W jaki sposób oszczędzają bogaci?

Po przeczytaniu tytułu tego wpisu prawdopodobnie od razu zainteresowałeś się tematem, no bo przecież czy istnieje w ogóle takie zjawisko w przyrodzie jak „bogaty który oszczędza”?

Zacznijmy od początku, co nazywamy oszczędnością? Po co oszczędzamy? Co nam to daje?

Oszczędzanie daje nam przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, co według teorii potrzeb Maslowa jest dla nas na drugim miejscu. Oczywiście pojęcie to jest według mnie trochę złudne, jednak jest to sprawa indywidualna. Oszczędzamy jednak głównie po to aby nabywać rzeczy w innym terminie, lub po to, aby móc pozwolić sobie na przyjemności wyższego rzędu, czyli w skrócie: gromadzimy kapitał na konkretny cel np. samochód.

Przejdźmy do sedna sprawy: jak konkretnie oszczędzają bogaci ludzie?

Bogaci oszczędzają na czasie! Czas jest najważniejszym przeciwnikiem naszego sukcesu, inwestując nawet marne grosze co miesiąc, ale żyjąc 200 lat w końcu stalibyśmy się milionerami. Chcąc zarabiać więcej, pracujemy więcej. Gdyby przeprowadzić sondę wśród społeczeństwa z pytaniem „Czy Twój dzień pracy kończy się na 8 godzinach?”, wyniki mogłyby być zaskakujące.

Być bogatym to nie stan twojego portfela. Jeden człowiek może mieć na koncie trzysta tysięcy złotych do których doszedł sam, poprzez swoją inteligencję finansową, natomiast inny może mieć 20 milionów na koncie bo wygrał w totolotka. Który z nich jest według ciebie bogatszy?

Ludzie posiadający znaczną inteligencję finansową po prostu kupują czas. Zatrudniają ludzi, inwestują, kupują nieruchomości, nabywają licencję itp. Im więcej czasu kupią, tym więcej pieniędzy posiadają!

Jak my możemy zacząć kupować czas, po to aby zarabiać więcej i szybciej?

Najprostszym sposobem kupowania czasu jest biznes internetowy, zwany e-biznesem. Internet jest zautomatyzowany dlatego też naszymi pracownikami mogą być strony internetowe, listy adresowe, blogi. Innymi sposobami na kupowanie czasu (a w konsekwencji generowanie dodatkowych pieniędzy) są miedzy innymi:

  • tantiemy np. z napisania książki,
  • zysk z wynajmowanych nieruchomości,
  • prosperująca strona www lub serwis,
  • własny biznes, którego jesteś jego właścicielem, a nie szefem!,
  • dywidendy oraz zyski z akcji lub funduszy inwestycyjnych.

Aby lepiej zmotywować siebie do działania wyobraź sobie taką sytuację. Każdy z wyżej wymienionych sposobów to twoja dodatkowa dniówka na etacie [a może i kilka dniówek], zastanów się ile zarabiałbyś gdybyś zamiast 20 dniówek w miesiącu posiadał ich np 50. Daje do myślenia…?

Autorem tego wpisu jest Paweł Mąka, którego zainteresowania obracają się wokół edukacji finansowej oraz biznesu internetowego. Jak sam pisze o sobie, jest samoukiem, który do wszystkiego dochodzi ciężką pracą i determinacją. Jeśli spodobał Ci się ten wpis, koniecznie zajrzyj na blog Pawła!

Paweł jest jednym z nowych Autorów Oszczędzania, który będzie co jakiś czas publikował swoje treści tutaj. Jeśli, podobnie jak on, również chcesz publikować na Oszczędzaniu, zajrzyj tutaj. Korzyści jest sporo!

20 błędów popełnianych przez początkujących inwestorów

Na wstępie muszę powiedzieć, że żaden ze mnie profesjonalny inwestor. Fakt, zarobiłem kiedyś na funduszach inwestycyjnych ~9% w ciągu roku, a teraz mam wykupioną polisę lokacyjną, ale więcej o inwestowaniu czytam, niż praktykuję. Przez ostatnie dwa lata budowałem własny fundusz inwestycyjny i zdobywałem wiedzę, a teraz liczę, że wraz z wejściem na polski rynek etf’ów (tzw. exchange-traded funds), uda mi się te zasoby wykorzystać w praktyce i moja sytuacja, jako inwestora, ulegnie zmianie.

Czytając różne książki udało mi się skompilować listę błędów, jakie popełniają inwestorzy, zwłaszcza na początku ich drogi do poważniejszych pieniędzy, i właśnie tą wiedzą – w myśl zasady: lepiej uczyć się na cudzych błędach, niż na własnych – pragnę się nią z Wami dzisiaj podzielić.

20 błędów popełnianych przez początkujących inwestorów:

  1. Brak celu inwestycyjnego. Jeżeli go nie określimy, może nas to doprowadzić do błędnych decyzji inwestycyjnych, a nawet zbędnego ryzykowania naszymi pieniędzmi. Zatem: określ cel, a dowiesz się, z jakich najlepiej skorzystać instrumentów.
  2. Brak fundamentalnej wiedzy. Nie ma co zaczynać inwestowania bez podstawowych informacji o inwestowaniu w ogóle oraz o wybranym instrumencie finansowym. Najpierw trzeba odrobić pracę domową, a dopiero potem działać.
  3. Inwestowanie w coś, czego się nie rozumie. Punkt stanowiący doprecyzowanie poprzedniego: wiem, jak inwestować na giełdzie, ale zupełnie nie znam się na niuansach branży developerskiej – to nie wkładam w tą gałąź gospodarki pieniędzy, zanim się w niej nie zorientuję.
  4. Słuchanie „ekspertów”. Ne ma co opierać się na wypowiedziach „znawców”, bo nie dość, że nad wyraz często się mylą w swoich prognozach, to nigdy nie wiadomo, czy nie mają interesu w tym, żeby namawiać ludzi do takich czy innych działań. Trzeba zrozumieć rynek i samemu podejmować decyzje.
  5. Bazowanie na wynikach z lat ubiegłych. To, że dany walor pozwalał w ubiegłych latach zarobić tyle a tyle nie oznacza nigdy, że w przyszłości będzie tak samo. Wielu ludzi daje się na to nabrać – zwłaszcza zachęcanych reklamami – a to błąd.
  6. Nie zwracanie uwagi na opłaty, prowizje oraz podatki. Inwestowanie w wielu przypadkach nie byłoby możliwe, gdyby nie pośrednicy, a Ci zawsze będą chcieli na nas zarobić – bez względu na to, czy my zarobimy lub stracimy. Nie daj się wciągnąć w sytuację, w której pozorny zysk zostanie zjedzony przez prowizje i podatek od inwestycji
  7. Stawianie wszystkiego na jedną kartę. Dywersyfikacja to najprostszy sposób na rozłożenie ryzyka inwestycyjnego i należy z niego korzystać zarówno, dobierając poszczególne walory (np. różne akcje i fundusze), jak i budując swój portfel (np. akcje, fundusze, lokaty, złoto).
  8. Sprzedawanie „wygranych” i trzymanie „przegranych”. Są takie walory, których przedwczesna sprzedaż może pozbawić znakomitych zysków. Są również i takie, których nie warto trzymać przez dłuższy czas. Nie łatwo je rozpoznać, ale wykonując ruchy w portfelu trzeba na to zwracać uwagę.
  9. Spekulowanie. Benjamin Graham – autor Inteligentnego Inwestora, ojciec tzw. inwestowania w wartość i mentor Warrena Buffetta – odradza jakąkolwiek spekulację. Czy muszę pisać więcej?
  10. Kupowanie „na górce”, sprzedawanie „w dołku”. Akcje kupuje się wtedy, kiedy są tanie, a sprzedaje, gdy drożeją. Nigdy na odwrót.
  11. Brak koncentracji. Rozmywanie uwagi jednoczesnym uczestnictwem w wielu rodzajach inwestycji może negatywnie odbić się na osiągniętym ogólnym wyniku, dlatego lepiej skupić się tylko na kilku rodzajach, ale za to śledzić je dokładniej.
  12. Brak systematyczności i kontroli. Praktycznie nie ma inwestycji w stylu „zrób raz i zostaw, a samo się rozmnoży”. Trzeba systematycznie, co jakiś czas, sprawdzać co się dzieje na rynku i odpowiednio reagować. Systematyczność jest również istotna w przypadku inwestowania metodą uśredniania ceny nabycia.
  13. Brak funduszu awaryjnego. Rozpoczęcie inwestowania bez uprzedniego zapewnienia sobie odpowiedniej wielkości środków, stanowiących zabezpieczenie na wypadek, gdyby coś się stało w naszym życiu (np. utrata pracy), prędzej czy później zmusi nas do skorzystania z zainwestowanych pieniędzy, a to zazwyczaj wiąże się ze stratą (strata oprocentowania z lokaty, kary umowne, zamykanie inwestycji ze stratą itp.). Zatem: najpierw spłać długi (hipotekę pomijam, ale byłoby dobrze jej nie mieć) i zapewnij sobie pieniądze na czarną godzinę, a dopiero potem weź się za inwestowanie.
  14. Późne rozpoczęcie inwestowania. Najlepszy czas na rozpoczęcie inwestowania był wczoraj, więc najlepiej jak najszybciej się za to zabrać.
  15. Inwestowanie zgodnie z tłumem. Zasada głosi, że jeżeli gros inwestorów wykonuje jakiś ruch, to jest już za późno, żeby na takiej inwestycji skorzystać. Aby dobrze lokować pieniądze trzeba rozumieć zagadnienia związane z psychologią rynków finansowych i wykorzystywać je dla własnej przewagi, a nie bezmyślnie powielać ruchy innych inwestorów.
  16. Inwestowanie wszystkich środków na raz. Błędem jest inwestowanie wszystkich pieniędzy od razu, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy po drodze nie przytrafi się nam jakaś okazja inwestycyjna. Brak wolnych środków finansowych nie pozwoli nam z niej skorzystać, dlatego zawsze warto mieć zapas gotówki na taką ewentualność.
  17. Czekanie na „idealny moment” na zakup lub sprzedaż walorów. Nie ma czegoś takiego! Tzn. może i jest, ale nie ma takiej metody, żeby go zawsze perfekcyjnie wychwycić. A skoro nie ma go jak wydedukować, to nie ma co się łudzić i łasić na potencjalne zyski między najniższym dołkiem a najwyższą górką.
  18. Inwestowanie za pożyczone pieniądze. Większość książek, jakie przeczytałem, sugeruje, aby przed zainwestowaniem nie swoich pieniędzy zastanowić się dwa razy, a potem jeszcze jeden raz. Utrata środków w tym wypadku jest często równoznaczna z wpakowaniem się w długi i wyłączeniem z poważnego inwestowania do czasu ich spłaty.
  19. Inwestowanie pieniędzmi, których nie możemy stracić. Wprawdzie jest to spin-off poprzedniej porady, ale – jak mawia Warren Buffett – zasada numer jeden brzmi: nie trać pieniędzy (ang. don’t loose money), a zasada numer dwa odsyła nas do pierwszej. Zrozumiałe, że nie dopuszczalne zatem jest tracenie pieniędzy, których nie można stracić.
  20. Traktowanie inwestowania jak zabawę. Tak to już jest, że ludzie chętniej zajmują się czymś, co sprawia im przyjemność, dlatego postaraj się aby inwestowanie właśnie takie było dla Ciebie, ale nigdy nie traktuj inwestowania jak zabawy, bo możesz na takiej rozrywce dużo stracić. Lepiej iść do kasyna czy wysłać totka.

Ufff… nazbierało się tych zasad, prawda? Jestem jednak przekonany, że temat nie został wyczerpany, dlatego jeżeli po lekturze tej obszernej listy masz jeszcze jakieś dodatkowe rady lub wnioski płynące z własnych doświadczeń, to gorąco zachęcam Cię do podzielenia się nimi w komentarzu.

Moje inwestycje i działalność gospodarcza

Już od dawna obiecuję, że opiszę swoje inwestycje i plany związane z własną firmą. Obiecuję, obiecuję i trochę nie dotrzymuję słowa. Postanowiłem zatem w końcu się za to zabrać i podzielić się z Wami (a także poddać pod dyskusję – może spece od parkietu mi coś doradzą) moimi planami. Zatem po kolei…

Inwestycje

W czerwcu (dokładnie to ostatniego dnia czerwca) wykupiłem tzw. indywidualne ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że w zorganizowany i systematyczny sposób inwestuję w fundusze z pominięciem podatku belki, stosując tzw. formułę „dollar cost averaging” (więcej o niej już niedługo). Czas inwestycji to hybryda 2+1 lat. Oznacza to, że przez dwa lata zobowiązałem się do odkładania 250-ciu złotych, a zgromadzone środki – jeżeli zajdzie taka potrzeba – mogę wypłacić rok później (przez ten rok naturalnie zarabiają).

Na starcie w moim portfelu umieściłem następujące walory:

  • UFK CZ/A Zrównoważony (25%),
  • UFK ARTS Total Return Dynamic (30%),
  • UFK Compensa/HSBC BRIC Market Equity (25%),
  • UFK Legg Mason Akcji (20%).

Polisa, jak na hybrydę ubezpieczeniowo-inwestycyjną, jest dość elastyczna i pozwala mi na zmianę składu portfela maksymalnie cztery razy na każdy rok inwestycji. Dodatkowo, jako bonus, mam dostęp do wiedzy certyfikowanego specjalisty, który osobiście inwestuje w identyczny sposób.

Polisę wykupiłem u niezależnego doradcy finansowego, reprezentującego niemiecką firmę OVB, działającą na rynkach światowych od lat siedemdziesiątych, a w Polsce – od dziewięćdziesiątych. Minimalny zwrot z inwestycji, na jaki mogę szacunkowo liczyć, opierając się na danych historycznych, to 8% rocznie. Wierzę jednak, że powoli następuje ponowny restart gospodarki (Obama zdaje się to potwierdzać swoimi niedawnymi wypowiedziami) i przez trzy lata sytuacja na rynkach znacznie się poprawi, dzięki czemu zarobię nieco więcej. Dla informacji podam, że póki co celuję w zysk na poziomie 12-15% rocznie, ale nie popłaczę się, jak zarobię więcej ;-)

Wydatki na tą inwestycję finansuję z bieżących środków, zostawiając sobie rezerwę z funduszu inwestycyjnego na sytuacje, w której nie mógłbym opłacić składki na bieżąco.

Działalność gospodarcza

Póki co sprawa jest dopiero w powijakach, bo kombinuję jak by tu stać się na pewien czas faktycznie bezrobotnym, żeby móc legalnie zarejestrować się w Urzędzie Pracy i ubiegać o bezzwrotną dotację dla otwierających działalność gospodarczą.

Bez wchodzenia w detale (póki co nie chcę się aż tak do końca dzielić moim pomysłem), chcę się na starcie zająć dwiema dziedzinami: developingiem software’u oraz handlem.

Dlaczego akurat tak? Niektórzy będą wiedzieli, że w swoich działaniach przede wszystkim hołduję jednej zasadzie:

„Zrób raz, korzystaj cały czas.”

Pisanie programów komputerowych należy właśnie do działań, które nie dość, że mają niskie koszty operacyjne, to można je wykonać raz i potem korzystać z nich przez dłuższy czas. Jak by tego było mało, programy komputerowe nie psują się, nie wołają jeść, nie trzeba ich magazynować i ponosić z tego tytułu kosztów, a wszystkie komponenty, potrzebne do tego, aby w legalny sposób się tym zająć – są za darmo dostępne w sieci. Dodatkowo, odpowiednio zaprojektowana strona internetowa doskonale zautomatyzuje proces sprzedaży tego oprogramowania, wyłączając mnie – w myśl nauk Tima Ferrisa – z najbardziej wymagających działań (oprócz, naturalnie, napisania programu).

Gdy rozbujam się w tej materii, przejdę do drugiego etapu, ale o tym napiszę kiedy indziej – póki co, że tak powiem, nie chcę zapeszać ;-)

Co o tym myślicie?

W co zainwestować 1000 pln?

Właśnie przelałem ostatnią część transzy, jaką postanowiłem, że uzbieram, zanim zabiorę się za inwestowanie pieniędzy. Jestem z tego powodu bardzo zadowolony, bo po raz kolejny udało mi się zrealizować plan wcześniej, niż to sobie założyłem. Niemniej jednak teraz pojawia się pewien problem, a raczej pytanie… w co zainwestować tego tysiaka? I tu zwracam się do Was z prośbą o pomysły.

Inwestowanie pieniędzy to całkiem szeroki i pełen możliwości temat, chciałbym jednak uniknąć błędów początkującego.

Może podsumuję to, co mam:

  • 1000 pln gotowe do zainwestowania,
  • dostęp do Supermarketu Funduszy Inwestycyjnych,
  • już za niedługo dostęp do Biura Maklerskiego mBanku,
  • mam praktyczne doświadczenie w inwestowaniu pieniędzy w fundusze inwestycyjne,
  • chęci i zapał :-)

Nie mam za to pomysłu, w co te pieniądze zainwestować.

Osobiście celuję w kompromis między ryzykiem, a zyskiem inwestycji. Nie stronię też od inwestycji, nazwijmy to, niestandardowych. Niestety na Forex czy daytrading nie bardzo mam w chwili obecnej czas.

Co moglibyście mi doradzić?