Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #2

Dziś kolejny odcinek praktycznych porad w oszczędzaniu pieniędzy. Jeśli szukasz porad dla zaawansowanych „oszczędzaczy”, spisane przystępnym językiem, ujęte w skondensowanej formie i dostępne ad hoc sugestie i triki zawarł w swojej książce „Praktyczne porady finansowe” Tomasz Bar – gorąco zachęcam Cię do zapoznania się z tą publikacją. Książka kosztuje 31,70 pln, ale uważam że jest to doskonała inwestycja. Wszak, jak sugeruje Brian Tracy, najlepszym sposobem na wydanie pieniędzy jest inwestycja w wiedzę, dzięki której będzie się ich miało jeszcze więcej.

  1. Zamiast jeść na mieście, przygotowuj posiłki w domu. Poza tym dobrze jest poświęcić jedno popołudnie tygodniowo na przygotowanie większej ilości posiłków na najbliższy tydzień, np. zrobienie większej ilości zupy nie będzie praktycznie żadnym problemem, a można ją przechowywać w lodówce 2-3 dni, podobnie z koltletami/krokietami itp., które można przechowywać zamrożone przez dłuższy czas.
  2. Zabieraj jedzenie do pracy. W sumie porada trochę podobna do wcześniejszej: jeśli lubisz coś przegryźć podczas przerwy w pracy, przekąskę przygotuj sobie w domu. Oszczędzisz czas, bo nie będzie trzeba jedzenia „zdobyć” oraz pieniądze, bo wykorzystasz to, za co wcześniej zapłaciłaś/eś i trzymasz w lodówce.
  3. Nie zabieraj dzieci na zakupy. Oczywiście wtedy, jeśli masz taką możliwość. Dzieci, bez względu na to jak są słodkie i kochane, spowalniają robienie zakupów i są motywacją do nadplanowego wydawania („mamooooooo! kup mi lizaczka i coleeeeeee!”).
  4. Rób jedno duże pranie raz na 7-10 dni i pierz w niskich temperaturach (30-40 stopni). Kolejny no-brainer: oszczędzasz wodę, detergenty i energię. Dodatkowym bonusem jest to, że w niskich temperaturach ubrania nie farbują ;-)
  5. Przynajmniej co pół roku sprawdzaj, czy możesz zaoszczędzić na rachunkach i abonamentach. W dzisiejszych czasach oferty zmieniają się tak szybko, że ciężko za nimi nadążyć, np. gdybym przedłużył umowę o iPlusa dwa tygodnie temu, dalej płaciłbym 60 pln za abonament, a od kilku dni mają nową ofertę „abonament za 50%”.
  6. Oszczędzaj metodą słoikową. Więcej o tym poczytasz tutaj.
  7. Podwyżki oraz premie w całości lub w części umieszczaj na koncie oszczędnościowym lub nadpłacaj kredyt. Tak to już jest z nami, ludźmi, że praktycznie każda dodatkowa suma pieniędzy, w której posiadanie wchodzimy w sposób „nagły i niespodziewany”, praktycznie wyparowuje, wydana na różnorakie przyjemności. Uważam, że lepiej tymczasowo utrzymać standard życia i przyspieszyć spłatę kredytu (kilka nadpłat może znacznie skrócić czas spłaty kredytu) lub odłożyć przynajmniej 50% nadprogramowej kwoty, która, odpowiednio zainwestowana, będzie przynosić zyski w dłuższym czasie.

Tyle w dzisiejszym odcinku. Następny już za tydzień, a tymczasem zachęcam Was do dzielenia się swoimi drobnymi sposobami na oszczędzanie małych kwot, z których w niedługim czasie można uzyskać pokaźne sumy. Możecie również dzielić się swoimi sukcesami, osiągniętymi przy stosowaniu tych metod.

4 myśli nt. „Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #2

  1. Gdy jeszcze byłam panną z moim przyszłym mężem często chodziliśmy na obiad lub kolację na mieście i mogliśmy przejeść za jednym razem nawet 100 zł (oboje to lubimy). Ale gdy wzięliśmy ślub i urodził sie synek nie można było sobie pozwolić, więć odkryliśmy uroki pichcenia w domu takich samych dań jak w restauracji. Raz na jakiś czas (czytaj raz na kilka miesięcy) organizujemy sobie taki wyad, ale wyraźnie określamy ile przeznaczamy pieniędzy.

  2. Na moje wyliczenia, jestem kawalerem, jedzenie na mieście wychodzi znacznie taniej… bo góra 30zł dziennie ! a w domu dla jednej osoby kupić olej, garnki, nalać wody do garnka, umyć wodą garnek i talerz, prąd do przygotowania, zajęty czas, światło dla komfortu…. etc etc…

  3. Jedzenie na mieście wychodzi taniej? 30 złotych razy 30 dni daje 900 złotych! Kupisz za to garnki, opłacisz gaz/energię, zakupisz produkty i jeszcze zostanie Ci ze 200-300 złotych. A w kolejnym miesiącu wydasz jeszcze mniej, bo masz już te garnki, których Ci brakowało. Rozumiem lenistwo w przygotowywaniu jadła, bo mi też się nie chciało i też przez dłuższy czas jadałem na mieście, ale ja wydawałem max 10 pln dziennie – i nawet to, gdy zrobiłem małe podliczenia, mnie finansowo bolało. Można taniej, serio.

  4. Paweł, masz absolutną rację. Ja też jeszcze niedawno nie zabierałam śniadania do pracy, tylko kupowałam na mieście (ok. 10 zł dziennie). Od niedawna zmuszam się, żeby wstać wcześniej i przygotować sobie śniadanie w domu. Naprawdę wychodzi taniej! Aaa ja to robię rano, ale można też wieczorem przygotować i schować do lodówki (moja mama tak robi), wtedy rano można dłużej pospać :)
    Paweł, dzięki za wszelkie rady. Od niedawna czytam Twojego bloga i z niemal każdej notki biorę coś dla siebie :) Super porady! M.in. przekonałeś mnie do metody słoikowej :)