Siedziałem ostatnio trochę na jutubie, szukałem ciekawych filmików związanych z oszczędzaniem pieniędzy i chyba trafiłem na perełkę: film nauczający oszczędzania pieniędzy, nakręcony w 1948-mym roku! Zaskakujące, że amerykanie (film jest niestety po angielsku) już wtedy zauważyli potrzebę masowego edukowania młodzieży w tym zakresie!
Ogólnie rzecz ujmując filmik trwa nieco ponad 10 minut i omawia budżetowanie oraz pokazuje dlaczego warto oszczędzać. Jest bardziej skierowany do dzieci, niemniej jednak może dzięki niemu wpadniecie na jakiś kreatywny pomysł przekazania wiedzy o pieniądzach Waszym pociechom.
Jeżeli macie namiary na inne ciekawe filmiki – najlepiej po polsku – to dajcie znać w komentarzach. Nasze kochane państwo niestety jeszcze chyba nie przekonało się, że warto uczyć młodych ludzi gospodarowania pieniędzmi. A może zależy politykom, żeby wykształcić małych konsumpcjonistów, dzięki którym będą napędzać polską gospodarkę? Teoria spiskowa? Podyskutujmy…
P.S. Niestety WP mi się rozkraczył, więc nie dałem rady opublikować niczego w sobotę, dlatego w tym tygodniu planuję trzy wpisy (dziś, czwartek i sobota), więc stay tuned.
P.S.2. Zreorganizowałem trochę sidebar bloga. Wyleciały kategorie, a pojawiła się top-lista komentujących (widoczna na głównej).
Zobacz też:- Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #14
- 3 sytuacje, w których oszczędność nie prowadzi do faktycznych oszczędności
- 7 rad jak wykorzystać Internet w oszczędzaniu
|
|
Podobał Ci się wpis? To już teraz zasubskrybuj kanał RSS! |


{ 7 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }
Filmik bardzo fajny. Po chwili refleksji stwierdziłem, że jest wielką szkodą dal narodu, że TVP nie realizuje misji edukacyjnej. Pamiętam jeszcze jak byłem dzieciakiem, że tak do połowy lat 90-tych można było spotkać jakieś ciekawe programy edukacyjne (a nie tzw. "gadające głowy" jak teraz) czy o zgrozo "Taniec na lodzie" czy jak się to zwie, nie wiem bo praktycznie TVP nie oglądam (wystarczy, że przejrzę program TV i już wiem żeby nie oglądać ;) ).
Za to w Polskim Radiu można ciekawe rzeczy usłyszeć, również na tematy ekonomiczne i to w wymiarze praktycznym.
Co do edukacji w szkole to przytoczę po prostu pana Kioshai "szkoły uczą, żeby zdobyć wykształcenie…" każdy kto czytał wie co dalej napisane. Kiedy w LO miałem przedmiot hucznie zwany Podstawy przedsiębiorczości był on dziwny, bo moim zdaniem niczego nie uczył chyba, że chodziło o robienie dziwnych zadań matematycznych typu "Jasiu otworzył punk ksero, wylicz coś tam". Ale nie było wspomniane jak założyć firmę, jak rozliczyć się z fiskusem, etc.
Niech żyje Polska rzeczywistość.
Może gdyby każdy obejrzał taki filmik nie byłoby problemów z oszczędzaniem i każdy wiedziałby, że do oszczędzania nie trzeba dużo pracy czy wysiłku. Jak to mówią: "ziarnko do ziarnka…".
Podoba mi się ten filmik, nie tylko za zawarte info, co za klimat. Wiele jest projektów promujących oszczędzanie, nawet na stronie Providenta można poczytać na temat zarządzania domowym budżetem…
Co do lekcji zwanej PePe również przez to przechodziłem. Niczego się nie dowiedziałem. To jedna wielka porażka polskiego systemu edukacji. My np. wkuwaliśmy na pamięć fragmenty kodeksu pracy…
Co ciekawe w 1948 roku amerykanie zachęcali do oszczędzania a pod koniec XX wieku zachęcali do brania kredytów na potęgę. Może ten filmik powinno się puszczać teraz całym Stanom w ramach kampanii reedukacyjnej? ;)
Takie są trendy. Dzisiaj liczy się biznes, a skoro można zrobić biznes na kredytach – instytucje będą do nich zachęcać.
Poza tym w demokratycznym społeczeństwie brak bezpośredniej kontroli nad obywatelami. Mają przecież te swoje prawa i konstytucje ich strzegące. A tu przecież trzeba jakoś kontrolować masy ludzkie. W średniowieczu wystarczał do tego celu kościół, ale dzisiaj mamy wolność wyznania. Co więc można zrobić? Zachęcać ludzi do zaciągania kredytów – lepszego haka nikt na nas nigdy nie będzie miał. Bierzemy kredycik i już jesteśmy grzeczni, posłuszni i koncentrujemy się na pracy, by te swoje zobowiązania pospłacać. Rząd ma spokój, banki liczą kasę, a my jesteśmy potulnymi barankami.
Wojtku, ciekawa koncepcja z tymi kredytami. To Twoje przemyślenia, czy gdzieś można na ten temat więcej poczytać?
Przyszło mi to do głowy podczas pisania komentarza. Jak by się tak zastanowić, koncepcja rzeczywiście jest chyba warta głębszego zastanowienia.
{ 1 trackback }