Niezależność finansowa w praktyce – wywiad z Sebastianem Schabowskim (2/2)

Dziś prezentuję drugą część wywiadu z Sebastianem Schabowskim – młodym człowiekiem, który swoim przykładem pokazuje, że w polskich realiach jak najbardziej da się osiągnąć finansową niezależność. Jeżeli jeszcze nie zapoznałeś się z pierwszą częścią wywiadu, serdecznie zapraszam Cię do rozpoczęcia lektury od tego wpisu.

Paweł Kata: OK. Porozmawialiśmy o pasywnym dochodzie, finansowej niezależności i rozwoju osobistym, czas zatem na kilka słów związanych bezpośrednio z tematyką tego bloga. Zatem, Sebastianie, jakie jest Twoje zdanie na temat oszczędzania pieniędzy? Czy oszczędzasz i – jeżeli tak – to w jaki sposób?

Sebastian Schabowski: Moim zdaniem istotą oszczędzania jest świadome gospodarowanie pieniędzmi zgodnie z naszymi wartościami (w przeciwieństwie do impulsywnego kupowania rzeczy niepotrzebnych, szybko tracących na wartości, pod wpływem reklam, czy też zaspokajania emocjonalnej potrzeby akceptacji przez próbowanie imponowania sąsiadom).

Na co dzień żyję dość skromnie, staram się przeznaczać pieniądze na rzeczy, które przyniosą wysoki zwrot z inwestycji – jak choćby edukację (szkolenia, książki, ale też np. studia MBA).

Jeśli da się coś zdobyć taniej i jest to sensowne, to korzystam z takich opcji. Latam tanimi liniami, czasem zatrzymuję się w hostelach, używam różnych sprytnych metod, o których mówimy w kursie Optymalizacji Życia, by oszczędzać na co dzień i tanio podróżować.

Moje dwie najważniejsze rady dotyczące tego tematu, to:

  1. Przeznaczaj pieniądze na coś, czego wartość wzrośnie lub co pomoże Ci zarabiać więcej. Każda złotówka może być Twoim pracownikiem.
  2. Zrób, co tylko w Twojej mocy, by odłożyć sobie „bufor finansowy” w kwocie pokrywającej roczne wydatki na życie. To naprawdę może totalnie zmienić Twoją sytuację, radykalnie obniżyć poziom odczuwanego codziennie stresu, przez co zachowasz zdrowie, będziesz dłużej i szczęśliwiej żyć. Koniec z martwieniem się, czy wystarczy do pierwszego, plus możliwość przejścia na semi-retirement (pół-emeryturę) – same plusy.

Paweł Kata: Piszesz dużo o inwestowaniu w rozwój osobisty. A co z inwestowaniem w inne walory? Podzielisz się swoimi doświadczeniami w tej kwestii?

Sebastian Schabowski: Piszę o inwestowaniu we własny rozwój, dlatego, że w większości przypadków taka inwestycja ma największy zwrot (samodzielnie go kontrolujemy).

Drugim dobrym sposobem, jest inwestowanie we własny biznes – używam np. Google AdWords do różnych eksperymentów, ostatnio razem z Pawłem Sygnowskim zainwestowaliśmy w stworzenie platformy, która zrewolucjonizuje naukę angielskiego od podstaw.

Jeśli chodzi o pozostałe sposoby inwestowania – był czas, kiedy aktywnie inwestowałem na giełdzie, w dalszym ciągu mam fundusze inwestycyjne, bawiłem się jakiś czas day-tradingiem… Te sposoby jednak są znacznie bardziej ryzykowne i dają mniejsze zyski niż inwestowanie w siebie i swój biznes.

Paweł Kata: Masz bardzo interesujące spojrzenie na inwestowanie. Gdy zazwyczaj kojarzy się ono z giełdą i funduszami, Ty sugerujesz rozwój osobisty i własny biznes. Skoro o biznesie mowa, to może podzieliłbyś się z Czytelnikami Oszczędzania swoimi bieżącymi projektami? Może wspomniałbyś nieco więcej o tej rewolucji językowej? Nad czym poza nią jeszcze obecnie pracujesz?

Sebastian Schabowski: Jeśli chodzi o rewolucję językową, to wprowadzamy na rynek polski świetną metodę, którą sam stosowałem np. ucząc się hiszpańskich słówek (przez angielski).

Koncept polega na tym, że jeśli znamy znaczenie 1000 najczęściej powtarzających się w danym języku słówek – jesteśmy w stanie zrozumieć 80% treści przeciętnego przekazu, czyli mamy już „z górki” i  dalsze obcowanie z językiem jest czystą przyjemnością.

Jest to więc sposób, by minimalnym wysiłkiem uzyskać maksymalny rezultat w praktycznej znajomości języka. Do tego dochodzi metoda, która uczy nas wyłącznie słów, których jeszcze nie znamy i uczy ich z dokładnie taką intensywnością, jakiej potrzebujemy, by opanować dane słowo. Jeśli ktoś potrzebuje zobaczyć dane słowo 12 razy, by je zapamiętać – tyle razy mu je pokażemy. Jeśli inne słowo zapamięta po 4 razach – nie pokażemy mu go po raz piąty.

Poza tym, piszę w tej chwili książkę, która pokaże ludziom chcącym od życia więcej niż 40 lat pracy na etacie – co tak naprawdę jest możliwe, jeśli chodzi o projektowanie swojego stylu życia i w jaki sposób to osiągnąć.

Co może zainteresować Twoich czytelników – niebawem zaczniemy sprzedawać osobno fragment kursu optymalizacji życia poświęcony wyłącznie oszczędzaniu (w wersji tekstowej i audio). (przyp. bezpłatne materiały Sebastiana dotyczące oszczędzania)

Poza tym, co najmniej raz w tygodniu chodzę do studia nagrań i nagrywam kolejne odcinki kursu „Dochód z pasji 2.0″ (jeszcze mi ich kilka zostało…).

Do tego – zacząłem ostatnio eksperymentować z produkcją filmików po angielsku i okazało się, że odbiorcy zareagowali na to bardzo entuzjastycznie, więc to będzie kolejny etap w moim rozwoju – budowanie swojej pozycji na amerykańskim rynku. Kilka moich pierwszych nagrań można znaleźć na tej stronie.

Może się wydawać, że dość dużo ostatnio robię i to prawda, o tyle, że postanowiłem po roku totalnych wakacji i podróżowania uczynić rok 2010 rokiem maksymalnej produktywności.

Paweł Kata: Niesamowite! W jaki sposób jesteś w stanie wykrzesać w sobie taką motywację do działania i produktywność, że jesteś w stanie ogarnąć te wszystkie projekty?

Sebastian Schabowski: Z jednej strony, stosuję wiele różnych technik ułatwiających mi pracę, z drugiej strony – wdrożyłem w życie kilka sekretów produktywności poznanych od Ebena Pagana i jestem teraz bardziej produktywny niż kiedykolwiek wcześniej.

Kilka z tych koncepcji zarządzania swoją energią i właściwego przygotowania się do dnia omawiam w wideo dostępnym na tej stronie.

Przejdźmy do szczegółów – w projekcie słówkowym zajmuję się głównie zarządzaniem projektem i marketingiem, natomiast poszczególne konkretne prace wykonuje cały zespół specjalistów (programiści, grafik, native speaker itd.).

Zamiast ręcznie wklepywać do komputera zawartość mojej książki – dyktuję ją (jak zresztą robi Brian Tracy) i ktoś inny przygotowuje transkrypt z tego nagrania, który po ponownym zredagowaniu staje się książką.

Nagrywanie wideo (czy to płatnego czy bezpłatnego, po polsku czy po angielsku) stało się dla mnie bardzo proste i naturalne, bo przygotowałem już w życiu wieeeeele filmików (kwestia praktyki).

Dzięki temu wszystkiemu jestem w stanie rozwijać wiele projektów naraz i studiować MBA w trybie dziennym jednocześnie.

Paweł Kata: I udzielać wywiadów ;-) Zatem, żeby nie odrywać Cię już bardziej od Twoich zajęć, ostatnie pytanie: gdybyś mógł Czytelnikom Oszczędzania przekazać tylko jedną radę o tym, jak osiągnąć spokój finansowy – jak by ona brzmiała?

Sebastian Schabowski: Jeśli chodzi o finansowy spokój umysłu, to istnieje jedna rzecz, którą możemy zrobić, by zupełnie zapomnieć o martwieniu się, czy wystarczy do pierwszego.

Dzięki tej jednej rzeczy nasz stres związany z martwieniem się o pieniądze po prostu znika i nie zakłóca już naszego dobrego samopoczucia, nie odbiera nam zdrowia, nie psuje relacji z innymi.

Kiedy za chwilę zdradzę ten sekret – niektórzy po prostu wzruszą ramionami, znajdą błyskawicznie wymówkę, wytłumaczenie dlaczego „nie mogą” go zastosować… Inni – docenią jego potęgę i natychmiast zaczną wprowadzać go w życie, by już po krótkim czasie cieszyć się pierwszymi efektami. Radzę Ci znaleźć się w tej drugiej grupie :)

Oto sekret – zrób co w Twojej mocy, by odłożyć sobie kwotę pokrywającą Twoje roczne wydatki na życie. Jeśli masz taką zaoszczędzoną i zainwestowaną sumę pieniędzy – żyjesz w zupełnie innym świecie niż większość ludzi.

Jak to zrobić? Oszczędzaj, może dorabiaj przez jakiś czas po godzinach, sprzedaj niepotrzebne Ci rzeczy na Allegro – zrób, co tylko się da, by osiągnąć ten stan, bo to zupełnie zmieni Twoją sytuację. W dalszej perspektywie jest oczywiście np. semi-reitrement, czyli pół-emerytura i niezależność finansowa, ale ten pierwszy krok jest po prostu nie do przecenienia.

Paweł Kata: Dzięki serdeczne, że chciałeś poświęcić czas i podzielić się swoimi doświadczeniami z Czytelnikami Oszczędzania.

Co myślisz o tym, czym podzielił się z nami Sebastian? Daje do myślenia, prawda? Podyskutujemy?

Niezależność finansowa w praktyce – wywiad z Sebastianem Schabowskim (1/2)

Bardzo często spotykam się z krytyką filozofii dążenia do finansowej niezależności i pojęć takich, jak pasywny dochód czy tworzenie wartości. Uwidacznia się ona nie tylko na Oszczędzaniu, ale również na innych blogach (choćby u Marcina). Aby uciąć to bezcelowe, jakże typowe dla naszego narodu, gadanie, postanowiłem przeprowadzić wywiad z młodym mężczyzną, który niedawno wrócił z rocznej mini-emerytury, aktualnie przebywa i studiuje w Nicei, rozwija swoje biznesy i nie martwi się problemami szarej codzienności (np. jak przetrwać do pierwszego itp.), a wszystko to dlatego, ponieważ… jest finansowo niezależny. I udało mu się to osiągnąć w polskich realiach!

Szybkie info: wywiad wyszedł nam tak długi, że postanowiłem podzielić go na dwie części. Drugą opublikuję w sobotę rano.

Paweł Kata: Witaj Sebastianie. Na początek standardowe pytanie: czy mógłbyś powiedzieć kilka słów o sobie oraz swoich zainteresowaniach?

Sebastian Schabowski: Zawsze miałem w sobie ciekawość i chęć poznania, jak działa świat. Kiedy zrozumiałem prawo skutku i przyczyny, które jest podstawą rozwoju osobistego, zacząłem intensywnie studiować (w Polsce i w USA) tematy związane ze szczęściem, sukcesem, zarządzaniem czasem, biznesem i niezależnością finansową.

Chciałem poznać, co tak naprawdę powoduje, że jedni ludzie są szczęśliwsi od innych, osiągają więcej sukcesów, mają lepsze relacje z innymi ludźmi, więcej energii czy też lepsze zdrowie.

Podczas rozwijania tej pasji natknąłem się również na ideę marketingu internetowego, która bardzo przypadła mi do gustu – dzięki internetowi mogę teraz dzielić się tym, co odkryłem z tysiącami ludzi na całym świecie. W ten sposób – nie tylko jestem w stanie im pomóc, ale także mieć pasywny dochód, który dał mi niezależność finansową i wymarzony styl życia.

Paweł Kata: Cieszę się, że wspomniałeś o pasywnym dochodzie i finansowej niezależności. Pisałem kilka razy o tych sprawach na blogu, ale spotkałem się raczej z chłodnym przyjęciem. Czy mógłbyś, jako ktoś tak młody i jednocześnie niezależny finansowo, podzielić się tajemnicą i opowiedzieć jak udało Ci się to osiągnąć oraz czy zbudowanie solidnego strumienia pasywnego dochodu jest możliwe w polskich realiach?

Sebastian Schabowski: Z tego, co zauważyłem na Osiągaczu – moja publiczność jest najbardziej zainteresowana tematem niezależności finansowej (mówienie o sukcesie, motywacji, zarządzaniu czasem itd. nie wzbudza porównywalnych emocji i zaangażowania).

Może to wynikać z tego, że są to zwykle osoby, które przeczytały już parę książek Kiyosakiego i rozumieją, że nie mówimy tu o niezależności od rodziców (uzyskanej przez zdobycie pierwszej pracy), tylko sytuacji, w której nie trzeba już więcej pracować na pieniądze.

Moja droga do niezależności finansowej była (patrząc z obecnej perspektywy) długa i bardzo ostrożna. Skupiłem się na dawaniu wartości osobom zainteresowanym rozwojem osobistym w Polsce i zarabianiu w programach partnerskich, na Google AdSense (w Polsce i na mojej amerykańskiej stronie), napisałem ebooka dla Złotych Myśli i przetłumaczyłem książkę Joe Vitale „Hipnotyczny Marketing”.

Dziś wiem, że można nie tylko osiągnąć niezależność finansową, ale także zarabiać od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych miesięcznie, w polskim internecie, stosując trochę odważniejsze strategie.

Obserwuję ostatnio wielu młodych ludzi (choćby z mojego mastermindu), którzy tworzą np. ebooka, na którego jest zapotrzebowanie, wydają go samodzielnie, robią świetne strony z ofertami i używają Google AdWords, by w błyskawicznym tempie ściągać na swoje strony ludzi zainteresowanych kupnem.

Inwestują nawet kilka tysięcy złotych dziennie, kupując kliknięcia w AdWords, ale każda wydana tak złotówka daje im ponad 2 zł dochodu.

Moje dochody również znacznie się zwiększyły, kiedy zacząłem tworzyć własne produkty i udostępniać je w modelu Fixed Term Membership Site – takiego bardzo wygodnego dla prowadzących i kursantów sposobu na kurs internetowy.

Jak najbardziej, w Polsce można zbudować ogromne źródła pasywnego dochodu w internecie – trzeba tylko dokładnie wiedzieć, jak to zrobić. Aby przekazać zainteresowanym tego typu wiedzę, stworzyłem kurs „Dochód z pasji 2.0″ dostępny na tej stronie.

Paweł Kata: Jako praktyk, jakich rad udzieliłbyś osobom, które dopiero starają się budować źródła pasywnego dochodu?

Sebastian Schabowski: Przede wszystkim – warto zdobywać jak najwięcej wiedzy. Istnieją książki, kursy internetowe czy stacjonarne, które uczą pewnych umiejętności prowadzących do tworzenia źródeł pasywnego dochodu.

Nawet jedna idea, jeden model biznesu, jeden pomysł, który gdzieś zdobędziemy – może przekształcić się w podstawę niezależności finansowej.

Druga sprawa to działanie i uczenie się tworzenia wartości dla danej grupy klientów, odkrywanie jej potrzeb, wychodzenie ze swojej strefy komfortu i realizowanie swoich odważnych pomysłów.

Trzecia sprawa to czas. Danie sobie czasu na rozwój, stopniowe zmienianie się w nową, lepszą wersję siebie. Jeśli model, w którym działasz umożliwia osiągnięcie niezależności finansowej i robisz codziennie postępy na drodze do niej – to jej osiągnięcie jest już tylko kwestią czasu.

Paweł Kata: Wspominasz o uczeniu się, rozwoju. Ponieważ miałem okazję obejrzeć kilka Twoich wywiadów, wiem że uczestniczyłeś w szkoleniach prowadzonych przez wiele sław z dziedziny motywacji i finansów, takich jak Brian Tracy czy Robert Kiyosaki. Czy Twoim zdaniem warto wyłożyć wysoką, jak na nasze warunki, kwotę, aby uczestniczyć w takim szkoleniu? Czy można z nich zyskać więcej, niż po przeczytaniu książki danego mówcy? Który z mówców wywarł na Ciebie największy wpływ?

Sebastian Schabowski: Co ciekawe, raczej nie uzyskasz na szkoleniu jakichś rewolucyjnie nowych idei, ale mimo to warto wziąć w nim udział.

Paradoks ten można wyjaśnić następującym zjawiskiem: od momentu poznania jakiejś koncepcji, do praktycznego zastosowania jej w naszym życiu mija zwykle wiele czasu i musimy coś usłyszeć i zobaczyć wiele razy, by wreszcie zmienić swoje zachowanie.

Szkolenie bardzo przyspiesza ten proces – jeśli płacisz dużą kwotę, to chcesz wykorzystać wiedzę w praktyce (a korzyści zaczynają się dopiero po wdrożeniu jej w życie).

Dodatkowo inspirująco działa przebywanie w grupie ludzi uczestniczących w seminarium (elita społeczeństwa) i sam bezpośredni kontakt z ekspertem (możesz np. zadać mu pytanie podczas przerwy). Dla mnie osobiście, spotykanie tego typu ludzi było marzeniem samym w sobie.

Jeśli chodzi o mówców, którzy wywarli na mnie największy wpływ, to na pewno Brian Tracy i Robert Kiyosaki, których wymieniłeś, ale też Tony Robbins, Jim Rohn, Mike Litman (modelowałem go trochę, prowadząc biuletyn sukcesu na Osiągaczu).

Obecnie wielki wpływ ma na mnie Eben Pagan (w mistrzowski sposób uczy nie tylko marketingu internetowego, ale też biznesu w ogóle i np. zarządzania czasem).

Dobrze jest poznać jak najwięcej ekspertów, potem wybrać, który najbardziej nam odpowiada i zgłębić dokładnie jego przesłanie.

P.S. Koniec części pierwszej. Część druga w sobotę.

Jak zbudować pasywny dochód? #2

W poprzedniej części artykułu przedstawiłem trzy sposoby na budowanie pasywnego dochodu w polskich realiach: dochód z praw autorskich, dochód z najmu i posiadania nieruchomości oraz zyski z aktywnego uczestnictwa w programach partnerskich i firmach działających na zasadach Multi Level Marketingu. Dziś przedstawiam trzy kolejne sposoby i już teraz chciałbym Cię serdecznie zaprosić do pozostawienia komentarza po zapoznaniu się z treścią. Mam również nadzieję, że wpisy o pasywnym dochodzie stanowią interesującą alternatywę dla artykułów nt. praktycznego oszczędzania ;-)

Oto one:

  1. Własny biznes. Oczywiście nie mam tu na myśli prowadzenia, ale posiadanie biznesu. Naturalnie, o ile nie uda Ci się przejąć/odkupić gotowego interesu, będziesz musiał włożyć wiele wysiłku i pracy w stworzenie własnego od podstaw, niemniej jednak jest to warte zachodu. Poza tym samo posiadanie firmy jest jednym z mechanizmów ochrony kapitału (piszę o tym choćby Kiyosaki w „Bogatym ojcu”), dlatego praktycznie każdy, kto pragnie wolności finansowej, prędzej czy później rejestruje działalność gospodarczą.
  2. Serwis internetowy. Jest to jedna z dróg, którą może pójść praktycznie każdy. Założenie serwisu internetowego czy bloga w dobie web 2.0 jest stosunkowo łatwe i wymaga niewielkich nakładów finansowych. Wystartować z blogiem można praktycznie za darmo, bo jest wiele serwisów udostępniających bezpłatnie miejsce do blogowania, a gdy serwis będzie już przynosił zyski – przeskoczyć na własny serwer i domenę. Doprowadzenie stronki do tego poziomu wymaga już nieco pracy i znajomości marketingu internetowego, ale definitywnie się opłaca. W zamian za jednorazowe wykonanie czynności, serwis będzie na nas zarabiał 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
  3. Inwestycje. Jeżeli ktoś już teraz dysponuje większą kwotą pieniędzy, np. 100-200 tysięcy PLN, i robi to, co lubi, może posiadane nadprogramowe pieniądze po prostu zainwestować, choćby w popularne ostatnimi czasy fundusze inwestycyjne lub ulokować w banku. Fundusze są (w różnym stopniu) zależne od sytuacji w gospodarce krajowej i światowej, ale oferują potencjalnie większe zyski. Z kolei lokaty gwarantują określony zysk, ale jest on mniejszy (najlepsza lokata, jaką znam, jest aktualnie oferowana w Polbanku i przy powierzeniu pieniędzy na 6 miesięcy, oprocentowanie wynosi 12% w skali roku). Bez względu na oprocentowanie rzuć okiem na prostą kalkulację: 100000 pln na 12% rocznie to 12000 pln zysku. Odejmujemy od tego podatek od zysków z oszczędności (20%) oraz koszty manipulacyjne (szacuję 500 pln) i mamy „na czysto” ~9100 pln. Czy 758 pln miesięcznie, jako dodatek do wypłaty, który możemy otrzymywać do końca życia, nie wymagający od nas niczego ponad zawarcie umowy z bankiem lub towarzystwem funduszy inwestycyjnych i odczekanie roku, nie brzmi interesująco?

Wymienione przeze mnie w tym dwuczęściowym artykule sposoby są jak najbardziej w zasięgu każdego, kto będzie potrafił zmobilizować się do jednorazowej pracy przez jakiś czas w imię przyszłych zysków. Sam wykorzystuję trzy z sześciu przytoczonych sposobów i przygotowuję się do tego, aby zacząć wykorzystywać czwarty. Mam nadzieję, że dzięki poznaniu tych „dróg” uda Ci się podjąć działania, które w przyszłości przełożą się na ogromny sukces finansowy.

Gorąco zapraszam Cię do podzielenia się swoimi przemyśleniami, jakie nasunęły Ci się po lekturze tych artykułów.

Jak zbudować pasywny dochód? #1

Czym jest pasywny dochód pisałem w zeszłym roku, dlatego tych, dla których to zagadnienie jeszcze nie brzmi znajomo, gorąco zachęcam do poczytania wcześniejszych wpisów. Dziś natomiast chciałbym przedstawić pierwszy z serii dwóch artykułów, w których przedstawię kilka możliwych do wykorzystania w polskich realiach sposobów na zbudowanie tego jakże wartościowego narzędzia, które z czasem pozwoli nam na pełną niezależność finansową.

Oto trzy pierwsze drogi, które możesz obrać, aby zbudować pasywny dochód:

  1. Prawa autorskie i pokrewne. Wraz ze wzrostem popularności ebooków i pojawieniem się wydawnictwa, które zajmuje się ich promocją oraz sprzedażą, każdy może napisać książkę i spróbować ją wydać. Jeżeli posiadasz wiedzę z jakiejś dziedziny, najlepiej popartą praktycznym doświadczeniem, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby skondensować ją do elektronicznej postaci i rozpowszechniać za opłatą. Jeżeli jeszcze uda Ci się trafić w niszę (czyli temat na czasie), to pieniądze bardzo szybko będą płynąć na Twoje konto. Piszesz raz, a zarabiasz dopóty, dopóki jest wydawana. Dodatkową zaletą jest to, że od praw autorskich płaci się o wiele mniejsze podatki, zatem jeszcze więcej pieniędzy zostaje dla Ciebie. Jeżeli interesuje Cię wydanie książki w Internecie to daj znać, a podzielę się z Tobą swoim doświadczeniem.
  2. Nieruchomości i rentierstwo. Jeden z popularniejszych sposobów dochodzenia do bogactwa i niezależności finansowej. To dzięki inwestycjom w nieruchomości Robert i Kim Kiyosaki dorobili się swojej fortuny. Z nieruchomościami jest o tyle fajnie, że z upływem czasu ich wartość praktycznie tylko rośnie, a skoro można czerpać dodatkowe korzyści z wynajmu, to już w ogóle jest to świetna sprawa. Oczywiście nie wszystko jest aż tak proste, jak to przedstawiam, ale dla spragnionych wiedzy dostępne są specjalistyczne szkolenia i książki – wystarczy się tylko rozejrzeć na sieci.
  3. Programy partnerskie i MLM. Jak dotrzeć do większej liczby klientów i nie wydać na to zbyt dużych pieniędzy? Proste: wystarczy uczynić z zadowolonych klientów sprzedawców swojego produktu. W zamian za drobną prowizję będą go polecali swoim znajomym, a tamci następnym itd. Sprzedaż będzie się praktycznie nakręcała sama. Tak właśnie działa MLM, czyli Multi Level Marketing. Oczywiście koncepcja jest o wiele głębsza, ale generalnie chodzi o to, że jakiś produkt jest dostępny wyłącznie dzięki tzw. konsultantom, którzy samodzielnie organizują sprzedaż. Dokładnie w ten sposób funkcjonują firmy kosmetyczne Avon czy Federico Mahora. Dodatkowym bonusem jest to, że w ten sposób można zbudować drużynę znajomych-partnerów, którzy sprzedając produkt będą jednocześnie pracowali na siebie i na nas (otrzymamy część prowizji z ich sprzedaży za to, że „zwerbowaliśmy” kolejnego pracownika). Po pewnym czasie pozyskiwania aktywnych partnerów można zrezygnować z promowania produktu i czerpać korzyści wyłącznie z ich pracy. Programy partnerskie z kolei to forma MLM, ale przeniesiona na realia Internetu. Tutaj prowizję otrzymuje się za akcję, którą wykona osoba odwiedzająca dany serwis, np. kliknięcie w reklamę AdSense lub zakup poleconej książki w sklepie internetowym po kliknięciu w tzw. link partnerski. Dwa, moim zdaniem godne polecenia, programy partnerskie to Złoty Program Partnerski oraz Google Adsense.

Na dziś tyle informacji o sposobach budowania pasywnego dochodu. Część druga artykułu już 14. maja. Zapraszam do lektury i komentowania :-)