Dzięki Złotym Myślom udało mi się za friko załapać na konferencję z serii Myśleć jak Milionerzy, które jest organizowane przez KCBE należące do Kamila Cebulskiego. Są to spotkania odbywające się cyklicznie w okresie wakacji w różnych miastach Polski, w których praktycy biznesu, nlp, kreowania wizerunku, motywacji i innych popularnych dziedzin dzielą się swoją wiedzą. Określenie „konferencja” jest jak najbardziej na miejscu, bo nie są to szkolenia w dosłownym tego słowa znaczeniu, jednak można się na niej dowiedzieć wielu interesujących rzeczy.
W sumie naliczyłem 27 uczestników (8 kobiet i 19 mężczyzn, nie licząc prowadzących), którzy mieli możliwość wysłuchania trzech z czterech zaplanowanych wykładów (czwarty niestety nie odbył się z dotąd nikomu nie wiadomych przyczyn). Wykłady odbyły się w auli Wydziału Ekonomicznego, w całkiem przyjemnych warunkach. Miłym zaskoczeniem był poczęstunek, jaki przygotowali organizatorzy konferencji, którego spożywanie umilało rozmowy kuluarowe (pozdrowienia dla pani Ani z firmy Smart Investment ;-).
Jako pierwszy, na temat Strategie finansowe na dzisiaj, przemawiał pan Grzegorz Habczyk, który zwrócił uwagę na takie kwestie, jak:
- 3 poziomy strachu i obawy o pieniądze: troska o styl życia, porównywanie się z kimś innym oraz obawa przed całkowitą ruiną;
- konieczność zdefiniowania celów, na realizację których chcemy zdobyć pieniądze;
- ustalanie realnej wielkości zabezpieczenia finansowego;
- niezależność finansowa (mój ulubiony temat);
- osobiste czynniki wpływające na finanse: życie w skali mikro, baśniowe myślenie, fantazja, czarna dziura, kierat/wyścig szczurów, ofiary krachu;
- konieczność budowania zautomatyzowanych systemów, które będą przynosiły dochód bez naszego udziału;
- konieczność założenia firmy w celu osiągnięcia niezależności finansowej (z tym akurat nie do końca się zgadzam);
- przeszkody w założeniu własnej działalności gospodarczej i ich niwelowanie;
- koszt zwlekania z decyzją rozpoczęcia inwestowania dla osiągnięcia finansowej niezależności.
Poza wymienionymi punktami dowiedziałem się, że według specjalistów (niestety nie zanotowałem na kogo powołał się pan Habczyk) nie opłaca się inwestować na giełdzie jeżeli:
- Nie mamy do dyspozycji co najmniej 100000 złotych,
- Zakładamy horyzont czasowy inwestycji na mniej niż 10 lat.
Dodatkowo dowiedziałem się, że właśnie teraz – podczas Bessy – jest najlepszy czas na inwestowanie na giełdzie, co najlepiej obrazuje przytoczony podczas wykładu cytat autorstwa nikogo innego, jak Warrena Buffeta:
„Gdyby akcje były jabłkami i pomarańczami, ludzie reagowaliby logicznie. Kupowaliby ich więcej, gdy są tanie, a mniej gdy są drogie.”
Inny cytat odnoszący się do inwestowania na giełdzie, również autorstwa W. Buffeta brzmi:
„Kupując akcje zakładam, że kupuję przedsiębiorstwo.”
Pan Habczyk wspominał również o tym, w jaki sposób zarabiają na nas banki. Okazuje się, że jeśli miałbym do zainwestowania 100000 złotych, które ulokowałbym na 30-to letniej lokacie bankowej oprocentowanej 5% w skali roku, to po upływie tego czasu zyskałbym w sumie 432194 złote (pomijając podatki). Bank natomiast, otrzymując od nas tę kwotę i inwestując ją również na 30 lat, ale na 16% (średnia roczna stopa zwrotu z inwestycji wykonywanych przez banki), uzyska… około 8.5 miliona złotych! To prawie DWADZIEŚCIA razy tyle, ile my uzyskamy. Wszystko ma związek z tzw. procentem składanym i na wykładzie zostało trafnie określone, jako KOSZT NIEWIEDZY.
Poznałem również interesującą kalkulację… okazuje się, że według niemieckiego coacha od spraw finansowych, Bodo Schaeffera, aby móc spokojnie żyć z procentów potrzebujemy zgromadzić sumę w wysokości 150-ciokrotności naszych bieżących wydatków, a następnie zainwestować ją na 8% w skali roku (po uwzględnieniu podatku Belki).
Reasumując, wykład był niesamowicie interesujący i uważam go za najbardziej przydatny z tych, które usłyszałem na MJM. Był przeprowadzony profesjonalnie, a wypowiedzi wspomagane były przejrzystą prezentacją.
Kolejnym mówcą był pan Krzysztof Soboń, wypowiadający się na temat skutecznego nawiązywania kontaktów biznesowych. Niestety była to, mówiąc wprost, najnudniejsza część konferencji. Pan Krzysztof nie podzielił się żadnymi konkretami i jedynym, co wyniosłem z jego przemówienia było to, że warto nawiązywać kontakty biznesowe. Swoją drogą nigdy więcej nie pójdę na spotkanie tego pokroju bez wizytówek ;-)
Jako ostatni przemawiał Kami Cebulski, organizator imprezy, który m.in. przytoczył kilka znakomitych, otwierających oczy historii związanych z zagadnieniem inżynierii finansowej, które powinien znać każdy przedsiębiorcą. Trudno mi przytoczyć w całości którąkolwiek z nich, ale generalne przesłanie było takie, że warto nieco dokładniej zaznajomić się z prawem i z możliwościami jego legalnego (!!!) omijania, aby, zamiast przeszkadzać, stało się przyjazne dla naszych celów. Spojrzenie, jakim podzielił się pan Cebulski, na pewno pozwoli mi w przyszłości na osiągnięcie o wiele lepszych wyników finansowych.
Podsumowując, konferencję uważam za udaną. Dowiedziałem się wielu interesujących rzeczy, które pomogą mi w jeszcze dokładniejszym zaplanowaniu mojej finansowej przyszłości oraz w przyszłości uczynią prowadzenie firmy mniejszą udręką, a większą przyjemnością (przynajmniej taką mam nadzieję ;-). Żałuję, że nie odbył się wykład Michała Jankowiaka nt. budowania sieci biznesowych (był zapowiedziany), ale pomimo tego mogę z czystym sumieniem każdemu, kto powaznie myśli o osiągnięciu finansowej niezależności, polecić udział w MJM.
Zobacz też:|
|
Podobał Ci się wpis? To już teraz zasubskrybuj kanał RSS! |


{ 4 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }
Zastanawiam sie ilu prowadzacych ta konferencje faktycznie dysponuje aktywami conajmniej 1mln zl ;-)
A co do Buffeta to problem jest taki, ze on kupujac akcje zwykle kupuje ich tyle, ze ma realny wplyw na kupowane przedsiebiorstwo. A wiekszosc indywidualnych inwestorow na GPW ktorzy kupuja po kilkanascie akcji nawet nie mysli o tym zeby sie wybrac na WZA.
W sumie racja z tym Buffetem, niemniej jednak bessa na przemyślane zakupy czy uzupełnianie portfela jest dość dobrym czasem.
Warren Buffett. Trudne nazwisko :)
No ja mógłbym nieco zakłócić miłą atmosferę takiego mityngu zadając niewygodne pytania …
@appfunds:
Np. jakie? Swoją drogą to też uważam, że jest tam nieco "cukierkowo", niemniej jednak warto się tam pojawić choćby dla zdobycia samych kontaktów biznesowych.