Poznaj dwóch największych wrogów oszczędzania!

Jedną z koncepcji dotyczącej finansów osobistych, którą uważam za niesamowicie trafną, jest spostrzeżenie Boba Kiyosaki, przedstawione w książce „Bogaty ojciec, biedny ojciec”. Przy okazji tłumaczenia dlaczego wręcz należy płacić sobie najpierw, Bob pisze, że na nasze pieniądze czeka stado drapieżników i jeżeli nie zapobiegniemy w jakiś sposób ich „interwencjom”, to na koniec miesiąca zostaniemy z niczym.

Zastanawiając się nad tą koncepcją doszedłem do wniosku, że tak naprawdę istnieje tylko dwóch wrogów każdej osoby, która widzi w oszczędzaniu fundament przyszłej finansowej niezależności.

Wróg #1: Państwo.

Państwo zabiera lwią część Twojej pensji. Państwo zabiera 19% z zysków z oszczędzania. Z Państwem musisz dzielić się zyskami z inwestycji. Państwo najpierw zabiera od Ciebie pieniądze, a potem wydaje je w taki sposób, który przyprawia o palpitacje serca. Państwo narzuca na Ciebie i Twoje pieniądze ograniczenia i każe tym, którym wiedzie się „lepiej”, płacić wyższe podatki. Źle zarządzając finansami doprowadza do deficytów, które przekładają się na jeszcze większe podatki i mniej ulg. Co gorsza, pod koniec swojego życia od Państwa nie dostaniesz nic.

Nie zrozumcie mnie źle: podatki trzeba płacić. Sam je płacę. Ale otwiera mi się scyzoryk w kieszeni, gdy widzę, jak te pieniądze marnotrawi się na pensje polityków, którzy próbują na nowo wymyślić koło i wychodzą z (pardon) gównianymi inicjatywami, które po czasie okazują się tragedią, zamiast po prostu zgapić od innych Państw to, co działa i wdrożyć.

Jak zatem skutecznie obronić się przed Państwem z taką polityką?

  1. Po pierwsze powiedz głośno „dość!”. Bierz udział w inicjatywach społecznych, takich jak Dosyć Belki. Zadawaj niewygodne pytania. Obserwuj. Lobbuj. Protestuj. Edukuj. Wszystko legalnie i w granicach dobrego smaku.
  2. Zadbaj o swoją emeryturę i opiekę zdrowotną. Państwo niczego Ci nie zapewni. Od Ciebie ważniejsi są żołnierze w Afganistanie, pensje polityków i system HD Prezydenta za 90 kafli. Jeżeli sam nic nie zrobisz, zostaniesz na lodzie. Ty i Twoi bliscy.
  3. Korzystaj z dobrodziejstw dziennej kapitalizacji. Kiedy tylko masz okazję, trzymaj pieniądze na lokatach lub rachunkach z dzienną kapitalizacją. Może kokosów w ten sposób nie zarobisz, ale dzięki temu unikniesz głupawego podatku belki i lepiej ochronisz pieniądze przed inflacją (co nie oznacza, że na 100% Ci się to uda).
  4. Inwestuj w fundusze parasolowe. Dzięki temu przy konwersji jednostek z jednego subfunduszu na inny unikniesz płacenia podatku od zysków kapitałowych. Niestety kiedyś tam i tak go zapłacisz, ale tylko raz i dopiero wtedy, gdy zmienisz fundusz lub wycofasz środki z tej formy inwestycji.
  5. Załóż działalność gospodarczą. Wprawdzie niesie ona za sobą pewne koszty i upierdliwości, ale jeżeli ją rozkręcisz, wiele rzeczy będziesz mógł wrzucić w koszty i dzięki kreatywnej – ale legalnej! – księgowości, zmniejszysz trochę „dotację” dla Państwa. Pamiętaj: każdy milioner prowadzi własną firmę. Nie obejdzie się bez tego, jeżeli chcesz być finansowo niezależny.

To tylko pięć sposobów. Liczę, że jeżeli macie jakieś pozytywne doświadczenia w tej kwestii, podzielicie się nimi w komentarzach.

Wróg #2: Ty sam.

Tak, dopóki nie wykształcisz w sobie nawyków związanych z oszczędzaniem i nie zdobędziesz solidnych podstaw wiedzy o finansach osobistych, TY również jesteś swoim własnym wrogiem. Kiyosaki ponownie ma rację: jeżeli nie wyniosłeś z domu dobrych przyzwyczajeń w gospodarowaniu pieniędzmi, szkoła Ci w tym nie pomoże. Studia również – nawet ekonomiczne! Edukacja jedynie wykształci i/lub ugruntuje w Tobie konsumpcyjne podejście do życia i odciśnie w świadomości konieczność poszukiwania pracy i tyranie na kogoś innego do końca życia. Zmiana tego nastawienia to długi proces – wiem, bo sam musiałem go przejść.

Jak skutecznie obronić się przed… sobą?

  1. Zauważ problem. Bez tego nie zapanujesz nad chęcią posiadania rzeczy materialnych i impulsowym wydawaniem. Będziesz żyć ponad stan, finansując zachcianki kredytami. Albo… nie będziesz potrafił zamienić tego, co masz dostępne i czym gospodarujesz, w wehikuł, który zapewni Ci finansową niezależność.
  2. Zrozum, że każdy może oszczędzać. Nie jest to ani trudne, ani nie wymaga ogromnych wyrzeczeń, a rozsądne gospodarowanie pieniędzmi nie raz uchroni Cię przez pułapkami, które podsunie pod Twój nos życie.
  3. Dokształcaj się. Brian Tracy radzi 3% przychodów inwestować w edukację finansową, ponieważ nie ma lepszej inwestycji niż ta, która ma na celu pomóc Ci jeszcze lepiej gospodarować swoimi pieniędzmi i je pomnażać.
  4. Zrozum znaczenie opóźnionej gratyfikacji. Wielu ludzi chce chwytać dzień, żyć chwilą i kierować się innymi dyrdymałami, które potem często prowadzą do konieczności pracy na dwa etaty, tonięciem w długach i wpisem do rejestru dłużników. Naucz się odmawiać sobie pewnych przyjemności, mając świadomość, że na to konto otrzymasz o wiele więcej za jakiś czas.
  5. Zautomatyzuj co się da. Ludzie generalnie łatwo się poddają, gdy próbują wykształcić w sobie nowe nawyki związane z oszczędzaniem. Jeżeli sprawisz, że większość działań dotyczących Twoich finansów osobistych będzie odbywała się automatycznie – problem znika! Nagle nie musisz niczego zmieniać – samo się zmieni.
  6. Pamiętaj, że nie ma prostej drogi do finansowej niezależności. Wszystkie „szybkie” sposoby to na 98% oszustwa lub przekręty, mające na celu omamić Cię i wyciągnąć Twoje ciężko zarobione pieniądze. Wielkie fortuny budowano od podstaw, często na pocie i krwawicy. Dlaczego niby Tobie miałoby pójść aż tak łatwo? Owszem, można sprawę przyspieszyć, ale wtedy trzeba chcieć dowiedzieć się jak uniknąć błędów popełnionych przez tych, którym się to już udało.

Podobnie, jak w poprzednim przypadku, zapewne nie wymieniłem wszystkich sposobów na skuteczną obronę przed sobą, niemniej jednak wiem, że wielu z Was będzie miało swoje własne przemyślenia i spostrzeżenia, którymi – mam nadzieję – zechcecie się podzielić w komentarzach.

Podsumowując… Państwo i jednostka: oto dwóch największych wrogów oszczędzania, ale także finansowej wolności, do której każdy człowiek ma prawo i którą może osiągnąć bez względu na wiek, rasę, narodowość czy sytuację materialną. Wprawdzie od Państwa się nie ucieknie, a podatki trzeba płacić, to – jak mawia przysłowie – zmiany najlepiej zaczynać od samego siebie. Jeżeli zatem chcesz być finansowo niezależny i widzisz w oszczędzaniu szansę na pomoc w osiągnięciu tego celu, po prostu poświęć chwilę na przemyślenia. Warto, choćby dlatego, że „bogaty i biedny, są tylko różni mentalnie”.

10 myśli nt. „Poznaj dwóch największych wrogów oszczędzania!

  1. hubert – u mnie kodowanie działa poprawnie, za to Twój komentarz ma krzaczki. Wniosek: u Ciebie jest ustawione złe kodowanie.

    Co do wpisu:

    Chyba nikt nie jest zadowolony z tego, co państwo robi z podatkami. System jest chory, kretyński i można by jeszcze dodać sto innych epitetów. Popieram wszelkie jak najbardziej "kreatywne" wrzucanie w koszty i optymalizację podatkową, bo jeżeli ktoś nie potrafi zarządzać pieniędzmi to nie powinien ich mieć. Denerwuje mnie też, że przez tak głupie prawo dotyczące prowadzenia firmy ludzie działają nielegalnie i robią nieuczciwą konkurencję tym, którzy próbują coś zrobić uczciwie.

    Powiedziałbym więc, że największym wrogiem jest państwo. Siebie można kontrolować, "góry" nie. Ale zawsze można coś wymyślić, np. nie rozliczać się tutaj, tylko w innym państwie. Słyszałem coś o takich sposobach, podobno tak robią niektórzy bogaci ludzie, ale nie jestem pewien czy dobrze pamiętam i gdzie to czytałem.

  2. Mówi się że ludzie nie mają autorytetów, ale istnieją trzy rzeczy, a chyba każdy w przynajmniej jedną świecie wieży:
    -Religia
    -Państwo
    -Nauka
    Nikomu nie narzucam swoich poglądów, ale Państwo znalazło się w świadomości społecznej wśród autorytetów dzięki temu że zabiera nam nasze pieniądze a potem wykorzystuje je do swojej promocji, pod przymusem wtłacza się dzieciom w szkołach jaki to z niego nie jest autorytet. Jakikolwiek problem się pojawia od razu w rozwiązaniu słyszy się "Państwo powinno…".

  3. Ponoć żyjemy w demokratycznym państwie, to dlaczego jedni płacą większe a inni mniejsze podatki? Czemu karze się "bogatych" za to, że się wykształcili i trafili na dobrze płatną posadę albo prowadzą dobrze prosperujący, uczciwy biznes? Czemu zamiast obniżać podatki, państwo chce je podnosić, mniejsze podatki to mniejsza szara strefa.

    Moim zdaniem z podatków powinny być utrzymywane potrzebne służby, szkolnictwo do poziomu szkoły średniej włącznie, oraz służba zdrowia (nie łudźmy się). Na to wszystko wystarczyło by pieniędzy, gdyby nie niejasna sytuacja z ZUSEM, KRUSEM i innymi ciekawymi tworami, no i oczywiście gdyby to było zarządzane przez kompetentnych i uczciwych ludzi.

    Na dzień dzisiejszy kraj w którym żyjemy to pomieszanie republiki bananowej z PRL.

    Ja jestem technokratą, nie wierzę już politykom, wierzę ekspertom z danych dziedzin ale takim, którzy mają doświadczenie praktyczne a nie tylko wiedzę teoretyczną.

    [Smutne ale prawdziwe, są to moje osobiste poglądy i spostrzeżenia.]

  4. @Marcinie – w moim komentarzu były krzaczki ponieważ wysłałem komentarz w kodowaniu ISO (takie nie istnieje, ale takie jakie miałeś w meta) dzisiaj jak widzę w meta masz utf-8 i wszystko hula ;-)

  5. Jak możemy narzekać, że państwo nam pieniądze zabiera jak sami sobie wybieramy władzę. Społeczeństwo jest głupie i głosuje na populistów bez ambicji(karierowiczów), którzy nie mają wizji naszego kraju. Osobiście uważam, że demokracja to zły ustrój, ponieważ teoretycznie sami o sobie stanowimy, ale tak naprawdę jest tyle ograniczeń że sami nawet sobie z tego sprawy nie zdajemy. Gospodarka terotycznie kapitalistyczna, a w praktyce korporacyjno koncesyjna (nawet nie wiem jak to nazwać), ograniczana przez państo oraz UE (czasami obsurdalne pomysły). Nie chcę robic tu jakiejś agitacji wyborczej bo to nie miejsce i czas, a każdy ma swój rozum, ale sam od jakiegoś czasu głosuję na partie liberalne (nie pseudoliberalne typu PO). Może wykształciła się u nas klasa średnia; szczególnie w dużych miastach, ale nie mamy społeczeństwa obywatelskiego tylko konsumpcyjne (zauważyłem to ostatnio pracując w sklepie), które tak naprawdę ma małą świadomość narodowo-historyczną, która w dużym stopniu (przynajmniej u mnie) rozszerza horyzonty i pozwala zrozumieć pewne sprawy. Tyle wywodu o polityce, a wracając do ekonomi to w grze defensywnej jestem całkiem dobry teraz skupiam się na podwyższeniu swoich dochodów. Pozdrawiam autora, ogólnie ciakwy blog!

  6. Hubert, kodowanie faktycznie było rozwalone. Niestety WP odmawia mi ostatnio posłuszeństwa i raczy dziwnymi kwiatkami. Póki co doprowadziłem go do stanu używalności, ale jeżeli zauważyłeś (lub ktokolwiek inny) jakieś problemy z działaniem strony, to proszę o kontakt.

    Marcin, rozliczanie się w innym państwie to dość ciekawe podejście do tematu. Sam, zanim zaczynaliśmy nasze wojaże, próbowałem się czegoś o tym dowiedzieć, ale niestety pogubiłem się w regulacjach prawnych.

    Yossarian, nie jesteś pierwszym, który o tym wspomina ;-)

    Garfield, Twoje poglądy są nie tyle smutne, co obiektywne. Smutne to jest życie w kajdanach, jakie na nas państwo nakłada. Trzeba sobie po prostu jakoś radzić w tych warunkach i tyle.

    Turek, dzięki za ciepłe słowa i powodzenia w pomnażaniu dochodów!

  7. Ad. Wróg #1
    Założenie firmy rzeczywiście daje człowiekowi całkiem nowe możliwości. W koszty można wrzucić ta dziwaczne rzeczy, że niektórzy mogliby nie uwierzyć. A jeśli jeszcze człowiek ma pod sobą kilku pracowników, może stworzyć zaplecze socjalne i… polecieć do sklepu, by kupić Playstation 3 na firmę. W końcu o pracowników trzeba dbać!

    Ad. Wróg #2
    Zgadzam się, sam byłem swoim własnym wrogiem przez bardzo długi czas. Zastanawiałem się, jak to możliwe, że oszczędności moich znajomych wciąż rosną, a ja ciągle mam lekką "sakiewkę". Pewnego dnia wziąłem się w garść i zmieniłem całkowicie swoje podejście do finansów. Napiszę o tym niedługo na swoim blogu.

    Wróg #3
    Ja mam jeszcze jednego wroga oszczędzania – swojego psa. Ta mała czworonożna maszynka srająca przejada co miesiąc niezłą sumkę pieniędzy. Ale co zrobić, w końcu to członek rodziny.