Podsumowanie roku 2008 i plany na 2009

Minęło już kilka dni nowego roku, pora więc na podsumowanie wysiłków poczynionych w roku poprzednim i plany na 2009. Nie wiem, jak z tym jest u Ciebie, ale ja jestem całkiem zadowolony z tego, jaki obrót przybrały sprawy w ubiegłym roku. Zabawiając się w drobną retrospekcję, na blogu przedstawiłem kilka punktów, którymi chciałem się zająć:

  1. Usamodzielnienie się. Udało mi się to osiągnąć już w kwietniu 2008. Złożyło się na to kilka różnych czynników, o których nie ma co nawet wspominać, ale ważne jest, że od tamtego czasu było coraz lepiej. Dziś całkowicie żyję na własnym garnuszku i jestem z tego powodu bardzo zadowolony.
  2. Kolejny strumień pasywnego dochodu. Cel zrealizowany połowicznie. Większość pracy mam już wykonaną i gdyby nie mój wyjazd w świat (jeszcze o tym nie wspominałem, ale już niedługo), to i ten cel miałbym zrealizowany. W praktyce zostało mi już tylko kilka kosmetycznych czynności, niewielkie inwestycje i… zbieranie plonów. Finalizacja całej akcji zaplanowana jest na styczeń, a o rezultatach naturalnie dam znać.
  3. Realizacja wakacyjnych planów. Planów wakacyjnych nie udało się zrealizować… w wakacje. Są one konsekwentnie realizowane od połowy listopada, kiedy to wyjechaliśmy z Kasią z Polski. W sumie wyszło na to, że podjęliśmy świadomą decyzję o przesunięciu wyjazdu na ten okres, więc można powiedzieć, że ta część planu na 2008 również została zrealizowana.
  4. Zakończenie edukacji. We wrześniu udało mi się oddać i z powodzeniem obronić pracę magisterską, zatem zakończył się etap w moim życiu nazywany edukacją. Przyznam, że nie bez przysłowiowej łezki w oku rozstawałem się z uczelnią, ale z drugiej strony… osiem lat podstawówki, cztery liceum ekonomicznego, trzy licencjatu oraz dwa i pół (a w zasadzie trzy) studiów magisterskich… w sumie 18 lat nauki… czas przekuć tą naukę w mierzalne korzyści.
  5. Poziom oszczędzania: 20%. Dla niewtajemniczonych: PO to procent od każdego przychodu, jaki odkładam na cele związane z finansową niezależnością. Naturalnie jeszcze przed opodatkowaniem, zgodnie z zasadą najpierw płać sobie. W roku 2008 udało mi się przebić założony poziom o 5%, więc jest nieźle. W zasadzie jestem na półmetku do odkładania planowanych 40%, ale utrzymuję założony na początku ubiegłego roku  horyzont czasowy tego przedsięwzięcia (5 lat, a w zasadzie już 4).
  6. Zakończenie tworzenia funduszu awaryjnego. Cel, który rozpocząłem jeszcze w roku 2007, został osiągnięty. 3000 złociszy ładnie leży sobie na koncie 4,5% i czeka na wykorzystanie, choć mam nadzieję, że nigdy nie będzie takiej potrzeby ;-)
  7. Budowa funduszu inwestycyjnego. Jak się okazało, finansowo pociągłem, więc mogłem zabrać się za odkładanie na bardziej kreatywne drogi budowania finansowej niezależności. Niestety nic z inwestowania tych pieniędzy nie wyszło. Po części przez kryzys, po części przez brak zdecydowania, po części przez brak rozsądnych opcji. No ale pieniądze są i czekają na okazję, aby nimi obrócić, więc jest OK.
  8. Budżetowanie. Z budżetowaniem jest taka historia, że wziąłem się za nie, ale połowicznie. Otóż stworzyłem sobie specjalny arkusz do notowania miesięcznych przychodów, ale nie notowałem wydatków. Niestety jak na studenckie (jeszcze wtedy) życie nie miałem głowy, żeby zapisywać każdy wydatek i choć wprawdzie rzetelnie zapisywałem wydatki na moje hobby, to jednak cała reszta podpadała pod kategorię „zakupy”. Muszę przyznać, że przy pozytywnym przepływie pieniężnym dzielenie wydatków na bardziej szczegółowe kategorie nie ma większego sensu, to gdy ktoś ma problemy finansowe – jak najbardziej warto się tym zająć.
  9. Tajemniczy egzamin. Niestety nie udało mi się zdać tajemniczego egzaminu, choć niewiele brakło. Na szczęście wszystkie wydatki, które nań poniosłem nie poszły na marne (viva la Unia Europejska!), więc za jakiś bliżej nie określony czas ponownie do niego podejdę – z lepszym, mam nadzieję, efektem końcowym.
  10. Przyrost dochodu o 20%. Zgodnie z sugestiami Briana Tracy postanowiłem co roku podnosić sobie poprzeczkę w przyroście dochodu o pewien procent. W roku 2008 bez większych problemów osiągnąłem dużo więcej, niż założone (nie publicznie) 20%, dlatego w nowym roku utrzymuję ten poziom i na koniec chcę mieć o 20% więcej zarobionych pieniędzy, niż w roku 2008.

Jak widać dwutysięczny ósmy był dla mnie całkiem pozytywnym rokiem. Przyznam szczerze, że robienie tego podsumowania sprawiło mi nie lada przyjemność – zresztą, kto by nie był zadowolony z siebie i swoich osiągnięć ;-) No ale co było, a nie jest… i tak dalej.

Jeżeli zaś chodzi o plany, to w 2009 chciałbym:

  1. Uprościć swoje życie. Chciałbym, zgodnie z naukami takich speców, jak Tim Ferriss czy Leo Babauta, pozbyć się niepotrzebnych rzeczy i obowiązków z mojego życia oraz maksymalnie zautomatyzować to, co da się da zautomatyzować. Konkretów jeszcze niestety nie podam, ale generalna myśl wydaje się jest jasna. Korzyściami będzie większa ilość wolnego czasu, mniej obowiązków, mniej rzeczy do pamiętania i – mam nadzieję – większe oszczędności w szerokim tego słowa znaczeniu. O wszystkim naturalnie napiszę na blogu ;-)
  2. Napisać drugą książkę. Korciło mnie w zeszłym roku żeby jakoś zebrać całą moją wiedzę o oszczędzaniu, pasywnym dochodzie, niezależności finansowej i tym podobnymi sprawami w jedno, zwarte, zawierające wyłącznie praktyczne informacje i porady, opracowanie. Korciło, ale nic z tego nie wyszło. W tym roku wyjdzie :-)
  3. Zarobić 20% więcej, niż w roku 2008. Wspominałem już o tym nieco wyżej, ale jakoś tak ekscytuję się tym celem, zwłaszcza że w 2008 poszło mi znakomicie ;-)
  4. Rozwinąć swoje biznesy. Niestety nie da się tego jakoś bardziej skwantyfikować, ale generalnie ma to związek z punktem powyższym. W zasadzie każdy mój biznes generuje mi pół pasywny przychód, czyli daje bardzo wymierne korzyści finansowe przy minimalnym nakładzie pracy. W 2009-tym chciałbym kosztem nieco większego wysiłku uzyskać dużo większe dochody.
  5. Odwiedzić co najmniej 3 nowe kraje. Kurczę, nie mogę się zebrać do opisania moich aktualnych planów, a wtedy wszystko byłoby o wiele bardziej klarowne.
  6. Przeczytać 12 książek o rozwoju osobistym. Studia skończone, ale na rozwój samego siebie zawsze powinno się znaleźć czas. Książki wydają się doskonałą kopalnią wiedzy – zwłaszcza w podróży – a czytane (średnio) raz na miesiąc powinny zagwarantować dostateczną ilość czasu na to, aby świeżo zdobytą wiedzę zacząć stosować w praktyce. Tytułów na razie nie podaję, bo – szczerze mówiąc – jeszcze ich nie wybrałem, ale pojawi się o tym stosowny wpis na Oszczędzaniu.
  7. Poprawnie rozliczyć się z fiskusem. Last but not least. W zeszłym roku miałem drobne przejścia z kochanym UeSem, ale wszystko udało się szczęśliwie ogarnąć (rozliczałem się samodzielnie, pierwszy raz w życiu). Niestety w tym roku będzie jak w poprzednim, ale nieco trudniej. Dzięki Bogu mam czas na te puzzle do 30. kwietnia ;-)

W zasadzie to tyle planów. Z doświadczenia wiem, że im większa to-do lista, tym wolniej z niej rzeczy znikają, dlatego tych siedem ważnych i znajdujących się w moim zasięgu celów do realizacji w ciągu roku w zupełności mi wystarczy. Przynajmniej mam taką nadzieję, a o efektach przekonam(y) się w kolejnym podsumowaniu ;-)

A jak u Was z realizacją planów z 2008 i planami na 2009? Jeżeli macie ochotę – podzielcie się nimi w komentarzach. A nuż-widelec coś komuś pomożemy czy skierujemy na przyjazny tok myślenia ;-)

Trzymam kciuki za Was i za siebie! :D

5 myśli nt. „Podsumowanie roku 2008 i plany na 2009

  1. Miło jest czytać rodaków, którzy wychodzą poza szarość poglądów i ambicji.

    Trzymam kciuki i Powodzenia ;-)

  2. Mam dla Ciebie pewną radę związaną stricte z oszczędzaniem pieniędzy. Myślę, że może ona być naprawdę użyteczna, szczególnie jeśli wytyczasz cele na najbliższy rok. Otóż, kupno elektrycznej szczoteczki do mycia zębów pozwoli zaoszczędzić masę pieniędzy na wizytach u stomatologa. Używam tego "wynalazku" już trzy lata, a u dentysty pojawiłem się tylko raz – na kontroli, za którą nic nie płaciłem. Polecam.

  3. Ambitne plany widzę masz, ale bez planowania nie ma sukcesu. Takie jest moje podejście do życia. I tak czytając Twój post zostałam zmotywowana by też zdecydować się na jakiś procent oszczędności od dochodu. Nigdy w ten sposób nie myślałam, chociaż od kiedy pamiętam, oszczędzam. Powodzenia życzę w 2009 roku i pomyślności!

  4. Adriano, dzięki za ciepłe słowa :-)

    Tobiaszu, dziękuję za poradę. Rozważę Twoją propozycję, choć nie do końca zgodzę się z faktem, że to właśnie szczoteczka pozwala Ci uniknąć problemów z uzębieniem. Moje spojrzenie na to zagadnienie jest nieco szersze, bo IMHO wpływu na stan jamy ustnej nie można przypisać tylko szczotkowaniu (czy elektroszczotkowaniu) ;-)

    Aneczko, wyznając przewijającą się na łamach bloga zasadę "Porażka w planowaniu to planowanie porażki" staram się planować wszystko to, co da się zaplanować, ale jednocześnie nie chcę sprawić, aby moje życie stało się zbyt mocno przewidywalne (gdy wszystko wiadomo, robi się zwyczajnie nudno). Trzeba znaleźć swoje ekwilibrium ;-) Cieszę się z tego, że lektura bloga zmotywowała Ciebie do oszczędzania. Dzięki za życzenia!

  5. Pingback: WiadomośCi Z KanałóW Rss » Nowe Plany Voip Kapitał W Tp