2010 minął. 3,83% roku 2011 również jest już za nami. Czas zatem na podsumowanie osiągnięć i porażek, analizę dobrych ruchów i popełnionych błędów oraz… zaplanowanie kolejnych celów.
Krótko o 2010
Ubiegły rok upłynął mi głównie pod znakiem organizacji wesela, które odbyło się w sierpniu, i „podnoszenia” się po wprowadzonych w 2009 roku zmianach w polskim prawie, które mocno zredukowały moje pół-pasywne dochody. Odbiło się to na wysokości mojego funduszu awaryjnego, który znacząco stopniał. Przekonałem się jednak na własnej skórze jak bardzo przydaje się taki zapas pieniędzy i gorąco zachęcam każdego do zbudowania takiego buforu. Równocześnie rozwijałem swoje umiejętności związane z tworzeniem aplikacji na iPhone’a, co w konsekwencji spowodowało, że pod koniec listopada założyłem własną firmę programistyczną – Ajfek Software.
Analiza wykonania planu na 2010
Na początku ubiegłego roku wyznaczyłem sobie do wykonania kilka celów. Poniżej prezentuję je wraz z krótkim omówieniem ich realizacji (lub nie).
- Zarobić 20% więcej, niż w całym roku 2009. Cel niezrealizowany. Niestety dostałem tak mocno po kieszeni, że przebranżowienie nie pozwoliło mi na tak szybkie odzyskanie tych samych dochodów. Najważniejsze jednak, że przetrwałem ten rok i zbudowałem fundamenty pod lepszy 2011.
- Jeszcze bardziej uprościć swoje życie. Cel zrealizowany. Zapraszam do przeczytania mojego minimalistycznego podsumowania 365-ciu dni z minimalizmem. Tutaj napiszę tylko tyle, że postanowiłem kontynuować życie w zgodzie z tą wspaniałą filozofią i już poszukuję możliwości dalszego upraszczania swojego życia.
- Przeczytać 12 książek o rozwoju osobistym, motywacji, finansach i inwestowaniu. Cel zrealizowany. Przeczytałem, między innymi, te książki: „The Art of Non-Conformity”, „Secrets of the Millionaire Mind”, „The E-Myth Revisited”, „ReWork”, „Crush It!”, „The Tipping Point”, „Your Money or Your Life”, „Getting Real”, „Stop Acting Rich”, „Richest Man in Babylon”, „The Simple Minimalist Life”, „Freakonomics”, „The Art of War”. Każda ma w sobie coś interesującego, coś synergizującego z moim podejściem do życia, dlatego najlepszej spośród nich nie wskażę. Najsłabszą z listy jest niewątpliwie książka „Stop Acting Rich” (a na drugim miejscu „Crush It!”), której główna idea – choć ważna – da się streścić na jednej stronie A4 tekstu, a została rozbuchana do epickich proporcji. Nie żałuję jednak jej lektury.
- Zadbać o siebie. Cel niezrealizowany. Generalnie chciałem schudnąć, co okresowo nawet mi się udawało, ale stałych efektów nie osiągnąłem. Wyszły przy okazji inne sprawy, którymi muszę się zająć. Do poprawy w 2011.
- Zdobyć pieniądze na ślub i ożenić się. Cel zrealizowany. Podsumowując jego realizację napiszę, że wesele to chyba największy koszmar finansowo-organizacyjno-logistyczny w życiu typowego człowieka, ale… warto :-)
- Otworzyć działalność gospodarczą. Cel zrealizowany. Opierałem się wprawdzie, jak tylko mogłem – odpychała mnie cała biurokracja związana z zakładaniem i powadzeniem firmy. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny.
- Rozpocząć inwestowanie w ETF’y. Cel zrealizowany. Niestety nie z takim rozmachem, jak bym chciał, ale zawsze. Powodem były obsuwy z wprowadzeniem tego rodzaju funduszów na polski rynek. Najpierw miały być w lutym, potem w lipcu. Okazało się, że pierwszą jednostkę Ipopemy m-Index FIO kupiłem dopiero 23. września. Niemniej jednak pojawienie się tego typu instrumentów to dobry znak.
5 celów zrealizowanych, 2 niezrealizowane. Uważam to za dobry wynik. Nie wyznaczę sobie jednak już więcej celu związanego z czytaniem książek na ilość, ponieważ nie ma to sensu. Choć lektura poradników sprawia mi dużą satysfakcję, to jednak wiedzę praktyczną trzeba aplikować natychmiast, albo ona przepada. Szkoda czasu na coś, z czego się nie korzysta, tym bardziej, że mamy go ograniczoną ilość i na korzystanie z wszystkiego po prostu go nie ma…
Cele na rok 2011
Nowy rok, nowe cele. Choć niektórzy odradzają wyznaczanie celów lub proponują inną koncepcję, ja nadal trwam przy starej szkole Briana Tracy i tym razem postanowiłem skupić się nad poniższymi sprawami:
- Nowy rok, nowy ja. To slogan z App Store, przy pomocy którego Apple promuje aplikacje dla ludzi, którzy chcą popracować nad swoim zdrowiem, kondycją i sylwetką. Dokładnie o te trzy sprawy chcę zadbać. Dobry cel jest mierzalny, dlatego chciałbym: obniżyć ciśnienie do „zdrowego” poziomu, tak samo obniżyć cholesterol, schudnąć do 95 kg, móc biegać przez min. 20 minut bez przerwy i obniżyć ilość tkanki tłuszczowej w ciele do ~17%. Pomoże mi w tym wiedza, którą zdobyłem czytając najnowszą książkę Tima Ferrissa „The 4-hour Body”.
- Zarobić 100% więcej, niż w 2010 roku. Cel odważny, ale osiągalny. Założenie działalności gospodarczej otwarło przede mną nowe, bogatsze możliwości zarobkowania, inne niż te, z których dotychczas korzystałem. Muszę to wykorzystać i na zbudowanych w 2010 fundamentach rozkręcić coś o wiele bardziej dochodowego. Work in progress…
- Odbudować fundusz awaryjny. Nadszarpnąłem go znacznie w ubiegłym roku, a wiem, że bez tego zasobu pierwszy lepszy problem finansowy może wywrócić nasze życie do góry nogami. Docelowo chciałbym odłożyć pieniędzy na 6 miesięcy, przy czym w roku 2011 chcę zdobyć przynajmniej 1/3 tej kwoty.
- Jeszcze bardziej uprościć swoje życie. Minimalizm daje mi dużą satysfakcję. Mimo tego, że w 2010 pozbyłem się wielu rzeczy, moje życie wcale nie wydaje mi się uboższe – jest wręcz przeciwnie. Cel ten niestety nie jest mierzalny, ale w przypadku minimalizmu, który jest ścieżką, a nie ostatecznym celem, nie jest to nawet możliwe. O postępach będę pisał na Neominimalizmie.
I to wszystko. Tylko cztery cele. Chciałbym wprawdzie dodać do tej listy jeszcze jeden – odwiedzenie jakiegoś „ciepłego” kraju w ramach odłożonej w czasie podróży poślubnej – ale pod koniec roku pojawiły się pewne bardzo radosne dla mnie i żony okoliczności, które sugerują odłożyć ten cel na kolejny rok ;-)
Wnioski
Jednym z największych błędów, jaki popełniłem w ubiegłym roku, było… rozdrabianie się. Brakowało koncentracji moich wysiłków na jednym, najważniejszym celu, przez co wiele przedsięwzięć, na które poświęciłem czas, nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Głównie myślę tutaj o serwisach WordPressThesis.pl (dla użytkowników profesjonalnej skórki dla bloggerów, którą używam i polecam) oraz MtGPolska.pl (portal społecznościowy dla grających w karciankę MtG; już offline).
Pierwszy zwrócił z nawiązką koszty założenia i prowadzenia, ale brak czasu na jego rozwijanie zamroził zarobki i ostatecznie zniechęciłem się do prowadzenia kolejnego bloga. Z kolei serwis społecznościowy był budowany na trochę zbyt optymistycznej myśli, że fejsbukowa funkcjonalność budowania grup, for i kontaktów z innymi graczami na zasadzie znajomości lawinowo przyciągnie fanów gry. Niestety tak się nie stało i nic nie wskazywało na to, że tak się stanie. Bez budżetu na reklamę zarzuciłem pomysł i serwis zniknął z sieci.
Podobnie stało się z projektem, który chcieliśmy rozkręcić wspólnie z Marcinem Samselem z blogu Rentier. Nasz program komputerowy – Tysiąc Słów – choć zdobył popularność, nie przynosił dochodów. Źle ugryźliśmy temat od strony biznesowej, co doprowadziło do szybkiego zarzucenia tego projektu. Na szczęście sam program jako taki nadal stanowi wartość i można go wykorzystać do zarabiania pieniędzy (czego nie omieszkam za niedługo zrobić).
Dopiero skoncentrowanie się na programowaniu na iPhone’a zaczęło przynosić zauważalne rezultaty, przez co w konsekwencji założyłem działalność gospodarczą. To ona zabierała mi najwięcej czasu pod koniec roku, co odbiło się na prowadzonych przeze mnie blogach. Udało mi się jednak ogarnąć temat i czuję, że odzyskuję swoje blogowe „mojo”.
Tak pokrótce przedstawia się mój 2010 i plany na 2011. O ich realizacji będziecie się dowiadywać między wierszami za pośrednictwem moich blogów.
Kończąc ten przydługawy post chciałbym życzyć Wam, byście w 2011 zrealizowali wszystkie poczynione zamierzenia i by ten rok okazał się lepszy, niż ubiegły.
Podsuwam Wam również pod rozwagę przekorny, dający jednak do myślenia, cytat jednego z moich ulubionych reżyserów filmowych…
„Jeśli chcesz rozbawić Boga, opowiedz mu o swoich planach.”
– Woody Allen
Powodzenia w 2011! :D