Luty minął szybko. Zakończyłem tymczasowo karierę na etacie (dwa dni szybciej, niż planowałem) i spędziłem z Kasią tydzień na poznawaniu uroków Amsterdamu. Przeskok do pracy w Hiszpanii nie udał się ze względu na słabą ofertę (praca osobno, w różnych godzinach, sześć dni w tygodniu, osobne dni wolne), zatem aktualnie kombinujemy z wyjazdem do UK. Niestety sytuacja z tamtejszym rynkiem pracy nie nastraja, ale jak mówi przysłowie: do odważnych świat należy ;-)
Finansowo w lutym poszło mi całkiem nieźle. Jest nawet nieznacznie lepiej niż w styczniu, nawet pomimo przerwy w pracy na kogoś. Największym plusem jest to, że moje pozostałe źródła zarobkowania wykazują tendencję rosnącą. Poświęciłem trochę czasu na rozbudowę jednego z nich, ale o efektach tych działań będzie można porozmawiać za około dwa miesiące (tego uczy mnie praktyka uczestnictwa w podobnych przedsięwzięciach).
Wyniki na koniec lutego 2009:
- oszczędności: +77% – zgodnie z tym, co przewidywałem w poprzednim podsumowaniu, sytuacja poprawiła się znacznie. Zrobiłem kilka zaległych przelewów i efekt od razu widać.
- miesięczny zarobek na odsetkach: +22,75 pln – postarałem się, żeby przelewy porobić na początku miesiąca, zatem udało się pieniądzom wypracować ładniejszy zysk. Niestety mBank obniżył oprocentowanie na eMaxie, co sprawiło, że i tak zarobiłem nieco mniej, niż technicznie powinienem.
- zarobki: +24,44% – udało się ładnie odrobić straty ze stycznia, choć w marcu odnotuję gwarantowany spadek. Etat ładnie podnosił statystyki, ale skoro go zabraknie, to dostanę po kieszeni.
- fundusz awaryjny: 51,53%. Postanowiłem podnieść poprzeczkę z trzech na sześć tysięcy złotych, ale nie kładę już aż tak dużego nacisku na rozbudowę tego funduszu, ponieważ podstawowy etap jego tworzenia mam zakończony i w razie czego mam za co żyć.
- fundusz inwestycyjny: 515% z planowanej wielkości transzy (przyrost o 157%). W lutym dolałem do tego funduszu ponad drugie tyle pieniędzy, ale nadal nie mam pojęcia w co je zainwestować. W zasadzie czekam na jakieś przesłanki końca kryzysu, żeby zakupić trochę jednostek funduszy inwestycyjnych i – być może – pewną ilość akcji. Jak by nie było, lepiej poczekać na jasne sygnały z rynku i mieć zapas środków na inwestycje, zamiast spekulować w niepewnych czasach.
- fundusz rozrywkowy: przyrost 0%. Nowy fundusz, który opiszę w jednym z kolejnych postów.
- poziom oszczędzania: 25%. Sam wskaźnik bez zmian, ale sposób rozłożenia środków już nieco inny. Szczegóły przedstawię w przeciągu kilku dni.
Spostrzeżenia odnośnie lutego:
- Odrobina pracy przyniosła oczekiwane efekty: udało mi się odbić po styczniowym spadku zarobków – i to pomimo tego, że przez połowę miesiąca nie pracowałem na etacie uwzględnianym w zarobkach.
- Spotkałem się też ze stwierdzeniem, że luty ze względu na swoją długość jest najgorzej wyglądającym miesiącem w statystykach rocznych, dlatego tym bardziej cieszy mnie przebicie wyników ze stycznia.
- Do wytężonej pracy motywuje mnie również fakt, że w porównaniu do lutego 2008, moje zarobki są aż… 5,77 razy większe! Nieźle!
Tak wyglądają numerki z lutego w moich statystykach. A jak poszło u Was?
Nie wiem dlaczego, ale luty co roku jest u mnie jednym z najlepszych miesięcy jeśli chodzi o zarobki. Więcej z reklam Google Adsense, więcej z Programów Partnerskich, więcej z innych źródeł dochodu. Niestety o ile w styczniu trzymam dyscyplinę finansową o tyle w lutym mam coraz więcej wydatków, często nie są one konieczne ale mimo wszystko od dawna na nie polowałem ;-)
Pozdr.
Dobry wieczór,
Nie znalazłem do Pana maila na stronie dlatego pisze w formie komentarza – proponuję wymianę linków miedzy naszymi blogami.
Moj blog : Small Capital
„Niestety mBank obniżył oprocentowanie na eMaxie”
A co z lokatą 2-miesięczną 6%?
Nam też poszło nieźle w lutym. Przyczyn jest kilka. W lutym na świat przyszła nasza córeczka :) Inną sprawą jest szybkie działanie urzędów krakowskich, dzięki którym otrzymaliśmy oba becikowe już po tygodniu od złożenia wniosków. A przy okazji okazało się, że koszty utrzymania drugiego dziecka nie są aż tak duże jak przy pierwszym – odpada konieczność kupna wózka, fotelika (który dostaliśmy od siostry), wanienki, ubranek. Pozostała sprawa pieluch, pieluch i pieluch…
Cheed, ja niestety nie zebrałem jeszcze aż tylu danych, żeby dostrzec jakąś regularność w zarabianiu, więc nie mogę się tutaj wypowiedzieć. Kurka, w sumie to nawet nie zadałem sobie trudu zanalizowania pod tym kątem zeszłego roku! Muszę się za to zabrać :-)
Odnośnie trzymania dyscypliny finansowej, to uważam, że o ile nie popadło się w problemy finansowe, warto od czasu do czasu kupić sobie coś w nagrodę. Oczywiście nigdy na kredyt ;-)
SmallCap, już jesteś w sidebarze ;-)
Zergu, kurka tak się rozglądałem za killerami, że aż zaponiałem zajrzeć na ofertę z własnego podwórka! Dzięki za tipsa!
Miszka, gratuluję dzieciaczka!
Jako kto pracujesz w Hiszpanii? Napiszesz coś o tym dokładniej?
A jak już SmallCap wspomniał o tym – prosiłbym też o umieszczenie linka do mnie, Twój już jest trochę czasu u mnie.
Marcinie, napisałem, że przeskok do Hiszpanii się *nie* udał, zatem nie ma o czym pisać ;-) Odnośnie linka – sprawa załatwiona. Dzięki za cierpliwość i podlinkowanie mnie u Ciebie :-)
A jak ma się Twoja praca na obczyźnie z kwestią podatków i składek emerytalnych? One chyba nie są przekazywane do kraju i będziesz miał niezłą dziurę w życiorysie :) Nie mówiąc o zainteresowaniu Tobą Urzędu Skarbowego.
Cheed, jak jest ze składkami, to tak do końca nie wiem. Raczej nie są uiszczane, ale po ostatnich informacjach to w sumie nikt nie zarobił na odkładaniu na OFE żadnych konkretnych pieniędzy, więc mam to w poważaniu.
Odnośnie podatków to muszę z holenderskim UeSem się rozliczyć, a w polskim wykazać dochód. To wszystko – nie ma się czym martwic.
Skoro o US mowa, to się mną raczej słabo interesuje, bo już w zeszłym roku wykazywałem przychody zza granicy i nawet zwrot mi dali bez większych problemów, zatem liczę na to, że w tym roku będzie ok :-)
Dziurą w życiorysie się nie przejmuje, bo w ogóle nie liczę na polską emeryturę. Uważam też, że każdy, kto liczy na państwowe pieniądze, żyje w cholernym zakłamaniu, bo ta kasa za 40 lat nie zapewni ZUPEŁNIE NIC. O emeryturę trzeba zadbać samemu, budując pasywny dochód. Innej opcji nie ma.
No chyba, że ktoś jest minimalistą i jak już zapłaci czynsz i wykupi leki, to niczego innego nie będzie potrzebować, jednak ja do takich ludzi się *nie* zaliczam ;-)
gma – dzięki za dodanie. Co do tej pracy – myślałem, że ją podjęliście i jakiś czas pracowaliście, ale zrezygnowaliście.
Święte słowa z emeryturą.