autor: Brigaid | źródło: flickr.com

Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #16

Autor: Paweł Kata - Opublikowano: 12 marca, 2010 · 17 odpowiedzi

Kolejny miesiąc, czas zatem na sztandarowy cykl bloga, którym są praktyczne porady dla oszczędzających. W dzisiejszym wpisie będzie o oszczędzaniu na zakupach, wymianie umiejętności, rozmowach finansowych z partnerami, wyjazdach służbowych oraz problemach łazienkowych. Gorąco zapraszam do lektury i dzielenia się własnymi sposobami na małe oszczędności, sumujące się z czasem do dużych kwot.

A oto praktyczne porady:

  1. Gdy rozważasz zakup czegoś, zastanów się ile godzin musisz nań pracować. W ogromnej ilości wypadków włączy się Twój zdrowy rozsądek i ograniczysz się tylko do zakupu niezbędnych rzeczy.
  2. Na drobnych zakupach nie używaj koszyka i/lub wózka. Dzięki temu kupisz tylko najważniejsze rzeczy, które będziesz mógł donieść do kasy używając wyłącznie dwóch rąk. Doskonały sposób na automatyczne ograniczenie się.
  3. Handluj swoimi umiejętnościami. Jeżeli znasz się na hydraulice, a Twój komputer potrzebuje specjalisty, poszukaj wśród znajomych informatyka z cieknącym kranem i wymieńcie się usługami. Nie zawsze jest to równorzędna wymiana, ale zawsze pieniądze zostają w portfelu.
  4. Porozmawiaj z dziewczyną/chłopakiem/mężem/żoną o pieniądzach. Pieniądze to główny powód kłopotów w związkach, dlatego podpytaj swoją drugą połowę o jej podejście do pieniędzy, o ewentualne długi, o zwyczaje związane z oszczędzaniem i wydawaniem pieniędzy itp. sprawy. Im szybciej poruszysz ten temat, tym lepiej.
  5. Korzystaj z bezpłatnych materiałów o oszczędzaniu w sieci. Wiele z nich jest w obcych językach, ale tych możesz się uczyć za darmo, korzystając z bezpłatnego programu Tysiąc Słów. (wiem wiem, zaleciało lansem ;-))
  6. Jeżeli często jeździsz na wyjazdy służbowe, zaoszczędź choć część diety. Na każdy dzień przysługuje Ci pewna kwota i od Ciebie zależy jak ją spożytkujesz. Zamiast jeździć taksówkami, korzystaj z komunikacji miejskiej. Na wyjazdy zabieraj swoje jedzenie. Jeżeli masz na to wpływ, skorzystaj z tańszego hotelu. Można nieźle zaoszczędzić, zwłaszcza na wyjazdach zagranicznych.
  7. Napraw cieknące krany. Kropla spadająca co pięć sekund może w ciągu miesiąca „nakapać” ponad 100 litrów wody! Tylko pomyśl ile to pryszniców!

Dodasz coś od siebie?

Zobacz też:
  Podobał Ci się wpis? To już teraz zasubskrybuj kanał RSS!

{ 17 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }

X Marzec 12, 2010 o 7:47 am

Po pierwsze masz duże krople. Wychodzi że jedna kropla to około 0,2 ml. To naprawdę bardzo duża kropla bo taka normalna ma około 0,03ml. Po drugie 100l wody to jest jeden porządny prysznic albo 2 bardzo oszczędne więc tez tragedii nie ma. Nie mówię że kran ma cieknąć ale z tymi obliczeniami i oszczędzaniem radzę zachować zdrowy rozsądek.

Odpowiedz

Aldik Marzec 12, 2010 o 8:05 am

Cieknący kran nie obraca licznika za mały przepływ, wiem bo mój dziadek w ten sposób oszczędzał łapiąc wodę :D.

Odpowiedz

Mikołaj Marzec 12, 2010 o 8:22 am

Odnośnie punktu drugiego będę się spierał. Lepiej wg. mnie jest przed zakupami sporządzić listę potrzebnych nam rzeczy i kupić tylko to co jest na liście, ponieważ rozszerzeniem oszczędzania na zakupach są zakupy hurtowe (czyli na cały miesiąc lub nawet więcej) a przy takich ilościach za wiele nie doniesiemy do kasy… ;)

Odpowiedz

Paweł Kata Marzec 12, 2010 o 9:33 am

X, rozumiem Twój punkt widzenia. Oczywiście obliczenia są szacunkowe, ponieważ kropla kropli nie równa, ale bazują na wiedzy z Wikipedii (sprawdź: kropla) ;-) Mi zależało po prostu na przedstawieniu problemu. Warto pamiętać również, że cieknący kran to również zacieki na umywalce i kamień – a ich usunięcie kosztuje czas i pieniądze.

Mikołaj, naturalnie masz rację. Ja jednak pisałem o drobnych zakupach, takich nie do końca planowanych, np. wracając z pracy wstępujesz do Tesco po chleb i mleko, a wszystko co ważne kupiłeś na okresowych generalnych zakupach. W tym wypadku nie ma co sobie zaprzątać głowy listą, złożoną z dwóch-trzech pozycji ;-)

Odpowiedz

Piotr Marzec 12, 2010 o 9:37 am

Kiedyś był w telewizji reportaż o ludziach, który pracują w marynarce i pływają łodzią podwodną – podobno rekordziści potrafią wziąć prysznic zużywając przy tym 1.5 l :)

Odpowiedz

Joanna Marzec 12, 2010 o 11:32 am

w 100% zgadzam się z punktem pierwszym. Moje oszczędności zwykle pozwalają mi na podróże. ZAWSZE przeliczam, np.
1) jeden przejazd taksówką w Warszawie = 1 dzień w Peru (nocleg, wyżywienie, transport)
2) jeden bilet do kina + popcorn = 2 dni w Indiach
3) trzy tygodniki kolorowe = rafting w Czarnogórze
Wybór staje się prostszy :-)))

Odpowiedz

Cheed Marzec 12, 2010 o 3:21 pm

Ostatnio przypadkiem zaoszczędziłem na kilku gazetach komputerowych. Potrzebowałem się trochę odstresować więc wyruszyłem do sklepu. W listopadzie ubiegłego roku w jednym z czasopism była gra w którą zagrywałem się kilka lat temu. Postanowiłem jej poszukać – niestety wszędzie (nawet w Empikach) była już zwrócona do dostawcy. Wybrałem się więc do większego sklepiku Ruchu w którym zapytałem czy nie mają gdzieś jeszcze archiwalnych numerów. Okazało się, że jeden taki z moją gierką zachował się do dnia dzisiejszego. Jako iż była to już czteromiesięczna gazeta zapytałem o rabat. Ekspedientka bez większego zawahania zaproponowała cenę o 40% niższa niż standardowo (na gazecie). Fajnie co? :)

Wniosek jest jeden – nie kupujcie nowych gazet komputerowych, tylko znajdźcie większy sklepik z prasą i tam zaopatrujcie się w archiwalne numery. Oszczędności, mimo iż kwotowo nie powalają, procentowo wyglądają przyzwoicie.

Pozdr.

Odpowiedz

Marcin Marzec 12, 2010 o 4:36 pm

Joanna – superprzelicznik! Wszystkim polecam takie podejście – zamienić oszczędności na jakieś wspaniałe doświadczenia. Myślę, że przy takim podejściu oszczędzanie staje się o wiele bardziej atrakcyjne.
Cheed – tak samo na niektórych dworcach są sprzedawane czasopisma sprzed miesiąca czy dwóch po niższej cenie. Też można w ten sposób zaoszczędzić.

Odpowiedz

Paweł Kata Marzec 12, 2010 o 5:53 pm

Marcin, Cheed, dokładnie – jeden taki „sklep” jest w Opolu na PKP – masa taniej prasy. Kiedyś wyrwałem tam legalnego GumBoy’a za 4.50 :-)

Odpowiedz

Arek Marzec 12, 2010 o 6:12 pm

Genialny sposób na oszczędzanie to wobec mnie wspólne podróże do pracy.
U nas w firmie pracuje sporo osób , które mieszka w promieniu 5 km od siebie .
Dogadujemy się i na zmianę podwozimy do pracy i z pracy . Czasami wychodzi ,że tylko raz w tygodniu trzeba samochód odpalić.
Kolejny fajny sposób to karty kredytowe które zwracają część wydatków, albo te z hipermarketów , które dają jakiś rabat na zakupy
W tym drugim przypadku to jakieś grosze by się wydawało ale w skali miesiąca parę złotych się uzbiera.
Albo trzymanie pensji na lokatach jednodniowych. Nic mnie to nie kosztuje a jest na darmowy lunch w firmowej kantynie( co prawda jeden w miesiącu ale zawsze)

Odpowiedz

Cheed Marzec 12, 2010 o 9:05 pm

Tylko co to ten GumBoy? :D

Odpowiedz

zergu Marzec 12, 2010 o 10:18 pm

Przeliczanie zakupów na czas pracy mnie najbardziej intryguje. Z jednej strony fajny sposób, żeby się od czegoś powstrzymać, z drugiej strony można się trochę zestresować wynikami przeliczeń i odechce się jakichkolwiek wydatków.

Co do ograniczania się w zakupach (pkt.2 ) nie jestem przekonany. Wg mnie zakupy nie powinny być minimalne tylko optymalne. Jeśli codziennie jem serek, to będąc na zakupach lepiej żebym kupił ich powiedzmy 7 a nie 1, bo to mi później oszczędzi czas na kolejnych wizytach w sklepie i zwolni z pamiętania o serkach na cały tydzień.

Odpowiedz

corner Marzec 14, 2010 o 6:41 pm

Ale mówią, że sprzedaż prasy po niższych cenach jest zakazana?

Odpowiedz

Marcin Marzec 14, 2010 o 9:21 pm

Teoretycznie nawet na Allegro nie możesz sprzedawać archiwalnych numerów, ale to taki idiotyczny przepis, że nikt się nim nie przejmuje.

Odpowiedz

niktwazny Marzec 16, 2010 o 6:56 pm

„Przeliczanie zakupów na czas pracy mnie najbardziej intryguje”
ale to działa też w 2 stronę jeśli zarabiasz średnio 50/100/150 zł na godzinę , to nie powinieneś dla 5 zł marnować 15 min :).

Odpowiedz

zergu Marzec 16, 2010 o 7:28 pm

@niktwazny

No właśnie, to z kolei powoduje, że staram się nie popadać w skrajności np. przy codziennych zakupach. Czasami w pełni świadomie kupuję coś drożej, bo wiem że wycieczka do tańszego sklepu kosztuje czas, a czas to wiadomo pieniądz. :)

Odpowiedz

kpk Kwiecień 6, 2010 o 12:02 pm

Dodałbym jeszcze do porad:

1. Oszczędna jazda samochodem — jest wiele szkół oszczędnej jazdy (warto poszukać w sieci porad), ale na pewno można zacząć od utrzymywania silnika na jak najniższych obrotach jeżdżąc na jak najwyższym możliwym biegu. To oszczędza benzynę, a w jeździe miejskiej i tak rzadko potrzebujemy bardzo dynamicznej jazdy z wysokimi obrotami.

2. Energooszczędne żarówki — Dla żarówek o wysokiej mocy (odpowiedniki 100W) warto przerzucić się na żarówki energooszczędne – „świetlówki”, ale dla żarówek o niższej mocy (odpowiednik 60W i mniej) lepiej zrezygnować z żarówek tradycyjnych na rzecz żarówek LED, które ostatnio są coraz tańsze i mają kilka innych przewag nad „świetlówkami”. Poza tym warto przejrzeć używane w domu żarówki i zastanowić się czy wszędzie potrzebujemy tak mocnego oświetlenia.

3. Lista zakupów — idąc do sklepu zawsze mieć uprzednio spisane rzeczy do kupienia i jeśli chcemy kupić coś spoza listy – nie kupujemy. To zmusi nas zarówno do oszczędności jak i skuteczniejszego planowania zakupów w domu (..czyli tam, gdzie na pokusy jesteśmy wystawieni w mniejszym stopniu niż w sklepie).

Odpowiedz

Skomentuj

Zasady komentowania w skrócie: nie obrażaj innych, nie prowokuj kłótni, pisz na temat, nie reklamuj niczego, nie używaj słów kluczowych w podpisie. Komentarze łamiące zasady będą moderowane. Szczegóły w Polityce Komentowania.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: