Jak zoptymalizowałem swoje lokaty optymalne?

Autorem dzisiejszego wpisu jest Dariusz Tryba, autor wielu serwisów internetowych, w tym Dawka Motywacji oraz Czy to się opłaca?.

Jakiś czas temu, kierując się poradami na tym blogu oraz rankingami w różnych miejscach w sieci, zacząłem korzystać z lokat optymalnych, oferowanych przez Open Finance. Jednak dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że dzięki prostemu zabiegowi można znacznie zwiększyć ich osiągi (mam na myśli średnie oprocentowanie).

Być może dla wielu osób mój sposób działania będzie oczywisty, dla mnie jednak na początku nie był, więc uznałem, że warto o nim napisać.

Na wstępie zaznaczam, że nie jestem w żaden sposób powiązany z Open Finance, uważam po prostu, że mają całkiem dobre produkty, a stosowaną przez nich strategię promocyjną można bardzo łatwo wykorzystać na własną korzyść.

Na czym polega ten sposób?

Otóż Open Finance mniej więcej na początku 2011 roku stało się Krainą Wiecznych Promocji. Wcześniej mieli w ofercie standardowy zestaw lokat, z często polecaną w różnych miejscach Lokatą Optymalną, czyli lokatą o codziennej kapitalizacji odsetek, którą można było założyć na okres 3, 6, 12 lub 24 miesięcy.

I oczywiście ta lokata nadal tam jest, jednak od ponad roku praktycznie ciągle pojawiają się przeróżne akcje promocyjne, na przykład:

  • lokata na wyścigi – pula np. 5000 lokat o wysokim oprocentowaniu. Kto pierwszy ten lepszy.
  • lokata wspólna – im więcej osób założy lokatę tym większe jest oprocentowanie
  • lokata im więcej tym lepiej – oprocentowanie lokat zależy od tego, na jaką sumaryczną kwotę zostaną założone
  • lokata świąteczna, wiosenna, majówkowa itp. – któraś z powyższych, tylko o innej nazwie

Tego typu promocje powtarzają się ostatnio non stop. Po wyczerpaniu puli lokat na wyścigi bank powiększa pulę, po upływie czasu na założenie lokat wspólnych bank ten czas przedłuża, a potem znowu przedłuża. Najważniejsze jednak, że to się widocznie sprawdza, więc im więcej tego typu akcji, tym lepiej dla nas.

Promocyjna lokata jest domyślnie zakładana z włączoną opcją przedłużenia po upływie jej czasu. To przedłużenie następuje wówczas według zasad lokaty optymalnej, z reguły 3 lub 6 miesięcznej, której oprocentowanie jest już znacznie niższe (np. 5,8% w promocji, a potem 4,23%). Widocznie liczą na to, że klienci skuszeni wysokim oprocentowaniem założą lokatę, a później pozostawią ją dalej i nie zlikwidują.

I ja również tak robiłem – zakładałem promocyjne lokaty, a następnie przedłużały się automatycznie, stając się lokatami optymalnymi.

Aż pewnego dnia chciałem z dwóch lokat optymalnych zrobić jedną promocyjną, przestawiłem więc je tak, aby nie zostały automatycznie przedłużone, tylko zwrócone na moje konto. Wówczas zauważyłem, że pojawiła się opcja ręcznego przedłużenia. Ponadto przedłużając, można było wybrać dowolną z aktualnie dostępnych lokat, więc również i tę promocyjną!

Wcześniej działałem według dwóch przekonań, które okazały się całkowicie fałszywe. Myślałem mianowicie, że:

  • oferta promocyjna dotyczy tylko nowych lokat
  • lokatę można przedłużyć na warunkach, na jakich została założona

Opcja ręcznego przedłużenia staje się aktywna na dwa tygodnie przed zakoóczeniem lokaty, która nie ma ustawionego automatycznego przedłużania, teraz robię więc tak:

  • zakładam nową lokatę lub przedłużam obecną na promocyjnych warunkach
  • po założeniu lokaty przestawiam ją tak, aby nie była automatycznie przedłużana
  • na dwa tygodnie przed końcem lokaty monitoruję ofertę, licząc na to, że uda się trafić w kolejną promocyjną lokatę (na co szanse ostatnio są bardzo duże)
  • jeżeli nie udaje się ustrzelić lokaty promocyjnej, przedłużam lokatę na warunkach 3-miesięcznej lokaty optymalnej (ale taka sytuacja mi się jeszcze nie zdarzyła)

Dzięki temu można osiągnąś bardzo dobre oprocentowanie, jednocześnie nie zamrażając środków na długi okres (oferty promocyjne są z reguły 2, 3, 4 lub 6 miesięczne).

W ciągu paru tygodni średnie oprocentowanie moich lokat udało mi się tym sposobem zwiększyś z 4,77% do 5,20%. Może się to na pierwszy rzut oka wydawać niedużo, ale przy większych kwotach lub dłuższych okresach zaczyna już byś widoczne.

(Obrazek do wpisu: materiały dostarczone przez Autora)

Czy rzeczywiście wystarczy odkładać 10% dochodów?

Autorem dzisiejszego wpisu jest Dariusz Tryba, autor wielu serwisów internetowych, w tym Dawka Motywacji oraz Czy to się opłaca?.

W wielu książkach na temat finansów osobistych możemy spotkać się z zasadą, że jeżeli zaczniemy oszczędzać odpowiednio wcześnie, to wystarczy odkładać 10% swoich miesięcznych dochodów, aby utrzymać standard życia po przejściu na emeryturę. Czy jest tak naprawdę? Policzmy!

Do symulacji przyjmijmy następujące założenia:

  • horyzont czasowy to 40 lat, czyli np. zaczynając w wieku 25 lat, ze zgromadzonego kapitału chcemy zacząć korzystać w wieku 65 lat
  • przez cały ten okres lokujemy środki w instrument finansowy o stałej rocznej stopie zwrotu z inwestycji (rozważymy trzy warianty tej stopy: 5%, 7% oraz 9%)
  • zaczynamy z zarobkami na poziomie 3000zł i przez cały okres realna kwota zarobków się nie zmienia (czyli pozostaje realnie na poziomie 3000zł) i na takim samym poziomie chcemy utrzymać się po zakończeniu inwestycji
  • przez cały okres działa stała inflacja na poziomie 3%, o tyle samo rośnie rocznie nominalna kwota naszych zarobków
  • odkładamy miesięcznie 10% zarobków, czyli zaczynamy od 300zł, dodatkowo co roku indeksujemy tę kwotę o 3% aby wyrównać wpływ inflacji
  • inwestycja podlega opodatkowaniu 19% podatkiem Belki pod koniec okresu

Zacznijmy od sprawdzenia, ile pieniędzy nominalnie będziemy potrzebować miesięcznie za 40 lat, aby stanowiły one równowartość 3000zł. Okazuje się, że przy stałej inflacji równej 3%, będzie to kwota 9 786,11zł (obliczenia).

Zobaczmy teraz, jaki kapitał zgromadzimy odkładając przez 40 lat miesięcznie 300zł, indeksując tę kwotę co roku o 3% oraz uwzględniając podatek Belki pod koniec okresu:

  • dla stopy zwrotu 5%, będzie to 631 546,93 zł (symulacja)
  • dla stopy zwrotu 7%, będzie to 986 203,03 zł (symulacja)
  • dla stopy zwrotu 9%, będzie to 1 627 950,40 zł (symulacja)

Zobaczmy teraz, jak długo uda nam się utrzymać ustalony poziom życia ze zgromadzonego kapitału. Załóżmy, że każdą z tych kwot lokujemy bezpiecznie na 7% (na tę lokatę co miesiąc działa podatek Belki). Jednocześnie każdego miesiąca pomniejszamy kapitał o obliczoną wcześniej wypłatę równą 9 786,11zł. Dodatkowo zakładamy, że inflacja na poziomie 3% działa nadal, a my chcemy swój standard życia utrzymać, wypłatę co roku zwiększamy więc o 3%.

  • kapitał 631 546,93zł wystarczy nam na 6 lat i 4 miesiące życia bez obniżania jego standardu (symulacja)
  • kapitał 986 203,03zł wystarczy nam na 11 lat i 4 miesiące (symulacja)
  • kapitał 1 627 950,40zł wystarczy nam na 26 lat i 11 miesięcy (symulacja)

Wniosek z powyższych obliczeń nasuwa się następujący: rzeczywiście, odkładając miesięcznie 10% dochodów można ze zgromadzonego kapitału przeżyć sporo czasu bez obniżania standardu życia, ale tylko przy założeniu, że przez cały okres będziemy osiągać wystarczająco dobre wyniki zwrotu z inwestycji.

Raczej nie wystarczy więc odkładanie tych środków na lokaty i w inne produkty typu „wpłać i zapomnij”.

Zachęcam Cię do przeprowadzenia własnych obliczeń i ustalenia kwoty, jaką dla dostępnych Ci instrumentów finansowych musisz miesięcznie odkładać ze swoich dochodów, aby utrzymać poziom życia w przyszłości.

(Obrazek do wpisu: materiały dostarczone przez Autora)

6 skutecznych trików na oszczędności w karcie kredytowej

Autorem dzisiejszego wpisu jest Paweł Stopka, prowadzący bloga MyBankier, na którym dzieli się wiedzą i doświadczeniem z dziedziny finansów. Zachęcam do odwiedzenia Jego bloga :-)

Karta kredytowa dla większości Polaków, to pospolity gwóźdź do trumny finansowej i jeszcze większego zaciskania pętli zadłużenia. Podczas gdy większość Polaków marzy o tym, żeby jak najszybciej taką kartę kredytową spłacić i zamknąć (jak wypowiedzieć limit karty zobaczysz tutaj) ja wyszukuję nowe oferty bankowe. Kalkuluję, czy aby czasami dzięki takiej zmianie nie zarobię na karcie jeszcze więcej niż dotychczas. Jeśli pójdziesz do banku, zadzwoni do Ciebie konsultant infolini, czy też spotkasz się z przedstawicielem w sprawie karty kredytowej to usłyszysz to, co zawsze słyszy 90 % Polaków: dzięki karcie będziesz spędzać lepsze i fajniejsze wakacje, twoja rodzina będzie szczęśliwsza, kupisz sobie wiele rzeczy i bla bla bla.

Znam to, bo sam byłem doradcą i takie rzeczy ludzie kupują – czyli marzenia. Właśnie ze względu na wizerunek własnej osoby, a nie konieczność sprzedawania karty kredytowej babci, która nie rozumie samej istoty działania karty – zrezygnowałem. Blog, który prowadzę daje mi wolność wypowiadania się i przekazywania moim zdaniem wartościowej wiedzy.

Bank to firm, która musi zarabiać, więc moim zdaniem nie ma mowy o konieczności, czy chęci edukowania społeczeństwa odnośnie finansów osobistych lub chociażby istocie działania i korzystania z karty kredytowej.

Czytaj dalej a poznasz 6 skutecznych trików na oszczędności w karcie kredytowej, a nawet możliwości zarabiania na niej. Naturalnie, należy spełnić wiele warunków, żeby zarobek był widoczny na karcie, ale poniższe wytyczne pomogą Ci zmienić twoje podejście do tego produktu finansowego.

Okres bezodsetkowy, czyli nawet do 58 dni za darmo!

Powyższe hasło funkcjonuje w reklamach i z tym nie polemizuję, że to nieprawda pod warunkiem, że znasz zasady funkcjonowania karty kredytowej. Okres bezodsetkowy to czas, w którym możemy korzystać dowoli i dokonywać zakupów bezgotówkowych, to ważne – czyli takich, za które płacimy kartą kredytową, w sklepie, na stacji itp. Po 30 dniach korzystania bank robi zestawienie naszych zakupów i wysyła nam wyciąg, w którym zaznacza, że masz jeszcze ( w zależności od banku) do 28 dni czasu na spłatę całości zadłużenia żeby nie zapłacić odsetek. Wiele osób korzysta z opcji minimalnej spłaty, co powoduje, że nie spłacając całości zadłużenia, a więc od terminu płatności pozostała niespłacona kwota jest już oprocentowana -w takim przypadku nic nie zaoszczędzimy, a jedynie dajemy zarobić instytucji finansowej.

Karty z najdłuższym okresem bezodsetkowym (aktualne w chwili publikacji wpisu):

  1. PNB PARIBAS FORTIS – aż 61 dni,
  2. ALIANZ BANK – 59 dni,
  3. RAIFFEISEN BANK – 58 dni.

58 dni, ale z głową, czyli płać kartą i oszczędzaj gotówkę.

Dobre zarządzanie finansami zawsze wiąże się z samodyscypliną, dlatego dla zwolenników teorii, że plastikiem więcej się wydaje niż gotówką sugeruję, że zależy to tylko od nas samych. Jeśli wiemy, po co idziemy do sklepu i walczymy z notorycznym marketingiem wszędzie nas otaczającym, to zakupy plastikiem są wygodniejsze niż gotówką. Jeśli twoje wynagrodzenia wpływa na konto osobiste, to od tej pory płać kartą kredytową, a to, co otrzymałeś od pracodawcy przelej na konto oszczędnościowe lub zainwestuj w lokaty terminowe. Większość kont osobistych jest oprocentowana bardzo nisko poniżej 0.1 %, więc tak naprawdę trzymasz w banku pieniądze za darmo. Konto oszczędnościowe lub lokata pozwala choociaż by otrzymać siłę nabywczą naszych pieniędzy (czyli walczyć z inflacją). Tutaj musze jednak wspomnieć, że i na lokatach można stracić przez wysoką inflację. W przypadku jednak zysków jest to nie dużo, ale dwa wpływy wynagrodzenia małżeństwa mogą przynieść więcej korzyści w postaci odsetek, niż nie zrobienie niczego.

Wszystkie płatności plastikiem

Piszę akurat o karcie kredytowej, a nie takiej do bankomatu (debetowej), bo na zwykłej karcie możesz płacić pieniędzmi ze swojego konta i do wysokości zgromadzonych tam środków, tym samym pieniądze nie pracują dla Ciebie.

Generalnie przy karcie debetowej obecnie mam tak, że mam wszystkie bankomaty za darmo – ułatwia życie, ale mimo to znajdzie się jeden bankomat BGŻ, w którym okazuje się, że nie mogę wybrać pieniędzy, a pewnie jak bym mógł to bym zapłacił słoną prowizję. Płacąc kartą kredytową w sklepach oszczędzasz również na takich nieplanowanych wypłatach w obcych bankach niż twój macierzysty. Prowizje są różnych wysokości, ale zrobiłem kiedyś eksperyment w PKO i wypłacałem pieniądze z bankomatu na zakupy w różnych bankach, tam gdzie akurat potrzebowałem. Za same prowizje wypłacone z innego bankomatu zapłaciłem 48 zł – za co?.

Prowadzisz sklep, sprzedajesz – jak mieć dostęp do darmowych środków?

Osoba fizyczna, prowadząca działalność lub zwykły klient dzięki karcie kredytowej od momentu jej aktywowania posiada środki za zakup towaru. Wiem, że do sprzedaży i zysku daleka droga i wielkiej ilości towaru się nie kupi ( w zależności od limitu na karcie), oraz są różne uwarunkowania odnośnie działalności, ale chodzi o samą koncepcję korzystania z okresu bezodsetkowego. Po zakupie towaru i osiągnięciu zysku ze sprzedaży, spłata karty w określonym czasie daje nam kredyt za 0 % odsetek.

Case Study:

Mój znajomy Marek jest dobrym myślicielem finansów, zawsze liczył, analizował i w dalszym ciągu dobrze na tym wychodzi. Zaczynał nieśmiało od limitu na karcie 5000 zł, który przyznał mu mBank, ponieważ pracował również na etacie. Płacać kartą wykupił towar za cały limit – konkretnie ciuchy markowe w hurtowni (jak to zrobił bez działalności to odrębny temat). W hurcie taniej, dlatego z marżą i minimalnymi nakładami (miejsce do sprzedaży w realnym świecie, allegro i inne) po sprzedaży tych ciuchów w zaledwie 3 tygodnie, zarobił 8100 złotych.

Po 30 dniach bank przysłał mu wyciąg, jak pisałem wcześniej z informacją, że jeśli chce skorzystać z okresu bezodsetkowego zostało mu 28 dni, lub możliwość skorzystania ze spłaty minimalnej. Chyba nie musze pisać, co wybrał Marek, żeby pozbyć się zadłżenia na karcie, nie płacić odsetek, oraz mieć dostęp do nowych 5000 tyś zł na ponowny zakup towaru.

Rachunki płać kartą kredytową

Pisałem wcześniej o robieniu zakupów kartą kredytową, dlatego nie widzę przeszkód żeby za rachunku jak czynsz,woda czy prąd płacić też kartą. Niektóre banki dają możliwość dokonania przelewu z karty kredytowej i traktują takie operacje jak płatności bezgotówkowe, czyli takie, które zaliczają się do możliwości skorzystania z okresu bezodsetkowego. Warto z tego skorzystać, by wciąż nasze pieniądze bedą pracowały na wysoko oprocentowanym koncie. Zanim jednak zrobimy taki przelew to sprawdźmy w tabeli opłat i prowizji, czy czasami bank nie pobiera sobie za taką operację prowizji np. 1% wysokości transakcji. Może się okazać jednak taki krok mało opłacalny.

Zarabiaj i niech Ci płacą za to, że robisz kartą zakupy

Wiele osób nie docenia takich gratyfikacji w kartach jak „cash back”. Oznacza to właśnie tyle, że jak robisz zakupy w media markecie i kupisz telewizor za 3000 złotych to znowu w zależności od banku, otrzymasz od 1-3% (np. w TOYOTA BANK) zwrotu na karcie, czyli ok. 90 zł. Niewiele? Ale jeśli robisz dużo takich operacji?

Case study:

Przytoczę mojego znajomego Marka – kartą płaci praktycznie za wszystko, 10 000 obrotu miesięcznie to dla niego nic. Jak wiesz 3% od tych 10 000 tysięcy to całe 300 zł X 12 miesięcy = 3600 zł rocznie zwrotu. Skoro postanowisz płacić i tak kartą za wszystko to cash back działa automatycznie – dostajesz część swoich pieniędzy z powrotem. Warto wiedzieć, że przy karcie kredytowej istnieje coś takiego jak opłata roczna – może sięgać nawet 150 zł. Jeśli się robi cały rok zakupy to można swobodnie wyrobić wymagane limity obrotu, dzięki czemu opłata wówczas wynosi 0 zł.

Zniżki i rabaty dla wytrwałych

Wiem, mi osobiście w każdym sklepie też się nie chce zbierać znaczków naklejek, misi do obklejania jakiejś kartki, za którą dostaniemy dzbanek czy latarkę za 5 zł. Ale przy kartach istnieją możliwości skorzystania ze zniżek w sklepach. Moja żona robiąc zakupy skorzystała z 70 % obniżki płacąc właśnie kartą kredytową jednego z banków.

Czy nie jest miło, jeśli płacisz mniej za tą samą rzecz płacą normalnie? I o to w tym chodzi, żeby na spokojnie i bez przesady śledzić możliwości zaoszczędzenia na zakupach i to właśnie dzięki karcie kredytowej.

Podsumowanie

Generalnie schemat oszczędzania czy też zarabiania na kartach kredytowych sprowadzam osobiście do częstego korzytania z karty kredytowej, a gotówkę w tym czasie inwestuje. Płacę za wszystko, tak by moje zakupy generowały obrót, tym samym zmniejszam opłaty za korzystanie z karty oraz korzystam dodatkowo na tym w potaci zwrotu częci środków. Zniżki i rabaty to dla mnie dodatkowe premie, a okres bezodsetkowy jest dla mnie darmowym kredytem prosto z banku. To wszystko dopilnowane i przeanalizowane daje mi duże oszczędności np. 150 zł za roczną opłatę karty, odsetki od lokat i kont oszczędnościowych, około 500 zł rocznie za robienie zakupów.

Nie podaję dokładnych danych, ponieważ dla każdego te kwoty zdecydowanie mogą się różnić, wobec czego każdy sam powinien ocenić czy dla niego takie zarządzane finansami osobistymi przyności korzyści. Każdy również inaczej ocenia wartość oszczędności na poziomie 500 zł. Dla jednych nie warto, innym da to impuls do dalszego działania..

Wierzę, że częściowo udało się naświetlić temat odnośnie możliwości zaoszczędzenia na karcie kredytowej. A wy, jakie macie własne doświadczenia i odczucia odnośnie poruszanego zagadnienia.

Pozdrawiam Paweł Stopka, MyBankier.com

6 powszechnych błędów, które notorycznie pojawiają się w rodzinnych finansach

Dzisiejszy artykuł napisał Jerzy Łach, autor bloga Moje Finanse, na którym pisze o zarabianiu, oszczędzaniu i rozsądnym zarządzaniu swoimi pieniędzmi. Życie bez kredytu jest jednym z jego najważniejszych celów finansowych.

Jeżeli masz rodzinę i dzieci, to nie trzeba Cię przekonywać, że rodzinie w polskich warunkach nie jest łatwo związać końca z końcem. Posiadającym dzieci jest o wiele trudniej przeżyć do pierwszego. Powód jest prosty – posiadanie dzieciaków zawsze oznacza zwiększone zapotrzebowanie na gotówkę. W pozytywnym znaczeniu tego słowa oczywiście. Osobiście uważam, że pomimo tego, że dzieci to ogromne wydatki, to warte są one każdych pieniędzy łożonych na ich utrzymanie.

Mając na utrzymaniu rodzinę, musisz być przygotowany(a) na wiele niespodzianek. Dzieci często chorują, chodzą do szkoły, chcą rozrywek itd. Wszystko to oznacza wydatki. Niestety to wszystko także potencjalne miejsca do zaciągania kolejnych pożyczek. Nie może przecież być tak, że gdy dziecko zachoruje, to nie będziesz miał pieniędzy na leki. To wydatki, na które musi być gotówka, żeby się paliło i waliło. Jeżeli jej nie masz, to w takiej sytuacji na 100% będziesz musiał(a) się zadłużyć. Niestety większość z nas nie przewiduje takich wydatków.

Do tego wszystko jest coraz droższe i pieniądze uciekają nam przez palce. W takiej sytuacji łatwo o potknięcie, które może skończyć się wpadnięciem w spiralę długów.

Najczęściej kłopoty finansowe polskich rodzin związane są z popełnianiem przez ludzi kilku powtarzających się błędów. Wielu z zbędnych wydatków możemy uniknąć przez wprowadzenie dyscypliny finansowej. Niżej przedstawiam moje osobiste obserwacje wśród ludzi których znam. Twoje doświadczenia być może są inne, ale na pewno zgodzisz się chociaż z kilkoma.

Błąd nr 1 – Życie ponad stan

Ludzie mają myślenie, które skutkuje zadłużaniem się. Polega ono na tym, że chcą wyglądać w oczach innych ludzi na zamożnych. To popycha ich do czynienia zakupów ponad ich możliwości finansowe, a co robi się jeśli nie ma się pieniędzy na zakupy? No wiadomo – zaciąga się pożyczkę. Najczęściej chyba dotyczy to samochodów. Przecież bryka musi być wypasiona i za grube dziesiątki tysięcy. Nie wystarczy już pięcioletni Golf! Autko teraz musi być nowiutkie prosto z salonu. Co z tego, że nie stać nas nawet na 10% jego salonowej ceny? Jaki to problem – większość zaciągnie pożyczkę na ten cel. Ludziom nie przeszkadza, że często ten kiedyś nowiutki samochód teraz jest już tak zniszczony, że nie opłaca się go naprawiać, a my jeszcze go spłacamy! Znam takie przypadki.

Błąd nr 2 – Przedkładanie zachcianek nad potrzeby rodziny

Bardzo wiele zakupów spowodowanych jest nie przez realne potrzeby rodzin, ale przez zachcianki. Ludzie kupują najprzeróżniejsze niepotrzebne rzeczy, które bardzo szybko im się nudzą. Przy tym zapominają, że każdy taki wydatek powoduje kurczenie się ich zasobów finansowych. Oni myślą „co tam, jakoś to będzie”.

Impulsywne zakupy to zmora biedniejszych i nieuświadomionych finansowo rodzin. Zachcianki są przywarą większości ludzi, ale można z nimi walczyć. Większość z ludzi ulega pokusom zakupów produktów. Głównie tych z reklam. Dochodzi również do takich paradoksów jak kupowanie wycieczek czy wczasów na kredyt, a potem spłacanie tego cały rok. Tymczasem najpilniejsze potrzeby rodziny są niezałatwione. Co z tego że dach przecieka?! Ważniejsza jest „cyfrowa rozrywka”. Ludzie nie czują „finansowego bluesa”. Rodzinne finanse to przecież mini firma. Potrzeba „księgowego”, który wszystko to ogarnie i utnie niepotrzebne wydatki.

Błąd nr 3 – Chęć dania dziecku wszystkiego, co najlepsze

Rodzice czasami popełniają pewien błąd. Być może jest to bolesne, ale prawdziwe stwierdzenie. Mianowicie zdarza się, że rodzic myśli, że skoro dostał wypłatę, to chce dać swojemu dziecku wszystko co najlepsze i co miesiąc kupuje mu drogie zabawki po kilkadziesiąt(set) złotych. Nie mam nic przeciwko zabawkom, ale częste ich kupowanie nie jest dowodem miłości do dziecka. Przecież sam fakt, że pracujesz na utrzymanie dziecka jest już dowodem twojej miłości do niego! Zresztą to samo dotyczy innych sfer relacji dziecko – rodzic. Drogie komputery, konsole do gier i inne rozrywki powodują znaczne uszczuplenie rodzinnej kasy. Jeżeli rodzic nie ma pieniędzy to się zadłuża i kupuje dziecku wymarzony zjadacz czasu w nadziei, że dziecko „będzie się uczyć” obsługi komputera. Miłość do dziecka to nie obsypywanie go prezentami!

Błąd nr 4 – Nieuczenie dzieci zarządzania finansami

Pieniądze to kapitał, a kapitał wymaga pracy – naszej lub cudzej. Dziecko musi wiedzieć, że pieniądze nie biorą się z kosmosu i że zawsze jest ktoś, kto ciężko na nie pracuje. Wytłumacz dziecku po co chodzisz do pracy, skąd macie jedzenie, w jaki sposób tatuś czy mamusia zdobywają dochody. Jeśli masz np. firmę, możesz w zależności w jakim wieku są dzieci zabierać je do firmy aby ci pomagały w pracy. Daj też dziecku dobry przykład. Nie kupuj zbędnych rzeczy. Tłumacz dziecku, że nawet gdy dorośnie, to a zakup nie na wszystkich rzeczy, które zobaczy będzie mogło sobie pozwolić.

Błąd nr 5 – Nieuczenie siebie zarządzania finansami

Czasy socjalistycznego państwa opiekuńczego przyzwyczaiły ludzi do biernej postawy wobec swoich problemów, w tym finansowych. Wiele osób nie umie sobie poradzić z finansami. Najczęściej wynika to z niewiedzy i obojętności wobec problemów. Na to nakłada się także zwykły konsumpcjonizm i tarapaty gotowe. Ludziom nie chce się edukować, dowiadywać i przede wszystkim uwierzyć, że można. Liczą, że „jakoś to będzie”. Widzimy, że to „jakoś” z roku na rok jest coraz bardziej mgliste. Miała być druga Irlandia, a mamy wyższy VAT itp. Dlatego też polecam serdecznie – ucz się mądrego zarządzania swoimi pieniędzmi. Na pewno zaprocentuje to twoim spokojniejszym życiem w przyszłości.

Błąd nr 6 – Brak funduszu awaryjnego (bezpieczeństwa)

Na tym blogu zapewne czytałeś już wielokrotnie czym jest fundusz awaryjny (bezpieczeństwa). Jest on fundamentem bezpieczeństwa finansowego i jeżeli masz rodzinę, to posiadanie pieniędzy na takim funduszu nabiera o wiele większego znaczenia.

Najczęstsze nieprzewidziane wydatki w rodzinie są związane z dziećmi. Posiadanie dzieciaków wiąże się z ich częstymi chorobami itp. wypadkami. Często musimy wozić je po lekarzach, nierzadko też na prywatne nocne wizyty. To prawie zawsze skutkuje wydatkami. Co jeżeli masz niskie dochody (a większość z nas ma) i przy napiętym budżecie wyskoczy Ci taki wydatek? Właśnie wtedy z pomocą przychodzi fundusz bezpieczeństwa. Można również wyobrazić sobie gorsze scenariusze jak utrata pracy. Jeżeli nagle tracisz dochody to twoje potrzeby nie maleją w tym czasie! Dzieci nadal muszą coś jeść i mieć ciepłe mieszkanie. To wszystko kosztuje. Wtedy właśnie możesz w miarę bezstresowo skorzystać z pieniędzy z funduszu.

Ja posiadając rodzinę dążę ciągle do zbudowania funduszu bezpieczeństwa z kwotą równą co najmniej 12-krotnych moich dochodów. Powody są dwa – Jeden – posiadając troje dzieci ciągle są jakieś nieprzewidziane wydatki. Dwa – jestem jedyną osobą pracującą w mojej rodzinie, toteż utrata moich dochodów oznacza totalną klęskę egzystencjalną. Jednak mając fundusz bezpieczeństwa śpię spokojniej, bo jeśli wystąpi kryzys, to moja rodzina nie umrze z głodu zanim znajdę nową pracę.

Uszy do góry

Jeżeli masz kłopoty finansowe, to przestań się martwić i zacznij działać! Przede wszystkim zacznij od unikania opisanych przez mnie błędów. Zrób plan finansowy, zacznij spłacać swoje stare długi, przestać kupować niepotrzebne rzeczy, naucz się odróżniać zachcianki od realnych potrzeb. No i czytaj blogi finansowe!

Jerzy Łach jest autorem bloga Moje Finanse, na którym pisze o zarabianiu, oszczędzaniu i mądremu zarządzaniu swoimi pieniędzmi. Życie bez kredytu jest jednym z jego najważniejszych celów finansowych. Zajrzyjcie koniecznie!