Bardzo często spotykam się z krytyką filozofii dążenia do finansowej niezależności i pojęć takich, jak pasywny dochód czy tworzenie wartości. Uwidacznia się ona nie tylko na Oszczędzaniu, ale również na innych blogach (choćby u Marcina). Aby uciąć to bezcelowe, jakże typowe dla naszego narodu, gadanie, postanowiłem przeprowadzić wywiad z młodym mężczyzną, który niedawno wrócił z rocznej mini-emerytury, aktualnie przebywa i studiuje w Nicei, rozwija swoje biznesy i nie martwi się problemami szarej codzienności (np. jak przetrwać do pierwszego itp.), a wszystko to dlatego, ponieważ… jest finansowo niezależny. I udało mu się to osiągnąć w polskich realiach!
Szybkie info: wywiad wyszedł nam tak długi, że postanowiłem podzielić go na dwie części. Drugą opublikuję w sobotę rano.
Paweł Kata: Witaj Sebastianie. Na początek standardowe pytanie: czy mógłbyś powiedzieć kilka słów o sobie oraz swoich zainteresowaniach?
Sebastian Schabowski: Zawsze miałem w sobie ciekawość i chęć poznania, jak działa świat. Kiedy zrozumiałem prawo skutku i przyczyny, które jest podstawą rozwoju osobistego, zacząłem intensywnie studiować (w Polsce i w USA) tematy związane ze szczęściem, sukcesem, zarządzaniem czasem, biznesem i niezależnością finansową.
Chciałem poznać, co tak naprawdę powoduje, że jedni ludzie są szczęśliwsi od innych, osiągają więcej sukcesów, mają lepsze relacje z innymi ludźmi, więcej energii czy też lepsze zdrowie.
Podczas rozwijania tej pasji natknąłem się również na ideę marketingu internetowego, która bardzo przypadła mi do gustu – dzięki internetowi mogę teraz dzielić się tym, co odkryłem z tysiącami ludzi na całym świecie. W ten sposób – nie tylko jestem w stanie im pomóc, ale także mieć pasywny dochód, który dał mi niezależność finansową i wymarzony styl życia.
Paweł Kata: Cieszę się, że wspomniałeś o pasywnym dochodzie i finansowej niezależności. Pisałem kilka razy o tych sprawach na blogu, ale spotkałem się raczej z chłodnym przyjęciem. Czy mógłbyś, jako ktoś tak młody i jednocześnie niezależny finansowo, podzielić się tajemnicą i opowiedzieć jak udało Ci się to osiągnąć oraz czy zbudowanie solidnego strumienia pasywnego dochodu jest możliwe w polskich realiach?
Sebastian Schabowski: Z tego, co zauważyłem na Osiągaczu – moja publiczność jest najbardziej zainteresowana tematem niezależności finansowej (mówienie o sukcesie, motywacji, zarządzaniu czasem itd. nie wzbudza porównywalnych emocji i zaangażowania).
Może to wynikać z tego, że są to zwykle osoby, które przeczytały już parę książek Kiyosakiego i rozumieją, że nie mówimy tu o niezależności od rodziców (uzyskanej przez zdobycie pierwszej pracy), tylko sytuacji, w której nie trzeba już więcej pracować na pieniądze.
Moja droga do niezależności finansowej była (patrząc z obecnej perspektywy) długa i bardzo ostrożna. Skupiłem się na dawaniu wartości osobom zainteresowanym rozwojem osobistym w Polsce i zarabianiu w programach partnerskich, na Google AdSense (w Polsce i na mojej amerykańskiej stronie), napisałem ebooka dla Złotych Myśli i przetłumaczyłem książkę Joe Vitale „Hipnotyczny Marketing”.
Dziś wiem, że można nie tylko osiągnąć niezależność finansową, ale także zarabiać od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych miesięcznie, w polskim internecie, stosując trochę odważniejsze strategie.
Obserwuję ostatnio wielu młodych ludzi (choćby z mojego mastermindu), którzy tworzą np. ebooka, na którego jest zapotrzebowanie, wydają go samodzielnie, robią świetne strony z ofertami i używają Google AdWords, by w błyskawicznym tempie ściągać na swoje strony ludzi zainteresowanych kupnem.
Inwestują nawet kilka tysięcy złotych dziennie, kupując kliknięcia w AdWords, ale każda wydana tak złotówka daje im ponad 2 zł dochodu.
Moje dochody również znacznie się zwiększyły, kiedy zacząłem tworzyć własne produkty i udostępniać je w modelu Fixed Term Membership Site – takiego bardzo wygodnego dla prowadzących i kursantów sposobu na kurs internetowy.
Jak najbardziej, w Polsce można zbudować ogromne źródła pasywnego dochodu w internecie – trzeba tylko dokładnie wiedzieć, jak to zrobić. Aby przekazać zainteresowanym tego typu wiedzę, stworzyłem kurs „Dochód z pasji 2.0″ dostępny na tej stronie.
Paweł Kata: Jako praktyk, jakich rad udzieliłbyś osobom, które dopiero starają się budować źródła pasywnego dochodu?
Sebastian Schabowski: Przede wszystkim – warto zdobywać jak najwięcej wiedzy. Istnieją książki, kursy internetowe czy stacjonarne, które uczą pewnych umiejętności prowadzących do tworzenia źródeł pasywnego dochodu.
Nawet jedna idea, jeden model biznesu, jeden pomysł, który gdzieś zdobędziemy – może przekształcić się w podstawę niezależności finansowej.
Druga sprawa to działanie i uczenie się tworzenia wartości dla danej grupy klientów, odkrywanie jej potrzeb, wychodzenie ze swojej strefy komfortu i realizowanie swoich odważnych pomysłów.
Trzecia sprawa to czas. Danie sobie czasu na rozwój, stopniowe zmienianie się w nową, lepszą wersję siebie. Jeśli model, w którym działasz umożliwia osiągnięcie niezależności finansowej i robisz codziennie postępy na drodze do niej – to jej osiągnięcie jest już tylko kwestią czasu.
Paweł Kata: Wspominasz o uczeniu się, rozwoju. Ponieważ miałem okazję obejrzeć kilka Twoich wywiadów, wiem że uczestniczyłeś w szkoleniach prowadzonych przez wiele sław z dziedziny motywacji i finansów, takich jak Brian Tracy czy Robert Kiyosaki. Czy Twoim zdaniem warto wyłożyć wysoką, jak na nasze warunki, kwotę, aby uczestniczyć w takim szkoleniu? Czy można z nich zyskać więcej, niż po przeczytaniu książki danego mówcy? Który z mówców wywarł na Ciebie największy wpływ?
Sebastian Schabowski: Co ciekawe, raczej nie uzyskasz na szkoleniu jakichś rewolucyjnie nowych idei, ale mimo to warto wziąć w nim udział.
Paradoks ten można wyjaśnić następującym zjawiskiem: od momentu poznania jakiejś koncepcji, do praktycznego zastosowania jej w naszym życiu mija zwykle wiele czasu i musimy coś usłyszeć i zobaczyć wiele razy, by wreszcie zmienić swoje zachowanie.
Szkolenie bardzo przyspiesza ten proces – jeśli płacisz dużą kwotę, to chcesz wykorzystać wiedzę w praktyce (a korzyści zaczynają się dopiero po wdrożeniu jej w życie).
Dodatkowo inspirująco działa przebywanie w grupie ludzi uczestniczących w seminarium (elita społeczeństwa) i sam bezpośredni kontakt z ekspertem (możesz np. zadać mu pytanie podczas przerwy). Dla mnie osobiście, spotykanie tego typu ludzi było marzeniem samym w sobie.
Jeśli chodzi o mówców, którzy wywarli na mnie największy wpływ, to na pewno Brian Tracy i Robert Kiyosaki, których wymieniłeś, ale też Tony Robbins, Jim Rohn, Mike Litman (modelowałem go trochę, prowadząc biuletyn sukcesu na Osiągaczu).
Obecnie wielki wpływ ma na mnie Eben Pagan (w mistrzowski sposób uczy nie tylko marketingu internetowego, ale też biznesu w ogóle i np. zarządzania czasem).
Dobrze jest poznać jak najwięcej ekspertów, potem wybrać, który najbardziej nam odpowiada i zgłębić dokładnie jego przesłanie.
P.S. Koniec części pierwszej. Część druga w sobotę.