Jak zbudować pasywny dochód? #2

 
W poprzedniej części artykułu przedstawiłem trzy sposoby na budowanie pasywnego dochodu w polskich realiach: dochód z praw autorskich, dochód z najmu i posiadania nieruchomości oraz zyski z aktywnego uczestnictwa w programach partnerskich i firmach działających na zasadach Multi Level Marketingu. Dziś przedstawiam trzy kolejne sposoby i już teraz chciałbym Cię serdecznie zaprosić do pozostawienia komentarza po zapoznaniu się z treścią. Mam również nadzieję, że wpisy o pasywnym dochodzie stanowią interesującą alternatywę dla artykułów nt. praktycznego oszczędzania ;-)

Oto one:

  1. Własny biznes. Oczywiście nie mam tu na myśli prowadzenia, ale posiadanie biznesu. Naturalnie, o ile nie uda Ci się przejąć/odkupić gotowego interesu, będziesz musiał włożyć wiele wysiłku i pracy w stworzenie własnego od podstaw, niemniej jednak jest to warte zachodu. Poza tym samo posiadanie firmy jest jednym z mechanizmów ochrony kapitału (piszę o tym choćby Kiyosaki w “Bogatym ojcu”), dlatego praktycznie każdy, kto pragnie wolności finansowej, prędzej czy później rejestruje działalność gospodarczą.
  2. Serwis internetowy. Jest to jedna z dróg, którą może pójść praktycznie każdy. Założenie serwisu internetowego czy bloga w dobie web 2.0 jest stosunkowo łatwe i wymaga niewielkich nakładów finansowych. Wystartować z blogiem można praktycznie za darmo, bo jest wiele serwisów udostępniających bezpłatnie miejsce do blogowania, a gdy serwis będzie już przynosił zyski - przeskoczyć na własny serwer i domenę. Doprowadzenie stronki do tego poziomu wymaga już nieco pracy i znajomości marketingu internetowego, ale definitywnie się opłaca. W zamian za jednorazowe wykonanie czynności, serwis będzie na nas zarabiał 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
  3. Inwestycje. Jeżeli ktoś już teraz dysponuje większą kwotą pieniędzy, np. 100-200 tysięcy PLN, i robi to, co lubi, może posiadane nadprogramowe pieniądze po prostu zainwestować, choćby w popularne ostatnimi czasy fundusze inwestycyjne lub ulokować w banku. Fundusze są (w różnym stopniu) zależne od sytuacji w gospodarce krajowej i światowej, ale oferują potencjalnie większe zyski. Z kolei lokaty gwarantują określony zysk, ale jest on mniejszy (najlepsza lokata, jaką znam, jest aktualnie oferowana w Polbanku i przy powierzeniu pieniędzy na 6 miesięcy, oprocentowanie wynosi 12% w skali roku). Bez względu na oprocentowanie rzuć okiem na prostą kalkulację: 100000 pln na 12% rocznie to 12000 pln zysku. Odejmujemy od tego podatek od zysków z oszczędności (20%) oraz koszty manipulacyjne (szacuję 500 pln) i mamy “na czysto” ~9100 pln. Czy 758 pln miesięcznie, jako dodatek do wypłaty, który możemy otrzymywać do końca życia, nie wymagający od nas niczego ponad zawarcie umowy z bankiem lub towarzystwem funduszy inwestycyjnych i odczekanie roku, nie brzmi interesująco?

Wymienione przeze mnie w tym dwuczęściowym artykule sposoby są jak najbardziej w zasięgu każdego, kto będzie potrafił zmobilizować się do jednorazowej pracy przez jakiś czas w imię przyszłych zysków. Sam wykorzystuję trzy z sześciu przytoczonych sposobów i przygotowuję się do tego, aby zacząć wykorzystywać czwarty. Mam nadzieję, że dzięki poznaniu tych “dróg” uda Ci się podjąć działania, które w przyszłości przełożą się na ogromny sukces finansowy.

Gorąco zapraszam Cię do podzielenia się swoimi przemyśleniami, jakie nasunęły Ci się po lekturze tych artykułów.

Popularity: 45% [?]

Wpisy o podobnej tematyce:

    Czym jest pasywny dochód?
    Pasywny dochód - ważne pytanie…
    Jak zbudować pasywny dochód? #1
    Subkonto - wygodne oszczędzanie pieniędzy

15 » odpowiedzi dla wpisu “Jak zbudować pasywny dochód? #2”


  1. 1 kodżak

    Z tego wszystkiego najmniej czasochłonnym zajęciem jest punkt 3 więc jak ktoś ma jakies zaskórniaki to droga jest prosta. Aby założyć bloga/stronę trzeba mieć naprawdę talent do pisania bądź ciekawy pomysł bo konkurencja jest ogromna i poprzeczka jest wysoko ustawiona :)

  2. 2 gma

    Inwestowanie jest najmniej czasochłonne? Oj polemizowałbym… sam proces inwestowania może i nie wymaga poświęcenia zbyt wiele czasu i uwagi, ale samo oczekiwanie na zyski… tu trzeba wykazać się cierpliwością.

    A odnośnie blogowania… sam tak myślałem, ale przełamałem się i dziś nie żałuję. Z pięciu stron, które założyłem w swojej karierze, zostały mi dwie najbardziej dochodowe i tylko na nich się skupiam. Wydaje mi sie, że to wyłącznie kwestia znalezienia niszy, która jest poczytna i interesuje również Ciebie — wtedy łączysz przyjemne z pożytecznym, a o to głównie chodzi :-)

    Jest chyba takie przysłowie “rób to co lubisz, a kasa przyjdzie sama”. Coś w tym jest :-)

  3. 3 UraniK

    gma, inwestowanie może być czasochłonne, ale nie musi. Zależy w co inwestujesz. Oczywiście im bardziej pracujesz nad inwestycjami, tym więcej zarabiasz. Ale na lokatę wrzucasz kasę tylko raz - kasa jest mniejsza, ale poświęcony czas - minimalny.

    Dochód z witryn internetowych to w tej chwili chyba najważniejszym i najbardziej stabilnym z moich filarów finansowych. Powiem krótko: warto. I wcale nie trzeba znajdować nisz ani mocno się promować. Jedyne co trzeba, to mieć ogólne pojęcie o tworzeniu stron i e-marketingu.

    Jednak myślę, że posiadania firmy nie można zaliczyć do dochodu pasywnego. Owszem - ma się pełną kontrolę nad pieniędzmi - nie tylko wydawanymi, ale też zarabianymi. Ale pracy trzeba w to wkładać mnóstwo i odpowiedzialność na barkach jest czasem ciężka. Jest to wynagradzane przez satysfakcję i nieograniczone możliwości rozwoju dokładnie takiego jaki chcesz. Jednak pozostawiona samej sobie firma zaczyna szybko ponosić straty, jest więc pasywnym wydatkiem, a nie dochodem.

  4. 4 gma

    gma, inwestowanie może być czasochłonne, ale nie musi. Zależy w co inwestujesz.

    W sumie racja.

    Dochód z witryn internetowych to w tej chwili chyba najważniejszym i najbardziej stabilnym z moich filarów finansowych. Powiem krótko: warto. I wcale nie trzeba znajdować nisz ani mocno się promować. Jedyne co trzeba, to mieć ogólne pojęcie o tworzeniu stron i e-marketingu.

    A podstawowa zasada tego e-marketingu brzmi “znajdź swoją niszę, bo utoniesz w morzu naśladowców” ;-) Piszę to pół żartem, pół serio, bo naturalnie bez niszy i promocji można sobie poradzić, ale wtedy jest o wiele trudniej. Poza tym w swoich działaniach kieruję się zasadą: “rób to, co przynosząc dochód sprawia Ci przyjemność”, więc naturalnym dla mnie jest pisanie o moich zainteresowaniach i przy okazji zdobywanie w ten sposób pieniędzy.

    Jednak myślę, że posiadania firmy nie można zaliczyć do dochodu pasywnego. Owszem - ma się pełną kontrolę nad pieniędzmi - nie tylko wydawanymi, ale też zarabianymi. Ale pracy trzeba w to wkładać mnóstwo i odpowiedzialność na barkach jest czasem ciężka. Jest to wynagradzane przez satysfakcję i nieograniczone możliwości rozwoju dokładnie takiego jaki chcesz. Jednak pozostawiona samej sobie firma zaczyna szybko ponosić straty, jest więc pasywnym wydatkiem, a nie dochodem.

    Troszkę moim zdaniem niepotrzebnie generalizujesz… jeśli zostawisz firmę w dobrych rękach, to teoretycznie nigdy nie zbankrutuje. A jeśli będzie słaby okres z winy menedżerów, to się po prostu wymienia kierownictwo/zarząd na efektywniejszy i tyle. Poza tym dobrze rozwinięty biznes u szczytu formy można sprzedać i zyski zainwestować. Możliwości jest masa, ale generalnie miałem na myśli to, że firmę powinno się posiadać, a nie ją prowadzić.

  5. 5 konkretny

    odnosnie lokaty w polbanku, 6% na 6 miesiecznej lokacie ale w SKALI ROKU,to dwa razy mniej,popelniles blad,poza tym zyjac kiedys tam z procentu niwelujesz zysk ktory pokrywa inflacje,wiec de facto masz coraz mniej,ogolnie fajna stronka,dobra robota

  6. 6 gma

    odnosnie lokaty w polbanku, 6% na 6 miesiecznej lokacie ale w SKALI ROKU,to dwa razy mniej,popelniles blad

    Wytłumacz mi dlaczego, bo nie rozumiem jak na lokacie oprocentowanej 12% w skali roku, po sześciu miesiącach zarobię tylko 3%.

    poza tym zyjac kiedys tam z procentu niwelujesz zysk ktory pokrywa inflacje, wiec de facto masz coraz mniej

    Zgadza się, ale jak by nie było kiedyś z tego zysku trzeba będzie w końcu skorzystać. Przecież oszczędza się żeby mieć spokój i nie martwić się o pieniądze, a nie dla samego oszczędzania. Jest takie powiedzenie, za którego przesłaniem stoję murem: “nie sztuka umrzeć bogatym”.

    Poza tym powszechnie wiadomo, że:
    1) trzymanie środków na lokacie jest jednym z najmniej efektywnych sposobów na finansową niezależność,
    2) “nie wkłada się wszystkich jajek do tego samego koszyka” ;-)

    W swoich artykułach podaję tylko możliwe drogi, ale nikogo nie zwalnia to od samodzielnego przemyślenia sprawy.

    ogolnie fajna stronka, dobra robota

    Dzięki :-)

  7. 7 konkretny

    sorry,moj blad,sprawdzalem rachunek oszczednosciowy 6%,co nie zmienia faktu ze i tak zle liczysz
    definicja lokaty dynamicznej :
    Lokata dynamiczna (progresywna) – to lokata, w której oprocentowanie wzrasta wraz z długością okresu utrzymywania lokaty (zwiększa się zazwyczaj co 30 dni i jest zmienne). Oprocentowanie z lokaty dynamicznej można wycofać po upływie dowolnego terminu i zachować oprocentowanie proporcjonalnie do okresu utrzymania lokaty. Oznacza to stały dostęp do gotówki oprocentowanej wyżej niż rachunki płatne na żądanie i nieco niżej od oprocentowania lokat terminowych. Lokaty te zakładane są najczęściej na 12 miesięcy choć w bankach można spotkać i 24 czy 36 miesięczne lokaty dynamiczne.

    nie mozesz liczyc 12% od calej wplacanej kwoty bo kapitalizacja jest miesieczna z wyszczegolnionym charakterystycznym dla kazdego miesiaca oprocentowaniem; poza tym tak btw co wchodzi w koszty manipulacyjne ?
    z ciekawosci pytam

  8. 8 gma

    sorry,moj blad,sprawdzalem rachunek oszczednosciowy 6%,co nie zmienia faktu ze i tak zle liczysz

    Konkretny zauważ, że nie starałem się napisać elaboratu o obliczaniu procentu na lokacie tylko opisałem jedną z możliwości uzyskania pasywnego dochodu. Wszystko policzyłem “na szybko”, wyłącznie po to żeby przedstawić ideę. Jeżeli potrzebujesz dokładnych wyliczeń, to na pewno poradzisz sobie z tym sam.

    poza tym tak btw co wchodzi w koszty manipulacyjne ?

    Założyłem je trochę na wyrost, kierując się konstrukcją lokaty (połowa “koszyka” to fundusze inwestycyjne, a banki lubią sobie liczyć za kliknięcia w ich systemie). Oczywiście może ich wcale nie być, mogą być też mniejsze/większe. Ot scenariusz.

    Z lokatą dynamiczną i kapitalizacją masz oczywiście rację.

  9. 9 konkretny

    teraz troche prywaty,masz glowe na karku,nie myslales zeby wyjechac i sie szybciej dorobic na zachodzie ? np tu w uk mozna wplacic rocznie na lokate tzw tax free isa 6% maksymalnie 3600 funtow bez podatku,limit ustalony przez rzad,zycie tansze,duuuzo promocji w sklepach spozywczych,polecam,tez tne koszty jak moge i pompuje konto,bo do emerytury niewielu dozywa a za cos trzeba zyc na starosc ( po 40 ) :),w 10-15 lat mozna sie niezle urzadzic;w polsce ciezko sie dorobic,ludziom grozi krach emerytalny szczegolnie ze mlodzi wyjechali i nie ma kto ratowac zus-u ( zakladu utraconych skladek )

  10. 10 gma

    Pewnie, że myślałem :-) Skończę magisterkę i wyjeżdżam, ale na razie raczej tylko światopoglądowo, a nie zarobkowo. Mój plan to ustawić się do 36-tego roku życia i potem już nie pracować, więc zostało mi jeszcze ~11 lat. Samo oszczędzanie i lokowanie pieniędzy nie jest moją drogą, więc możliwości będę szukał na innych polach.

    Na emeryturę państwową w ogóle nie liczę, bo gdy będę się kwalifikował (czyli za około 40 lat), stawki będą jeszcze bardziej głodowe, niż są teraz. Jak samemu o to nie zadbam, to nikt mi nie pomoże. Mam jasną wizję standardu życia mojego i mojej rodziny i do jego osiągnięcia dążę.

    UK ogólnie mi się podoba, ale marzeniem, za którym gonię, jest winnica we Włoszech, Hiszpanii lub Kalifornii. Najlepiej niedaleko morza :-)

    I jeszcze jedno. Konkretny z Twojej wypowiedzi wynika, że ostro oszczędzasz, dlatego chciałbym Ci podsunąć pewną myśl: nie sztuka umrzeć bogatym.

    PS. Dziękuję za Twoje spostrzeżenia :-)

  11. 11 konkretny

    nie ma sprawy,wiesz mysle tez ze nie sztuka przejesc swoje najefektywniejsze lata,czyli tak gdzies do 40 a pozniej ulica czy pracowac do 60 jako styrany czlowiek;ogolnie to nie planuje w przyszlosci dzieci( czyli plus 250 tys pln w mojej kieszeni za jedno) dlatego od 40 zamierzam zyc jako wolny,niezalezny finansowo czlowiek i mysle ze mi sie to uda;kazdy rodzi sie z jakims mnoznikiem( vide informatyka -> czestotliwosc procesora ) i to co zrobi jest wlasnie przez niego mnozone,ustawieni w rodzinie maja latwiej-> wysoki mnoznik,ale to tez nie 100% gwarant dobrej przyszlosci,po za tym sa sytuacje w zyciu ze nie mozna nie miec pieniedzy,trzeba dostosowac taktyke do sytuacji,pozdrawiam

  12. 12 gma

    Konkretny podoba mi się Twoje “inwestycyjne” podejście do dzieci. Kiedyś był na ten temat artykuł bodajże w Polityce i kwota, jaką podajesz, dotyczy raczej średniego standardu wychowania dzieciaczka. Ja uważam siebie za człowieka rodziny (między innymi dlatego chcę być wolny finansowo, żeby spędzać w przyszłości czas z żoną i dziećmi), więc raczej poniosę te wydatki.
    Odnośnie dobrej przyszłości: uważam, że nic nie jest w stanie jej nam zagwarantować. Można tylko samodzielnie dążyć do tego, aby była jak najlepsza, nie licząc na pomoc naszego “kochanego państwa”, a na własne siły. Emerytury już raczej nie dostaniemy, a jeśli już, to będą to grosze. Na służbie zdrowia też nie można polegać, więc trzeba samemu sobie zapewnić jakieś “zdrowotne”. I tak niestety w kółko: jak się samemu o siebie i bliskich zawczasu nie zadba, to nikt za nas tego nie zrobi.

  13. 13 konkretny

    mysle podobnie,szkoda ze jest wsrod ludzi tak niska swiadomosc spoleczna;
    wykraczajac dalej,wedlug mnie propaganda prorodzinna jest stworzona przez elite ktora potrzebuje kolejna gwardie niewolnikow ktorzy za “miske ryzu” beda im nabijac kase,czysty wyzuty z empatii kapitalizm,instynkt ojcowski jest zdradziecki jak wiekszosc biologicznych efemerycznych bodzcow ktore doprowadzaja do spirali wydatkow,jedynie plusami sa opieka zdrowotna rodziny oraz cieplo rodzinne ktore pozytywnie oddzialuje na psychike,mile spedzony czas w gronie najblizszych osob,choc to i tak opiera sie na pieniadzach i duzym farcie,potencjalna powazna choroba dzieci,zony,trudnosc wychowania,ksztalcenia,odpowiedzialnosc za ich przyszlosc,dostosowania do nich mlodzienczego srodowiska,sam fakt plodzenia i skazywania je na niewolniczy start juz jest egoizmem,potencjalna zdrada w malzenstwie to wielkie niebezpieczenstwa;rodzina stala sie instytucja w ktorej kazdy ma scisle wyznaczone prawa i obowiazki,wobec tego wszystkiego probuje wyskoczyc poza schemat; sam fakt skutecznego oszczedzania w rodzinie jest niczym oksymoron poniewaz najslabszymi ogniwami w tym procederze jest kobieta oraz dzieci(pomijajac wyjatki),a dlaczego nie musze wyjasniac,splycajac troche,aczkolwiek to fakt…”domy uciechy cielesnej” wychodza o wiele taniej,to takie sugestie, dla ludzi ktorzy chca miec duzo pieniedzy na stare lata,mimo ze brutalne ale skuteczne,aczkolwiek pieniadze to nie wszystko,kazdy podejmie wybor dla niego najlepszy,najwazniejsze by byl swiadom ryzyka

  14. 14 gma

    Jakkolwiek Konkretny masz rację w wielu aspektach, to odnoszę wrażenie, że przemawia przez Ciebie pesymizm. Wszak codziennie może Cię na ulicy potrącić samochód, a jednak nie przestajesz się na tej ulicy pojawiać. Również choroba może dopaść Ciebie i wtedy to Ty będziesz potrzebował opieki i wsparcia, a bez najbliższych zostaniesz sam.
    Odnośnie wydatków na kobiety i dzieci… widzisz można do tego podchodzić tak jak Ty to opisałeś oraz można po prostu związać się z kobietą, która ma właściwe podejście do tematu. Ja osobiście wybrałem to drugie i w ogóle nie obawiam się o sprawy finansowe w przyszłym, wspólnym życiu. Mamy jasno nakreślone cele i razem na nie pracujemy, odkładając procent przychodów.
    Odnośnie “domów publicznych”… skoro masz takie podejście, to nie lepiej (czytaj: taniej) byłoby poznać kogoś, z kim można by zbudować niezobowiązujące relacje oparte na wzajemnym dawaniu “uciech”? Moim zdaniem jest to o wiele lepsza opcja niż wykładanie kasy x razy w tygodniu…

  15. 15 konkretny

    byc moze za duzo doswiadczylem w zyciu i jestem bardziej ostrozny,mysle ze bycie potraconym przez samochod to jednak o wiele mniejsze ryzyko niz niepowodzenie na gruncie rodzinnym,zamkniecie sie w klatce wymagan i obowiazkow oraz wysokiej odpowiedzialnosci w sytuacji w ktorej ludzie maja coraz wiecej problemow ze zdrowiem,recesja ekonomiczna to duze ryzyko,zaangazowanie uczuciowe to rowniez narazenie sie na wielki zawod i zalamanie; kolega tez moze pomoc w chorobie aczkolwiek jak juz wczesniej pisalem to plus na korzysc rodziny; szczerze gratuluje szczescia aczkolwiek jednoczesnie pragne przestrzec przed hura-optymizmem na jakiejkolwiek stopie zyciowej; pewnie ze byloby taniej ale czy paradoksalnie bezpieczniej ? trudno znalezc szczere jasno zdeklarowane i uczciwe osoby we wszelakich dziedzinach zycia a szczegolnie damsko-meskich;

    odnosnie oszczedzania, polecam zainteresowanym tabelke w arkuszu kalkulacyjnym wraz z cenami i sklepem w ktorym takowy produkt istnieje,mozna zobaczyc jak na talerzu roznice w marżach miedzy sklepami

Skomentuj wpis