Podsumowanie miesiąca: Czerwiec 2009

Czas urlopu przeminął bezpowrotnie. Trzeba odłożyć na trochę zwiedzanie, zabawy, koncerty oraz wylegiwanie na plaży i w końcu zająć się pracą. Jak nietrudno zauważyć przez czas mojego „odpoczynku” (w cudzysłowie, bo w ogóle nie odpocząłem – odpoczywam dopiero teraz) na blogu nic się nie działo. Nawet z podsumowaniem się spóźniłem, więc dziś wracam do gry zaczynając właśnie od niego.

Czerwiec był intensywnym miesiącem. Najpierw trzy tygodnie pracy w UK, gdzie ze względu na dużą ilość nowych pracowników dostałem mniej godzin (ergo mniej zarobiłem), a potem kasochłonny urlop: tydzień w Londynie, powrót do Polski, mega odjazd na gdyńskim Heineken Open’er Festival, chillout w Dębkach, „zwiedzanie” Sopotu i w końcu uczestnictwo w weselu. Odpoczywam dopiero od zeszłego poniedziałku, tym bardziej, że nie miałem dostępu do sieci.

Z finansowego punktu widzenia wyszedłem w czerwcu nie najgorzej, choć odnotowałem dokładnie 39-cio procentowy spadek dochodów. Wszystko przez to, że mniej i krócej pracowałem oraz przez drobne, aczkolwiek istotne, zawirowania w programach partnerskich, w których biorę udział. Problemy dało się rozwiązać, ale oczekuję że zarówno w czerwcu jak i lipcu zarobki będą znacznie niższe (w lipcu choćby z tego powodu, że znowu nie pracuję na etacie). Dobrą wiadomością natomiast jest to, że w końcu zacząłem inwestować. Więcej detali w jednym z kolejnych wpisów, a teraz wyniki za czerwiec z komentarzem.

Wyniki na koniec czerwca 2009:

  • oszczędności: +3,46%. Przyrost niewielki, ale zawsze. Końcówkę lipca oraz sierpień przeznaczam na intensywne działania, mające zapewnić zastrzyk gotówki po utracie etatu wypłacanego w funtach.
  • zarobki: -39%. Spadek znaczny, nie powiem, ale biorąc pod uwagę okoliczności – wcale nie dziwi. Poza tym trudno by było dorównać najlepszemu miesiącowi w historii mojego zarobkowania będąc na urlopie ;-) W lipcu spodziewam się kolejnego spadku, zanim sytuacja po powrocie zza granicy w końcu się ustabilizuje.
  • fundusz awaryjny: 43,35%. Malutko, ale mimo wszystko do celu coraz bliżej.
  • fundusz inwestycyjny: +3,57%. Również niewielki przyrost z wiadomych przyczyn.
  • fundusz rozrywkowy: przyrost +5,69. Nie mogę się doczekać, żeby go „wyczyścić”, ale – o zgrozo – przedmiot mojego pożądania nie jest dostępny, choć rzekomo miał być od 9. lipca. Nie pozostaje nic innego jak tylko czekać :-/
  • poziom oszczędzania: 25%. Bez zmian.

Artykuły napisane w czerwcu:

Spostrzeżenia odnośnie czerwca:

  • Cieszę się, że skończyłem z pracą w fast foodzie. Nikomu nie polecam tego zajęcia, a zwłaszcza wykonywania go za granicą.

A Wam jak poszło w czerwcu?

P.S. Koniec z ciszą na blogu! W przeciągu trzech dni na stronie opublikuję kolejny artykuł. Stay tuned.

7 myśli nt. „Podsumowanie miesiąca: Czerwiec 2009

  1. To znaczy, że wróciłeś do Polski na stałe? Zamierzasz gdzieś jeszcze teraz wyjechać za granicę czy już zostajesz?

  2. Gratuluję rozpoczęcia inwestowania. Piszesz, że wróciłeś z zagranicy czyli zahaczasz do Polski na dłużej. Masz jakieś plany?

  3. Marcinie, bardzo chciałbym jeszcze gdzieś pojechać, ale niestety mam bardzo złe doświadczenia związane z postrzeganiem Polaków za granicą (będzie o tym art na blogu), dlatego jeszcze to rozważam. Póki co siedzę w ojczyźnie i jest to również związane z jedną sprawą…

    Adamie W., mam plany. Nie owijając w bawełnę: chciałbym założyć własną działalność gospodarczą. Muszę się jeszcze trochę rozeznać w tym jak się za to zabrać, a także będę chciał się wystarać o dotację na rozpoczęcie działalności (w środę jadę zarejestrować się jako bezrobotny, to pogadam w Urzędzie Pracy), ale jeżeli nie pojadę za granicę, to już niedługo ruszy moja DG.

  4. Paweł to ciekawe, bo ostatnio czytałem właśnie artykuł o postrzeganiu Polaków za granicą. Podobno Polacy wstydzą się za innych.

    Liczę na wpis zarówno o tym jak i o Twoim pomyśle na działalność gospodarczą!

  5. Marcinie, jak byś mógł podać linka do tego artykułu (oczywiście, jeżeli znalazłeś go w sieci), to byłbym zobowiązany.
    Jeżeli o mnie chodzi, to Polacy za granicą w większości zachowują się zupełnie inaczej niż Ci znajdujący się w Polsce i jeżeli piszesz o wstydzie za rodaków, to przyznam szczerze, że sam nie raz doznałem tego uczucia. Sprawa jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, bo swoiste "zburaczenie" wielu Polaków to nie wszystko. Kasia pisze artykuł na ten temat, który wrzucimy na Oszczędzanie, więc już za kilka dni każdy będzie mógł poznać nasze doświadczenia i wnioski z nich płynące. Nie ukrywam, że są to powody odpychające mnie dalszych wyjazdów za granicę na zasadzie praca + poznawanie kultury + zwiedzanie.

    Co do mojego pomysłu na biznes, to niedługo będzie o tym artykuł, ale najpierw mam kilka innych w planie, więc troszkę zainteresowanych przetrzymam ;-)

  6. Artykuł czytałem w gazecie i choć wrzucają teksty również na swoją stronę, to tego akurat nie mogę znaleźć.

  7. Nie ma sprawy. Kasia opisze nasze wrażenia i w przeciągu kilku dni opublikuję wpis na stronie to podyskutujemy, bo jestem przekonany, że wielu czytelników bloga ma doświadczenia na saksach.