Czerwiec upłynął pod znakiem pisania pracy magisterskiej, co przełożyło się dość znacznie na zarobki w tym miesiącu, powodując spadek o niewiele ponad 20% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Na szczęście już niedługo sprawy na uczelni będą zapięte na ostatni guzik, więc będę mógł się w pełni oddać budowaniu pasywnego przychodu (będę miał na to bardzo dużo czasu na wakacjach, hehe).
Wyniki na koniec czerwca 2008:
- oszczędności +0,35% - w czerwcu zrezygnowałem wypłacania pieniędzy od zleceniodawców, stąd nie było od czego przelewać 15%; zdecydowałem się na takie działanie, aby złapać blisko dwumiesięczny “oddech” od płacenia podatków;
- miesięczny zarobek na odsetkach +14,82 pln - wzrost o 25% (w porównaniu do maja). Zarobek na odsetkach niewiele większy, niż poprzednio, głównie z powodu braku wpłat na konta oszczędnościowe.
- zarobki -20,05% - niestety brak uwagi nad działalnościami, którymi się zajmuję, przełożył się na spadek zarobków. I tak są one na dość dużym poziomie, ale tendencja spadkowa nie nastraja pozytywnie. Mam nadzieję, że okres wakacyjny nie okaże się “martwym” i zarobię nieco więcej, niż w czerwcu.
- fundusz awaryjny: 100% z planowanej sumy. Nic dodać, nic ująć.
- fundusz inwestycyjny: 1,8% z planowanej wielkości transzy. Powody jak wyżej: brak wpłat = brak wzrostu funduszu.
- poziom oszczędzania: 15%. Na tym poziomie daję sobie bezproblemowo radę, uzyskując jeszcze nadwyżkę finansową, dlatego korci mnie, żeby przeskoczyć na 20%.
Spostrzeżenia odnośnie czerwca…
- muszę nauczyć się zarządzania czasem, bo zostawianie działalności, nawet z ważnych powodów, niestety zbyt mocno odbija się na zarobkach.
- osiągnąłem kolejny mały sukces: udało mi się przetrwać cały czerwiec na pozostałościach z majowej pensji, utrzymując praktycznie ten sam standard życia. Wprawdzie nic nie odłożyłem, ale dzięki temu mam “wakacje” nie tylko od szkoły, ale również od podatków, które musiałbym zapłacić do 20. lipca :-)
A Wam jak poszło w czerwcu?
Popularity: 3% [?]
Maj za nami więc czas na kolejne podsumowanie.
Generalnie w tym miesiącu również nie było tak źle, jak przewidywałem. Omawiany ostatnio skok zarobków utrzymał się (z niewielkim, pięcio- procentowym spadkiem) i dobrze rokuje na przyszłość. Ze względu na zobowiązania uczelniane mniej czasu poświęcam na dopieszczanie moich serwisów, ale za niedługo się to zmieni.
Wyniki na koniec maja 2008:
- oszczędności +37% - w tym miesiącu nadgoniłem z oszczędzaniem, dzięki czemu udało mi się zakończyć budowę funduszu awaryjnego;
- miesięczny zarobek na odsetkach +11,79 pln - wzrost o 38% (w porównaniu do kwietnia). Udało się przekroczyć 10 pln miesięcznie. Dzięki temu rocznie moje konto będzie zasilane dodatkową “stówką”, którą oczywiście będę reinwestował :-)
- zarobki -4,53% - w teorii jest to spadek, ale w praktyce, po ostatnim skoku przychodów, wcale mnie on nie martwi ani nie zniechęca. Byłoby wspaniale, gdyby od tej pory przychody utrzymywały się na tym samym poziomie.
- fundusz awaryjny: 100% z planowanej sumy. W maju po prostu postanowiłem dopiąć sprawę do końca, żeby jak najszybciej zająć się inwestowaniem. Do rozbudowy funduszu powrócę za niedługo, gdy będę w stanie odkładać 20% przychodów. Wtedy 5% oszczędności będzie poświęcanych na jego dalsze powiększanie.
- fundusz inwestycyjny: 1,8% z planowanej wielkości transzy. Jak kilkukrotnie wspominałem pieniądze będę inwestował w porcjach po 1000 pln. Na razie na funduszu są grosze, ale to dopiero początek odkładania. Zastanawiam się też nad przeniesieniem części środków z funduszu awaryjnego na fundusz inwestycyjny, żeby już teraz zacząć inwestowanie, ale na tę chwilę nie zdecydowałem jeszcze w co chciałbym “wejść”, więc wszystko tymczasowo zostaje po staremu.
- poziom oszczędzania: 15%. Na razie nic się nie zmienia, jednak jeżeli moja sytuacja finansowa utrzyma się, już za około 3 miesiące wskoczę na 20%, z czego 1/4 będzie odkładana na funduszu awaryjnym, natomiast pozostałe 3/4 będą inwestowane.
Spostrzeżenia odnośnie maja…
Okazało się, że maj był miesiącem małych sukcesów:
- udało mi się skończyć budowę funduszu awaryjnego,
- utrzymałem zarobki na podobnym poziomie, co w najlepszym w mojej karierze kwietniu,
- rozpocząłem odkładanie na fundusz inwestycyjny (2 miesiące szybciej, niż planowałem),
- rozpocząłem załatwianie dostępu do usługi eMakler, na wypadek gdybym miał inwestować w akcje spółek giełdowych.
Mam nadzieję, że Wam również wszystko szło jak z płatka w budowaniu pasywnego dochodu i że jesteście o więcej niż krok bliżej finansowej niezależności.
Popularity: 28% [?]
Minął już tydzień odkąd mamy maj, więc czas na comiesięczne podsumowanie.
Kwiecień ponownie nie okazał się aż tak straszny, pomimo moich spekulacji. Z radością mogę napisać nawet więcej: był to mój najbardziej dochodowy miesiąc w całej karierze :-) Poza tym udało mi się rozpocząć realizację jednego z założeń, które poczyniłem planując rok 2008. Ogólnie sprawy mają się dobrze… bardzo dobrze :-)
Wyniki na koniec kwietnia 2008:
- oszczędności +31% - dynamika wzrostu oszczędności nadal utrzymuje się na całkiem przyzwoitym poziomie; przy tym tempie jeszcze 2-3 miesiące i będę miał zbudowany fundusz awaryjny, a potem zacznie się już odkładanie na inwestycje :-)
- miesięczny zarobek na odsetkach +8,53 pln - wzrost tym razem nieco mniejszy, bo jedynie o 21% (w porównaniu do marca). Na bonusy z wpłat trzeba będzie jeszcze z miesiąc poczekać, ale kto wie… być może już w przyszłym miesiącu przekroczę +10 pln przyrostu miesięcznie :-)
- zarobki +163,59% - teraz rozumiecie, dlaczego jest to mój najlepszy miesiąc w karierze :-) Podejrzewam, że jest to jeden z tzw. spike’ów (jednorazowy ostry skok, widoczny na wykresie), ale jak by nie było stan konta cieszy oko, nawet po zapłaceniu podatków. Może działania, które spowodowały ten wzrost, przełożą się na wyniki w przyszłym miesiącu :-)
- fundusz awaryjny: 73% z planowanej sumy. Kwietniowe wyniki pozwoliły mi nieźle nadgonić z odkładaniem na ten cel. Cieszę się, bo dzięki temu szybciej zacznę odkładać na inwestowanie :-)
- kwota auto-inicjatywy: 0 pln. Rezygnuję z tej formy odkładania pieniędzy, bo biorąc pod uwagę moje przyzwyczajenia i sposób wydatkowania pieniędzy jest po prostu niepraktyczna.
- poziom oszczędzania: 15%. Nowy-stary wskaźnik, który określa ilości odkładanych pieniędzy z każdego przychodu finansowego, jeszcze przed opodatkowaniem. Po kwietniu podjąłem odważną decyzję o podniesieniu go z 12 na 15%. Docelowo chcę, aby osiągnął wartość 40%, ale do tego jeszcze długa droga.
Kilka spostrzeżeń odnośnie kwietnia…
- Po raz pierwszy przekonałem się jak to dobrze mieć fundusz na nieprzewidziane wydatki. Pilnie potrzebowałem kasy na wyjazd do Krakowa, a żaden z pracodawców nie dałby rady wypłacić mi wynagrodzenia przed wyjazdem, więc skorzystałem z funduszu. Po tym jak już przelano mi kaskę na konto fundusz został natychmiast uzupełniony o “uszczkniętą” część, jednak tych kilka dni odbiło się zapewne na przyroście zarobku na odsetkach.
- Dzwonili do mnie z mBanku i połechtali nieco moje ego proponując wydanie karty kredytowej. Z oferty nie skorzystałem (a przynajmniej nie bezpośrednio) bo nie mam jeszcze potrzeby, aby takową posiadać, ale sam fakt, że jestem postrzegany przez bank jako ktoś komu można taką kartę zaoferować działa na mnie motywująco i zachęca do jeszcze bardziej wytężonej pracy :-)
- Sprawa rezygnacji z auto-inicjatywy… dwa dni temu okazało się, że zapomniałem o moim planowanym przelewaniu pieniędzy za iPlusa (umowa wygasła w marcu), a tą dychę, którą miałem zaoszczędzić na rezygnacji z Forbesa praktycznie wydałem na inny magazyn. Zamiast bawić się w auto-inicjatywę postanowiłem po prostu zwiększyć poziom oszczędzania do 15%, co będzie dla mnie wygodniejsze i w perspektywie być może nawet bardziej dochodowe, niż AI (skończyły mi się rzeczy z których mógłbym zrezygnować).
Przemyślenia? Sugestie? Z chęcią poczytam i podyskutuję. Daj znać w komentarzach :-)
Popularity: 24% [?]