Praktyczne oszczędzanie: jak planować przyszłe wydatki?

Wiele osób nie zastanawia się ani przez chwilę nad finansowaniem przyszłych zakupów. Nie mówię tutaj o wyskoczeniu do spożywczaka, tylko o konkretnych, solidnych wydatkach typu: wkład własny na mieszkanie, wesele, samochód, wycieczka na Kretę, szkolenie z kupna nieruchomości, fundusze na start działalności gospodarczej, nowy komputer itp. itd. Najczęściej odbywa się to tak, że pojawia się potrzeba i zastanawiamy się jak by ją tu szybko sfinansować, co zazwyczaj kończy się albo żyłowaniem oszczędności, albo kredytem konsumpcyjnym, czyli – w zasadzie – przepłacaniem.

Można jednak do tego podejść inaczej: wystarczy sporządzić plan oszczędzania na konkretne, nieco bardziej długoterminowe cele.

Oto, jak się za to zabrać:

  1. Zidentyfikuj przyszłe, duże wydatki. Możesz przyjąć dowolny horyzont czasowy, ale im dalej spojrzysz w przyszłość, tym lepiej będziesz przygotowany. Sugerowałbym strzelać minimum w wydatki na następne 5 lat.
  2. Określ ich koszt. W poszukiwaniu okazji Google będzie Twoim przyjacielem. Warto również rozejrzeć się w serwisach aukcyjnych. Naturalnie zdaję sobie sprawę, że ciężko ustalić cenę niektórych rzeczy (zwłaszcza za jakiś czas), niemniej jednak lepiej oszacować i zaoszczędzić choćby część, niż kupować na kredyt. Gdybyś nadal miał z tym problem, po prostu przyjmij maksymalną kwotę, jaka wydaje Ci się uczciwa i którą jesteś w stanie zapłacić.
  3. Określ czas, jaki pozostał do dokonania zakupu. Najlepiej określać go w miesiącach. Określanie zakupu co do dnia nie ma większego sensu, a w ujęciu rocznym będzie zbyt ogólne.
  4. Trochę matmy: podziel koszt każdej rzeczy przez ilość miesięcy pozostałych do jej zakupu. Zsumuj otrzymane kwoty.
  5. Gotowe! Wiesz, ile musisz oszczędzić każdego miesiąca, żeby zrealizować te cele bez posiłkowania się OPM, czyli pieniędzmi innych ludzi (ang. other people’s money).

Przykładowa tabelka z OpenOffice Calc’a wygląda tak:

Przykładowy plan wydatków

Co zrobić, gdy miesięczne oszczędności „powalają”?

Patrząc na powyższy przykład, odłożenie ponad tysiaka będzie dla większości Polaków nie lada wyczynem. Co można zrobić w tym wypadku, żeby nie zwariować finansowo?

Wszystko sprowadza się do wyboru z 4 możliwości:

  1. Poszukać tańszej alternatywy. Ajfona można zastąpić równie funkcjonalną i tańszą Nokią. Zamiast do Grecji, można pojechać w polskie góry lub skrócić urlop. Możliwości – a raczej kompromisy – są i nieraz trzeba z nich skorzystać.
  2. Odłożyć wydatek w czasie. Ajfona można kupić po „boomie” związanym z nową edycją, do Grecji pojechać kilka miesięcy później (po sezonie) lub zagryźć zęby i poczekać dodatkowe pół roku z remontem mieszkania. Poszczególne kwoty w tym wypadku zauważalnie się zmniejszą.
  3. Dorobić trochę pieniędzy. Obojętne, czy będzie to dodatkowy etat, freelancing czy sprzedawanie zbędnych rzeczy w serwisach aukcyjnych. Jeżeli zależy Ci na tych przedmiotach/usługach/doświadczeniach – trzeba się poświęcić.
  4. Zrezygnować z wydatku. Myślę, że gdy powyższe opcje zawiodą, zostaje już tylko no brainer: rezygnacja z wydatku, na który mnie nie stać. Tutaj już liczą się osobiste priorytety, więc niczego nie sugeruję.

Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby punkty 1-3 połączyć w dowolną kombinację.

Kilka uwag na koniec

Na liście są wydatki, na których odłożenie wymaganej kwoty zajmie mniej czasu, w porównaniu do innych. Oznacza to w skrócie tyle, że miesięczne obowiązkowe oszczędności z czasem zaczną maleć. Powstałe w ten sposób wolne środki można albo wykorzystać do innych celów, albo pompować w szybszą realizację wydatków planowych. Wybór należy do Ciebie.

W przypadku powtarzalnych wydatków, jak choćby coroczny urlop w ciepłych krajach, nie ma potrzeby odkładać już dziś na wyjazd za pięć lat.

Warto pamiętać o znanej zasadzie: jeżeli chcesz coś kupić, aby upewnić, się że nie jest to zachcianka lub tymczasowy efekt manipulacji speców od reklamy, warto odłożyć decyzję o zakupie na minimum 24 godziny (najlepiej na miesiąc). Po upływie tego czasu zazwyczaj wiadomo, czy nie byłby to zbędny, impulsowy wydatek.

Planując i odkładając na przyszłe wydatki przy użyciu tej techniki masz gwarancję, że znakomitą większość z nich sfinansujesz we właściwym czasie bez zaciągania kredytu. Mam nadzieję, że skorzystasz z tej strategii.

73 myśli nt. „Praktyczne oszczędzanie: jak planować przyszłe wydatki?

  1. Ajfona można zastąpić równie funkcjonalną i tańszą Nokią

    Przegięcie ;) Co o tyle Grecja->polskie góry uważam za racjonalne podejście. To z telefonem się nie sprawdzi.

    Nieraz lepiej zrezygnować z wydatku, pieszczenia swojego ego ;) ew. przedłużeniem w czasie.

    Popieram podejście, że często warto poczekać na premierę kolejnego modelu.

  2. U mnie zazwyczaj sprawdza się:

    1. Odłożyć wydatek w czasie

    2. Dorobić trochę pieniędzy

    W ten sposób udało mi się nabyć sporo potrzebnych rzeczy. Poza tym przy planowaniu przyszłego zakupu serwisy aukcyjne to dla mnie podstawa. Gdy już mam pieniądze, wyszukuję odpowiednią tematykę i czekam na okazję.

  3. matipl a ja bym napisał na odwrót. Przegięciem jest zastępować wyjazd zagraniczny wyjazdem gdzieś do Polski. To jest zupełnie inna liga, jak jesteś za granicą to dopiero tak naprawdę odcinasz się od codzienności, słyszysz inny język, żyjesz w innej kulturze. Wyjazd w polskie góry tego nie zapewni. Nawet jeżeli wydasz powiedzmy połowę mniej. A komórki to już kwestia czy jesteś gadżeciarzem czy nie. Dla mnie bzdurą jest wydawać kilka tysięcy złotych na komórkę, ale dla innych to bardzo ważny i potrzebny zakup. Lepiej go po prostu wtedy odsunąć niż kupować coś, co nas w pełni nie zadowoli.

  4. @Marcin: iPhone czy "komórka" z Android to już nie komórka, a mały komputer przenośny, konsola do gier etc.

    Każdy ma na pewno różne marzenia do spełnienia, nie tylko podróż do Grecji, ale do Bośni, Włoch, czy w nasze Bieszczady.

    Nieraz lepiej po przesuwać pomiędzy latami wyprawy, niż za wszelką ceną w tym roku jechać do Grecji, bo tak się ustaliło…

  5. @matipl – nie oceniam celów, odnoszę do skutków takiego a nie innego podejścia. Jeśli się przekazuje innym pewne rozwiązania „przy okazji”, to one się często wyryją w nawykach, czy tego chcemy, czy nie.

  6. "Nieraz lepiej po przesuwać pomiędzy latami wyprawy, niż za wszelką ceną w tym roku jechać do Grecji, bo tak się ustaliło…"

    Racja, po prostu trzeba sobie ustalić priorytety i trzymać się tego.

  7. Tak :) A każdy lubi coś innego. Jedni prace w domu, ogrodzie. Inni wyprawy, a jeszcze inni gadżety…

    Ale jeśli taki mamy parlament, prezydenta…To czego chcieć od zwykłego szarego Kowalskiego.

    Jeśli da się oszczędzić 10 zł, to po co? Przecież to nic, powinno się mieć 100-200 zł… Jakoś sumować sie nie potrafi, a odejmować tym bardziej w dzisiejszym świecie.

  8. Pawle, bardzo mało ekonomiczne takie podejście. Może część osób, potrzebuje mieć na koncie 10 000zł, żeby zacząć remont (to jest ta grupa, która marzy o własnej firmie i nigdy jej nie zakłada), ale to nie jest dobre wyjście.

    Jeśli już coś planujemy, to zróbmy to porządnie – ważne jest nie to, kiedy projekt się zaczyna, tylko to, kiedy są terminy zapadania należności.

    W momencie startu remontu pewnie będą potrzebne kafelki, panele i temu podobne materiały. Remont potrwa ze trzy miesiące i w połowie np. zapada wynagrodzenie hydraulika, a pod koniec dopiero malarza. Płacimy im z góry, czy po dobrze wykonanej robocie?

    To prostsze niż się wydaje, a można dzięki takiemu podejściu zyskać kilka cennych miesięcy, co może nam albo przyspieszyć realizację marzenia albo zmniejszyć składkę. W niektórych przypadkach zmniejszenie składki w ogóle umożliwia realizację projektu.

  9. Będę trochę wścibski, ale proponuję trochę inną metodę zarządzania portfelem inwestycji. Tak logicznie ujmując sprawę, wychodzi, że przez 18 miesięcy muszę odkładać pieniądze. I znów dochodzimy do terminów zapadania należności.

    To także pewien "trick" z zarządzania projektami. Potraktuj je jako następujące po sobie etapy, a nie równoległe. Lepiej jest zrobić najpierw jeden etap, później drugi i trzeci niż wszystkie na raz.

    Oszczędzając po 805,56zł (mniej o 236,11zł) miesięcznie po 18 miesiącach mam 14 500,08zł – czyli mój wymagany budżet. Z tym, że już po 3 miesiącach mogę sobie pozwolić na iPhona (5 miesięcy wcześniej). Do Grecji lecę za 7 miesięcy od startu oszczędzania (5 miesięcy wcześniej). A remont zacznę po 18 miesiącach, tak jak planowałem (chociaż ja bym zaczął wcześniej, patrz poprzedni komentarz).

    W przypadku tego typu wydatków, typowo konsumpcyjnych, możesz sobie powiedzieć – spokojnie, poczekam na ten wyjazd do Grecji. A co kiedy iPhona zamienilibyśmy na mały projekt biznesowy, Grecję na średni i remont na duży, z czego każdy z nich zaraz po wydaniu pieniędzy przynosi nam przychody? Wolisz czekać 8 miesięcy na pierwszy, 12 na drugi i 18 na trzeci, czy po 3 miesiącach wystartować pierwszy, po 7 drugi i mieć co miesiąc przychody, które powodują, że trzeci zrobisz nie po 18 miesiącach, tylko po 12?

    A życie ucieka … :)

  10. @Menedżer: Jak najbardziej zdroworozsądkowe podejście.

    Ale wydaje mi się, że autor chciał pokazać meritum sprawy: oszczędzaj, a nie kredytuj ;)

    Później już to można optymalizować, np. w sposób przez Ciebie przedstawiony (sam tak robię, i tutaj nawet nie zwróciłem uwagi na miesiące wpisane).

  11. @matipl – napisałeś "np. w sposób przez Ciebie przedstawiony", znasz jakieś inne/lepsze sposoby? Chętnie się zapoznam.

  12. Ale swoją drogą co to za remont, że może być odłożony na 1.5 roku??

    W ogóle nie zwróciłem na to uwagi… Nie dałoby się go podzielić na kilka mniejszych etapów?

    Np. wymiana okien w małym pokoju w tym roku, w następnym w kuchni etc.

  13. @mati – racja, w sumie to nawet lepsze, bo masz pozytywne zmiany na bieżąco, a nie wszystko na hurra. Z tym, że jak np. wolisz się wyprowadzić na miesiąc i zatrudnić firmę, która się w tym specjalizuje, to taki remont na raty odpada.

  14. @Menedżer: moim zdaniem każdy sposób, który chroni nas przed złym długiem jest dobry.

    Tym bardziej teraz, gdy banki mydlą oczy, że brak prowizji za kredyt, a RRSO 40%.

    Ja bym posortował, nie wg kwoty a ważności inwestycji, i np. zrezygnował z iPhone w tym roku na rzecz remontu który da oszczędności za ogrzewanie.

  15. @Menedżer: dawno z zewn. ekipy nie korzystaliśmy… Raz korzystaliśmy, to po wszystkim okazało się że trochę elektroniki zniknęło ;)

    Od tamtej dzielimy na mniejsze partie, tym bardziej że różnice można zainwestować

  16. @Mati – gdzieś czytałem, że realne odsetki nawet do 60% dochodzą w niektórych bankach.

    A odnośnie projektów – dokładnie, brakowało mi tu ustalenia priorytetów. Tylko jest też druga strona medalu – patrz na zamienione przeze mnie wydatki na inwestycje. Wtedy można się pokusić najpierw o mniejszy projekt – także zdobywając tam pierwsze doświadczenia.

  17. @matipl – moi rodzicie są w trakcie remontu i gdzieś im zginęły kafelki. Nikt nie wie, gdzie się podziały. Wyparowały?

  18. @Menedżer: oczywiście, jeśli to nie są wydatki, tylko inwestycje to najlepiej zakończyć chociażby jedną niskobudżetową ale szybko. A zysk zainwestować w kolejną.

    Realne odsetki to zgroza, teraz nowy wymysł lokaty – brutto/netto i też ludzie głupieją, i dadzą sobie wszystko wmówić.

    Nie mówiąc o lokatach na 2% z kapitalizacją na koniec okresu

  19. @Menedżer: sprawa remontów nadaje się na zupełnie nowy artykuł.

    Może i robotnicy w Zachodniej Europie drożsi, ale nie robią takich numerów jak nasi. Wstyd pełną gębą.

  20. @matipl – a to już w ogóle temat rzeka, co banki wyprawiają z klientami. To, że wpychają słabe i drogie produkty to oczywiste. Patrz ostatni kryzys w Grecji, który był ukrywany przez sprytne machinacje międzynarodowych banków. I co jest w tym najlepsze? Żaden bank jeszcze nie poniósł konsekwencji tego typu działań, a jak kryzys to w nie miliardy pompowali.

  21. @matipl – fakt, trudno o dobrą firmę w tej branży. A jeszcze trudniej o dobrego pracownika. Przed kryzysem na budowę brali każdego, kto miał dwie ręce i dwie nogi. Skutki takiego podejścia wiadomo jakie są.

  22. @Menedżer: Grecja jest dobrym przykładem jak ludzie krótkowzrocznie myślą. A tam i sam rząd.

    Tak samo dzieje się podczas brania kredytu – chwilowe szczęście, w końcu to mam…A później co miesiąc 2x więcej spłacają.

  23. @Menedżer przed kryzysem? Sprawa sprzed kilkunastu tygodni: gruntowany remont pokoju znajomego bez…gruntowania ;) Po 2 tygodniach weszła kolejna ekipa i musiała wszystko kuć.

    A sprawa z PAF? Toś to w głowie się nie mieści. Polska jakaś zepsuta jest…

    Jakoś z Danii, Holandii nie spływają do mnie takie informacje

  24. @matipl – a jak w Szwecji było? Tam nikt nie miał przed domem płotu, bo niby po co? A otworzyli się na imigrantów i nagle wszyscy zaczęli płoty stawiać …

  25. @Menedżer większość Europy dopóki była zamknięta tworzyła wspólną kulturę i wartości.

    Szwecja teraz to tylko turystycznie. Do mieszkania? Aby dziecko 10-letnie, któremu zabronię wyjść o 22:00 poszło do sądu i odebrało prawa rodzicielskie?

    Wujek tam kiedyś mieszkał, sprawa bezpieczeństwa… Drzwi nie zamykało się na zamek, znane osoby bez ochroniarzy itd. Każdy miał do siebie zaufanie. Coś pięknego…

    Oczywiście z zaufania sporo jeszcze zostało. I nawet można te elementy spotkać na Bałkanach, niby tak bliskie kulturowo Polsce.

    Ostatnio jak byłem w Zagrzebiu to na klatkach, na parterze stały normalnie wózki, rowery – nie przypięte do niczego.

    W Dubrowniku ludzie w markecie normalnie przy drzwiach zostawiali parasolki, torby podróżne…

    Jak to się ma do tego artykułu? Kredyty mają mniejsze RRSO, ludzie chętniej biorą, a banki ufają co do spłaty…

    Polska…nie wypowiadam się ;)

  26. @matipl – już nie marudź tak na nasz piękny kraj. Polacy to fantastyczni ludzi, tylko straszne smutasy. Jesteśmy bardzo podobni do Amerykanów jeśli chodzi o pracowitość, ambicję, patriotyzm. Tylko oni się uśmiechają, a w Polakach jakaś taka smuta i zgorzkniałość się często kryją. Może przez to tyle się w tym kraju pije wódki?

  27. @Menedżer aż się oplułem… Podobnie do Amerykanów co do patriotyzmu? Jasne, pracowitości do innych narodów? Jasne…

    Zgodzę się tylko, że Polak ma ambicję. Oj tak, jak mało kto inny i dzięki temu gnamy tą Polskę do przodu.

  28. Żeby nie gadać o tematach nie związanych z artykułem. Ja jestem Ciekaw jak system Pawła jest odporny na nieprzewidziane zawirowania i zmiany. Dla przykładu wyjazd do Grecji, to urlop planowany dużo wcześniej. I co teraz, kiedy np. pojawi się niespodziewany wydatek? Kredyt?

  29. @mati – polacy to cholernie pracoholiczny naród. Nie mówię o patologiach. Nam się chce, bo wszystko dużo kosztuje – aż szlag trafia, jak człowiek gdzieś pojedzie – jadę do Niemiec – podstawowe produkty tyle co u nas, a hi-tech dużo tańsze. Jadę na południe – podstawowe produkty dużo tańsze, a hi-tech tyle co u nas. Nie wiem skąd to się bierze … podatki takie mamy gnębiące społeczeństwo? A zarabiamy na tle Europy niewiele … więc albo doginasz, albo budka z piwem czeka otwarta.

  30. @mati – kurs euro to tylko jeden przypadek (zawsze może też się zmienić na korzysć przecież). A Ty jak byś ten problem rozwiązał, żeby uodpornić się na takie kryzysy?

  31. @Menedżer: gdybyś zapoznał się z danymi, to byś wiedział że Polacy to jedni z bardziej NIEWYDAJNYCH narodów w Europie!!!

  32. @matipl – ale pracujemy najwięcej. To może czas coś z tą wydajnością w końcu zrobić? Bo kilka milionów rodaków sobie siedzi na saksach, albo w Niemczech i kuronióweczkę co miesiąc bierze …

  33. @Menedżer: pracujemy najwięcej na papierze :P Mnóstwo stanowisk dałoby się zlikwidować – smutna prawda.

    Co do uodpornień na kryzys w kwestii oszczędzania – nie przejmować się ;) Jeśli się chce to zbytnio to na nas nie wpłynie, a może tylko mobilizować.

  34. @matipl – i tu jest prawdziwy problem. Bo jak się broni stanowisk pracy za wszelką cenę, to tylko koszty generuje. A chwilowy ból związany ze zwolnieniem często skutkuje lepszą pracą, gdzie się robi coś potrzebnego. Ew. własną firmą, gdzie już w ogóle nie da się obijać. Ale człowiek z natury jest leniwy …

  35. @Menedżer: ostatnia plaga, która poza prezydentem RP mnie rozwala – ZWIĄZKI ZAWODOWE.

    BEZMYŚLNE TWORY W WIĘKSZOŚCI, które zamiast myśleć głową robią to .XXXX. i zamiast pomóc sobie i firmie w długiej perspektywie, wolą tu i teraz kasę, a za rok upadek miejsca pracy.ech

  36. @matipl – związki są według mnie potrzebne, tylko to co w naszym kraju jest często przeradza się w jakąś komunistyczną patologię. Zamiast bronić praw pracowników, to związki albo się dają przekupić i wtedy pracodawca robi co chce, albo robią taką borutę w firmie, że się nie da normalnie funkcjonować.

  37. @Menedżer dla mnie to zło, które tylko hamuje gospodarkę.

    Oczywiście, jestem przeciwko wyzyskowi, ale od tego mamy tony dokumentów prawnych to regulujących, tylko w tym kraju mozna zaparkować na skrzyżowaniu i żaden ciep się nie zjawi, to co dopiero w zamkniętym budynku…

    Wolne święta dla handlu? Jasne, znam kilka osób które muszą zasuwać bo albo to, albo sio z pracy…

  38. @Menedżer to chyba oczywista sprawa :P Oszczędzanie to podstawa….

    Latami dążyłem do tego pierwszego, i dopiero rok temu odkryłem w jakim byłem błędzie.

  39. @matipl – no widzisz, a ja mam odwrotne podejście. Dlaczego właśnie oszczędzanie a nie zarabianie więcej? Może czegoś nie wiem …

  40. Prosta sprawa, tym bardziej w Polsce po PRL w dzisiejszym świecie konsumpcji….

    Wszyscy chcą coraz więcej i więcej mieć, bo tak mówią reklamy, bo mają sąsiedzi. Nie zastanawiając się CZY TO JEST POTRZEBNE.

    Więcej zarabiasz, więcej wydajesz – i znów wychodzisz na zero… To jeszcze więcej zarabiasz, nowa bryka – znów na zero.

    I tak do śmierci, aż zdasz sobie sprawę, że żyłeś dla pracy, a nie dla przyjemności.

    Przeciętny człowiek wydaje mnóstwo kasy na nic. Skąd Mango, tele zakupy z bublami itp?

  41. @matipl – no widzisz. Jak masz pracę na etacie to niewiele możesz zrobić w sprawie swoich finansów – podwyżka o 3%, może o 10% to max. A jak masz własną firmę, to się przykładasz do roboty i jak wiesz co robić, to gotówka sama do rąk trafia. To bardzo proste. Chyba, że to ja tylko tak mam, że gdzie się nie obrócę, tam mi kasę wpychają …

  42. @matipli – Mango i telezakupy są stąd, że ludzie dają sobie wpychać te buble. To bardziej się opiera na manipulacji niż ma cokolwiek wspólnego z chęcią oszczędzania.

  43. @Menedżer: forma zarabiania to zupełnie inna kwestia.

    I dla początkującej osoby, może to byś przecież umowa o dzieło.

    Najważniejsze, aby pracować.

    Jest mnóstwo sytuacji gdzie wyrzucamy pieniądze od tak, nie zastanawiając się przed zakupem. I nie chodzi oto żeby sobie czegoś odmawiać – to jest oszczędzanie ;)

  44. @matipl – ale jak zarabiasz 10 000zł miesięcznie to Cię iPhone nie boli, a jak 1 000zł miesięcznie to masz spory problem. Jak mam wybrać – oszczędzać co miesiąc 1 000zł czy co miesiąc zarabiać 1000zł więcej to wybieram tę drugą opcję.