Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że w skali roku można zaoszczędzić całkiem przyzwoite pieniądze, jeżeli wprowadziłoby się kilka drobnych zmian w wykorzystywaniu i zaopatrzaniu łazienki. Temat jest bardzo ciekawy i choć niektóre z tych “optymalizacji” to po prostu zdrowy rozsądek, warto się z nimi zapoznać.
Bez zbędnego rozpisywania się, oto garść pomysłów na oszczędzanie pieniędzy w łazience:
- Prysznic i krany - jeżeli jeszcze nie masz zainstalowanych niskoprzepływowych końcówek (znane również pod nazwą “napowietrzacze” lub “perlatory“), to zrób to jak najszybciej. Są stosunkowo tanie (10-30 złotych), a dzięki nim zużycie wody na czynności związane z higieną spada o 40-60%. Kupisz je na Allegro lub w swoim sklepie z armaturą łazienkową.
- Papier toaletowy - zawsze kupuj w większych ilościach - i tak się zużyje, a cena ośmiopaku jest o wiele niższa niż cena pojedynczych rolek. Poza tym markowy papier toaletowy (np. Zewa) jest niejako z definicji droższy o kilkadziesiąt groszy, więc jeżeli nie potrzebujesz “miękkości jak aksamit”, to zaopatrz się w o wiele tańsze produkty z marką hipermarketu (ale uwaga! papieru z Tesco nie polecam).
- Toaleta - w domu mam zainstalowane toalety z możliwością spłukania nieczystości całością lub tylko połową zbiornika, więc tylko w “ciężkich” sytuacjach wykorzystuję całą wodę ;-) Jeżeli nie masz takiej toalety, możesz łatwo zaoszczędzić poprzez umieszczenie napełnionej wodą butelki w zbiorniku na wodę (gabaryty i objętość butli zależą od kształtu i pojemności zbiornika, więc musisz to samodzielnie wypraktykować). Dzięki temu zbiornik napełni się mniejszą, ale wystarczającą ilością wody.
- Szczoteczka do zębów - nigdy nie wyrzucaj zużytych szczoteczek do zębów - doskonale nadają się do czyszczenia trudno dostępnych miejsc (oczywiście nie w buzi ;-)). Poza tym rozejrzyj się za dentystą, który rozdaje bonusowe produkty do każdej wizyty - kilkakrotnie dostałem małą tubkę dobrej pasty czy nawet szczoteczkę za darmo od mojego dentysty.
- Mydło i kosmetyki - jeżeli masz niewybredną skórę i wiesz, jakie mydło odpowiada Ci najbardziej, kup je od razu w większej ilości (np. w Makro). W zależności od produktu, można zaoszczędzić nawet do 30% w stosunku do kupowania mydła na sztuki. Jeżeli zaś chodzi o kosmetyki, to zachęcam do porozglądania się po supermarketach w poszukiwaniu hostess z darmowymi próbkami - dzięki takiemu poszukiwaniu udało mi się zdobyć niewielki zapas antyperspirantu i balsamu po goleniu Nivea, za który normalnie musiałbym zapłacić. Oczywiście nie zachęcam do tego, żeby myć głowę piętnastoma różnymi szamponami z próbek, bo mogłoby to przynieść więcej szkody, niż pożytku, jednak w przypadku większych ilości promowanego produktu (np. małe buteleczki) wszystko będzie OK.
- Pranie - o ile nie ma jakiejś naglącej potrzeby, zawsze poczekaj, aż nagromadzi się tyle prania, żeby zapełnić całą pralkę. Poza tym, w moim mniemaniu, proszek powinno dodawać się do prania wyłącznie wtedy, gdy ubrania są brudne/poplamione - jeżeli są tylko przepocone, w zupełności wystarczy samo płukanie z dodatkiem płynu o przyjemnym zapachu (oszczędza się dzięki temu również czas i proszek do prania).
- Wykorzystanie wody - opanuj oszczędne wykorzystywanie wody. Woda nie musi sączyć się z kranu gdy myjesz zęby czy podczas golenia. Podobnie, jeżeli bierzesz prysznic, wystarczy się zmoczyć, namydlić i spłukać - w zasadzie tylko mycie włosów wymaga nieco większej ilości wody. Kąpiel, choć niesamowicie przyjemna i odprężająca (przynajmniej dla mnie) jest najdroższym wyjściem. Pamiętaj, że za wodę płaci się niejako dwa razy: za pobór wody oraz za odprowadzone ścieki.
Tyle porad ode mnie. Świadomie nie wyczerpałem tematu, ponieważ chciałbym Cię zachęcić do dzielenia się swoimi “oszczędnościowymi smaczkami” w komentarzach.
Popularity: 49% [?]
A najlepiej sraj pod drzewami bo to taniej(i nie trzeba bedzie wody splukiwac, a sikaj do butelki i wynos z rana) … jeszcze te koncowki napowietrzajace to rozumiem ale zycie na pascie od hostess ?;P
clp: Każdy wybiera coś dla siebie :P
Mnie zainteresował ten napowietrzacz, trzeba będzie wypróbować.
@clp:
Trochę przesadzasz, ale to Twój wybór. Jeżeli uważasz, że dwa antyperspiranty (35 ml) i dwa małe balsamy (30 ml) to jest obłowienie się i żerowanie na hostessach, to spoko. Ja tam jestem o 20 złotych do przodu :-)
Z tymi darmowymi próbkami to troche przegięcie… Jak już ktoś wspomniał lepiej pomyśleć jak zarobić te 100zł więcej niż myśleć jak je oszczędzić…
Wkładanie buteli do zbiornika od kibla :) to jest masakra już w ogóle, idąc za ciosem można kupić odświeżacz powietrza (oczywiście TIP np o zapachu Rozkosz Rzeźnika), a wodę spłukiwać raz dziennie. Można nawet po zrobieniu kupy w ogóle nie używać spłuczki tylko poprostu wykorzystać ciśnienie własniego pęcherza podczas robienia tej drugiej czynności w toalecie!
Co do prania to wybacz, ale pozostawie to bez komentarza!
Nieźle mnie rozbawiłeś! Dzieki!
PS masz żonę/dziewczynę ?
@lolek11:
Odnośnie darmowych próbek:
Rozumiem, że po prostu lubisz za wszystko płacić i że jeżeli ktoś we *własnym interesie* daje Ci *za darmo* do przetestowania produkt, licząc że w przyszłości sięgniesz po niego ponownie, to naturalnie nie korzystasz z tej możliwości. OK. Twój wybór.
Odnośnie zarabiania vs. oszczędzenie:
No jasne, że lepiej zarobić dodatkowe 100 złotych! Problem w tym, że oszczędzić jest łatwiej, niż zarobić. Zarabianie wymaga pracy. Oszczędzanie - tylko zmiany przyzwyczajeń. Chcesz więcej pracować? Proszę bardzo :-)
Odnośnie zmniejszania objętości zbiornika na wodę w toalecie:
Jak wspominałem, konstrukcja moich toalet już uwzględnia oszczędzanie wody, więc sam nie stosuję opisanego sposobu. To jest propozycja *tymczasowego* rozwiązania dla osób, które chciałyby zaoszczędzić kilkanaście(-dziesiąt) złotych rocznie.
Odnośnie prania:
Widzę, że jesteś już pod takim wpływem reklam i przyzwyczajeń, że nie dopuszczasz do siebie logicznego rozumowania. W reklamach pokazują zawsze pranie z proszkiem, więc posłusznie małpujesz, co widzisz. Calgonu pewnie też dodajesz do każdego prania, prawda? ;-)
Fakt jest taki, że proszek ma praktycznie identyczny wpływ na przepoconą (ale nie poplamioną itd.) tkaninę, jak zwykła woda — po prostu rozpuszcza i wypłukuje pot. Ewentualną resztę tzw. przykrych zapachów usuniesz przy pomocy płynu do płukania.
Niestety, proszek równocześnie powoduje stopniowe blaknięcie kolorów oraz niszczenie tkanin, więc albo lubisz chodzić w wyblakłych ubraniach albo po prostu większość swoich pieniędzy przeznaczasz na zakup nowych. Jeżeli o mnie chodzi, to możesz robić, co chcesz :-)
Oczywiście nie musisz mi wierzyć na słowo - wystarczy, że zrobisz test. Przekonasz się ile prawdy jest w moich sugestiach.
O moich bliskich nie będę z Tobą dyskutował.
Witam ponownie! Dziękuję za szybkie i dość wyczeropujące odpowiedzi. Widzę, że nie oszczędzasz w słowach :P Chciałem się troszkę wytłumaczyć, a mianowicie to pytanie o dziewczynę/żonę… Chodziło mi o kwestie prania z tym pytaniem, a teraz jak to czytam to dość innoznacznie :) to wygląda.
Wrazcając do tematu… Moja dziewczyna jest dość niezorganizowaną osobą i jednocześnie jest odpowiedzialna a pranie. Czasami więc jak musi zrobić mini pranie to nie ma proszku. Jako, że jest osobą niezwykle zapobiegliwą czasem stosuje ten numer z płynem do płukana… ja się dowiedziałem o tym dzisiaj dopiero (dzięki temu wpisowi) więc zwracam honor.
Co do energooszczędnego sprzętu również nic nie mam (telewizyjne reklamy lansują troskę o środowisko :P ) Chodzi mi bardziej o taki jakby kompleks Adama Słodowy… czyli o takie przeróbki metodami chałupniczymi itp.
Odnośnie zarabiania więcej troszkę mylnie mnie zrozumiałeś… nie napisałem pracować więcej tylko pomyśleć. W sensie zmiast tracić czas na wkładanie butelki do kibla można zająć się czymś pożytecznym!
Co do darmowych próbek… Kwestia gustu powiedziałbym :) Nie licząc nowych linii zapachowych jakoś nie zauważam zbyt czesto darmowych próbek Armaniego czy Lacoste… ale jak mi ktoś da to chętnie wezmę :P
Ja z moich najnowszych pomysłów na oszczędzanie (żeby nie było, że mnie temat nie interesuje) mogę wymienić rzucenie/ograniczenie palenia… ale nie ma ja po dobrze wykonanej robocie zaciągnąć się pożądnie i delektować efektem pracy :D Może właśnie dążenie do tego momentu mnie podświadomie motywuje do pracy/działania więc nie wiem czy to oszczędność…
Pozdrawiam!
@lolek11:
Faktycznie, nie oszczędzam w słowach, ale czasem człowiek musi być po prostu konkretny. Niestety jak do tej pory spotkałem się tylko z negatywnym wydźwiękiem na moje propozycje (oprócz Rafała), które wypowiadane były w tonie “jaaaa, ale koleś”, a nie pokazywały w którym miejscu się mylę, czy popełniam jakieś faux pais. Nie oferowały też żadnych innych rozwiązań, oprócz domyślnego “płać za wszystko”.
Odnośnie zarabiania więcej troszkę mylnie mnie zrozumiałeś… nie napisałem pracować więcej tylko pomyśleć. W sensie zmiast tracić czas na wkładanie butelki do kibla można zająć się czymś pożytecznym!
Można zrobić obie te rzeczy i wtedy będzie najefektywniej :-) Ja skupiłem się na oszczędzaniu głównie z tego powodu, że mój blog ma właśnie taką tematykę.
Odnośnie próbek, to masz trochę racji, choć moim zdaniem po prostu trzeba wiedzieć gdzie i kiedy się zakręcić. Rozpisywał się nie będę, bo wyjdę na jeszcze większego sknerę, niż już niektórzy myślą, że jestem ;-) A swoją drogą… skoro gustujesz w Armanim czy Lacoste, a nie są to tanie perfumy, to można by pomyśleć, że raczej nie masz problemów finansowych ;-)
Dzięki za doskonały pomysł z oszczędzaniem poprzez używanie ekologicznego/oszczędnego sprzętu w łazience :-) Z paleniem również masz rację, ale o tym napiszę w mniej łazienkowym miejscu :-)
Pozdrawiam i dzięki za wypowiedź :-)
Jeśli chodzi o oszczędności dodałbym jeszcze:
- spuszczanie wody z wanny zimą dopiero gdy wystygnie, oszczędzamy troszkę ciepła na ogrzewaniu,
- obniżanie temperatury prania przy korzystaniu z nowoczesnych proszków, one są na tyle nowoczesne, że dobrze radzą sobie przy niższych temperaturach, co pozwala oszczędzać prąd w pralce.
O takich rzeczach jak szara woda też należałoby wspomnieć, ale to raczej kwestia na osobny artykuł.
Krzysztof Lis: Prawie spadłem z krzesła :) Z tą wanną to przy założeniu, że tylko raz na rok (w zimie?) się kąpiemy? Hehe.
Nie śmiejcie się z oszczędzania.Uczcie się oszczędzać.To daje wymierne zyski i wyrabia stanowczość życiową.Moja teściowa stosuje wszystkie sposoby oszczędzania,a my od niej pożyczamy pieniądze choć nasze dochody są o wiele większe od jej emerytury.Już od wielu lat z żoną nie palimy papierosów i czujemy się świetnie,czego i wam życzymy
Wiele z podanych przeykładów może wydawać się przesadzonych, ale tutaj chodzi o wyrobienie w sobie pewnych dobrych nawyków oszczędzania. Są ludzie, którzy nie widzą różnicy i wydaje im się, że 2 zł w te czy wewte nie robi różnicy, otóż ROBI WIELKĄ RÓŻŃICĘ, bo życia sklada się z takich własnie dupereli jak papier toaletowy, pasta do zebów itd. Tak samo możemy się przyzwyczaić do złych rzeczy jak i do dobrych, czego więc nie kontrolować tego.
@RAfał / BeSmart: nie wiem co w tym takiego komicznego. 100 litrów wody w wannie to 2 kWh energii elektrycznej albo 0,25 m3 gazu ziemnego. Spuszczając gorącą wodę do kanalizacji marnujesz tę ilość energii, którą później zużyjesz na ogrzanie domu.
To jedno. Jeśli nie przekonują Cię argumenty pieniężne, być może przekonają Cię argumenty środowiskowe. Gorące ścieki to większe obciążenie środowiska niż ścieki chłodne. Produkcja wspomnianych 2 kWh energii elektrycznej to 2 kg CO2 do atmosfery. Jeśli wierzysz w efekt cieplarniany powinieneś mieć to na uwadze.
W dobrze zaizolowanym domu (a zwłaszcza w domu pasywnym) wykorzystuje się ciepło z innych źródeł, jak np. wspomniana wanna, czajnik w kuchni czy komputer.
witam, przeczytałam wszystko z uwagą, od wielu lat stosuję prawie wszystko co tu napisano i mogę z całą stanowczościa powiedzieć, że ktoś kto niczego nie wypróbował to nie jest w stanie niczego potwierdzić, mnie z tych oszcżędności uzbierała się spora sumka, natomiast co do innych znajomych, z którymi się spotykam są to rzeczy niemożliwe, wydaje mi się, że to problem większości nasego społeczeństa,tylko potrafi narzekać i nic nie robić, dobrze im tak wcale nie żal mi takich ludzi- pozdrawiam wszystkich.
Dopiero teraz natrafiłam na ten artykuł, jednak i tak go skomentuję.
Dopiero od niedawna zaczęłam liczyć wszelkiego rodzaju wydatki i je analizować, w sumie to nie do końca wiem jak to robić ale próbuję i się nie poddaję. Pól roku temu pojawił się nowy członek rodziny i żyjemy z jednej pensji. Uważam, że wszystkie z tych rad są naprawde fajne. Czytając powyższe komentarze zauważyłam, że wiele kontrowersji wzbudziły próbki. Jeśli w jakiejś gazecie lub z innym produktem jest dodawana próbka to jest oczywiste, że się ją wykorzystan, a jeśli miła Pani chce dać nam ich więcej to czemu nie. Przecież gdy dostajecie próbki art spożywczych to też je wykorzystujecie…
Ja jeszcze stosuję inne dwie metody. Gdy kompiemy naszego synka to wodę z wanienki zlewam do wiadra i zawsze jest do zużycia przy krótkich wizytach z toalecie. A druga metoda to zanim poleci z kranu ciepła woda leci zimna, która też zawsze jest zlewana do miski i wykorzystana do picia lub innych rzeczy.
Jest takie bardzo mądre powiedzenie dla tych którzy uważają, że 2 zł w tą czy we wtą nie zrobią róznicy.. “Grosz do grosza i wyjdzie kokosza”
Pozdrawiam
@afoczka: dzięki serdeczne za podzielenie się swoimi sposobami na oszczędzanie. Zgadzam się z Tobą w pełni: ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka. To, co na pierwszy rzut oka może się okazać mizerną oszczędnością, w skali roku często przekłada się na ładną sumkę, na którą musielibyśmy pracować kilka-kilkanaście dni, a tak… mamy ją do dyspozycji w ramach rekompensaty za nasze drobne działania.
Powodzenia w dalszym oszczędzaniu! :-)
Chciałabym jeszcze tutaj dopisać jeden pomysł na który wadliśmy z mężem niedawno, daje oszczędności i przyjemności :D…. otóż od pewnego czasu … kąpiemy się razem.
Z tą wanną to nie do końca jest prawda. Po pierwsze ciepło z wanny ogrzeje głównie łazienkę i uleci z wentylacją. Po drugie trzymanie gorącej otwartej wody spowoduje zawilgocenie całego pomieszczenia, a wilgoć później odparowując pobierze więcej ciepła z ogrzewania. Poza tym korzystanie z wanny w ogóle nie jest oszczędnościowe (ani zdrowe gdy robi się to zbyt często), więc raczej należy to traktować jako zabieg regeneracyjny, luksus za który trzeba dodatkowo płacić. Jednak ogólnie wykorzystanie ciepła ścieków jest tematem nad którym warto się zastanowić, bo wraz ze ściekami uchodzi wiele cennej zimą energii. Sam zastanawiałem się nad stworzeniem jakiejś wężownicy z rur kanalizacyjnych pod posadzką, ale uważam, że gdyby ją skonstruować tak, aby zapewnić odpowiedni czas przetrzymania ścieków, to szybko by “zarosła”, bo generalnie rury nie lubią zastojów albo bardzo wolnych przepływów, a to niestety było by warunkiem koniecznym oddania ciepła do otoczenia. Ciekawe czy ten problem jakoś rozwiązano w domach pasywnych.
Banały, same banały, to co napisałeś każdy normaly człowiek wie, już po szkole podstawowej. Radzę ciekawiej wyczerpywać temat, inaczej obrażasz inteligencję czytelników.
pozdrawiam
Tomek
@Tomek:
Jeżeli dla Ciebie to są banały, to super, bo już teraz żyjesz na maksa oszczędnie. Ja na blogu piszę o wszystkich możliwościach oszczędzania, bo nie każdy zdaje sobie sprawę z niektórych możliwości, a o niektórych się po prostu czasem zapomina. Jeżeli masz się czym podzielić w tej dziedzinie, to zapraszam - wszyscy na pewno skorzystamy z Twojej prywatnej skarbnicy porad oszczędzania :-)
Dziewczeta i nie tylko: kupcie ekologiczna torbe na zakupy i noscie ja zawsze ze soba w torebce!( zamist wydawac za kazdym razem 40-80 gr w supermarkecie na paskudne plastikowe reklamowki..) A jesli juz wam sie nazbieraja jakies jednorazowki zuzyjcie jako worki na smieci(pewnie wiekszosc juz praktykowala:) w temacie lazienka warto wspomniec o sprzetach typu suszarka, prostownica, lokówka, warto zainwestowac w te lepsze, wysuszysz wlosy w kilka minut, prostownica nagrzeje sie w niecala minute no i zuzywaja znacznie mniej pradu a my mamy wiecej czasu dla siebie:) nie musze chyba pisac o eko programch prania i wogole o energooszczednych pralkach i lodowkach, niby troche drozsze sprzety, ale rachunki o niebo nizsze i na dluzsza mete wiecej oszczedosci!!no i oczywiscie oszczedzamy srodowisko!!
Witam. Chciałabym się podzielić małym sposobem na oszczędność, którą niestety kiedyś obśmiałam, a która się sprawdza. Po skończeniu pasty do zębów przekrawam tubkę, jest w niej jeszcze pasty na kilka myć zębów. Zaczęłam to robić również przy balsamach, kremach, keczupie. Pozdrawiam.