Oszczędzanie na zakupach…

Dziś pierwszy post z serii „oszczędzanie na…”. Padło na zakupy, ponieważ podczas ostatnich Piastonaliów (stąd mała przerwa w aktualizacji bloga) nastałem się w kolejce w Tesco i zauważyłem, że można nieco zoptymalizować ten proces i dzięki temu co najmniej zaoszczędzić na czasie.

Co mam na myśli?

  1. Zawsze rób listę zakupów. Zawsze. Pójście na poważne zakupy „jedzeniowe”, bez listy w większości wypadków kończy się niepotrzebnym bieganiem po sklepie (strata czasu) i kupowaniem zbędnych produktów (strata pieniędzy).
  2. Zachęcam do robienia zakupów raz na dłuższy okres. Oszczędza się wtedy na czasie i kosztach transportu. Idealnym dniem do większego wypadu zakupowego wydaje się być wieczór w środku tygodnia (nie ma aż takich kolejek). Za to odradzam zakupy zaraz po 15-tej (ludzie wychodzą z pracy) i w weekendy (straszne kolejki).
  3. Na zakupy zawsze zabieraj gotówkę, najlepiej odliczoną z niewielkim marginesem. Plastikowe pieniądze rozchodzą się szybko, ponieważ ich nie widać. Gdy zaczniesz płacić banknotami i bilonem, wtedy tak naprawdę poczujesz, ile wydajesz. Dodatkowo, posiadając ustaloną kwotę w portfelu unikniesz pokusy kupowania niepotrzebnych rzeczy.
  4. Nie kupuj mięsa i warzyw/owoców w poniedziałki. W większości przypadków jest to nieświeży towar, który został z zeszłego tygodnia i zalega na półkach, dopóki nie wyłożą nowej dostawy.
  5. Pamiętaj, że najdroższe i najbardziej markowe (reklamowane) towary znajdują się zawsze na linii wzroku. Zazwyczaj pod spodem znajdziesz tańsze produkty innych firm, a w wielu wypadkach produkty dobrych producentów pakowane w opakowania z marką hipermarketu (np. TiP, DiT itd.).
  6. O ile nie musisz, nie zabieraj ze sobą dzieci (zwłaszcza małych). Dzięki temu zakupy przebiegną szybko i sprawnie, a do tego nie trzeba będzie wydawać nadprogramowych pieniędzy na zachcianki pociech.
  7. Pamiętaj, że różnorakie promocje to triki marketingowe, które w pierwszej kolejności mają Cię zwabić do sklepu, żebyś przy okazji wydał więcej pieniędzy. Często zdarza się też, że towary są wystawiane na promocji, ponieważ kończy się ich termin ważności lub po prostu nie schodziły (są słabej jakości), dlatego warto zastanowić się nad skorzystaniem z niej.

Tyle porad ode mnie. Jeżeli masz jakieś dodatkowe spostrzeżenia lub sugestie, podziel się nimi w komentarzach.

10 myśli nt. „Oszczędzanie na zakupach…

  1. czytalem wyniki badan nt. robienia list zakupowych, otoz o dziwo, statystycznie rzecz ujmujac, nie zdaja one egzaminu, wynika to glownie z dokonywania zakupow na zasadzie impulsow (szczegolnie widoczne u osob z obnizona kontrola impulsow – nie tak zadki typ osobowosci) oczywiscie mozemy wyrzucac z koszyka wszystkie rzeczy z poza listy, ale czesto dopiero w sklepie przypomina nam sie ze czegos nam potrzeba, dodatkowo co to za zycie – ciagle odmawianie sobie przyjemnosci, lepiej zastanowic sie co jeszcze robic zeby spokojnie sobie na nie pozwolic. think rich!

  2. Ja bym do listy dorzucil jeszcze zakupy w internetowym spozywczaku.
    Oszczednosc czasu, po zakupach mozna przejrzec caly koszyk i dorzucic albo wywalic (nie)potrzebne rzeczy. Nie ma problemu z marudzacymi dziecmi czy nachalnymi promocjami :) Same plusy :)
    Minus jest taki ze nie mozna "pomacac" towaru przed zakupem.

  3. @Kamil:
    Dużym mankamentem jest dostępność i powszechność tej usługi, a im dalej od większych miast, tym gorzej z możliwością wyboru tej alternatywy do standardowych zakupów. Niemniej jednak pomysł jest świetny i faktycznie oszczędza się czas (jak z oszczędnością pieniędzy — niestety nie wiem; może dopiszesz coś w tej kwestii?).

  4. z listą zakupów nie mam większego problemu, prawie wcale nie zapominam o niczym,poprostu codziennie dopisuję do kartki naklejonej na lodówce te artykuły, których mi brakuje, raz w tygodni jade do pobliskiego marketu i kupuję, a jeżeli czegoś zapomnę nie robię problemu, można pozyczyć od sąsiada, albo poczekać do następnych zakupów, robiąc taką listę (przeważnie artykuły się powtarzają) nigdy się nie zapomni o niczym tylko wymaga to systematyczności

  5. Pingback: Oszczędzanie pieniędzy na prezentach światecznych at Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko…

  6. Ja mam podobny sposób, tylko, że przed zrobieniem listy zakupów, które robię jedne w miesiącu, najczęściej w Auchan, robię sobie plan obiadów na dwa lub na cztery miesiące. Wtedy dokładnie wiem co kupić. Wybieram produkty z długim terinem ważności. Oczywiście niektóre produkty trzeba kupować na bieżąco. Wtedy idę do pobiskiego marketu i robię drobne zakupy. Zawsze robię "wycieczkę" po mieszkaniu i sprawdzam wszystkie szawki i ewentualnie dopisuję do listy.

  7. myślę,że do tych wszystkich rad należy dodać jeszcze jedną-zakupy w dyskontach to naprawdę duża oszczędność. zawsze robiłam zakupy w tesco czy auchan- teraz przerzuciłam się na Biedronkę- nie jeżdzę już na drugi koniec miasta, nie ma takich kolejek jak w hipermarketach i ceny-są naprawdę niższe.

  8. Dużym minusem dyskontu typu Biedronka jest bardzo ograniczony asortyment. Jeśli ktoś jest smakoszem i nie zadowala go na okrągło chleb z syrem żółtym (upraszczam, wiem), to wyjdzie z takiego sklepu nieusatysfakcjonowany – wiem na własnym przykładzie. Z kolei jeździć non stop między sklepami średnio się opłaca ze względu na koszty paliwa. Można jeszcze robić tak, że np. raz na miesiąc jedziemy do Biedronki po podstawowe rzeczy (cukier, mleko), a "smakołyki" nabywamy np. raz w tygodniu w ulubionym sklepie.