Listopad był dla mnie najgorszym miesiącem od wielu lat.
Nie, nie dlatego, że spadły zarobki (a spadły) czy coś w ten deseń.
Listopad był najgorszy, ponieważ jedna naprędce napisana ustawa, której priorytetowym celem jest poprawa wizerunku rządzącej partii po wybuchu kolejnej afery, od nowego roku niweluje moje zarobki, na których osiągnięcie poświęciłem ostatnie dwa i pół roku życia, do 20% tego, co normalnie zarabiałem, i od stycznia czyni mnie – jednego ze 100 tys. innych ludzi związanych z tą branżą – praktycznie bezrobotnym.
Niektórzy pewnie domyślają się, że chodzi o ustawę hazardową.
Podwójnie boli mnie to, bo pod aktualną postacią wyszła od, jak się okazało, pseudo-liberałów, na których sam głosowałem. Jak by tego było mało, Ci sami ludzie stawiają na inwigilację obywateli oraz cenzurę Internetu, zbliżając tym samym nasz kraj do komunistycznych Chin czy policyjnej Rosji. O tym, że pieniędzmi pozyskanymi z właściwego uregulowania hazardu można by poprawić inne dziedziny życia społecznego w Polsce nie wspominam.
Nauczka na przyszłość, niestety. Ale także sytuacja, która w mojej głowie prowokuje pytanie: czy chcę dalej być obywatelem tego kraju i w nim budować przyszłość moją i mojej rodziny? Nie odpowiem na to pytanie na łamach bloga, ale możecie się domyślać, w którą stronę skłaniają się moje rozważania…
Wyniki na koniec listopada 2009:
- oszczędności: −14,22%. Pierwszy raz od dłuższego czasu oszczędności zaliczają zniżkę. W listopadzie, aby uniknąć płacenia podwójnej zaliczki na podatek dochodowy, nie robiłem wypłat i trochę jechałem na oparach, więc posiłkowałem się funduszem awaryjnym. Zlecenia wypłaty już wysłane, więc w grudniu oddam sobie to, co wziąłem, i nadgonię.
- zarobki: −67,03%. Drastyczny spadek zarobków spowodowany tym, że poprzedni miesiąc był rekordowy, ale także niestety medialną kiełbasą hazardową.
- fundusz awaryjny: −45%. Nadużyłem go troszkę, ale w grudniu powinienem wszystko oddać.
- fundusz inwestycyjny: +0,3%. Zarobki na odsetkach.
- fundusz rozrywkowy: +0,3%. Zarobki na odsetkach.
- fundusz planowy: +0,3%. Zarobki na odsetkach.
- poziom oszczędzania: 40%. Nadal pozostaję przy 40-tu procentach, ale zobaczymy jak się PO zmieni od nowego roku.
Artykuły napisane w listopadzie (6):
- Kto zabrał mój ser?
- Czterogodzinny tydzień pracy – ZA DARMO
- Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #12
- 21 sposobów na oszczędzanie w okresie świąt Bożego Narodzenia
- Gotówka rządzi. Zgodzisz się?
- Płacić sobie… na końcu?
Top 3 blogi, którym zawdzięczam najwięcej odwiedzin:
W tym miesiącu – o dziwo – bez zmian…
- Finanse Domowe – Yossarian o finansach. Ciekawe spojrzenie żonatego i dzieciatego “prawie” czterdziestolatka.
- Rentier – Marcin oprócz kwestii finansowych porusza również kwestie związane ze stylem życia oraz motywacją. Warto poczytać.
- Student Gotuje – blog z fajnymi przepisami na tanie posiłki, utrzymany w swobodnym tonie. Spoko lektura.
Jak zawsze serdeczne dzięki, Koledzy! :D
Dopisek: postanowiłem w każdym nowym miesiącu wykonywać reset toplisty komentujących, żeby Ci, którzy dopiero zaczynają udzielać się na blogu, mieli również szansę w niej zaistnieć.
Spostrzeżenia odnośnie listopada:
- Widmo bezrobocia nie pozwala mi siedzieć bezczynnie. Po raz kolejny muszę wystarać się o pracę na etacie. Poczyniłem już pierwsze kroki w tym celu, ale efektów na razie nie widać.
- Rozwijam także kilka projektów, które za niedługo powinny znacznie poprawić moją sytuację. Ważne, żeby działać szybko, aby od nowego roku obniżone zarobki nie były aż tak dotkliwe.
- Dla większości młodych ludzi nie ma w tym kraju perspektyw na godne życie.
To tyle, jeżeli chodzi o mnie. A jak Tobie poszło w listopadzie?
Zobacz też:- Nowe „święto” oszczędzających
- Fundusze Oszczędnościowe – Podsumowanie
- 5 kroków do skutecznej kontroli wydatków
| Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, to zachęcam do subskrypcji kanału RSS, śledzenia notek na Twitterze oraz zaglądnięcia na Forum Oszczędzania.
|
| Możesz także zapisać się na bezpłatny biuletyn Oszczędzania.net! Dwa razy w tygodniu otrzymasz na swoją skrzynkę e-mail z inspirującym cytatem lub zawierający praktyczną poradę związaną z oszczędzaniem, inwestowaniem albo finansową niezależnością. |


{ 21 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }
A mi nie najgorzej wszystko zgodnie z planem.
PS: definicja godnego życia jest płynna osoby pracowite jako godne życie okreslają toco osiągneły a leniwe to co osiągneli inni.
Hej, właśnie skończyłem lekturę Twojego bloga od początku jego istnienia. Zajęło mi to kilka dni. Muszę przyznać, że bardzo ciekawy. Podsumowanie w jednym zdaniu – zgadzam się z Tobą w 100% w sprawach oszczędzania, potrzeby oszczędzania itd., itp., cenne są Twoje uwagi na temat pasywnych dochodów, ale jednak przychylam się ku rentierstwu płynącemu z zgromadzonej sumy pieniędzy lub innych aktywów.
Głupia ustawa “hazardowa” rządu pokazała, że budowanie pasywnego dochodu w oparciu głównie o przychody z działalności internetowej mogą szybko się załamać (spadek dochodów o 80% to krach), zresztą dowodzi to teorii, że jednym z 2 największych wrogów oszczędzania jest państwo:/
Właśnie o tej ustawie “hazardowej” chciałem pisać. Dotyka ona nie tylko 100 000 ludzi bezpośrednio z nią związanych, dotyka także kibiców piłkarskich (mnie osobiście, jako kibica pewnej drużyny szczególnie) i pośrednio całą Polską piłkę. Naprawdę jak się głębiej nad tym zastanowić, to ta decyzja rządu była najgłupszą od czasu jego powołania.
Pocieszmy się może tym, że zostanie w tej ustawie zapisany jakiś okres przejściowy, może 2-3 lata na dostosowanie, kiedy wszystko będzie “po staremu”. Zobaczymy.
Pozdrawiam
W Polsce jeszcze większe zastosowanie ma reguła Roberta G. Allena – twórz jak najwięcej strumieni dochodów. Niestety zgadzam się ze zdaniem “dla większości młodych ludzi nie ma w tym kraju perspektyw na godne życie”. Sam doświadczyłem barier, które stawia państwo młodym ludziom. A potem narzekają, że ludzie wyjeżdżają.
“czy chcę dalej być obywatelem tego kraju i w nim budować przyszłość moją i mojej rodziny?” – ja już dawno odpowiedziałem sobie na to pytanie. Oczywiście, że nie, znikam stąd w przeciągu najbliższych 10 lat.
Przykre, że aby realizować czyjeś ambicje polityczne, pozbawia się ludzi pracy. Takie są niestety realia w Polsce, takie są elity polityczne i to od prawa do lewa. Pozostaje mi życzyć powodzenia – dasz radę. U mnie listopad mimo obiecującego początku, w dalszej części był średni. Grudniu dojdą święta, sylwester odpadnie więc trochę czytelników bloga (spadek przychodu z reklam), mniej będzie sesji (mniejszy potencjalny zysk z giełdy). Mimo wszystko rok był raczej udany ale o tym kiedy indziej ;-)
Pozdr.
“Przygotuj się na zmiany. Twój „ser” na pewno zniknie.”
Pamiętaj, że jesteś Pędziwiatrem :) Znajdziesz inne źródło
Niktważny, co prawda to prawda, ale i ja nie mam zbyt wygórowanych wymagań. Bo czy państwo przyjazne obywatelom i zapewniające podstawowe “usługi” i możliwość rozwoju to dużo?
Pawel L., dzięki za ciepłe słowa i gratulację za wytrwałość w czytaniu moich wypocin :-) Co do ustawy, to nie jestem optymistycznie nastawiony – może i wypracują jakieś kompromisy, jak nie w Polsce, to w Unii, ale to może potrwać miesiącami, jak nie latami. A z czegoś trzeba żyć…
Marcin, znam Allena i mocno popieram jego słowa. Miałem o tyle pecha, że branża hazardowa póki co stanowiła trzon moich przychodów i dopiero zaczynałem budować inne źródła. Teraz, cóż, czeka mnie etat – jak nie w Polsce, to gdzieś za granicami kraju – i dalsze rozwijanie ebiznesów.
Cheed, dzięki za ciepłe słowa i zrozumienie. A grudzień faktycznie nie jest jakiś szczególny dla zarabiających na blogowaniu. Co zrobić…
Filip, dzięki za przypomnienie mi tej frazy. Niby zacząłem już kombinować na innych polach, ale przypominając mi opowiadanie o serze, sprawiłeś, że dostałem motywacyjnego kopa :-)
Nad czym ten lament? W Polsce jest i praca i da się odpowiednio żyć.
Tylko jak wszędzie nic nie spada z nieba i trzeba sobie zapracować.
Ja na życie w Polsce nie narzekam, owszem wszystko da się poprawić, ale tragedii nie ma
Po takich spadkach może być już tylko lepiej! Pozdrawiam!
Mati: Nad czym ten lament? W Polsce jest i praca i da się odpowiednio żyć.
(1) Jaki lament? (2) Ja pracowałem. Sam stworzyłem sobie miejsce pracy, takie jakie chciałem, płaciłem podatki, nieźle zarabiałem. A teraz? Jedna polityczna ustawa i *pufff*. Dwa i pół roku pracy poszło wałem, a ja wracam do punktu wyjścia.
Żeby to przełożyć na Twoje doświadczenia, wyobraź sobie, że jakiegoś polityka łapią w aferze programistycznej, żeby zatuszować sprawę i poprawić wizerunek kandydata na przyszłego kanclerza/prezydenta w dwa tygodnie robią i przyjmują gównianą ustawę, która mówi, że programowanie jest nielegalne. Nie wkurzyłbyś się?
Tylko jak wszędzie nic nie spada z nieba i trzeba sobie zapracować.
Hello! Przecież pracowałem. Czytałeś w ogóle tego bloga, czy tylko chciałeś zaliczyć komentarz?
Ja na życie w Polsce nie narzekam, owszem wszystko da się poprawić, ale tragedii nie ma.
No i good4u :-) A mnie życie w tym kraju bez perspektyw i bazującym nie na dobru społeczeństwa, ale na politycznych gierkach, po prostu męczy.
@Paweł: sam napisałeś “Dla większości młodych ludzi nie ma w tym kraju perspektyw na godne życie.”
A teraz przeczytaj mój komentarz jeszcze raz ;)
Mati, oki, teraz rozumiem. Przepraszam, jeżeli zabrzmiałem niefajnie, ale po prostu odebrałem ten komentarz jako skierowany bezpośrednio do siebie, a nie w odpowiedzi na to, co zacytowałeś.
Zatem…
P: Dla większości młodych ludzi nie ma w tym kraju perspektyw na godne życie.
M: Tylko jak wszędzie nic nie spada z nieba i trzeba sobie zapracować.
Zgoda, trzeba zapracować. Zgoda, to zajmuje czas. Zgoda, wymaga poświęceń. Ale Mati, poczytałem Twoje CV i wiem, że jesteś programistą (ja podobnie). Programista znajdzie pracę, spoko, a jak nie, to sam coś stworzy i sprzeda. Ale np. moja narzeczona – mgr filologii polskiej – nie może znaleźć pracy już 3 miesiące. We Wrocławiu. 200 wysłanych CV, nawet nie wiem ile osobiście rozdanych, nie tylko w “branży”, ale także również na sklepowe, kelnerki itp. ZERO odzewu (czasem nawet informacji zwrotnej, że w tej chwili nie zatrudniają!).
Załóżmy jednak, że jest odzew na kelnerkę. Jakie perspektywy? Minimalna płaca plus napiwki. No to sorry, jak ktoś ma tu odłożyć na wkład własny na mieszkanie? A wesele? Co, w kredyty się pakować? Nie ma mowy! W Holandii zarobi się za tę samą pracę co najmniej 4 razy większe pieniądze!
O taki brak perspektyw mi chodzi… Polska to kraj, w którym 80% osób nie pracuje w wyuczonym zawodzie, kupno mieszkania kończy się minimum dwudziestoletnim harowaniem na kredyt hipoteczny, a gdy człowiek już to wszystko spłaci i odchowa dzieci, to do tego czasu zostanie mu emerytura w wysokości 20% ostatniej pensji i nic z drugiego filaru, bo “państwo” będzie tymi pieniędzmi finansowało po drodze emerytury innych ludzi. Naturalnie, o ile dożyje, bo po drodze źle zorganizowana służba zdrowia będzie go powoli zabijać kolejkami do urządzeń medycznych i czasem reakcji na wezwanie 50 minut.
Żeby było jasne: ja miałem i mam tego świadomość, dlatego od ponad dwóch lat budowałem swój ebiznes, który pozwolił i – miałem nadzieję – pozwoliłby mi się utrzymać, a teraz co… jedna ustawa i cofam się w czasie.
Suma sumarum, Mati, przyjdzie dzień – nie życzę Ci tego – że Ciebie albo kogoś ważnego dla Ciebie też system “skrzywdzi”. Wtedy pogadamy, bo póki co (znowu z CV) nieźle Ci idzie i szczerze trzymam kciuki, żeby tak było dalej.
Dość lamentowania, czas odbudowywać swoje ebiznesy ;-) Peace
I nie wiem na co odpowiedzieć. Za dużo tematów poruszonych.
1. Na Zachodzie nie zarabia się 4x więcej, tylko mają inną walutą ;) I jak już to załóżmy, że tam pracujesz i mieszkasz na stałe.
Fakt życie ciut prostsze, bo da się wyżyć za minimalną. Ale tacy Włosi narzekali, że benzyna podskoczyła do 1 Euro / l !!! Zarabiając przynajmniej 5 E/h.
2. Niestety nie żyjemy sto lat temu, że wystarczyło nauczyć się jednego zawodu na całe życie. Świat w koło się zmienia, i trzeba być gotowym na przekwalifikowanie się.
3. Nie znam sytuacji Wrocławia – dziwne co piszesz. 2-3 miesiące temu w Gdańsku prawie wszedzie dostałbyś sie na sprzedawcę.
Poza tym kształcąc się na filologa trzeba mieć w perspektywie trudny dostęp do rynku. Od lat wszyscy powtarzają, że humanistów nam starczy.
Mati, no to po kolei ;-)
I nie wiem na co odpowiedzieć. Za dużo tematów poruszonych.
Temat jeden: Polska krajem bez perspektyw dla większości młodych ludzi. Ale to i tak solidny offtop, jak na dyskusję pod wpisem o podsumowaniu miesiąca ;-)
1. Na Zachodzie nie zarabia się 4x więcej, tylko mają inną walutą ;)
Zgadza się, ale jest 4x więcej warta niż złotówka. O to mi chodziło. Pracujesz 6 miesięcy za granicą, utrzymujesz się i oszczędzasz, a potem wracasz do Polski i żyjesz przez rok. Godzina pracy w Polsce jest warta minimum cztery razy mniej, niż na zachodzie, a koszty życia mamy praktycznie takie same!
Niestety nie żyjemy sto lat temu, że wystarczyło nauczyć się jednego zawodu na całe życie. Świat w koło się zmienia, i trzeba być gotowym na przekwalifikowanie się.
Mati, święte słowa! Ale – z drugiej strony – czy uważasz, że nie można oczekiwać, że pięć lat edukacji na szczeblu akademickim pozwoli znaleźć taką pracę, że będzie można się tymczasowo utrzymać i opłacić koszt ewentualnego przebranżowienia? Nie po to człowiek 5 lat studiował, żeby teraz kelnerować. Tymczasowo można – jasne, żadna praca nie hańbi – ale w kraju bez perspektyw tymczasowo == miesiącami i/lub latami.
Nie znam sytuacji Wrocławia – dziwne co piszesz. 2-3 miesiące temu w Gdańsku prawie wszędzie dostałbyś się na sprzedawcę.
A tutaj, widzisz, lipa.
Poza tym kształcąc się na filologa trzeba mieć w perspektywie trudny dostęp do rynku. Od lat wszyscy powtarzają, że humanistów nam starczy.
Gdybym dziś miał 19 lat i planował pójście na studia filologiczne, to Twoje słowa miały by sens. Ale że mam 26 i guzik warty tytuł naukowy, to już trochę za późno.
Anyways punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i możemy tak dyskutować i dyskutować, a konsensusu nie będzie. Mamy inne doświadczenia, mamy inne życiowe wnioski. Tragedii w Polsce faktycznie nie ma, ale też nie ma (dla mnie i nie tylko) perspektyw.
Proponuję zatem amerykańskie: let’s agree to disagree.
Będę grzeczny, i tylko w jednej sprawie jeszcze odpowiem:
To właśnie tyczy tego, że nie żyjemy 50-100 lat temu. Moje odwieczne zdanie jest takie, że studia są po to żeby dać pracę profesorom, a nie nauczyć czegoś studenta ;)
Przez te 5 lat wiedza kilka razy się zmieni w realnym życiu, a w akademickim będą w nią wierzyć przez następne 5 lat…
Mati, coś jest w tym, co piszesz. Niestety pracodawców ciężko przekonać o umiejętnościach, jeżeli nie ma się papieru z uczelni, więc studia to takie zło konieczne (choć ja tam na studia nie narzekam).
A nie miało być flame’a ;)
Ja wyznaję zasadę, że doświadczenie jest ważniejsze od papierka, i jak na razie pracodawcom to nie przeszkadzało. Poza tym jak założysz własny biznes to nikt nie będzie Ciebie pytał o papier, a o doświadczenie.
Witam!
Ostatnio w Lotto kiepsko mi idzie,więc grywam sporadycznie.Przerzuciłem się na GPW i już odrobiłem straty z Lotto.Na rynku New Connect w ciągu trzech miesięcy podwoiłem kapitał na perspektywicznej spółce ATONHT. Sądzę że tu jest znacznie większe prawdopodobieństwo wygranej.Wymogi unijne zmuszą nierobów z sejmu do uchwalenia do końca roku ustawy o utylizacji szkodliwych odpadów(azbest,odpady laboratoryjne,szpitalne itp.) zamiast składowania.Technologia ATONA to zapewnia i są już pierwsze zamówienia z zagranicy.Uważam że to pewna inwestycja,lepsza od funduszy bo płacisz tylko “belkowe”.Przy twoich analitycznych zdolnościach na pewno osiągniesz lepszą stopę zwrotu niż zarządzający funduszami.Jest jeszcze parę innych obiecujących spólek:EUIMPLANT,BGSENERGY,INTELIWIS i inne.
@ dyskutanci
na “Zachodzie” są podobne koszty życia w zakresie konsumpcji typu ceny w sklepach (żywność, ubrania, elektronika), natomiast są dużo wyższe w zakresie kosztów zakwaterowania/czynsze, uslugi typu fryzjer, wyjście do knajpy, na kolację we dwoje itp.
Sumując, zarabia się w PLN może średnio 4 razy tyle ale średnio kupimy za to 2,5 razy tyle. Jeśli natomiast ktoś w Polsce znajdzie pracę 2 razy lepszą niż średnia to już się wyjeżdżać nie oplaca chyba że w pogoni za przygodą a nie za pieniądzem.
Aby się przekonać, można wyjechać na kilka lat. Część osób uzna, że jednak tam jest lepiej i zostanie a część wróci. Jedni i drudzy będą mieli rację bo każdy jest inny i ma inne cechy charakteru / wyznaje inne wartości.
@Zdzichu: dlatego zamiast wydziwiać na razie zostałem w kraju…
Jeśli ktoś jest wolny, nieuwiązany w Polsce można spróbować, tym bardziej jeśli ciekawy kontrakt się trafi – w innym wypadku nie dajmy się wyzyskiwać ;)
@Autor – skoro zawiodles sie na pseudoliberalach, mam rozumiec, ze tym razem glos oddasz na liberalow bez gwiazdek? ;)
Stódęt, następnej razy nie będzie, jak mawiał Henryk Kwinto. Kiedyś byłem niepoprawnym patriotą, który za studenta jeździł 200km do gminy, załatwiać papierki do głosowania. Teraz – mam to gdzieś. Nie chce mi się męczyć w Polsce.