tutaj punktów zastosujesz, tym większe prawdopodobieństwo szybszego uporania się z długami. Najtrudniejsze jednak będzie powstrzymanie się przed wydaniem wygenerowanych pieniędzy na przyjemności i bzdury, ale to już indywidualna sprawa każdego z nas.

Może masz jakieś własne pomysły na przyspieszenie spłaty długów? Napisz o nich poniżej, w komentarzach.

Jak szybko spłacić długi? #2

W poprzednim wpisie przedstawiłem kredytową kulę śniegową, czyli najlepszą metodę na szybką spłatę zadłużenia, które można nadpłacać. W dzisiejszym zajmę się strategią nadawania priorytetów poszczególnym długom, by – w zależności od potrzeb – zoptymalizować proces spłaty.

W zasadzie istnieją trzy sposoby podejścia do priorytetyzacji spłaty zadłużenia: dwa „książkowe” i jedno stricte subiektywne. Zacznę od tego ostatniego.

Podejście stricte subiektywne

Jeżeli znajdujemy się w sytuacji, w której spłata któregoś zadłużenia ma dla nas szczególną ważność, ten dług naturalnie będzie miał w naszym mniemaniu priorytet. Dość dobrym przykładem takiego zobowiązania są pieniądze pożyczone od znajomych, rodziny lub od zakładu, w którym pracujemy. Nikt nie będzie świadomie doprowadzał do tego, by przyjaciele lub bliscy popadali w kłopoty finansowe z naszego powodu, a w miejscu pracy nie ma co szargać swojej opinii, dlatego niektórzy mogą uważać te długi za priorytetowe.

Przykładowa hierarchia długów:

  1. Pożyczka zaciągnięta od znajomych: 1000 pln, 0% rocznie.
  2. Dług na karcie kredytowej: 7 tysięcy, 12% rocznie.
  3. Kredyt studencki: 20 tysięcy, 5% rocznie.
  4. Kredyt hipoteczny: 150 tysięcy, 6% rocznie.

To podejście nie jest może optymalne od strony finansowej, ale – jak wiadomo – dobra opinia jest często o wiele ważniejsza, niż pieniądze.

Priorytety według oprocentowania kredytu

Jest to podręcznikowa strategia, nastawiona nie tylko na jak najszybszą spłatę długów, ale także na jak najmniejsze „dopłacanie” do kredytów. Skierowana jest głównie do osób, które są lub muszą być oszczędne oraz chcą jak najmniej „zapłacić” za pożyczenie pieniędzy.

W tym wypadku kierujemy się wysokością oprocentowania w skali roku, hierarchizując długi od największego oprocentowania do najmniejszego.

Przykładowa hierarchia długów:

  1. Dług na karcie kredytowej: 7 tysięcy, 12% rocznie.
  2. Kredyt hipoteczny: 150 tysięcy, 6% rocznie.
  3. Kredyt studencki: 20 tysięcy, 5% rocznie.
  4. Pożyczka zaciągnięta w zakładzie: 1000 pln na 1% rocznie.

Zaletą tego podejścia jest to, że optymalizujemy każdą wydaną na spłatę długu złotówkę i praktycznie uzyskujemy gwarancję najniższych kosztów kredytów. Niestety, taka hierarchia nie nadaje się dla każdego. Powodem tego stanu rzeczy jest psychologiczne obciążenie, biorące się ze zmagania z wysoko oprocentowanym długiem przez zazwyczaj długi czas.

Jeżeli do długów podchodzisz emocjonalnie, długotrwałe tkwienie w nich może spędzać sen z Twoich powiek, dlatego kolejna hierarchia będzie dla Ciebie lepsza.

Priorytety według wielkości zadłużenia

Jeżeli łatwo zniechęcasz się, gdy nie widzisz rezultatów spłaty kredytów oraz po prostu nie lubisz być nikomu dłużny, to podejście jest jak najbardziej dla Ciebie. Może nie spłacisz długów tak szybko, jak w przypadku wcześniejszej hierarchii, a także zapłacisz nieco większe odsetki, to mimo wszystko małe „zwycięstwa” (spłaty poszczególnych długów), będą motywowały Cię w tym trudnym okresie.

Przykładowa hierarchia długów:

  1. Pożyczka zaciągnięta w zakładzie: 1000 pln na 1% rocznie.
  2. Dług na karcie kredytowej: 7 tysięcy na 12% rocznie.
  3. Kredyt studencki: 20 tysięcy na 5% rocznie.
  4. Kredyt hipoteczny: 150 tysięcy, 6% rocznie.

W tym wypadku najszybciej spłacisz pożyczkę w zakładzie i będzie to Twoje małe-duże zwycięstwo nad wierzycielami, które będzie Cię motywowało do dalszej spłaty i szybciej uwolni środki na nadpłacanie pozostałych długów. Później będzie już „z górki”, bo każdy kolejny kredyt będzie nadpłacany.

Podsumowanie

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by – bazując na tych trzech podejściach – stworzyć własne, stanowiące hybrydę, np. priorytet dla pożyczki z zakładu, a następnie hierarchizowanie długów według wielkości oprocentowania.

Który sposób jest dla Ciebie najlepszy i dlaczego?

P.S. W kolejnym odcinku nowe sposoby na przyspieszenie spłaty długów…

Jak szybko spłacić długi? #1

Wielu ludzi, zanim poważnie zabierze się za oszczędzanie i budowanie swojej niezależności finansowej, ma przed sobą jedną, ale za to znaczącą przeszkodę: długi.

W kilku kolejnych wpisach rzetelnie przedstawię najlepszą znaną mi metodę wychodzenia z długów, którą jest kredytowa kula śniegowa (ang. debt snowball). Popularyzatorem tej metody jest nie byle kto, bo sam Dave Ramsey, a jej skuteczność została sprawdzona i potwierdzona przez ogromne rzesze ludzi.

Ważna informacja na początek: kredytowa kula śniegowa nie nadaje się do spłaty zadłużenia, którego nie można nadpłacać (np. kredyt hipoteczny), za to idealnie sprawdza się w przypadku długów wygenerowane przy użyciu kart kredytowych oraz kredytów odnawialnych. Okazuje się, że można nadpłacać kredyt hipoteczny, choć nieraz wiąże się to z karami i zależy w głównej mierze od ustaleń postanowionych w umowie z bankiem kredytującym pożyczkę. Szczegóły w komentarzach.

Zanim zaczniesz toczyć kredytową kulę śniegową

Nim zabierzesz się za przyspieszoną redukcję zadłużenia, powinieneś:

  1. Zaprzestać zaciągania jakichkolwiek zobowiązań. Gdy wchodzisz w tryb spłaty długów, nie może Ci się nagle „odwidzieć” tylko dlatego, że upatrzyłeś sobie jakąś nową zabaweczkę. Nie namawiam do zniszczenia kart kredytowych, ale definitywnie warto będzie wyjąć je z portfela i schować tam, gdzie nie sięga wzrok.
  2. Wydawać mniej, niż zarabiasz. Kredyty biorą się z tego, że wydajemy pieniądze, których jeszcze nie zarobiliśmy. By wyjść z długów, musisz doprowadzić do sytuacji, w której na koniec miesiąca zostanie Ci coś w portfelu i na kontach. Bez tzw. dodatniego przepływu finansowego ani rusz.
  3. Zbudować fundusz awaryjny. Niespodziewane wydatki to znaczące utrudnienie w przypadku spłaty długów, które nie tylko demotywuje, ale również zachęca do zaciągnięcia kolejnych zobowiązań powodowanych nagłą potrzebą. Jeżeli przygotujesz się na taką ewentualność, nic nie stanie Ci na przeszkodzie w jak najszybszym pozbyciu się zadłużenia. Odłóż co najmniej równowartość miesięcznych wydatków.

Kredytowa kula śniegowa krok po kroku

Oto algorytm przygotowania własnego debt snowball’a:

  1. Spisz na kartce lub w arkuszu kalkulacyjnym wszystkie swoje zobowiązania.
  2. Ustal priorytety, którymi będziesz kierował się spłacając długi (o tym w kolejnym wpisie).
  3. Zarezerwuj w swoim budżecie stosowną kwotę na spłatę długów (jest to co najmniej suma minimalnych wymaganych spłat).
  4. Przelej wymagane minima na konta poszczególnych wierzycieli.
  5. Jakiekolwiek pozostałe wolne środki „pompuj” w spłatę długu z pierwszej pozycji na Twojej liście.

Gdy spłacisz priorytetowe zobowiązanie, wszystkie środki, które dotychczas na nie przeznaczałeś będziesz „pompował” w kolejny dług na liście, tym razem już o wiele bardziej nadpłacając minimalną ratę. Dzięki temu, utrzymując standard życia na stałym poziomie, każdego kolejnego zadłużenia pozbędziesz się proporcjonalnie szybciej.

To wszystko. Metoda jest bardzo prosta zarówno w teorii, jak i w praktyce. Boli co najwyżej konieczność odmawiania sobie przyjemności do momentu oddania wszystkich zaciągniętych zobowiązań, ale cel jest szczytny a nagroda przewyższa wysiłek poniesiony na jej uzyskanie.

W kolejnych wpisach opiszę strategie nadawania długom priorytetów oraz pokażę sposoby na jeszcze szybsze pozbycie się zadłużenia.