Oszczędzanie pieniędzy metodą słoikową ;-)

Nie denerwują Was drobne, które po pewnym czasie kumulują się w Waszych portfelach? Mnie bardzo. Na szczęście udało mi się wymyślić sposób na właściwe ich spożytkowanie – codziennie wieczorem opróżniam swój portfel z bilonu (wszystko od złotówek włącznie w dół) i wrzucam go do słoika po kawie. Portfel robi się lżejszy, a co kilka miesięcy, gdy się zapełni, otrzymuję niewielki zastrzyk konkretnej gotówki.

Praktykuję oszczędzanie metodą słoikową już od pięciu lat i uważam, że jest to doskonały sposób oszczędzenia dla studentów, ale nie tylko. Dzięki temu przy stosunkowo niewielkich środkach na każdy miesiąc, do okresu wakacji udaje mi się odłożyć średnio 250-300 złotych. Cały proces odbywa się o wiele szybciej, gdy w oszczędzaniu w ten sposób uczestniczą wszyscy domownicy (w końcu we wspólnym celu odkładają tylko drobniaki) oraz gdy (uwaga, to jest wersja hard-core) podczas dokonywania opłat zawsze staramy się nie płacić drobnymi, tylko najbliższą pełną kwotą, np. zakupy kosztują 25,50 pln, więc płacę 30 złotych i dostaję trochę świeżych drobniaków do umieszczenia w słoiku na koniec dnia.

Jako że poruszanie się ze słoikiem z drobniakami jest nieco kłopotliwe zachęcam do zamienienia ich na banknoty. Osobiście odwiedzam sklepy i pytam, czy nie potrzebują drobnych – w większości wypadków tym sposobem cały słoik mam zamieniony w pół godziny. Odradzam natomiast wymienianie pieniędzy w bankach, ponieważ od tej czynności z niewiadomych przyczyn potrącana jest prowizja (przynajmniej w BZWBK). Podobno można spróbować wpłacić je na swoje konto – bank ma wtedy obowiązek przyjąć wpłatę w tej postaci, ale przyznam szczerze, że jeszcze tego nie próbowałem.

Pieniądze uzyskane w ten sposób można wykorzystać na wiele sposobów. Osobiście zawsze stanowiły dla mnie „zastrzyk” na wakacyjne wyjazdy, ale równie dobrze można je umieścić na lokacie lub zakupić jednostki funduszy inwestycyjnych i pozostawić, żeby na siebie zarabiały. Mogą również stanowić tzw. fundusz awaryjny, na niespodziewane wydatki.

Na koniec napiszę, że najlepszym, moim zdaniem, słoikiem do oszczędzania pieniędzy, jest ten po kawie Nescafe: pojemny, kwadratowy, z solidną zakrętką. Aż miło patrzeć, jak z dnia na dzień podnosi się poziom oszczędności :-)

27 myśli nt. „Oszczędzanie pieniędzy metodą słoikową ;-)

  1. A potem człowiek się dziwi, czemu w co drugim sklepie płacąc np. 2,99 nikt nie wyda tego grosika. Przez takich cwaniaków jak Ty zdarzało mi się stać w kolejce kilka bonusowych minut aż w końcu ktoś zapłaci drobnymi, aby mi kasjerka mogła wydać resztę.

    Ja polecam inną metodę: odkładać na subkonto 10% wartości każdego przychodzącego przelewu

  2. Nie przesadzaj ;-) Skala oszczędzania w ten sposób ma się nijak do ilości bilonu w obiegu. Natomiast odnośnie stania w kolejce to też jest kwestia dyskusyjna i uważam, że wszystko zależy od odpowiedniej organizacji… Jeżeli o mnie chodzi, to mam kilka sprawdzonych sklepów, przychodzę do nich w okolicy południa (gdy większość ludzi pracuje — mi też nie chce się stać w kolejce i czekać na takich jak Ty, którzy płacą za zakupy ;-) z woreczkami, w których mam posegregowane pieniądze i wtedy pytam ile potrzeba, odliczam, biorę banknoty i to wszystko. Transakcja naprawdę przebiega sprawnie.

    Odnośnie odkładania przychodów na subkonto: doskonały sposób, ale troszkę nie ten temat ;-)

  3. rozwazalem regularne odkladanie drobnych albo jakiejs okreslonej kwoty do jakiegos sloika ale jezeli mowimy o maksymalizacji dochodow to chyba lepiej zeby te pieniazki lezaly nawet na nisko oprocentowanym koncie niz w nieoprocentowanym sloiku (bo przeciez jak drobne trzymasz w sloiku to grube musisz wyciagac z konta gdzie powolutku by sobie rosly)

  4. Też stosuję tę metodę. Wykorzystuję do tego dużą puszkę po karmie dla rybek. Choć niektórzy powinni "zalakować" zakrętkę aby nie podjąć swoich oszczędności zbyt wcześnie ;)

  5. Pingback: Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #2 at Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko…

  6. Z jednej strony racja.

    Też czasami odrzucam drobny bilon do puszki (Puszka jest duża – zawierała kiedyś butelkę całkiem niezłej Irish Whiskey – 0,7L) Drobny bilon to w moim przypadku wszystko poniżej 10 pensów, czyli miedziaki. (Hmm ktoś może powiedzieć: W Anglii, a oszczędza…)

    Z drugiej strony nie…

    Natomiast poważniejsze monety wolę wydawać 'na bierząco'. Powód? Jeśli zapłacę zakupy 10tką i oddam drobne do puszki, to ta 10tka znowu bardzo szybko będzie mi potrzebna do wypłaty z bankomatu. Pieniądze z puszki są nieoprocentowane a na lokatach czy w inwestycjach pracują na Ciebie. I odpada problem latania i zamieniania bilonu na papierki… A czas to też pieniądz…

  7. Raz jak miałem dużo 10 i 20 gr i trochę wolnego czasu pomiędzy wykładami to dorwałem się do automatu do kawy co wydaje reszty i robimy tak. Wrzucamy do niego np. 25×20 gr w sumie 5zł i w tym momencie zamiast kupować kawę wciskamy "zwrot pieniędzy" (z reguły jest tam taki przycisk jak ktoś się rozmyśli) i wypada nam w najlepszym przypadku jedna 5zł :)

    A i nie radzę wrzucać takich drobnych do parkometrów. Chciałem wrzucić ok 3zł głównie w 20 gr. to po wrzuceniu większej liczby owego bilonu parkometr się rozmyślił i zaczął pojedynczo wypluwać wszystko co do niego wrzuciłem. Efekt niczym jak wygrana na automacie w kasynie tylko trzeba swoją kasę z ziemi zbierać i ludzie jakoś się dziwnie patrzą.

    Ogólne wrzucam do skarbonki 1,2,5zł a drobne staram się na bieżąco wydawać co łatwe nie jest bo łatwiej dać w sklepie 5zł niż szukać dokładnie 3,78.

    Pozdrawiam.

  8. Ja poniekąd też stosuję tę metodę. Wrzucam drobniaki do szklanego pojemnika, z tym że korzystam z tej skarbonki na bieżąco, odliczając dokładne kwoty na bilety autobusowe tuż przed wyjściem z domu. Tym sposobem kiedy nadjeżdża autobus nie muszę nerwowo szukać portfela a w nim pieniędzy, a do tego nie muszę nigdzie chodzić i nic wymieniać (a byłoby to dla mnie trochę krępujące). Pozdrawiam

  9. Podobnie jak kilku przedmówców, uważam tą metodę za nieopłacalną. Lepiej wydawać drobne, a "grube" trzymać na oprocentowanym koncie.

  10. A trzymasz te grube na koncie? Odkładasz je? Bo jeżeli tak, to spoko. Ja półautomatycznie odkładam 40% przychodów, a i tak mam skarbonkę.

    Poza tym… Drobne to też grube – po prostu jeszcze nie przytyły ;-)

  11. Ja trzymam pieniądze w litrowej, plastikowej śwince. Same żółtki. To jest jak pozbywanie się zółtków z portfela. Tylko, że nie wiem, gdzie takie jednogroszówki wydać na banknoty- 10zł co miesiąc wychodzi.

  12. Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Jak oszczędzić na świętach Bożego Narodzenia? — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...

  13. JA TEŻ TAK ODKŁADAŁAM DO SKARBONKI 2 I 5 ZŁOTÓWKI,I TYM SPOSOBEM MIAŁAM NIEZŁE WAKACJE NAD MORZEM(PRAWIE JA ZA DARMO).

  14. ja tez odkladam drobniaki, uzywam butelki po mleku :D (takie, jak kiedys byly tylko ze ja mam pollitrowa)

    ale nie uwazam tego za oszczednosc, bo co to za roznica, czy dasz kasjerce dyszke czy odliczone 3,76? tyle samo pieniedzy bedziesz posiadac, czy to w skarbonce czy w portfelu….

    metoda dobra dla nastolatkow, osob niezorganizowanych, ale dla nalogowo oszczedzajacych, jak ja, :D, nie ma roznicy

  15. Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Jak szybko spłacić długi? #3 — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...

  16. najpierw półlitrowa puszka, a jak już była prawie pełna przesypałem do 1,5l butelki po grolschu. Wpada tam drobnica 1gr – 20gr. Idea wrzucania do puszki zrodziła się gdy miałem już dość ciężkiego portfela. I tak nim się obejrzałem już kilka lat co jakiś czas coś wrzucam. Nie będzie tam tego dużo – tak sądzę. Jak się uda to postaram się ja zapełnić. Dodatkowy bonus to fajny gadżet jako wyposażenie pokoju :-)

  17. Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: 26 sposobów na eko-oszczędności — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...

  18. Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Podsumowanie czerwca 2010 — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...

  19. Witam!
    Ja odkładam do słoika, kiedy odmówię sobie czegoś (np. piwo – 2zł do słoja, gazeta – 5zł do słoja, baton – 1,5 itd.., ); drobne czasem też wsypuję. Na koniec tygodnia drobniaki wymieniam na grube – w zaokrągleniu wzwyż do 5zł (np 27,50 zamieniam na 30zł) – aż do czasu, kiedy nazbieram (bo to na jakiś cel idzie – czasem 50zł, czasem 150) – wtedy opróżniam i wydaję :)
    Przez czas zbierania wychodzi (trwa to od 1 miesiąca do 3), czy faktycznie ten zakup jest niezbędny :)
    Dobrym pomysłem byłoby "wyjęcie ze słoja" kasy, w razie zakupu w/w piwa/gazety/batona :)

    Może to nie to samo o czym mowa w artykule, ale metoda opiera się na słoju :)

  20. ja stosuję metodę puszki od kilku lat- początkowo trafiały tam tylko dwuzłotówki, teraz czasami trafiają piątki i nawet banknoty.

    hm, według mnie konto oszczędnościowe jest czymś zupełnie innym.

    do puszki jak wspomnniałam trafiają monety- czasem banknoty
    (banknoty jak mi się nie chce iść do banku specjalnie wpłacać- a pieniądze są za jakieś drobne zlecenia, rzeczy, które zwyczajnie mi "wpadły").

    i dzięki temu- mam co jakiś czas możliwość kupienia sobie czegoś droższego, na co zwyczajnie szkoda by mi było pieniędzy.
    a jak nie mam w danym czasie pomysłu na to, co chcę czy muszę mieć- to czynię co jakiś czas wpłątę na jakąś organizację charytatywną.

    ( z dwuzłotówek puszkowych swego czasu udało mi się nabyć po dłuższej przerwie- np. mini klarnet, dzięki czemu hobbystycznie uaktywaniam się czasami i działam w muzycznym światku)

  21. Robię dokładnie tak samo z jedną różnicą odkładam pieniądze do metalowego opakowania po str8:) Sam byłem w szoku jak przeliczyłem ile już się nazbierało.

  22. Pierwszą zasadą oszczędzania powinno być nieuleganie reklamom. To przez nie wydajemy największe pieniądze na rzeczy których nie potrzebujemy.

    A odkładanie pieniędzy do świnki to całkiem fajny gadżet:)

  23. Ja zamiast słoika mam metalową skarbonkę na kluczyk. Wrzucam do niej codziennie to co zostało mi z dnia. Pod koniec miesiąca na ogół mam mniej kasy albo w ogóle i taka puszeczka ratuje mnie :) TO NAPRAWDĘ ŚWIETNY SPOSÓB NA ZAOSZCZĘDZENIE "GROSZA" i bardzo ważne! FAKT ŻE JEST NA KLUCZYK.. który oczywiście wiem gdzie chowam więc mam dostęp do mamony kiedy chce.. :) JEST TAKA PSYCHOLOGICZNA ZAGRYWKA BYM NIE WYBIERAŁA PIENIĘDZY KIEDY CHCE. To może infantylne ale działa! i zawsze doprowadzę sie do ostateczności ;) zanim tam zajrzę:))) Kasa zatem bezpiecznie się zbiera a ja wiem że coś tam zawsze mam odłożonego :)

  24. A ja wrzucam do mojej świnki-skarbonki 10% każdego "nadprogramowego" gotówkowego wpływu, drobne co jakiś czas + znalezione monety. Jak się ich trochę nazbiera – wymieniam drobne na grubsze z portfela. Drobne wydaję na bieżąco, grubsze sobie leżą i czekają na wakacje (czasem korzystam z nich, gdy mam naglą potrzebę wydania gotówki, ale uzupełniam stan tak szybko, jak się da). "Poważne" oszczędności zbieram na koncie oszczędnościowym.

  25. Ja odkladalem kiedys kazda monete 1 funt do puszki i uzbieralem na nowiutkiego iphona W takiej standartowej angielskiej skarbonce miesci sie 500 funuf