Dzisiejszy artykuł napisał Jerzy Łach, autor bloga Moje Finanse, na którym pisze o zarabianiu, oszczędzaniu i rozsądnym zarządzaniu swoimi pieniędzmi. Życie bez kredytu jest jednym z jego najważniejszych celów finansowych.
Jeżeli masz rodzinę i dzieci, to nie trzeba Cię przekonywać, że rodzinie w polskich warunkach nie jest łatwo związać końca z końcem. Posiadającym dzieci jest o wiele trudniej przeżyć do pierwszego. Powód jest prosty – posiadanie dzieciaków zawsze oznacza zwiększone zapotrzebowanie na gotówkę. W pozytywnym znaczeniu tego słowa oczywiście. Osobiście uważam, że pomimo tego, że dzieci to ogromne wydatki, to warte są one każdych pieniędzy łożonych na ich utrzymanie.
Mając na utrzymaniu rodzinę, musisz być przygotowany(a) na wiele niespodzianek. Dzieci często chorują, chodzą do szkoły, chcą rozrywek itd. Wszystko to oznacza wydatki. Niestety to wszystko także potencjalne miejsca do zaciągania kolejnych pożyczek. Nie może przecież być tak, że gdy dziecko zachoruje, to nie będziesz miał pieniędzy na leki. To wydatki, na które musi być gotówka, żeby się paliło i waliło. Jeżeli jej nie masz, to w takiej sytuacji na 100% będziesz musiał(a) się zadłużyć. Niestety większość z nas nie przewiduje takich wydatków.
Do tego wszystko jest coraz droższe i pieniądze uciekają nam przez palce. W takiej sytuacji łatwo o potknięcie, które może skończyć się wpadnięciem w spiralę długów.
Najczęściej kłopoty finansowe polskich rodzin związane są z popełnianiem przez ludzi kilku powtarzających się błędów. Wielu z zbędnych wydatków możemy uniknąć przez wprowadzenie dyscypliny finansowej. Niżej przedstawiam moje osobiste obserwacje wśród ludzi których znam. Twoje doświadczenia być może są inne, ale na pewno zgodzisz się chociaż z kilkoma.
Błąd nr 1 – Życie ponad stan
Ludzie mają myślenie, które skutkuje zadłużaniem się. Polega ono na tym, że chcą wyglądać w oczach innych ludzi na zamożnych. To popycha ich do czynienia zakupów ponad ich możliwości finansowe, a co robi się jeśli nie ma się pieniędzy na zakupy? No wiadomo – zaciąga się pożyczkę. Najczęściej chyba dotyczy to samochodów. Przecież bryka musi być wypasiona i za grube dziesiątki tysięcy. Nie wystarczy już pięcioletni Golf! Autko teraz musi być nowiutkie prosto z salonu. Co z tego, że nie stać nas nawet na 10% jego salonowej ceny? Jaki to problem – większość zaciągnie pożyczkę na ten cel. Ludziom nie przeszkadza, że często ten kiedyś nowiutki samochód teraz jest już tak zniszczony, że nie opłaca się go naprawiać, a my jeszcze go spłacamy! Znam takie przypadki.
Błąd nr 2 – Przedkładanie zachcianek nad potrzeby rodziny
Bardzo wiele zakupów spowodowanych jest nie przez realne potrzeby rodzin, ale przez zachcianki. Ludzie kupują najprzeróżniejsze niepotrzebne rzeczy, które bardzo szybko im się nudzą. Przy tym zapominają, że każdy taki wydatek powoduje kurczenie się ich zasobów finansowych. Oni myślą „co tam, jakoś to będzie”.
Impulsywne zakupy to zmora biedniejszych i nieuświadomionych finansowo rodzin. Zachcianki są przywarą większości ludzi, ale można z nimi walczyć. Większość z ludzi ulega pokusom zakupów produktów. Głównie tych z reklam. Dochodzi również do takich paradoksów jak kupowanie wycieczek czy wczasów na kredyt, a potem spłacanie tego cały rok. Tymczasem najpilniejsze potrzeby rodziny są niezałatwione. Co z tego że dach przecieka?! Ważniejsza jest „cyfrowa rozrywka”. Ludzie nie czują „finansowego bluesa”. Rodzinne finanse to przecież mini firma. Potrzeba „księgowego”, który wszystko to ogarnie i utnie niepotrzebne wydatki.
Błąd nr 3 – Chęć dania dziecku wszystkiego, co najlepsze
Rodzice czasami popełniają pewien błąd. Być może jest to bolesne, ale prawdziwe stwierdzenie. Mianowicie zdarza się, że rodzic myśli, że skoro dostał wypłatę, to chce dać swojemu dziecku wszystko co najlepsze i co miesiąc kupuje mu drogie zabawki po kilkadziesiąt(set) złotych. Nie mam nic przeciwko zabawkom, ale częste ich kupowanie nie jest dowodem miłości do dziecka. Przecież sam fakt, że pracujesz na utrzymanie dziecka jest już dowodem twojej miłości do niego! Zresztą to samo dotyczy innych sfer relacji dziecko – rodzic. Drogie komputery, konsole do gier i inne rozrywki powodują znaczne uszczuplenie rodzinnej kasy. Jeżeli rodzic nie ma pieniędzy to się zadłuża i kupuje dziecku wymarzony zjadacz czasu w nadziei, że dziecko „będzie się uczyć” obsługi komputera. Miłość do dziecka to nie obsypywanie go prezentami!
Błąd nr 4 – Nieuczenie dzieci zarządzania finansami
Pieniądze to kapitał, a kapitał wymaga pracy – naszej lub cudzej. Dziecko musi wiedzieć, że pieniądze nie biorą się z kosmosu i że zawsze jest ktoś, kto ciężko na nie pracuje. Wytłumacz dziecku po co chodzisz do pracy, skąd macie jedzenie, w jaki sposób tatuś czy mamusia zdobywają dochody. Jeśli masz np. firmę, możesz w zależności w jakim wieku są dzieci zabierać je do firmy aby ci pomagały w pracy. Daj też dziecku dobry przykład. Nie kupuj zbędnych rzeczy. Tłumacz dziecku, że nawet gdy dorośnie, to a zakup nie na wszystkich rzeczy, które zobaczy będzie mogło sobie pozwolić.
Błąd nr 5 – Nieuczenie siebie zarządzania finansami
Czasy socjalistycznego państwa opiekuńczego przyzwyczaiły ludzi do biernej postawy wobec swoich problemów, w tym finansowych. Wiele osób nie umie sobie poradzić z finansami. Najczęściej wynika to z niewiedzy i obojętności wobec problemów. Na to nakłada się także zwykły konsumpcjonizm i tarapaty gotowe. Ludziom nie chce się edukować, dowiadywać i przede wszystkim uwierzyć, że można. Liczą, że „jakoś to będzie”. Widzimy, że to „jakoś” z roku na rok jest coraz bardziej mgliste. Miała być druga Irlandia, a mamy wyższy VAT itp. Dlatego też polecam serdecznie – ucz się mądrego zarządzania swoimi pieniędzmi. Na pewno zaprocentuje to twoim spokojniejszym życiem w przyszłości.
Błąd nr 6 – Brak funduszu awaryjnego (bezpieczeństwa)
Na tym blogu zapewne czytałeś już wielokrotnie czym jest fundusz awaryjny (bezpieczeństwa). Jest on fundamentem bezpieczeństwa finansowego i jeżeli masz rodzinę, to posiadanie pieniędzy na takim funduszu nabiera o wiele większego znaczenia.
Najczęstsze nieprzewidziane wydatki w rodzinie są związane z dziećmi. Posiadanie dzieciaków wiąże się z ich częstymi chorobami itp. wypadkami. Często musimy wozić je po lekarzach, nierzadko też na prywatne nocne wizyty. To prawie zawsze skutkuje wydatkami. Co jeżeli masz niskie dochody (a większość z nas ma) i przy napiętym budżecie wyskoczy Ci taki wydatek? Właśnie wtedy z pomocą przychodzi fundusz bezpieczeństwa. Można również wyobrazić sobie gorsze scenariusze jak utrata pracy. Jeżeli nagle tracisz dochody to twoje potrzeby nie maleją w tym czasie! Dzieci nadal muszą coś jeść i mieć ciepłe mieszkanie. To wszystko kosztuje. Wtedy właśnie możesz w miarę bezstresowo skorzystać z pieniędzy z funduszu.
Ja posiadając rodzinę dążę ciągle do zbudowania funduszu bezpieczeństwa z kwotą równą co najmniej 12-krotnych moich dochodów. Powody są dwa – Jeden – posiadając troje dzieci ciągle są jakieś nieprzewidziane wydatki. Dwa – jestem jedyną osobą pracującą w mojej rodzinie, toteż utrata moich dochodów oznacza totalną klęskę egzystencjalną. Jednak mając fundusz bezpieczeństwa śpię spokojniej, bo jeśli wystąpi kryzys, to moja rodzina nie umrze z głodu zanim znajdę nową pracę.
Uszy do góry
Jeżeli masz kłopoty finansowe, to przestań się martwić i zacznij działać! Przede wszystkim zacznij od unikania opisanych przez mnie błędów. Zrób plan finansowy, zacznij spłacać swoje stare długi, przestać kupować niepotrzebne rzeczy, naucz się odróżniać zachcianki od realnych potrzeb. No i czytaj blogi finansowe!
Jerzy Łach jest autorem bloga Moje Finanse, na którym pisze o zarabianiu, oszczędzaniu i mądremu zarządzaniu swoimi pieniędzmi. Życie bez kredytu jest jednym z jego najważniejszych celów finansowych. Zajrzyjcie koniecznie!
