Jak zoptymalizowałem swoje lokaty optymalne?

Autorem dzisiejszego wpisu jest Dariusz Tryba, autor wielu serwisów internetowych, w tym Dawka Motywacji oraz Czy to się opłaca?.

Jakiś czas temu, kierując się poradami na tym blogu oraz rankingami w różnych miejscach w sieci, zacząłem korzystać z lokat optymalnych, oferowanych przez Open Finance. Jednak dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że dzięki prostemu zabiegowi można znacznie zwiększyć ich osiągi (mam na myśli średnie oprocentowanie).

Być może dla wielu osób mój sposób działania będzie oczywisty, dla mnie jednak na początku nie był, więc uznałem, że warto o nim napisać.

Na wstępie zaznaczam, że nie jestem w żaden sposób powiązany z Open Finance, uważam po prostu, że mają całkiem dobre produkty, a stosowaną przez nich strategię promocyjną można bardzo łatwo wykorzystać na własną korzyść.

Na czym polega ten sposób?

Otóż Open Finance mniej więcej na początku 2011 roku stało się Krainą Wiecznych Promocji. Wcześniej mieli w ofercie standardowy zestaw lokat, z często polecaną w różnych miejscach Lokatą Optymalną, czyli lokatą o codziennej kapitalizacji odsetek, którą można było założyć na okres 3, 6, 12 lub 24 miesięcy.

I oczywiście ta lokata nadal tam jest, jednak od ponad roku praktycznie ciągle pojawiają się przeróżne akcje promocyjne, na przykład:

  • lokata na wyścigi – pula np. 5000 lokat o wysokim oprocentowaniu. Kto pierwszy ten lepszy.
  • lokata wspólna – im więcej osób założy lokatę tym większe jest oprocentowanie
  • lokata im więcej tym lepiej – oprocentowanie lokat zależy od tego, na jaką sumaryczną kwotę zostaną założone
  • lokata świąteczna, wiosenna, majówkowa itp. – któraś z powyższych, tylko o innej nazwie

Tego typu promocje powtarzają się ostatnio non stop. Po wyczerpaniu puli lokat na wyścigi bank powiększa pulę, po upływie czasu na założenie lokat wspólnych bank ten czas przedłuża, a potem znowu przedłuża. Najważniejsze jednak, że to się widocznie sprawdza, więc im więcej tego typu akcji, tym lepiej dla nas.

Promocyjna lokata jest domyślnie zakładana z włączoną opcją przedłużenia po upływie jej czasu. To przedłużenie następuje wówczas według zasad lokaty optymalnej, z reguły 3 lub 6 miesięcznej, której oprocentowanie jest już znacznie niższe (np. 5,8% w promocji, a potem 4,23%). Widocznie liczą na to, że klienci skuszeni wysokim oprocentowaniem założą lokatę, a później pozostawią ją dalej i nie zlikwidują.

I ja również tak robiłem – zakładałem promocyjne lokaty, a następnie przedłużały się automatycznie, stając się lokatami optymalnymi.

Aż pewnego dnia chciałem z dwóch lokat optymalnych zrobić jedną promocyjną, przestawiłem więc je tak, aby nie zostały automatycznie przedłużone, tylko zwrócone na moje konto. Wówczas zauważyłem, że pojawiła się opcja ręcznego przedłużenia. Ponadto przedłużając, można było wybrać dowolną z aktualnie dostępnych lokat, więc również i tę promocyjną!

Wcześniej działałem według dwóch przekonań, które okazały się całkowicie fałszywe. Myślałem mianowicie, że:

  • oferta promocyjna dotyczy tylko nowych lokat
  • lokatę można przedłużyć na warunkach, na jakich została założona

Opcja ręcznego przedłużenia staje się aktywna na dwa tygodnie przed zakoóczeniem lokaty, która nie ma ustawionego automatycznego przedłużania, teraz robię więc tak:

  • zakładam nową lokatę lub przedłużam obecną na promocyjnych warunkach
  • po założeniu lokaty przestawiam ją tak, aby nie była automatycznie przedłużana
  • na dwa tygodnie przed końcem lokaty monitoruję ofertę, licząc na to, że uda się trafić w kolejną promocyjną lokatę (na co szanse ostatnio są bardzo duże)
  • jeżeli nie udaje się ustrzelić lokaty promocyjnej, przedłużam lokatę na warunkach 3-miesięcznej lokaty optymalnej (ale taka sytuacja mi się jeszcze nie zdarzyła)

Dzięki temu można osiągnąś bardzo dobre oprocentowanie, jednocześnie nie zamrażając środków na długi okres (oferty promocyjne są z reguły 2, 3, 4 lub 6 miesięczne).

W ciągu paru tygodni średnie oprocentowanie moich lokat udało mi się tym sposobem zwiększyś z 4,77% do 5,20%. Może się to na pierwszy rzut oka wydawać niedużo, ale przy większych kwotach lub dłuższych okresach zaczyna już byś widoczne.

(Obrazek do wpisu: materiały dostarczone przez Autora)

Jak zabezpieczyć swoje finanse?

Planując swoje finanse, należy zawsze pamiętać o tym, czego zaplanować się nie da. Wypadki niestety chodzą po ludziach i zazwyczaj (poza teściową) są niezapowiedziane. Wiąże się to oczywiście z wydatkami i to nierzadko niemałymi.

Przykładowa sytuacja:

Bierzemy kredyt i budujemy dom. Po czym trafia w niego piorun i zaczyna się palić. My, ratując co się da, sami doznajemy poważnych okaleczeń. Domu nie ma, my uszkodzeni. Pieniądze są bardzo potrzebne na odbudowę i rehabilitację, a tutaj nie ma możliwości nawet pracować.

Ideą każdych ubezpieczeń (stąd nazwa – od bezpieczeństwa) jest zabezpieczyć budżet domowy od następstw rozmaitych nieszczęść. Jest to, mówiąc prościej, odpłatna obietnica ze strony towarzystwa, że pokryją Twoją dziurę w budżecie, gdy Tobie coś się stanie.

Teoretycznie proste. Jednak nie wszyscy są tego świadomi. Nie mówię tutaj o kwestii stać/nie stać mnie. Jest wiele towarzystw i jeszcze więcej produktów ubezpieczeniowych, więc każdy znajdzie coś co nie obciąża zbytnio kieszeni.

Nawet i ubezpieczenie dołączane do konta bankowego lub karty kredytowej jest już w jakimś stopniu gwarancją płynności kapitału w domu. Mój bank daje 40 000 zł w przypadku mojej śmierci w wypadku (lub 80 000 za wypadek komunikacyjny) za 9 złotych miesięcznie. Dodatkowo nie jest to jakiś specjalny problem, ponieważ nie tworzy mi debetu na koncie. Składkę pobierają tylko wtedy, gdy mam na koncie pieniążki.

Dobra polisa ubezpieczeniowa jest obowiązkowym elementem w każdym planie finansowym. Jeżeli jej jeszcze nie masz, polecam reorganizację finansów tak, aby nie było problemem założenie jej. Wszakże nigdy nie wiadomo, kiedy jakieś nieszczęście spadnie na nas z nieba.

Jakie zatem wybrać ubezpieczenie? Zdrowie i życie swoje i bliskich jest najważniejsze, więc w pierwszej kolejności zaopatrz się w polisę  na życie. Obecnie tego typu ubezpieczenia są tak skonstruowane, że pozwalają na ochronę zarówno życia jak i zdrowia Twojego i Twojej rodziny, a nawet na odłożenie jakiejś gotówki na przyszłość.

W dalszej kolejności proponuję polisy majątkowe (dom/mieszkanie, samochód itp). Bez tych drobiazgów również dalsza egzystencja będzie utrudniona. Taka ochrona również nie jest droga.

Na rynku są setki rozmaitych produktów ubezpieczeniowych, więc każdy znajdzie coś dla siebie. W razie jakichkolwiek problemów (te się zdarzają, choć rzadko), po naszej stronie jest Rzecznik Ubezpieczonych. Dodatkowo pojawia się coraz więcej firm prawniczych, wyspecjalizowanych w uzyskiwaniu odszkodowań. Zatem ryzyko jest tutaj maksymalnie zminimalizowane.

Zatem polecam zaprosić do siebie kilku agentów i wybrać najlepszą ofertę. Bo bez tego w razie ewentualnych problemów, nasz budżet może się zawalić. Ubezpieczenie jest jedną z tych rzeczy które lepiej mieć i nie potrzebować, niż potrzebować i nie mieć.

Autorem tego wpisu jest Michał Futera – pasjonat sztuki biznesu i kultury pieniądza. Fanatyk gry na giełdzie walutowej Forex. Na co dzień rozwija swój biznes oparty o wiedzę. Prywatnie zajmuje się również marketingiem internetowym. Autor kursu „Żyj bez kredytu”. Realistycznie nastawiony do życia i zmotywowany do osiągnięcia sukcesu finansowego.

Michał jest jednym z nowych Autorów Oszczędzania, który będzie co jakiś czas publikował swoje treści tutaj. Jeśli, podobnie jak on, również chcesz publikować na Oszczędzaniu, zajrzyj tutaj. Korzyści jest sporo!

6 skutecznych trików na oszczędności w karcie kredytowej

Autorem dzisiejszego wpisu jest Paweł Stopka, prowadzący bloga MyBankier, na którym dzieli się wiedzą i doświadczeniem z dziedziny finansów. Zachęcam do odwiedzenia Jego bloga :-)

Karta kredytowa dla większości Polaków, to pospolity gwóźdź do trumny finansowej i jeszcze większego zaciskania pętli zadłużenia. Podczas gdy większość Polaków marzy o tym, żeby jak najszybciej taką kartę kredytową spłacić i zamknąć (jak wypowiedzieć limit karty zobaczysz tutaj) ja wyszukuję nowe oferty bankowe. Kalkuluję, czy aby czasami dzięki takiej zmianie nie zarobię na karcie jeszcze więcej niż dotychczas. Jeśli pójdziesz do banku, zadzwoni do Ciebie konsultant infolini, czy też spotkasz się z przedstawicielem w sprawie karty kredytowej to usłyszysz to, co zawsze słyszy 90 % Polaków: dzięki karcie będziesz spędzać lepsze i fajniejsze wakacje, twoja rodzina będzie szczęśliwsza, kupisz sobie wiele rzeczy i bla bla bla.

Znam to, bo sam byłem doradcą i takie rzeczy ludzie kupują – czyli marzenia. Właśnie ze względu na wizerunek własnej osoby, a nie konieczność sprzedawania karty kredytowej babci, która nie rozumie samej istoty działania karty – zrezygnowałem. Blog, który prowadzę daje mi wolność wypowiadania się i przekazywania moim zdaniem wartościowej wiedzy.

Bank to firm, która musi zarabiać, więc moim zdaniem nie ma mowy o konieczności, czy chęci edukowania społeczeństwa odnośnie finansów osobistych lub chociażby istocie działania i korzystania z karty kredytowej.

Czytaj dalej a poznasz 6 skutecznych trików na oszczędności w karcie kredytowej, a nawet możliwości zarabiania na niej. Naturalnie, należy spełnić wiele warunków, żeby zarobek był widoczny na karcie, ale poniższe wytyczne pomogą Ci zmienić twoje podejście do tego produktu finansowego.

Okres bezodsetkowy, czyli nawet do 58 dni za darmo!

Powyższe hasło funkcjonuje w reklamach i z tym nie polemizuję, że to nieprawda pod warunkiem, że znasz zasady funkcjonowania karty kredytowej. Okres bezodsetkowy to czas, w którym możemy korzystać dowoli i dokonywać zakupów bezgotówkowych, to ważne – czyli takich, za które płacimy kartą kredytową, w sklepie, na stacji itp. Po 30 dniach korzystania bank robi zestawienie naszych zakupów i wysyła nam wyciąg, w którym zaznacza, że masz jeszcze ( w zależności od banku) do 28 dni czasu na spłatę całości zadłużenia żeby nie zapłacić odsetek. Wiele osób korzysta z opcji minimalnej spłaty, co powoduje, że nie spłacając całości zadłużenia, a więc od terminu płatności pozostała niespłacona kwota jest już oprocentowana -w takim przypadku nic nie zaoszczędzimy, a jedynie dajemy zarobić instytucji finansowej.

Karty z najdłuższym okresem bezodsetkowym (aktualne w chwili publikacji wpisu):

  1. PNB PARIBAS FORTIS – aż 61 dni,
  2. ALIANZ BANK – 59 dni,
  3. RAIFFEISEN BANK – 58 dni.

58 dni, ale z głową, czyli płać kartą i oszczędzaj gotówkę.

Dobre zarządzanie finansami zawsze wiąże się z samodyscypliną, dlatego dla zwolenników teorii, że plastikiem więcej się wydaje niż gotówką sugeruję, że zależy to tylko od nas samych. Jeśli wiemy, po co idziemy do sklepu i walczymy z notorycznym marketingiem wszędzie nas otaczającym, to zakupy plastikiem są wygodniejsze niż gotówką. Jeśli twoje wynagrodzenia wpływa na konto osobiste, to od tej pory płać kartą kredytową, a to, co otrzymałeś od pracodawcy przelej na konto oszczędnościowe lub zainwestuj w lokaty terminowe. Większość kont osobistych jest oprocentowana bardzo nisko poniżej 0.1 %, więc tak naprawdę trzymasz w banku pieniądze za darmo. Konto oszczędnościowe lub lokata pozwala choociaż by otrzymać siłę nabywczą naszych pieniędzy (czyli walczyć z inflacją). Tutaj musze jednak wspomnieć, że i na lokatach można stracić przez wysoką inflację. W przypadku jednak zysków jest to nie dużo, ale dwa wpływy wynagrodzenia małżeństwa mogą przynieść więcej korzyści w postaci odsetek, niż nie zrobienie niczego.

Wszystkie płatności plastikiem

Piszę akurat o karcie kredytowej, a nie takiej do bankomatu (debetowej), bo na zwykłej karcie możesz płacić pieniędzmi ze swojego konta i do wysokości zgromadzonych tam środków, tym samym pieniądze nie pracują dla Ciebie.

Generalnie przy karcie debetowej obecnie mam tak, że mam wszystkie bankomaty za darmo – ułatwia życie, ale mimo to znajdzie się jeden bankomat BGŻ, w którym okazuje się, że nie mogę wybrać pieniędzy, a pewnie jak bym mógł to bym zapłacił słoną prowizję. Płacąc kartą kredytową w sklepach oszczędzasz również na takich nieplanowanych wypłatach w obcych bankach niż twój macierzysty. Prowizje są różnych wysokości, ale zrobiłem kiedyś eksperyment w PKO i wypłacałem pieniądze z bankomatu na zakupy w różnych bankach, tam gdzie akurat potrzebowałem. Za same prowizje wypłacone z innego bankomatu zapłaciłem 48 zł – za co?.

Prowadzisz sklep, sprzedajesz – jak mieć dostęp do darmowych środków?

Osoba fizyczna, prowadząca działalność lub zwykły klient dzięki karcie kredytowej od momentu jej aktywowania posiada środki za zakup towaru. Wiem, że do sprzedaży i zysku daleka droga i wielkiej ilości towaru się nie kupi ( w zależności od limitu na karcie), oraz są różne uwarunkowania odnośnie działalności, ale chodzi o samą koncepcję korzystania z okresu bezodsetkowego. Po zakupie towaru i osiągnięciu zysku ze sprzedaży, spłata karty w określonym czasie daje nam kredyt za 0 % odsetek.

Case Study:

Mój znajomy Marek jest dobrym myślicielem finansów, zawsze liczył, analizował i w dalszym ciągu dobrze na tym wychodzi. Zaczynał nieśmiało od limitu na karcie 5000 zł, który przyznał mu mBank, ponieważ pracował również na etacie. Płacać kartą wykupił towar za cały limit – konkretnie ciuchy markowe w hurtowni (jak to zrobił bez działalności to odrębny temat). W hurcie taniej, dlatego z marżą i minimalnymi nakładami (miejsce do sprzedaży w realnym świecie, allegro i inne) po sprzedaży tych ciuchów w zaledwie 3 tygodnie, zarobił 8100 złotych.

Po 30 dniach bank przysłał mu wyciąg, jak pisałem wcześniej z informacją, że jeśli chce skorzystać z okresu bezodsetkowego zostało mu 28 dni, lub możliwość skorzystania ze spłaty minimalnej. Chyba nie musze pisać, co wybrał Marek, żeby pozbyć się zadłżenia na karcie, nie płacić odsetek, oraz mieć dostęp do nowych 5000 tyś zł na ponowny zakup towaru.

Rachunki płać kartą kredytową

Pisałem wcześniej o robieniu zakupów kartą kredytową, dlatego nie widzę przeszkód żeby za rachunku jak czynsz,woda czy prąd płacić też kartą. Niektóre banki dają możliwość dokonania przelewu z karty kredytowej i traktują takie operacje jak płatności bezgotówkowe, czyli takie, które zaliczają się do możliwości skorzystania z okresu bezodsetkowego. Warto z tego skorzystać, by wciąż nasze pieniądze bedą pracowały na wysoko oprocentowanym koncie. Zanim jednak zrobimy taki przelew to sprawdźmy w tabeli opłat i prowizji, czy czasami bank nie pobiera sobie za taką operację prowizji np. 1% wysokości transakcji. Może się okazać jednak taki krok mało opłacalny.

Zarabiaj i niech Ci płacą za to, że robisz kartą zakupy

Wiele osób nie docenia takich gratyfikacji w kartach jak „cash back”. Oznacza to właśnie tyle, że jak robisz zakupy w media markecie i kupisz telewizor za 3000 złotych to znowu w zależności od banku, otrzymasz od 1-3% (np. w TOYOTA BANK) zwrotu na karcie, czyli ok. 90 zł. Niewiele? Ale jeśli robisz dużo takich operacji?

Case study:

Przytoczę mojego znajomego Marka – kartą płaci praktycznie za wszystko, 10 000 obrotu miesięcznie to dla niego nic. Jak wiesz 3% od tych 10 000 tysięcy to całe 300 zł X 12 miesięcy = 3600 zł rocznie zwrotu. Skoro postanowisz płacić i tak kartą za wszystko to cash back działa automatycznie – dostajesz część swoich pieniędzy z powrotem. Warto wiedzieć, że przy karcie kredytowej istnieje coś takiego jak opłata roczna – może sięgać nawet 150 zł. Jeśli się robi cały rok zakupy to można swobodnie wyrobić wymagane limity obrotu, dzięki czemu opłata wówczas wynosi 0 zł.

Zniżki i rabaty dla wytrwałych

Wiem, mi osobiście w każdym sklepie też się nie chce zbierać znaczków naklejek, misi do obklejania jakiejś kartki, za którą dostaniemy dzbanek czy latarkę za 5 zł. Ale przy kartach istnieją możliwości skorzystania ze zniżek w sklepach. Moja żona robiąc zakupy skorzystała z 70 % obniżki płacąc właśnie kartą kredytową jednego z banków.

Czy nie jest miło, jeśli płacisz mniej za tą samą rzecz płacą normalnie? I o to w tym chodzi, żeby na spokojnie i bez przesady śledzić możliwości zaoszczędzenia na zakupach i to właśnie dzięki karcie kredytowej.

Podsumowanie

Generalnie schemat oszczędzania czy też zarabiania na kartach kredytowych sprowadzam osobiście do częstego korzytania z karty kredytowej, a gotówkę w tym czasie inwestuje. Płacę za wszystko, tak by moje zakupy generowały obrót, tym samym zmniejszam opłaty za korzystanie z karty oraz korzystam dodatkowo na tym w potaci zwrotu częci środków. Zniżki i rabaty to dla mnie dodatkowe premie, a okres bezodsetkowy jest dla mnie darmowym kredytem prosto z banku. To wszystko dopilnowane i przeanalizowane daje mi duże oszczędności np. 150 zł za roczną opłatę karty, odsetki od lokat i kont oszczędnościowych, około 500 zł rocznie za robienie zakupów.

Nie podaję dokładnych danych, ponieważ dla każdego te kwoty zdecydowanie mogą się różnić, wobec czego każdy sam powinien ocenić czy dla niego takie zarządzane finansami osobistymi przyności korzyści. Każdy również inaczej ocenia wartość oszczędności na poziomie 500 zł. Dla jednych nie warto, innym da to impuls do dalszego działania..

Wierzę, że częściowo udało się naświetlić temat odnośnie możliwości zaoszczędzenia na karcie kredytowej. A wy, jakie macie własne doświadczenia i odczucia odnośnie poruszanego zagadnienia.

Pozdrawiam Paweł Stopka, MyBankier.com

Największy problem finansowy Polaków (i jak sobie z nim poradzić?)

Tytuł tego artykułu pachnie tanią sensacją, ale wbrew pozorom temat jest dość poważny. Zastanówmy się przez chwilę nad tym zagadnieniem…

Czy największym problemem finansowym Polaków jest spirala długów, w którą wpadają? Nagłe „wypadki”, na które nie są przygotowani? Nieumiejętne posługiwanie się kartą kredytową? Pozwalanie na to, aby ich pieniądze traciły na sile nabywczej? Małe zarobki? A może zbyt duża rozrzutność?

Myśli moje i Pawła Sygnowskiego krążyły wokół tych przyczyn jakieś pół roku temu, gdy zabieraliśmy się za poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie. Okazało się jednak, że głównym źródłem problemów finansowych był, nadal jest i prawdopodobnie jeszcze długo będzie…

Brak praktycznej wiedzy o pieniądzach i posługiwaniu się nimi!

Jest to całkiem logiczne: jeśli ktoś nie wie jak postępować z pieniędzmi, to będzie popełniał błędy, które z czasem będą się nawarstwiały, prowadząc często do katastrofalnych i długofalowych skutków, których część wymieniłem wyżej.

Wiecie, co jest w tym najśmieszniejsze? Że temat edukacji finansowej – a raczej jej braku – pojawia się „dookoła” od dłuższego czasu… pisał o tym Kiyosaki, pisałem o tym ja, pisali inni blogerzy, pisali w książkach, mówili w radiu, mówili w telewizji itp. itd.

I co? I nic!

My, czyli ja i Paweł Sygnowski, chcemy to zmienić.

Jak to się zaczęło…

Temat edukacji finansowej wypłynął między mną, a Pawłem około pół roku temu. Nasze kontakty zaczęły się od sprawy zupełnie niezwiązanej z finansami osobistymi (bodajże była to współpraca marketingowa), ale między dwoma gośćmi zajmującymi się na co dzień tematyką okołopieniężną ta kwestia musiała wypłynąć prędzej, niż później. Po burzliwej wymianie maili i rozmowach na Skype doszliśmy wspólnie do kilku wniosków:

  1. W Polsce brak jest materiałów edukacyjnych dostosowanych do polskich realiów. Co z tego, że półki w księgarniach uginają się pod ciężarem książek takich autorów, jak Kiyosaki, Bach, Allen, Orman, Schaeffer czy Eker, jak wiedza w nich zawarta jest dostosowana do zachodniego (głównie amerykańskiego) odbiorcy.
  2. Ogromny nacisk edukacji finansowej poświęcony jest oszczędzaniu. Jest to naturalnie bardzo istotna dziedzina obcowania z pieniędzmi, ale nie jedyna! Edukacja finansowa powinna również uczyć tego jak… zarabiać pieniądze!
  3. Prawie całkowicie pomijany jest aspekt psychologiczny i społeczny w nauczaniu o pieniądzach. Mało kto porusza takie kwestie, jak: przyzwyczajenia związane z pieniędzmi, pieniądze w związkach, wzorce finansowe przejęte od rodziców i bliskich, różnice mentalne między bogatymi i biednymi ludźmi itp. a są to niezwykle istotne, dla wielu osób trudne do przeskoczenia kwestie, które definiują postępowanie z pieniędzmi.
  4. Wiedza o finansach przekazywana w książkach to często powtarzanie tych samych sloganów: odkładaj 10% pensji, spłać długi, tnij koszty itp. itd. w kółko. Fakt, to podstawy edukacji finansowej, ale stanowią one zaledwie fragment tej niezwykle ciekawej dziedziny dysponowania pieniędzmi.
  5. Brak jest kompleksowego materiału, który sprawnie przeprowadziłby osobę chętną poszerzyć swoją wiedzę o finansach przez gąszcz wyselekcjonowanych, praktycznych informacji. Dziś, żeby zorientować się w tej dziedzinie, trzeba wydać sporo pieniędzy na różne książki oraz poświęcić sporo czasu na ich przeczytanie i zrozumienie. Oczywiście mało kto może sobie na to pozwolić, ponieważ skupiamy się na zarabianiu na podstawowe potrzeby życiowe oraz spłatę kredytów konsumpcyjnych i hipotecznych. To dlatego książki zbierają kurz, wiedza z nich pozyskana jest zapominana, a nasze życie się nie zmienia.
  6. Wiele książek o finansach robi coś, co nazywam sprzedawaniem marzeń i nadziei, zamiast jasno wykładać fakty. To prawda: fajnie się czyta o pasywnym dochodzie, milionach na koncie, podróżowanie po świecie i rosnących zyskach z inwestycji, ale mało kto pisze, że to nie dzieje się z dnia na dzień oraz że „bez pracy nie ma kołaczy!”
  7. Wiedza o finansach jest… droga! Dobre książki kosztują kilkadziesiąt złotych za sztukę, a wiadomo, że na jednej poprzestać zbytnio nie można. Kursy i seminaria finansowe to wydatek rzędu kilkuset (500+) złotych, co również niespecjalnie zachęca do sięgnięcia po portfel, zwłaszcza przez osoby mniej zamożne.

Wszystkie te obserwacje sprawiły, że postanowiliśmy przygotować nasz własny kurs finansowy, w którym bez owijania w bawełnę, waląc prosto z mostu, wykładamy esencję wiedzy o finansach osobistych, dzięki której każdy, kto boryka się z przykrymi konsekwencjami błędnych decyzji finansowych, wyjdzie na drogę, na której końcu jest… niezależność finansowa.

Konkrety

Nasz kurs jest przygotowany w taki sposób, żeby zniwelować wszystkie wyżej wymienione problemy z innymi produktami tego typu:

  1. Wiedza jest oparta całkowicie na polskich realiach i jest sprawdzona w polskich realiach. W naszym kursie NIE MA informacji, których nie mógłbyś praktycznie zastosować w Polsce.
  2. Tematyka efektywnego oszczędzania pieniędzy to zaledwie fragment kursu. My jednak podpowiadamy również w jaki sposób efektywnie ZARABIAĆ pieniądze.
  3. „Gryziemy” temat finansów osobistych nie tylko od strony praktycznej, ale także od strony psychologicznej! Pomaga nam w tym Marcin Kijak – ekspert od zmiany osobistej.
  4. Nie tylko kondensujemy typową wiedzę o finansach (odkładaj 10% pensji itp.) w strawne porcje, ale rozszerzamy ją i podajemy przykłady praktycznego zastosowania!
  5. Zgodnie z zasadą Pareto, oferujemy 20% wiedzy dającej 80% MIERZALNYCH efektów. Dzięki temu każdy znajdzie czas na ich poznanie i praktyczne zastosowanie. Kurs to same konkrety, bez lania wody.
  6. Może to nasz błąd, ale nie sprzedajemy marzeń o milionach. Wykładamy kawę na ławę i piszemy o kwestiach finansowych wprost. Po ukończeniu kursu będziesz mieć solidny PLAN DZIAŁANIA, dzięki któremu będziesz na najlepszej drodze do zrealizowania celu, jakim jest… wolność finansowa.
  7. Najlepsze zostawiłem na koniec… nasz kurs oferujemy w bardzo przystępnej cenie (już za chwilę przekonasz się jak bardzo), dzięki czemu jest on dostępny praktycznie dla każdego, komu naprawdę zależy na zdobyciu wiedzy o finansach.

Kurs podzielony jest na dziesięć obszernych lekcji, w których przekazujemy esencję wiedzy o finansach osobistych. Poszczególne porcje materiału wysyłane są na email raz w tygodniu, aby dać każdej zabieganej osobie czas na zapoznanie się z wiedzą i jej wdrożenie. Po ukończeniu kursu wszelkie wątpliwości rozwiewamy podczas konsultacji przeprowadzanych mailowo lub przez Skype.

„Ale Paweł, czy ten kurs jest dla mnie?”

Jeśli doczytałeś do tego miejsca, to jesteś już prawdziwie zainteresowany naszym kursem. Pozostaje tylko uzyskanie odpowiedzi na wspomniane wyżej pytanie: czy ten kurs jest dla Ciebie?

Otóż, ten kurs jest dla Ciebie idealny, jeżeli:

  • jeszcze nie posiadasz wystarczającej wiedzy o finansach osobistych lub chciałbyś poszerzyć znajomość tego tematu,
  • borykasz się z problemami finansowymi i nie bardzo wiesz jak sobie z nimi poradzić,
  • chcesz dowiedzieć się jak efektywnie radzić sobie z finansami osobistymi w polskich realiach,
  • znudziły Cię już oklepane informacje typu „odkładaj 10% pensji” i jej podobne,
  • uważasz, że niezależność finansowa to cel, do którego warto dążyć w swoim życiu,
  • potrzebujesz skutecznego planu na zapewnienie sobie i swoim bliskim godnego życia,
  • masz świadomość, że nie ma co liczyć na pomoc państwa podczas emerytury, ale nie bardzo wiesz jak zorganizować sobie własną,
  • jesteś gotów na skoncentrowany wysiłek, dzięki któremu Twoja sytuacja finansowa z każdym dniem będzie ulegała poprawie.

Zatem, jeśli zgadzasz się choćby z jednym z powyższych podpunktów, już teraz kliknij poniższy link i zapoznaj się ze szczegółami oferty kursu…

„WOLNI FINANSOWO:
Jak, nie zmieniając swojej pracy, z przeciętną pensją,
stać się niezależnym finansowo?”