W jaki sposób oszczędzają bogaci?

Po przeczytaniu tytułu tego wpisu prawdopodobnie od razu zainteresowałeś się tematem, no bo przecież czy istnieje w ogóle takie zjawisko w przyrodzie jak „bogaty który oszczędza”?

Zacznijmy od początku, co nazywamy oszczędnością? Po co oszczędzamy? Co nam to daje?

Oszczędzanie daje nam przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, co według teorii potrzeb Maslowa jest dla nas na drugim miejscu. Oczywiście pojęcie to jest według mnie trochę złudne, jednak jest to sprawa indywidualna. Oszczędzamy jednak głównie po to aby nabywać rzeczy w innym terminie, lub po to, aby móc pozwolić sobie na przyjemności wyższego rzędu, czyli w skrócie: gromadzimy kapitał na konkretny cel np. samochód.

Przejdźmy do sedna sprawy: jak konkretnie oszczędzają bogaci ludzie?

Bogaci oszczędzają na czasie! Czas jest najważniejszym przeciwnikiem naszego sukcesu, inwestując nawet marne grosze co miesiąc, ale żyjąc 200 lat w końcu stalibyśmy się milionerami. Chcąc zarabiać więcej, pracujemy więcej. Gdyby przeprowadzić sondę wśród społeczeństwa z pytaniem „Czy Twój dzień pracy kończy się na 8 godzinach?”, wyniki mogłyby być zaskakujące.

Być bogatym to nie stan twojego portfela. Jeden człowiek może mieć na koncie trzysta tysięcy złotych do których doszedł sam, poprzez swoją inteligencję finansową, natomiast inny może mieć 20 milionów na koncie bo wygrał w totolotka. Który z nich jest według ciebie bogatszy?

Ludzie posiadający znaczną inteligencję finansową po prostu kupują czas. Zatrudniają ludzi, inwestują, kupują nieruchomości, nabywają licencję itp. Im więcej czasu kupią, tym więcej pieniędzy posiadają!

Jak my możemy zacząć kupować czas, po to aby zarabiać więcej i szybciej?

Najprostszym sposobem kupowania czasu jest biznes internetowy, zwany e-biznesem. Internet jest zautomatyzowany dlatego też naszymi pracownikami mogą być strony internetowe, listy adresowe, blogi. Innymi sposobami na kupowanie czasu (a w konsekwencji generowanie dodatkowych pieniędzy) są miedzy innymi:

  • tantiemy np. z napisania książki,
  • zysk z wynajmowanych nieruchomości,
  • prosperująca strona www lub serwis,
  • własny biznes, którego jesteś jego właścicielem, a nie szefem!,
  • dywidendy oraz zyski z akcji lub funduszy inwestycyjnych.

Aby lepiej zmotywować siebie do działania wyobraź sobie taką sytuację. Każdy z wyżej wymienionych sposobów to twoja dodatkowa dniówka na etacie [a może i kilka dniówek], zastanów się ile zarabiałbyś gdybyś zamiast 20 dniówek w miesiącu posiadał ich np 50. Daje do myślenia…?

Autorem tego wpisu jest Paweł Mąka, którego zainteresowania obracają się wokół edukacji finansowej oraz biznesu internetowego. Jak sam pisze o sobie, jest samoukiem, który do wszystkiego dochodzi ciężką pracą i determinacją. Jeśli spodobał Ci się ten wpis, koniecznie zajrzyj na blog Pawła!

Paweł jest jednym z nowych Autorów Oszczędzania, który będzie co jakiś czas publikował swoje treści tutaj. Jeśli, podobnie jak on, również chcesz publikować na Oszczędzaniu, zajrzyj tutaj. Korzyści jest sporo!

Rewolucja na Oszczędzaniu!

Oszczędzanie leży odłogiem. To smutna prawda, którą przewidział jakiś czas temu Zwiedzający w jednym ze swoich cennych komentarzy. Wierzyłem, że uda mi się jednocześnie prowadzić firmę programistyczną i blogować (nie tylko o finansach), ale życie zweryfikowało moje zapędy. Druga sprawa to to, że wydałem ostatnio do spółki z Pawłem Sygnowskim kurs, w którym dzielę się wieloma bardziej ukierunkowanymi poradami i teraz… niespecjalnie mam wenę do tworzenia nowych treści na Oszczędzanie. Z kolei do prowadzenia bloga o newsach ze świata finansów, nowych lokatach i IPO niespecjalnie mam czas i chęci.

Stanąłem zatem na rozdrożu… zamknąć bloga albo coś wymyślić.

Przyznam, że – w duchu minimalizmu – rozważałem pierwszą opcję, ale Oszczędzanie to takie moje „wirtualne dziecko” i osobisty sukces blogerski. Poza tym zamknięcie tego źródła informacji byłoby ruchem pozbawionym sensu również dlatego, że wiele osób może skorzystać z wiedzy w nim zawartej. Nie tędy droga…

Pozostało mi zatem coś wymyślić… i wymyśliłem: zamiast zamykać Oszczędzanie, otwieram je dla nowych Autorów!

Co to oznacza dla Czytelników?

  1. Nowe treści na blogu, pojawiające się o wiele częściej, niż ostatnio.
  2. Świeże spojrzenie na finanse, okiem różnych praktyków.
  3. Ciekawe dyskusje pod wpisami.
  4. Rozwój społeczności skupionej wokół bloga.
  5. Możliwość uczestnictwa w czymś nowatorskim ;-)

Potencjalne korzyści dla nowych Autorów

  • Jeżeli chcesz dzielić się z Czytelnikami i Czytelniczkami swoimi przemyśleniami i poradami o finansach…
  • Jeżeli prowadzisz własny blog, ale nie masz zbyt wielu Czytelników…
  • Jeżeli chcesz, aby o Twoich treściach dowiadywało się za każdym razem kilka tysięcy subskrybentów Biuletynu Oszczędzania…
  • Jeśli chciałbyś mieć 70% wyświetleń swoich reklam w każdym swoim wpisie i zarabiać np. na Google AdSense lub w programach partnerskich…
  • Jeśli chciałbyś wypromować siebie jako specjalistę od finansów na jednym z najpopularniejszych polskich blogów o Oszczędzaniu i nie tylko…
  • Jeśli chciałbyś wypromować swój serwis przy pomocy wpisów gościnnych…

To moja oferta jest właśnie dla Ciebie!

Co oferuję…

Jeżeli zdecydujesz się na dołączenie do grona Autorów publikujących na Oszczędzaniu, możesz liczyć na:

  1. Możliwość publikacji własnych artykułów o tematyce finansowo-inwestycyjnej na Oszczędzaniu.
  2. Publikacja treści oczywiście pod własnym imieniem i nazwiskiem lub pseudonimem.
  3. Mailing o każdym Twoim wpisie do kilku tysięcy subskrybentów Biuletynu Oszczędzania.
  4. 70% wyświetleń reklamy w każdym Twoim wpisie (wszystkie ewentualne zyski są oczywiście Twoje).
  5. Status Autora-Specjalisty na Forum Oszczędzania.

W tej chwili to tyle. Podejrzewam, że powyższa lista z czasem ulegnie wydłużeniu.

Czego oczekuję…

W trosce o wysoką jakość wpisów na blogu, zanim zdecydujesz się na publikację pod brandem Oszczędzania, zapoznaj się z poniższą listą wymagań:

  1. Dopuszczona jest emisja wyłącznie unikalnych, autorskich treści o tematyce finansów osobistych, inwestowania, oszczędzania i innych pokrewnych, typu recenzje książek, obiektywne porównania produktów finansowych itp.
  2. Na Oszczędzaniu zawsze stawiałem na praktyczną przydatność emitowanych wpisów, dlatego wszelkie osobiste historie bez morału odpadają.
  3. Publikowany artykuł nie może mieć charakteru komercyjnego, czyli odpadają wpisy sponsorowane, jednostronne recenzje produktów finansowych, publikacje dla instytucji finansowych itp.
  4. Oszczędzanie to nie precel, więc odpadają artykuły przepuszczone przez tzw. mieszarki i/lub treści przeładowane słowami kluczowymi czy pisane w celu poprawy pozycji czyjegoś serwisu w wyszukiwarkach.
  5. Oczywiście obowiązuje zakaz publikowania treści ksenofobicznych, nazistowskich, pornograficznych, obraźliwych, godzących w czyjeś przekonania religijne oraz wszystkie niewymienione, a których publikacja jest zakazana przez polskie prawo.
  6. Nie jest to obowiązkowa sprawa, ale byłbym wdzięczny za zgłoszenie co najmniej dwóch wpisów miesięcznie do publikacji.
  7. Liczę na to, że opublikujesz informację o fakcie pojawienia się Twojego wpisu na Oszczędzaniu w kanałach social media, z których korzystasz. Mogą to być Nasza Klasa, Facebook, Twitter, Blip lub inne. Proszę tylko o wyczucie i zaniechanie spamowania.

Póki co powyższa lista jest krótka, ale ponieważ nie jestem w stanie dokładnie przewidzieć rozmachu tego projektu, proszę traktować ją jako punkt wyjściowy.

Współpraca krok po kroku

Jeżeli doczytałeś(aś) już do tego miejsca, to na pewno interesuje Cię jak nasza współpraca miałaby funkcjonować w praktyce. Poniżej przedstawiam krótki spis kroków od zgłoszenia chęci publikowania na blogu do publikacji wpisu:

  1. Rejestracja jako Autor i uzupełnienie danych w swoim profilu. Wystarczy wejść na specjalną stronę (informacja o niej będzie rozesłana do zainteresowanych) i założyć konto autorskie na blogu.
  2. Dogadanie warunków współpracy. Chodzi głównie o skonfigurowanie parametrów ewentualnych reklam itp.
  3. Dodanie szkicu wpisu i powiadomienie mnie o tym. Sam również będę starał się codziennie zajrzeć czy nie pojawiło się coś nowego. Podejrzewam również, że jest jakaś wtyczka, która nas od tego odciąży.
  4. Moderacja wpisu i ewentualne sugestie odnośnie poprawek. Muszę dbać o jakość publikowanych wpisów, więc tego kroku nie da się przeskoczyć. Postaram się jednak nie być upierdliwym moderatorem ;-)
  5. Ustalenie daty publikacji wpisu. W chwili obecnej planuję publikację maksymalnie jednego wpisu dziennie, więc może dojść do sytuacji, że Twój wpis będzie opublikowany w przeciągu kilku dni. Tutaj będzie decydowała kolejność wpisów po zatwierdzeniu do publikacji.
  6. W dniu publikacji będzie rozsyłany mailing, zawierający fragment Twojego wpisu i zachętę do dalszej lektury już na Oszczędzaniu. Pojawi się również informacja na facebookowej grupie.
  7. Wszyscy są zadowoleni: Czytelnicy dostają treść wysokiej jakości, Ty promujesz siebie i swoją wiedzę oraz zarabiasz na reklamach, a ja cieszę się, że na Oszczędzaniu „coś się dzieje”.

Proste, prawda?

Zatem jeśli interesuje Cię dołączenie do grona Autorów, skontaktuj się ze mną. Projekt jest w ostatniej fazie organizacji od strony technicznej i przewidywany start w wersji testowej to koniec bieżącego tygodnia. Jest zatem jeszcze trochę czasu na finalne ustalenia i przygotowanie pierwszych wpisów do publikacji.

Serdecznie zapraszam do współpracy! :-)

Masz pytania? Skontaktuj się ze mną lub zadaj je na Forum Oszczędzania w tym temacie.

6 skutecznych trików na oszczędności w karcie kredytowej

Autorem dzisiejszego wpisu jest Paweł Stopka, prowadzący bloga MyBankier, na którym dzieli się wiedzą i doświadczeniem z dziedziny finansów. Zachęcam do odwiedzenia Jego bloga :-)

Karta kredytowa dla większości Polaków, to pospolity gwóźdź do trumny finansowej i jeszcze większego zaciskania pętli zadłużenia. Podczas gdy większość Polaków marzy o tym, żeby jak najszybciej taką kartę kredytową spłacić i zamknąć (jak wypowiedzieć limit karty zobaczysz tutaj) ja wyszukuję nowe oferty bankowe. Kalkuluję, czy aby czasami dzięki takiej zmianie nie zarobię na karcie jeszcze więcej niż dotychczas. Jeśli pójdziesz do banku, zadzwoni do Ciebie konsultant infolini, czy też spotkasz się z przedstawicielem w sprawie karty kredytowej to usłyszysz to, co zawsze słyszy 90 % Polaków: dzięki karcie będziesz spędzać lepsze i fajniejsze wakacje, twoja rodzina będzie szczęśliwsza, kupisz sobie wiele rzeczy i bla bla bla.

Znam to, bo sam byłem doradcą i takie rzeczy ludzie kupują – czyli marzenia. Właśnie ze względu na wizerunek własnej osoby, a nie konieczność sprzedawania karty kredytowej babci, która nie rozumie samej istoty działania karty – zrezygnowałem. Blog, który prowadzę daje mi wolność wypowiadania się i przekazywania moim zdaniem wartościowej wiedzy.

Bank to firm, która musi zarabiać, więc moim zdaniem nie ma mowy o konieczności, czy chęci edukowania społeczeństwa odnośnie finansów osobistych lub chociażby istocie działania i korzystania z karty kredytowej.

Czytaj dalej a poznasz 6 skutecznych trików na oszczędności w karcie kredytowej, a nawet możliwości zarabiania na niej. Naturalnie, należy spełnić wiele warunków, żeby zarobek był widoczny na karcie, ale poniższe wytyczne pomogą Ci zmienić twoje podejście do tego produktu finansowego.

Okres bezodsetkowy, czyli nawet do 58 dni za darmo!

Powyższe hasło funkcjonuje w reklamach i z tym nie polemizuję, że to nieprawda pod warunkiem, że znasz zasady funkcjonowania karty kredytowej. Okres bezodsetkowy to czas, w którym możemy korzystać dowoli i dokonywać zakupów bezgotówkowych, to ważne – czyli takich, za które płacimy kartą kredytową, w sklepie, na stacji itp. Po 30 dniach korzystania bank robi zestawienie naszych zakupów i wysyła nam wyciąg, w którym zaznacza, że masz jeszcze ( w zależności od banku) do 28 dni czasu na spłatę całości zadłużenia żeby nie zapłacić odsetek. Wiele osób korzysta z opcji minimalnej spłaty, co powoduje, że nie spłacając całości zadłużenia, a więc od terminu płatności pozostała niespłacona kwota jest już oprocentowana -w takim przypadku nic nie zaoszczędzimy, a jedynie dajemy zarobić instytucji finansowej.

Karty z najdłuższym okresem bezodsetkowym (aktualne w chwili publikacji wpisu):

  1. PNB PARIBAS FORTIS – aż 61 dni,
  2. ALIANZ BANK – 59 dni,
  3. RAIFFEISEN BANK – 58 dni.

58 dni, ale z głową, czyli płać kartą i oszczędzaj gotówkę.

Dobre zarządzanie finansami zawsze wiąże się z samodyscypliną, dlatego dla zwolenników teorii, że plastikiem więcej się wydaje niż gotówką sugeruję, że zależy to tylko od nas samych. Jeśli wiemy, po co idziemy do sklepu i walczymy z notorycznym marketingiem wszędzie nas otaczającym, to zakupy plastikiem są wygodniejsze niż gotówką. Jeśli twoje wynagrodzenia wpływa na konto osobiste, to od tej pory płać kartą kredytową, a to, co otrzymałeś od pracodawcy przelej na konto oszczędnościowe lub zainwestuj w lokaty terminowe. Większość kont osobistych jest oprocentowana bardzo nisko poniżej 0.1 %, więc tak naprawdę trzymasz w banku pieniądze za darmo. Konto oszczędnościowe lub lokata pozwala choociaż by otrzymać siłę nabywczą naszych pieniędzy (czyli walczyć z inflacją). Tutaj musze jednak wspomnieć, że i na lokatach można stracić przez wysoką inflację. W przypadku jednak zysków jest to nie dużo, ale dwa wpływy wynagrodzenia małżeństwa mogą przynieść więcej korzyści w postaci odsetek, niż nie zrobienie niczego.

Wszystkie płatności plastikiem

Piszę akurat o karcie kredytowej, a nie takiej do bankomatu (debetowej), bo na zwykłej karcie możesz płacić pieniędzmi ze swojego konta i do wysokości zgromadzonych tam środków, tym samym pieniądze nie pracują dla Ciebie.

Generalnie przy karcie debetowej obecnie mam tak, że mam wszystkie bankomaty za darmo – ułatwia życie, ale mimo to znajdzie się jeden bankomat BGŻ, w którym okazuje się, że nie mogę wybrać pieniędzy, a pewnie jak bym mógł to bym zapłacił słoną prowizję. Płacąc kartą kredytową w sklepach oszczędzasz również na takich nieplanowanych wypłatach w obcych bankach niż twój macierzysty. Prowizje są różnych wysokości, ale zrobiłem kiedyś eksperyment w PKO i wypłacałem pieniądze z bankomatu na zakupy w różnych bankach, tam gdzie akurat potrzebowałem. Za same prowizje wypłacone z innego bankomatu zapłaciłem 48 zł – za co?.

Prowadzisz sklep, sprzedajesz – jak mieć dostęp do darmowych środków?

Osoba fizyczna, prowadząca działalność lub zwykły klient dzięki karcie kredytowej od momentu jej aktywowania posiada środki za zakup towaru. Wiem, że do sprzedaży i zysku daleka droga i wielkiej ilości towaru się nie kupi ( w zależności od limitu na karcie), oraz są różne uwarunkowania odnośnie działalności, ale chodzi o samą koncepcję korzystania z okresu bezodsetkowego. Po zakupie towaru i osiągnięciu zysku ze sprzedaży, spłata karty w określonym czasie daje nam kredyt za 0 % odsetek.

Case Study:

Mój znajomy Marek jest dobrym myślicielem finansów, zawsze liczył, analizował i w dalszym ciągu dobrze na tym wychodzi. Zaczynał nieśmiało od limitu na karcie 5000 zł, który przyznał mu mBank, ponieważ pracował również na etacie. Płacać kartą wykupił towar za cały limit – konkretnie ciuchy markowe w hurtowni (jak to zrobił bez działalności to odrębny temat). W hurcie taniej, dlatego z marżą i minimalnymi nakładami (miejsce do sprzedaży w realnym świecie, allegro i inne) po sprzedaży tych ciuchów w zaledwie 3 tygodnie, zarobił 8100 złotych.

Po 30 dniach bank przysłał mu wyciąg, jak pisałem wcześniej z informacją, że jeśli chce skorzystać z okresu bezodsetkowego zostało mu 28 dni, lub możliwość skorzystania ze spłaty minimalnej. Chyba nie musze pisać, co wybrał Marek, żeby pozbyć się zadłżenia na karcie, nie płacić odsetek, oraz mieć dostęp do nowych 5000 tyś zł na ponowny zakup towaru.

Rachunki płać kartą kredytową

Pisałem wcześniej o robieniu zakupów kartą kredytową, dlatego nie widzę przeszkód żeby za rachunku jak czynsz,woda czy prąd płacić też kartą. Niektóre banki dają możliwość dokonania przelewu z karty kredytowej i traktują takie operacje jak płatności bezgotówkowe, czyli takie, które zaliczają się do możliwości skorzystania z okresu bezodsetkowego. Warto z tego skorzystać, by wciąż nasze pieniądze bedą pracowały na wysoko oprocentowanym koncie. Zanim jednak zrobimy taki przelew to sprawdźmy w tabeli opłat i prowizji, czy czasami bank nie pobiera sobie za taką operację prowizji np. 1% wysokości transakcji. Może się okazać jednak taki krok mało opłacalny.

Zarabiaj i niech Ci płacą za to, że robisz kartą zakupy

Wiele osób nie docenia takich gratyfikacji w kartach jak „cash back”. Oznacza to właśnie tyle, że jak robisz zakupy w media markecie i kupisz telewizor za 3000 złotych to znowu w zależności od banku, otrzymasz od 1-3% (np. w TOYOTA BANK) zwrotu na karcie, czyli ok. 90 zł. Niewiele? Ale jeśli robisz dużo takich operacji?

Case study:

Przytoczę mojego znajomego Marka – kartą płaci praktycznie za wszystko, 10 000 obrotu miesięcznie to dla niego nic. Jak wiesz 3% od tych 10 000 tysięcy to całe 300 zł X 12 miesięcy = 3600 zł rocznie zwrotu. Skoro postanowisz płacić i tak kartą za wszystko to cash back działa automatycznie – dostajesz część swoich pieniędzy z powrotem. Warto wiedzieć, że przy karcie kredytowej istnieje coś takiego jak opłata roczna – może sięgać nawet 150 zł. Jeśli się robi cały rok zakupy to można swobodnie wyrobić wymagane limity obrotu, dzięki czemu opłata wówczas wynosi 0 zł.

Zniżki i rabaty dla wytrwałych

Wiem, mi osobiście w każdym sklepie też się nie chce zbierać znaczków naklejek, misi do obklejania jakiejś kartki, za którą dostaniemy dzbanek czy latarkę za 5 zł. Ale przy kartach istnieją możliwości skorzystania ze zniżek w sklepach. Moja żona robiąc zakupy skorzystała z 70 % obniżki płacąc właśnie kartą kredytową jednego z banków.

Czy nie jest miło, jeśli płacisz mniej za tą samą rzecz płacą normalnie? I o to w tym chodzi, żeby na spokojnie i bez przesady śledzić możliwości zaoszczędzenia na zakupach i to właśnie dzięki karcie kredytowej.

Podsumowanie

Generalnie schemat oszczędzania czy też zarabiania na kartach kredytowych sprowadzam osobiście do częstego korzytania z karty kredytowej, a gotówkę w tym czasie inwestuje. Płacę za wszystko, tak by moje zakupy generowały obrót, tym samym zmniejszam opłaty za korzystanie z karty oraz korzystam dodatkowo na tym w potaci zwrotu częci środków. Zniżki i rabaty to dla mnie dodatkowe premie, a okres bezodsetkowy jest dla mnie darmowym kredytem prosto z banku. To wszystko dopilnowane i przeanalizowane daje mi duże oszczędności np. 150 zł za roczną opłatę karty, odsetki od lokat i kont oszczędnościowych, około 500 zł rocznie za robienie zakupów.

Nie podaję dokładnych danych, ponieważ dla każdego te kwoty zdecydowanie mogą się różnić, wobec czego każdy sam powinien ocenić czy dla niego takie zarządzane finansami osobistymi przyności korzyści. Każdy również inaczej ocenia wartość oszczędności na poziomie 500 zł. Dla jednych nie warto, innym da to impuls do dalszego działania..

Wierzę, że częściowo udało się naświetlić temat odnośnie możliwości zaoszczędzenia na karcie kredytowej. A wy, jakie macie własne doświadczenia i odczucia odnośnie poruszanego zagadnienia.

Pozdrawiam Paweł Stopka, MyBankier.com

Największy problem finansowy Polaków (i jak sobie z nim poradzić?)

Tytuł tego artykułu pachnie tanią sensacją, ale wbrew pozorom temat jest dość poważny. Zastanówmy się przez chwilę nad tym zagadnieniem…

Czy największym problemem finansowym Polaków jest spirala długów, w którą wpadają? Nagłe „wypadki”, na które nie są przygotowani? Nieumiejętne posługiwanie się kartą kredytową? Pozwalanie na to, aby ich pieniądze traciły na sile nabywczej? Małe zarobki? A może zbyt duża rozrzutność?

Myśli moje i Pawła Sygnowskiego krążyły wokół tych przyczyn jakieś pół roku temu, gdy zabieraliśmy się za poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie. Okazało się jednak, że głównym źródłem problemów finansowych był, nadal jest i prawdopodobnie jeszcze długo będzie…

Brak praktycznej wiedzy o pieniądzach i posługiwaniu się nimi!

Jest to całkiem logiczne: jeśli ktoś nie wie jak postępować z pieniędzmi, to będzie popełniał błędy, które z czasem będą się nawarstwiały, prowadząc często do katastrofalnych i długofalowych skutków, których część wymieniłem wyżej.

Wiecie, co jest w tym najśmieszniejsze? Że temat edukacji finansowej – a raczej jej braku – pojawia się „dookoła” od dłuższego czasu… pisał o tym Kiyosaki, pisałem o tym ja, pisali inni blogerzy, pisali w książkach, mówili w radiu, mówili w telewizji itp. itd.

I co? I nic!

My, czyli ja i Paweł Sygnowski, chcemy to zmienić.

Jak to się zaczęło…

Temat edukacji finansowej wypłynął między mną, a Pawłem około pół roku temu. Nasze kontakty zaczęły się od sprawy zupełnie niezwiązanej z finansami osobistymi (bodajże była to współpraca marketingowa), ale między dwoma gośćmi zajmującymi się na co dzień tematyką okołopieniężną ta kwestia musiała wypłynąć prędzej, niż później. Po burzliwej wymianie maili i rozmowach na Skype doszliśmy wspólnie do kilku wniosków:

  1. W Polsce brak jest materiałów edukacyjnych dostosowanych do polskich realiów. Co z tego, że półki w księgarniach uginają się pod ciężarem książek takich autorów, jak Kiyosaki, Bach, Allen, Orman, Schaeffer czy Eker, jak wiedza w nich zawarta jest dostosowana do zachodniego (głównie amerykańskiego) odbiorcy.
  2. Ogromny nacisk edukacji finansowej poświęcony jest oszczędzaniu. Jest to naturalnie bardzo istotna dziedzina obcowania z pieniędzmi, ale nie jedyna! Edukacja finansowa powinna również uczyć tego jak… zarabiać pieniądze!
  3. Prawie całkowicie pomijany jest aspekt psychologiczny i społeczny w nauczaniu o pieniądzach. Mało kto porusza takie kwestie, jak: przyzwyczajenia związane z pieniędzmi, pieniądze w związkach, wzorce finansowe przejęte od rodziców i bliskich, różnice mentalne między bogatymi i biednymi ludźmi itp. a są to niezwykle istotne, dla wielu osób trudne do przeskoczenia kwestie, które definiują postępowanie z pieniędzmi.
  4. Wiedza o finansach przekazywana w książkach to często powtarzanie tych samych sloganów: odkładaj 10% pensji, spłać długi, tnij koszty itp. itd. w kółko. Fakt, to podstawy edukacji finansowej, ale stanowią one zaledwie fragment tej niezwykle ciekawej dziedziny dysponowania pieniędzmi.
  5. Brak jest kompleksowego materiału, który sprawnie przeprowadziłby osobę chętną poszerzyć swoją wiedzę o finansach przez gąszcz wyselekcjonowanych, praktycznych informacji. Dziś, żeby zorientować się w tej dziedzinie, trzeba wydać sporo pieniędzy na różne książki oraz poświęcić sporo czasu na ich przeczytanie i zrozumienie. Oczywiście mało kto może sobie na to pozwolić, ponieważ skupiamy się na zarabianiu na podstawowe potrzeby życiowe oraz spłatę kredytów konsumpcyjnych i hipotecznych. To dlatego książki zbierają kurz, wiedza z nich pozyskana jest zapominana, a nasze życie się nie zmienia.
  6. Wiele książek o finansach robi coś, co nazywam sprzedawaniem marzeń i nadziei, zamiast jasno wykładać fakty. To prawda: fajnie się czyta o pasywnym dochodzie, milionach na koncie, podróżowanie po świecie i rosnących zyskach z inwestycji, ale mało kto pisze, że to nie dzieje się z dnia na dzień oraz że „bez pracy nie ma kołaczy!”
  7. Wiedza o finansach jest… droga! Dobre książki kosztują kilkadziesiąt złotych za sztukę, a wiadomo, że na jednej poprzestać zbytnio nie można. Kursy i seminaria finansowe to wydatek rzędu kilkuset (500+) złotych, co również niespecjalnie zachęca do sięgnięcia po portfel, zwłaszcza przez osoby mniej zamożne.

Wszystkie te obserwacje sprawiły, że postanowiliśmy przygotować nasz własny kurs finansowy, w którym bez owijania w bawełnę, waląc prosto z mostu, wykładamy esencję wiedzy o finansach osobistych, dzięki której każdy, kto boryka się z przykrymi konsekwencjami błędnych decyzji finansowych, wyjdzie na drogę, na której końcu jest… niezależność finansowa.

Konkrety

Nasz kurs jest przygotowany w taki sposób, żeby zniwelować wszystkie wyżej wymienione problemy z innymi produktami tego typu:

  1. Wiedza jest oparta całkowicie na polskich realiach i jest sprawdzona w polskich realiach. W naszym kursie NIE MA informacji, których nie mógłbyś praktycznie zastosować w Polsce.
  2. Tematyka efektywnego oszczędzania pieniędzy to zaledwie fragment kursu. My jednak podpowiadamy również w jaki sposób efektywnie ZARABIAĆ pieniądze.
  3. „Gryziemy” temat finansów osobistych nie tylko od strony praktycznej, ale także od strony psychologicznej! Pomaga nam w tym Marcin Kijak – ekspert od zmiany osobistej.
  4. Nie tylko kondensujemy typową wiedzę o finansach (odkładaj 10% pensji itp.) w strawne porcje, ale rozszerzamy ją i podajemy przykłady praktycznego zastosowania!
  5. Zgodnie z zasadą Pareto, oferujemy 20% wiedzy dającej 80% MIERZALNYCH efektów. Dzięki temu każdy znajdzie czas na ich poznanie i praktyczne zastosowanie. Kurs to same konkrety, bez lania wody.
  6. Może to nasz błąd, ale nie sprzedajemy marzeń o milionach. Wykładamy kawę na ławę i piszemy o kwestiach finansowych wprost. Po ukończeniu kursu będziesz mieć solidny PLAN DZIAŁANIA, dzięki któremu będziesz na najlepszej drodze do zrealizowania celu, jakim jest… wolność finansowa.
  7. Najlepsze zostawiłem na koniec… nasz kurs oferujemy w bardzo przystępnej cenie (już za chwilę przekonasz się jak bardzo), dzięki czemu jest on dostępny praktycznie dla każdego, komu naprawdę zależy na zdobyciu wiedzy o finansach.

Kurs podzielony jest na dziesięć obszernych lekcji, w których przekazujemy esencję wiedzy o finansach osobistych. Poszczególne porcje materiału wysyłane są na email raz w tygodniu, aby dać każdej zabieganej osobie czas na zapoznanie się z wiedzą i jej wdrożenie. Po ukończeniu kursu wszelkie wątpliwości rozwiewamy podczas konsultacji przeprowadzanych mailowo lub przez Skype.

„Ale Paweł, czy ten kurs jest dla mnie?”

Jeśli doczytałeś do tego miejsca, to jesteś już prawdziwie zainteresowany naszym kursem. Pozostaje tylko uzyskanie odpowiedzi na wspomniane wyżej pytanie: czy ten kurs jest dla Ciebie?

Otóż, ten kurs jest dla Ciebie idealny, jeżeli:

  • jeszcze nie posiadasz wystarczającej wiedzy o finansach osobistych lub chciałbyś poszerzyć znajomość tego tematu,
  • borykasz się z problemami finansowymi i nie bardzo wiesz jak sobie z nimi poradzić,
  • chcesz dowiedzieć się jak efektywnie radzić sobie z finansami osobistymi w polskich realiach,
  • znudziły Cię już oklepane informacje typu „odkładaj 10% pensji” i jej podobne,
  • uważasz, że niezależność finansowa to cel, do którego warto dążyć w swoim życiu,
  • potrzebujesz skutecznego planu na zapewnienie sobie i swoim bliskim godnego życia,
  • masz świadomość, że nie ma co liczyć na pomoc państwa podczas emerytury, ale nie bardzo wiesz jak zorganizować sobie własną,
  • jesteś gotów na skoncentrowany wysiłek, dzięki któremu Twoja sytuacja finansowa z każdym dniem będzie ulegała poprawie.

Zatem, jeśli zgadzasz się choćby z jednym z powyższych podpunktów, już teraz kliknij poniższy link i zapoznaj się ze szczegółami oferty kursu…

„WOLNI FINANSOWO:
Jak, nie zmieniając swojej pracy, z przeciętną pensją,
stać się niezależnym finansowo?”