Podsumowanie miesiąca: Maj 2008

Maj za nami więc czas na kolejne podsumowanie.

Generalnie w tym miesiącu również nie było tak źle, jak przewidywałem. Omawiany ostatnio skok zarobków utrzymał się (z niewielkim, pięcio- procentowym spadkiem) i dobrze rokuje na przyszłość. Ze względu na zobowiązania uczelniane mniej czasu poświęcam na dopieszczanie moich serwisów, ale za niedługo się to zmieni.

Wyniki na koniec maja 2008:

  • oszczędności +37% – w tym miesiącu nadgoniłem z oszczędzaniem, dzięki czemu udało mi się zakończyć budowę funduszu awaryjnego;
  • miesięczny zarobek na odsetkach +11,79 pln – wzrost o 38% (w porównaniu do kwietnia). Udało się przekroczyć 10 pln miesięcznie. Dzięki temu rocznie moje konto będzie zasilane dodatkową „stówką”, którą oczywiście będę reinwestował :-)
  • zarobki -4,53% – w teorii jest to spadek, ale w praktyce, po ostatnim skoku przychodów, wcale mnie on nie martwi ani nie zniechęca. Byłoby wspaniale, gdyby od tej pory przychody utrzymywały się na tym samym poziomie.
  • fundusz awaryjny: 100% z planowanej sumy. W maju po prostu postanowiłem dopiąć sprawę do końca, żeby jak najszybciej zająć się inwestowaniem. Do rozbudowy funduszu powrócę za niedługo, gdy będę w stanie odkładać 20% przychodów. Wtedy 5% oszczędności będzie poświęcanych na jego dalsze powiększanie.
  • fundusz inwestycyjny: 1,8% z planowanej wielkości transzy. Jak kilkukrotnie wspominałem pieniądze będę inwestował w porcjach po 1000 pln. Na razie na funduszu są grosze, ale to dopiero początek odkładania. Zastanawiam się też nad przeniesieniem części środków z funduszu awaryjnego na fundusz inwestycyjny, żeby już teraz zacząć inwestowanie, ale na tę chwilę nie zdecydowałem jeszcze w co chciałbym „wejść”, więc wszystko tymczasowo zostaje po staremu.
  • poziom oszczędzania: 15%. Na razie nic się nie zmienia, jednak jeżeli moja sytuacja finansowa utrzyma się, już za około 3 miesiące wskoczę na 20%, z czego 1/4 będzie odkładana na funduszu awaryjnym, natomiast pozostałe 3/4 będą inwestowane.

Spostrzeżenia odnośnie maja…

Okazało się, że maj był miesiącem małych sukcesów:

  • udało mi się skończyć budowę funduszu awaryjnego,
  • utrzymałem zarobki na podobnym poziomie, co w najlepszym w mojej karierze kwietniu,
  • rozpocząłem odkładanie na fundusz inwestycyjny (2 miesiące szybciej, niż planowałem),
  • rozpocząłem załatwianie dostępu do usługi eMakler, na wypadek gdybym miał inwestować w akcje spółek giełdowych.

Mam nadzieję, że Wam również wszystko szło jak z płatka w budowaniu pasywnego dochodu i że jesteście o więcej niż krok bliżej finansowej niezależności.

7 myśli nt. „Podsumowanie miesiąca: Maj 2008

  1. O, komentowanie jest sprawne… ostatnio kilkukrotnie zawieszała się przeglądarka. Proszę o skasowanie mojego poprzedniego komentarza w tym wątku.

    Obserwuję Twoje poczynania prawie od początku i Ci kibicuję. Sam używam podobnych metod oszczędzania i dzięki temu kupiłem już samochód, a aktualnie oszczędzam na sprzęt AGD do mieszkania (świeżo po studiach…).

    Jednak uważam, że czasem trzeba wyczuć równowagę pomiędzy oszczędzaniem czasu (który można spożytkować na zarabianie), a oszczędzaniem pieniędzy. Bywa tak, że warto poświęcić kilka złotych, aby zdobyć w ten sposób kilkadziesiąt minut (na przykład kupują coś co jest droższe, ale bliżej, niż coś co jest tańsze, ale dalej). We wszystkim, także w oszczędzaniu, trzeba mieć umiar, także z powodu poniższego akapitu.

    Jeszcze jedna myśl, może nie dotycząca tego konkretnego wpisu, ale ogólnie treści bloga: Oszczędzanie UZALEŻNIA. Odkryłem to jakiś rok temu, kiedy przestałem żyć „z dnia na dzień”. Obserwacja rosnących odsetek i kapitału jest bardzo przyjemna – tak przyjemna, że po pewnym czasie chce się poświęcić wszystko, aby odłożony kapitał rósł bardziej… Wydaje mi się, że to trochę niebezpieczne – chyba dobrze jest czasem kupić sobie coś (subiektywnie) luksusowego i wydać więcej pieniędzy niż to potrzebne, aby pokazać sobie że te oszczędzane pieniądze są nie tylko po to, aby je obserwować, lecz także po to, żeby je wydawać. W końcu umiejętne wydawanie pieniędzy może być także świetną inwestycją.

  2. Na początku: dzięki za komentarz :-)

    Obserwuję Twoje poczynania prawie od początku i Ci kibicuję. Sam używam podobnych metod oszczędzania i dzięki temu kupiłem już samochód, a aktualnie oszczędzam na sprzęt AGD do mieszkania (świeżo po studiach…).

    Dziękuję :-)

    Jednak uważam, że czasem trzeba wyczuć równowagę pomiędzy oszczędzaniem czasu (który można spożytkować na zarabianie), a oszczędzaniem pieniędzy. Bywa tak, że warto poświęcić kilka złotych, aby zdobyć w ten sposób kilkadziesiąt minut (na przykład kupują coś co jest droższe, ale bliżej, niż coś co jest tańsze, ale dalej). We wszystkim, także w oszczędzaniu, trzeba mieć umiar, także z powodu poniższego akapitu.

    Oczywiście :-) Jak mawiał Pitagoras: „We wszystkim musi być umiar”.

    Jeszcze jedna myśl, może nie dotycząca tego konkretnego wpisu, ale ogólnie treści bloga: Oszczędzanie UZALEŻNIA. Odkryłem to jakiś rok temu, kiedy przestałem żyć “z dnia na dzień”. Obserwacja rosnących odsetek i kapitału jest bardzo przyjemna – tak przyjemna, że po pewnym czasie chce się poświęcić wszystko, aby odłożony kapitał rósł bardziej…

    Zauważyłem u siebie podobne podejście, choć naturalnie wszystko jest pod kontrolą i daleki jestem od tego, żeby głodować w imię cyferek. Między innymi po to robię miesięczne podsumowania — pomagają mi utrzymać motywację i zobaczyć nad którą dziedziną muszę popracować.

    Wydaje mi się, że to trochę niebezpieczne – chyba dobrze jest czasem kupić sobie coś (subiektywnie) luksusowego i wydać więcej pieniędzy niż to potrzebne, aby pokazać sobie że te oszczędzane pieniądze są nie tylko po to, aby je obserwować, lecz także po to, żeby je wydawać. W końcu umiejętne wydawanie pieniędzy może być także świetną inwestycją.

    Wiesz co… w dzisiejszych czasach praktycznie od wszystkiego można się uzależnić i oszczędzanie nie stanowi wyjątku. Podobnie jak Ty uważam, że od czasu do czasu należy się jakaś „zabawka”. Dzięki temu unikniemy pewnego rodzaju zmęczenia oszczędzaniem („niby mam pieniądze, ale co z tego, skoro nic z nich nie mam”) i będziemy dalej zmotywowani. Sam mam na oku jedną taką zabaweczkę, ale świat o niej usłyszy dopiero 9. czerwca ;-)

  3. Sam mam na oku jedną taką zabaweczkę, ale świat o niej usłyszy dopiero 9. czerwca ;-)

    Czyżby iPhone 3G? :) Jeśli tak – oczekuję recenzji tej zabawki pod kątem oszczędzania (ile kosztuje, co z gwarancją, serwisem itp., jaki jest koszt używania…) :) Pozdrawiam i życzę sukcesów!

  4. Fajny blog, zmotywowałeś mnie do założenia statystyk moich postępów w oszczędzaniu. Świadomie oszczędzam dopiero od kilku miesięcy, ale idzie całkiem dobrze :)

    Pozdrawiam