Podsumowanie miesiąca: Kwiecień 2009

Kwiecień okazał się burzliwym i pełnym niespodzianek miesiącem. Po dwóch tygodniach poszukiwania pracy w Portsmouth, wylądowaliśmy w końcu w Penzance, w Kornwalii, gdzie pracujemy w lokalnym KFC. Niestety zamieszanie z tym związane, jak również brak dostepu do Internetu, przełożyły się na sytuację „od podsumowania do podsumowania”. Jak mogę staram się ich unikać, ale czasem po prostu się nie da. Plusem (choć może nie tak do końca) tej sytuacji jest natomiast to, że ponownie do gry wracają zarobki z pracy na etat. Dzięki nim statystyki ładnie się podniosły, dając niewiele ponad 130% wzrost przychodów w stosunku do marca.

Wyniki na koniec kwietnia 2009:

  • oszczędności: +9,58% – ładny wzrost w tym miesiącu o blisko 10%, czyli aż dwa razy więcej w porównaniu do marca. Świetny wynik.
  • zarobki: +130,48 – wszystkiemu winna praca na etacie, więc w kolejnym podsumowaniu nie będzie już tak kolorowo, niemniej jednak podwojenie przychodów zawsze cieszy oczy.
  • fundusz awaryjny: 37,31%. Powoli sobie rośnie. Podejrzewam, że etat pozwoli mi na o wiele szybsze zbudowanie tego funduszu.
  • fundusz inwestycyjny: +10,05%. Kolejny fajny przyrost. Niestety nadal nie zacząłem tych pieniędzy inwestować. Giełdy się obawiam, lokaty dają – pardon – gówniane zarobki, a Kokos jest dla mnie mało wiarygodny. Jakieś pomysły?
  • fundusz rozrywkowy: przyrost +20,62%. Początki oszczędzania, więc i mała wpłata ładnie podnosi statystyki.
  • poziom oszczędzania: 25%. Zostaje, jak jest. Póki co przesłuchałem The Automatic Millionaire, i David Bach wspomina jedynie o odkładaniu dwudziestu procent przychodów.

Artykuły napisane w kwietniu:

  • <void> ;-(

Spostrzeżenia odnośnie kwietnia:

  • Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że praca na etat i zarabianie w Internecie to dwie dziedziny, które dość trudno ze sobą pogodzić.  Choć nie było w tym miesiącu aż tak źle (tj. moje zarobki z netu spadłu zaledwie o 4%), to jednak nie miałem czasu na pisanie na bloga. Dobrą stroną jest jednak to, że poniżej pewnego poziomu zarobków z sieci, gdy wszystko się dobrze ustawi, raczej ciężko spaść – nawet gdy się nie zajrzy do ebiznesów przez cały miesiąc.
  • W Anglii jedzenie jest DROGIE :O

A jak Tobie poszło w Kwietniu? Daj znać w komentarzach! :D

5 myśli nt. „Podsumowanie miesiąca: Kwiecień 2009

  1. Czyli jednak mimo 'kryzysu' udało się znaleźć pracę w Anglii. To oczywiście dobrze i powoli zaczynam się zastanawiać czy ten kryzys to nie jest tylko jakaś przykrywka żeby poobniżać nam pensje… Taka trochę spiskowa teoria ;-)

  2. Z tym drogim jedzeniem to chyba przesadzasz, oczywiście jeśli przestrzegasz kilku zasad, typu zakupy tylko w marketach albo korzystanie z promocji kup 2 produkty a 3 dostaniesz gratis :) Mówię to z perspektywy kilkumiesięcznego mieszkania w Londynie.

    Pozdr.

  3. Areqw, udało się, prawda, ale nie było łatwo. Z moich poszukiwań wynika, że w Portsmouth dla Polaków po studiach jest tylko praca w magazynach i szansa na pracę w restauracji. Do pracy biurowej jest się bardzo trudno załapać, bo wszyscy wymagają rocznego doświadczenia w pracy biurowej… w Angielskim przedsiębiorstwie. Jest to swoiste koło, które się zamyka i liczy się praktycznie na to, że ktoś Ci po prostu zaufa. Stąd zdecydowaliśmy się na KFC.

    Co do teorii spiskowych to ciężko to tak na prawdę określić. Widzisz wystarczy, że czasem jeden z klientów firmy ma problem z zapłatą na czas jakiejś większej faktury, a już może pojawić się problem z opłaceniem pracowników. Różnie bywa i chyba nie od parady nie jest to kryzys społeczny, tylko gospodarczy ;-)

    Cheed, na zakupy chodzimy do Lidla, więc jest to jedna z najtańszych możliwych opcji. Może trochę na wyrost powiedziałem, że jedzenie w Anglii jest drogie, ale na myśli miałem to, że jest droższe niż w Holandii. Naturalnie liczy się styl życia, a ja np. lubię napić się ciderka po robocie, ale żeby za same śniadania, kolacje i trochę procentów (obiady mam w KFC), wykładać na dwie osoby 50 funtów tygodniowo? W Holandii wystarczyło mi 30-40 euro. I właśnie to mnie zaskoczyło. Za to inne rzeczy tutaj są tańsze, ale o tym w jednym z kolejnych postów.

  4. Niezły miesiąc. Dzięki za wzmiankę o "The Automatic Millionaire" Davida Bacha. Zainteresowałem się tą pozycją, jej polski tytuł to chyba "Ruchome schody do fortuny" (nie ma co, wspaniałe tłumaczenie).

  5. Adamie, młody Stuhr miał nawet skecz o polskich tłumaczeniach… ech, co począć. Za to kurs jest całkiem fajny, choć kilka tematów – o ile w tłumaczeniu nie będą przeniesione na nasze realia – nadaje się do wykorzystania tylko przez Amerykanów, np. pracownicze plany emerytalne 401k itp.