Podsumowanie miesiąca: Marzec 2011

Marzec minął ultra-pracowicie, przez co na blogu niewiele się działo. Niestety póki co ciągnę zbyt wiele srok za ogon, ale mam nadzieję, że kwiecień będzie miesiącem, w którym pokończę kilka dużych projektów i uwolnię nieco czasu. W ramach małego teasera napiszę, że od kilku miesięcy przygotowywaliśmy z Pawłem Sygnowskim internetowy kurs finansowy, o którym już niedługo zrobi się na tym blogu i w innych miejscach sieci głośno :-)

Wyniki na koniec marca 2011:

  • zarobki: −17%. Zarobki na aplikacjach na iPhone’a, programy partnerskie, własne produkty i zlecenia. W marcu lekki spadek zarobków, ale po dochodowym lutym jest w pełni akceptowalny.
  • oszczędności: +40%. Podobnie, jak ostatnio, mimo dużego procentu, dołożyłem po prostu niewielką kwotę do niewielkiej sumy.
  • inwestycje: +8%. Comiesięczny standard.
  • poziom oszczędzania: 0%. W praktyce nieco więcej, ale nic, czym mógłbym się pochwalić :-/

A jak minął Twój marzec?

Podsumowanie miesiąca: Luty 2011

Kolejny miesiąc roku za nami, więc czas na tradycyjne podsumowanie. Luty upłynął mi bardzo produktywnie: udało mi się uaktualnić jedną aplikację na iPhone’a (zarabia mi najwięcej pieniędzy), napisać i wysłać do akceptacji zupełnie nową appkę oraz złożyć i wysłać do App Store najnowsze wydanie Equity Magazine w wersji na iPada.

Poza tym książka najsłynniejszego na świecie minimalisty – Leo Babauty – którą przetłumaczyłem i pomogłem wprowadzić na polski rynek, w końcu pojawiła się w sprzedaży (reflink dla zainteresowanych). Przeżyłem także 22-gą przeprowadzkę w moim życiu i podgoniłem prace nad jednym produktem związanym z finansami osobistymi, o którym zapewne niedługo zrobi się głośno tutaj i w innych miejscach (Czytelnicy Biuletynu Oszczędzania wiedzą, o który chodzi ;-). Drugi produkt, związany z mocno alternatywnymi sposobami generowania pieniędzy, właśnie wyszedł z fazy projektowania i teraz będę go powoli… produkował.

Tak czy siak był to pracowity miesiąc, dający mi dobre widoki na najbliższy kwartał.

Wyniki na koniec lutego 2011:

  • zarobki: +260%. Zarobki na aplikacjach na iPhone’a, programy partnerskie, zlecenia. Można powiedzieć, że w lutym interes się kręcił :-)
  • oszczędności: +90%. Mimo dużego procentu, dołożyłem po prostu niewielką kwotę do niewielkiej sumy. Czekam na złapanie minimum „stabilności”, co powinno nastąpić po wprowadzeniu moich produktów do sprzedaży, i będę stopniowo wracał do założonego poziomu oszczędzania.
  • inwestycje: +8%. Comiesięczny standard.
  • poziom oszczędzania: 0% :-/

A jak minął Twój luty?

Podsumowanie miesiąca: Styczeń 2011

Styczeń minął, a wraz z nim 1/12 całkiem nowego jeszcze roku. Było całkiem pracowicie: wprowadziłem do App Store nową aplikację, dokańczałem stare zlecenia, testowałem jeden produkt przed wprowadzeniem go do sprzedaży (Czytelnicy i Czytelniczki Biuletynu Oszczędzania wiedzą, o który chodzi ;-)) oraz dopinałem na ostatni guzik wydanie książki, o której mam nadzieję już bardzo niedługo zrobi się głośno. Zainspirowany wynikami Pata Flynna ze Smart Passive Income postanowiłem, że od lutego będę wgrywał do App Store minimum dwie nowe aplikacje mojego autorstwa. Pozwoli mi to stabilnie budować źródło pasywnego dochodu. Pierwsza aplikacja z lutego przechodzi właśnie beta-testy i na dniach pojawi się w App Store. Projekt drugiej już gotowy.

A teraz szczegóły…

Wyniki na koniec stycznia 2010:

  • zarobki: -11%. Styczniowy spadek zarobków w niszy ajfonowej to podobno standard — w grudniu wielu ludzi dostaje produkty Apple, a firmy więcej pieniędzy pompują w reklamy, stąd większe dochody. Po nowym roku wszystko wraca do typowego poziomu, co potwierdzają liczby.
  • oszczędności: +5%. Niewiele, ale zawsze coś.
  • inwestycje: +9%. Standard.
  • poziom oszczędzania: 0%. Chwilowo ;-)

A jak minął Twój styczeń?

Podsumowanie roku 2010 i cele na 2011

2010 minął. 3,83% roku 2011 również jest już za nami. Czas zatem na podsumowanie osiągnięć i porażek, analizę dobrych ruchów i popełnionych błędów oraz… zaplanowanie kolejnych celów.

Krótko o 2010

Ubiegły rok upłynął mi głównie pod znakiem organizacji wesela, które odbyło się w sierpniu, i „podnoszenia” się po wprowadzonych w 2009 roku zmianach w polskim prawie, które mocno zredukowały moje pół-pasywne dochody. Odbiło się to na wysokości mojego funduszu awaryjnego, który znacząco stopniał. Przekonałem się jednak na własnej skórze jak bardzo przydaje się taki zapas pieniędzy i gorąco zachęcam każdego do zbudowania takiego buforu. Równocześnie rozwijałem swoje umiejętności związane z tworzeniem aplikacji na iPhone’a, co w konsekwencji spowodowało, że pod koniec listopada założyłem własną firmę programistyczną – Ajfek Software.

Analiza wykonania planu na 2010

Na początku ubiegłego roku wyznaczyłem sobie do wykonania kilka celów. Poniżej prezentuję je wraz z krótkim omówieniem ich realizacji (lub nie).

  1. Zarobić 20% więcej, niż w całym roku 2009. Cel niezrealizowany. Niestety dostałem tak mocno po kieszeni, że przebranżowienie nie pozwoliło mi na tak szybkie odzyskanie tych samych dochodów. Najważniejsze jednak, że przetrwałem ten rok i zbudowałem fundamenty pod lepszy 2011.
  2. Jeszcze bardziej uprościć swoje życie. Cel zrealizowany. Zapraszam do przeczytania mojego minimalistycznego podsumowania 365-ciu dni z minimalizmem. Tutaj napiszę tylko tyle, że postanowiłem kontynuować życie w zgodzie z tą wspaniałą filozofią i już poszukuję możliwości dalszego upraszczania swojego życia.
  3. Przeczytać 12 książek o rozwoju osobistym, motywacji, finansach i inwestowaniu. Cel zrealizowany. Przeczytałem, między innymi, te książki: „The Art of Non-Conformity”, „Secrets of the Millionaire Mind”, „The E-Myth Revisited”, „ReWork”, „Crush It!”, „The Tipping Point”, „Your Money or Your Life”, „Getting Real”, „Stop Acting Rich”, „Richest Man in Babylon”, „The Simple Minimalist Life”, „Freakonomics”, „The Art of War”. Każda ma w sobie coś interesującego, coś synergizującego z moim podejściem do życia, dlatego najlepszej spośród nich nie wskażę. Najsłabszą z listy jest niewątpliwie książka „Stop Acting Rich” (a na drugim miejscu „Crush It!”), której główna idea – choć ważna – da się streścić na jednej stronie A4 tekstu, a została rozbuchana do epickich proporcji. Nie żałuję jednak jej lektury.
  4. Zadbać o siebie. Cel niezrealizowany. Generalnie chciałem schudnąć, co okresowo nawet mi się udawało, ale stałych efektów nie osiągnąłem. Wyszły przy okazji inne sprawy, którymi muszę się zająć. Do poprawy w 2011.
  5. Zdobyć pieniądze na ślub i ożenić się. Cel zrealizowany. Podsumowując jego realizację napiszę, że wesele to chyba największy koszmar finansowo-organizacyjno-logistyczny w życiu typowego człowieka, ale… warto :-)
  6. Otworzyć działalność gospodarczą. Cel zrealizowany. Opierałem się wprawdzie, jak tylko mogłem – odpychała mnie cała biurokracja związana z zakładaniem i powadzeniem firmy. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny.
  7. Rozpocząć inwestowanie w ETF’y. Cel zrealizowany. Niestety nie z takim rozmachem, jak bym chciał, ale zawsze. Powodem były obsuwy z wprowadzeniem tego rodzaju funduszów na polski rynek. Najpierw miały być w lutym, potem w lipcu. Okazało się, że pierwszą jednostkę Ipopemy m-Index FIO kupiłem dopiero 23. września. Niemniej jednak pojawienie się tego typu instrumentów to dobry znak.

5 celów zrealizowanych, 2 niezrealizowane. Uważam to za dobry wynik. Nie wyznaczę sobie jednak już więcej celu związanego z czytaniem książek na ilość, ponieważ nie ma to sensu. Choć lektura poradników sprawia mi dużą satysfakcję, to jednak wiedzę praktyczną trzeba aplikować natychmiast, albo ona przepada. Szkoda czasu na coś, z czego się nie korzysta, tym bardziej, że mamy go ograniczoną ilość i na korzystanie z wszystkiego po prostu go nie ma…

Cele na rok 2011

Nowy rok, nowe cele. Choć niektórzy odradzają wyznaczanie celów lub proponują inną koncepcję, ja nadal trwam przy starej szkole Briana Tracy i tym razem postanowiłem skupić się nad poniższymi sprawami:

  1. Nowy rok, nowy ja. To slogan z App Store, przy pomocy którego Apple promuje aplikacje dla ludzi, którzy chcą popracować nad swoim zdrowiem, kondycją i sylwetką. Dokładnie o te trzy sprawy chcę zadbać. Dobry cel jest mierzalny, dlatego chciałbym: obniżyć ciśnienie do „zdrowego” poziomu, tak samo obniżyć cholesterol, schudnąć do 95 kg, móc biegać przez min. 20 minut bez przerwy i obniżyć ilość tkanki tłuszczowej w ciele do ~17%. Pomoże mi w tym wiedza, którą zdobyłem czytając najnowszą książkę Tima Ferrissa „The 4-hour Body”.
  2. Zarobić 100% więcej, niż w 2010 roku. Cel odważny, ale osiągalny. Założenie działalności gospodarczej otwarło przede mną nowe, bogatsze możliwości zarobkowania, inne niż te, z których dotychczas korzystałem. Muszę to wykorzystać i na zbudowanych w 2010 fundamentach rozkręcić coś o wiele bardziej dochodowego. Work in progress…
  3. Odbudować fundusz awaryjny. Nadszarpnąłem go znacznie w ubiegłym roku, a wiem, że bez tego zasobu pierwszy lepszy problem finansowy może wywrócić nasze życie do góry nogami. Docelowo chciałbym odłożyć pieniędzy na 6 miesięcy, przy czym w roku 2011 chcę zdobyć przynajmniej 1/3 tej kwoty.
  4. Jeszcze bardziej uprościć swoje życie. Minimalizm daje mi dużą satysfakcję. Mimo tego, że w 2010 pozbyłem się wielu rzeczy, moje życie wcale nie wydaje mi się uboższe – jest wręcz przeciwnie. Cel ten niestety nie jest mierzalny, ale w przypadku minimalizmu, który jest ścieżką, a nie ostatecznym celem, nie jest to nawet możliwe. O postępach będę pisał na Neominimalizmie.

I to wszystko. Tylko cztery cele. Chciałbym wprawdzie dodać do tej listy jeszcze jeden – odwiedzenie jakiegoś „ciepłego” kraju w ramach odłożonej w czasie podróży poślubnej – ale pod koniec roku pojawiły się pewne bardzo radosne dla mnie i żony okoliczności, które sugerują odłożyć ten cel na kolejny rok ;-)

Wnioski

Jednym z największych błędów, jaki popełniłem w ubiegłym roku, było… rozdrabianie się. Brakowało koncentracji moich wysiłków na jednym, najważniejszym celu, przez co wiele przedsięwzięć, na które poświęciłem czas, nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Głównie myślę tutaj o serwisach WordPressThesis.pl (dla użytkowników profesjonalnej skórki dla bloggerów, którą używam i polecam) oraz MtGPolska.pl (portal społecznościowy dla grających w karciankę MtG; już offline).

Pierwszy zwrócił z nawiązką koszty założenia i prowadzenia, ale brak czasu na jego rozwijanie zamroził zarobki i ostatecznie zniechęciłem się do prowadzenia kolejnego bloga. Z kolei serwis społecznościowy był budowany na trochę zbyt optymistycznej myśli, że fejsbukowa funkcjonalność budowania grup, for i kontaktów z innymi graczami na zasadzie znajomości lawinowo przyciągnie fanów gry. Niestety tak się nie stało i nic nie wskazywało na to, że tak się stanie. Bez budżetu na reklamę zarzuciłem pomysł i serwis zniknął z sieci.

Podobnie stało się z projektem, który chcieliśmy rozkręcić wspólnie z Marcinem Samselem z blogu Rentier. Nasz program komputerowy – Tysiąc Słów – choć zdobył popularność, nie przynosił dochodów. Źle ugryźliśmy temat od strony biznesowej, co doprowadziło do szybkiego zarzucenia tego projektu. Na szczęście sam program jako taki nadal stanowi wartość i można go wykorzystać do zarabiania pieniędzy (czego nie omieszkam za niedługo zrobić).

Dopiero skoncentrowanie się na programowaniu na iPhone’a zaczęło przynosić zauważalne rezultaty, przez co w konsekwencji założyłem działalność gospodarczą. To ona zabierała mi najwięcej czasu pod koniec roku, co odbiło się na prowadzonych przeze mnie blogach. Udało mi się jednak ogarnąć temat i czuję, że odzyskuję swoje blogowe „mojo”.

Tak pokrótce przedstawia się mój 2010 i plany na 2011. O ich realizacji będziecie się dowiadywać między wierszami za pośrednictwem moich blogów.

Kończąc ten przydługawy post chciałbym życzyć Wam, byście w 2011 zrealizowali wszystkie poczynione zamierzenia i by ten rok okazał się lepszy, niż ubiegły.

Podsuwam Wam również pod rozwagę przekorny, dający jednak do myślenia, cytat jednego z moich ulubionych reżyserów filmowych…

„Jeśli chcesz rozbawić Boga, opowiedz mu o swoich planach.”
– Woody Allen

Powodzenia w 2011! :D