Niedawny wpis o weselu zainspirował jednego z czytelników Oszczędzania – Andrzeja Niemirę – do podzielenia się swoimi doświadczeniami związanymi z weselnymi oszczędnościami. Warto poczytać, co Andrzej ma do powiedzenia w tym gościnnym wpisie, ponieważ dzieli się on doświadczeniem praktycznie z pierwszej ręki: jako fotograf weselny, ma z takimi imprezami dużo do czynienia.
Oprawa muzyczna
Większość par wybiera zespół muzyczny, który zazwyczaj składa się z 3-6 osób. Cena za wynajęcie zespołu zależy od renomy, ale też od ilości osób w zespole! Koszt to minimum 3000 zł, choć nieraz topowy „lokalny” zespół życzy sobie za usługę nawet 5000-6000 zł.
Alternatywą dla zespołu jest DJ. Tu ceny zaczynają się od 1000-1500 zł. Oszczędność znaczna, a co więcej: dobry DJ poprowadzi lepiej zabawy weselne i niż byle jaki zespół! Jak znaleźć doświadczonego DJ’a? Najlepiej z polecenia dobrych znajomych. Możemy też zadać pytanie na stronie związanej z tematyką weselną lub na forum lokalnej gazety, serwisu informacyjnego. Można co nieco też wygooglować :-)
Sala, catering i wybór menu
Ceny w dużej mierze zależą (tak jak w przypadku zespołu muzycznego) od renomy, ale też i lokalizacji sali. W praktyce różnice cenowe przy takim samym zestawie dań to nawet 30% przy mniej popularnej lokalizacji. Myślę że można ten czynnik uwzględnić wybierając lokal. Standardowe stawki za salę i catering wahają się od 100zł do 200 zł za osobę. Jak oszczędzić na cateringu? Dobrym pomysłem jest redukcja ilości gorących dań oraz rezygnacja „dziwnych przystawek”. Warto także wziąć pod uwagę porę roku i godzinę przybycia do lokalu.
Osobiście nie widzę sensu w zamawianiu siedmiu gorących dań, dużej ilości przystawek i 7 rodzajów sałatek z majonezem, szczególnie latem. Wielokrotnie rozmawiałem z kelnerami i obsługą na temat, ile to jedzenia po weselu ląduje na śmietniku. Prawda jest dość szokująca: w skrajnych przypadkach nawet 70% trafia do kosza! Po weselu dobrze jest zabrać wszystko co nadaje się do zabrania ze sobą. Warto wcześniej uzgodnić to z właścicielem lokalu i przygotować pojemniki, transport itp. Zawsze jedzenie można rozdać rodzinie, znajomym lub podarować instytucji, która organizuje posiłki bezdomnym, niż wyrzucać do kosza.
Alkohol, napoje
Zdecydowanie kupujmy sami, najlepiej w dużej hurtowni. Przeważnie jest tego paręnaście kartonów, zgrzewek więc i możliwość negocjacji cen jest spora. Można też zorganizować wesele bezalkoholowe. Goście sobie poradzą, co najwyżej będą znikać na dłużej i częściej wychodzić z sali ;-) Jest to mało popularny wariant, ale i taka opcja istnieje. Gwarantuję, że takie wesele na długo zostanie w pamięci wszystkich gości i nie tylko!
Suknia ślubna
Tu mała ciekawostka i przykład: od znajomych pewnej pary młodej usłyszałem taką historię. Koleżanka sprowadziła sobie suknię ślubną z Chin! Nie wiem jak, ale – jak widać – można. Cena wraz z transportem to nie całe 500 zł! Ten sam model w lokalnym salonie ślubnym kosztował 3000 zł! Wizualnie i materiałowo żadnych różnić, jedynie metka była inna. Daje do myślenia, prawda? Dodatkowy plus sprowadzenia sukni to możliwość późniejszej sprzedaży na allegro lub w komisie, być może nawet z zyskiem.
Człowiek „zaplecze”
Bardzo przydatna i odpowiedzialna funkcja którą warto powierzyć komuś zaufanemu, bliskiemu (brat, przyjaciel).
Co robi taki człowiek i dlaczego jest to ważne? Tylko on posiada klucze do pomieszczenia gdzie przechowuje się prezenty, w tym koperty i rzeczy osobiste, jak również alkohol, który on wydaje kelnerom. Dba o komunikację między kuchnią, zespołem lub DJ’em, fotografem oraz kamerzystą. Informuje „młodych” o wszystkich sprawach które za chwilę mogą mieć miejsce (czas na przygotowanie się). Dba o wszystkie potrzeby młodych i pomaga starszym. Naprawdę dużo się dzieje na weselu, a pan młody nie powinien osobiście zajmować się wszystkim. Szkoda tak pięknego dnia na bieganie za każdym problemem, pilnowanie kelnerów oraz stresowanie się, że coś może być nie tak.
Kamerzysta i fotograf
Wybierając kamerzystę i fotografa dobrze jest zapytać obu panów czy się znają i czy wcześniej mieli okazję współpracować ze sobą, ponieważ smutną i jakże haniebną praktyką jest utrudnianie sobie nawzajem pracy. Jeden drugiemu specjalnie wchodzi w kadr, psuje ujęcia, zasłaniania plecami, zaczynają się przepychanki itp.
Repertuar dziwnych zagrywek jest spory, tracą na tym wszyscy, a najbardziej młodzi. Więcej poczytać i zobaczyć można tu. Osobiście odradzam (jako opcja oszczędna) wybór kamerzysty i fotografa w jednej osobie. Albo ktoś fotografuje, albo filmuje. Łączenie obu tych sztuk przez jednego człowieka daje słabe efekty. Warto więc zastanowić się czy bardziej zależy nam na filmie czy zdjęciach. Można też poprosić kogoś z rodziny o pomoc; jest szansa ktoś się zgodzi filmować lub fotografować, a może nawet o tym marzy. Spytać warto.
Spis rzeczy które mogą się przydać i o których warto pamiętać:
- Dwie ozdobne chusteczki – nie ma co się wstydzić łez, emocje są OK.
- Puder matujący, dla Pana młodego też się przyda.
- Parasol duży, najlepiej dwa (w bagażniku u bliskich).
- Druga para „wygodnych” butów dla „Młodej” na salę, na plener trzecia para.
- Nie za dobrze się chodzi w szpilkach po mokrej trawie lub piasku.
- Biała (kremowa) nitka, igła i trochę różnych agrafek, często się przydaje.
- Na plener koniecznie płyn odstraszający komary, kleszcze itp.
- Wapno na odczulenie w razie poważniejszych i bliższych kontaktów z np: pszczołą.
- Do picia zabieramy najlepiej wodę z cytryną, napój ten dobrze gasi pragnienie, a sok z cytryny zamyka pory w skórze dzięki czemu mniej się pocimy.
Opis dotyczy sezonu 2009 i przede wszystkim województwa Podlaskiego. Ceny są szacunkowe i mogą być różne w różnych częściach kraju. Na wszelkie pytania chętnie odpowiem w komentarzach na blogu Pawła. Pozdrawiam wszystkich oszczędnych oraz przyszłe Młode Pary :-)
Andrzej o sobie w kilku słowach:
Zaczynałem w roku 2000 od fotografii reklamowej produktów jeszcze jako grafik w agencji reklamowej, byłem też projekt managerem oraz konsulatem d/s systemów graficznych. Obecnie współpracuje w drukarni flekso, gdzie przygotowuje materiały do druku. Prowadzę własną firmę i lubię to co robię. O sobie mogę powiedzieć, że jestem frugalistą-minimalistą, a także fanem i praktykiem metodologi GTD/ZTD oraz zdrowego rozsądku. Zamiast rzeczy, zbieram pozytywne wrażenia i w miarę możliwości staram się dzielić tym co najlepsze.
Od 4 lat z powodzeniem łącze pasje z pracą zawodową. Fotografia ślubna to dla mnie: radość, emocje, wspaniali ludzie i niepowtarzalne chwile które staram się chwytać, by trwały jak najdłużej. Nie liczyłem dokładnie na ilu weselach, ślubach miałem przyjemność pracować, ale zakładam że to około 50-60 imprez.
Strona wizytówka (w trakcie przebudowy): andrzejniemira.com
Email: andrzej [kropka] niemira [małpa] gmail [kropka] com
Skype: andrzejniemira.com
–
P.S. Jeżeli planujecie teraz wesele, to zapraszam również na Wesele w praktyce – weselnego bloga Kasi.
- Jak oszczędzić na weselu? 13 praktycznych porad.
- Jak oszczędnie gotować? 12 praktycznych porad.
- Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #11
| Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, to zachęcam do subskrypcji kanału RSS, śledzenia notek na Twitterze oraz zaglądnięcia na Forum Oszczędzania.
|
| Możesz także zapisać się na bezpłatny biuletyn Oszczędzania.net! Dwa razy w tygodniu otrzymasz na swoją skrzynkę e-mail z inspirującym cytatem lub zawierający praktyczną poradę związaną z oszczędzaniem, inwestowaniem albo finansową niezależnością. |


{ 1 trackback }
{ 21 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }
Wesele jeszcze przede mną. Ważne uwagi, na pewno uwzględnię, choć w naszym kraju przyjęte jest, że na weselu nie powinno się oszczędzać.
Do spisu dodałbym jeszcze pojazd wiozący parę młodą. Niepotrzebnie wg mnie wynajmuje się wyszukane limuzyny. Lepiej pojechać tańszą dorożką lub autem kogoś z rodziny.
@Adam, co do limuzyny to rzeczywiście można posiłkować się rodziną lub znajomymi. Zawsze znajdzie się ktoś z lepszym samochodem który lekko przystrojony doskonale sprawdzi się jako “limuzyna” Tu uwaga nie każdy się nadaje na szofera “limuzyny”, najlepiej wybrać kierowce z długim stażem za kółkiem i dobra znajomością “terenu” Uwaga bezgraniczna wiara w GPS nie jest warta tego by spóźnić się na własny ślub ;-)
Pozdrawiam !
Andrzej
@Andrzej
Zgadzam się co do szofera. Jeśli chodzi o orientację to powinien cechować się nią też starosta weselny (człowiek zaplecze). Przede wszystkim musi orientować się w rodzinie obojga młodych, żeby chociaż trochę wiedział kto jest kto. Powinien być bardzo operatywny, bo od niego wiele zależy.
Skoro już Tobie odpowiadam, to wspomnę też o kamerzyście. Osobiście nie lubię, kiedy filmuje do końca imprezy. Z biegiem czasu często ludzie się “męczą” i mają niewyjściowe miny :) Takie rzeczy nie powinny być już filmowane. Kamerzysta powinien niedługo po oczepinach zmyć się grzecznie do domu.
Oprawa muzyczna – polecam wodzirejów, świetnie prowadzą wesela, do tego niezastąpieni przy bezalkoholowych (imho świetna zabawa, mało jedzenia bo nie ma na to czasu).
Suknia ślubna – tanio wychodzi odkupić. Używana jest przez jeden dzień później tylko zalega. To samo można zrobić po własnym ślubie/weselu.
@Adam, co do “niewyjściowych” min i spontanicznych zachowań to są kamerzyści którzy wręcz lubują się w wyłapywaniu i uwiecznianiu takich momentów. Robią z tego teledysk który może “lekko” zaskoczyć przy oglądaniu gotowego DVD z wesela. Mniej “wyluzowanym” Młodym nie polecam tej opcji, warto więc uprzedzić kamerzystę i fotografa że nie życzymy sobie takich “kwiatków” Granica między śmieszne/zabawne a nietaktowne/kompromitujące jest dość wąska.
Etyka w zawodzie oraz wyczucie sytuacji to istotny czynnik w pracy kamerzysty i fotografa. “Zawodowcy” dobrze wiedzą kiedy należy
wyłączyć kamerę/aparat. Od siebie mogę dodać że nie fotografuje
ludzi w trakcie jedzenia, ot taką mam zasadę, argumentować, dlaczego chyba nie muszę :-) Pracę kończę zaraz po oczepinach/ torcie. Jeżeli zostaje dłużnej to tylko na wyraźne życzenie (zaproszenie) Młodych.
P.S.
Paweł, Bardzo dziękuje za możliwość publikacji posta!
@matipl
Dobrego wodzireja to teraz ze świecą szukać. Fach zanika a szkoda. Faktem jest że Ci nieliczni potrafią oderwać od krzeseł całą sale na długie godziny i gwarantują dobrą (kulturalną) zabawę, a to bywa nie ladą sztuką :-) Z moich obserwacji wynika że wodzirej pracuje z zespołem. czasem też śpiewa, cena za dobrego fachowca jest jednak spora. Wybór ja zawsze należy do Młodych.Osobiście mam bardzo dobre wspomnie z pewnego wesela w Augustowie. Wodzirej prowadził wesel w stylu “jazzowym” taki też miał zespól i styl. Coś jak Frank Sinatra, naprawdę pierwsza liga, super klimat( dla tych co lubią takie klimaty), szkoda że nie pamiętam nazwiska człowieka, wizytówka gdzieś przepadła :-( oj szkoda.
Andrzej
@ Andrzej
Moim zdaniem takie kwiatki mogą obrócić się przeciwko młodym. Niepotrzebnie obrazi się na nich mniej wyluzowana część rodziny, która przy oglądaniu zbyt mocno się zdziwi.
@ matipl
Wydaje mi się, że ciężko znaleźć używaną suknię ślubną, która rozmiarem i fasonem będzie odpowiadać wybrednej tego dnia pannie młodej. Z garniturem oczywiście będzie łatwiej, ale ten może przydać się jeszcze w przyszłości.
@Andrzej
Jest spora grupa takich wodzirejów. najlepiej gdyby tacy byli po kursie wodzirejów zabaw i wesel bezalkoholowych, które odbywają się w Katowicach.
Nasi byli po, są ze Szczecina…
@Adam:
Oj da się da się ;) Żona znalazła, więc inne przyszłe panny młode tez dadzą radę, tylko trzeba chcieć.
@Adam
Też tak myślę, dodam tylko że jeżeli odebrany materiał nie odpowiada naszym oczekiwaniom, lub co gorsza nie zgadza się z wcześniejszymi ustaleniami, umową (najlepiej w formie umowy pisemnej) to mamy prawo reklamować usługę. W praktyce materiał z wesela montowany jest raz jeszcze z uwzględnieniem naszych uwag. Tu większość poważnych kamerzystów nie robi problemu, co najwyżej trzeba na nowy materiał trochę poczekać (2-3 tygodnie).
Andrzej
Ten post jest w sporej czesci powtorka tego co napisano na tym blogu 19 stycznia. Poza tym nie barddzo rozumiem dlaczego fotograf weselny mialby byc autorytetem na temat oszczedzania na weselu. Wszak zalezy mu na czyms odwrotnym, aby niezle na nim zarobic. Gdyby kazdy byl oszczedny nie bralby fotografa tylko wujka z aparatem.
Co do podawanych kwot to chyba nie zagladasz mlodym do portfela a nie pytasz sie ile zaplacili za jedzenie, zespol, alkohol?
Co do wyboru menu to chcialbym zwrocic uwage, o czym pisalem wczesniej, ze w dobrych lokalach sie nie negocjuje. Jest menu a/b/c – prosze sobie wybrac. Nie podoba sie? Do widzenia, mamy 100 par na Panstwa termin.
Pomysl z suknia z Chin jest troche ryzykowny aczkolwiek kuszacy finansowo. Nie wiadomo co przyjdzie i szansa na reklamacje wlasciwie zerowa.
Sam jestem wrogiem marnotrawienia jedzenia. Ale na weselu nie moze go zabraknac wiec wiadomo ze sie go robi duzo i zostaje. Musi byc tez kilka dan cieplych i zimnych a nie zawsze trafi sie w gusta. To ze po weselu wyrzuca sie 70% jedzenia to tylko wina obslugi, ktora nalezycie nie zabezpieczyla resztek lub lokalu/cateringu ktory narzucil duze ilosci. Bylem na jednym weselu kiedy to rodzina wlasciwie sama pakowala jedzenie, by sie nie znarnowalo i sprzatala bo kelnerzy mieli to w d…e.
Mnie do slubu wiozl znajomy w samochodzie tescia – 10-letniej hondzie i bylo super.
Taka mala uwaga biznesowa. Skoro zauwazyles, ze potrzebne sa pewne rzeczy na plener: parasol, nitka, woda ect a mlodzi rzadko je maja to zrob tak. Sam zapewnij te rzeczy. Ich kupno to drobnostka. Jedyne co jest raczej niemozliwe to zapasowe buty dla mlodej. Wyobraz sobie jak wzrosnie twoja reputacja gdy wyjmiesz parasol dla mlodych w czasie deszczu, krem na komary po ukaszeniu czy butelke wody w skwarny dzien. Na pewno beda Cie polecac.
Andrzej, nie ma sprawy :-)
Swoją drogą fajna dyskusja się powoli wywiązuje, ale coś Panie się nie udzielają ;-)
@Łukasz
Co do postu, jest to raczej uzupełnienie tego o czym pisał wcześniej Paweł , tak to widzę i jak dla mnie to ładnie współgra.
Po pierwsze, gdzie jest napisane jest że jestem autorytetem :-) od oszczędzania na weselu? Po drugie, skąd wiesz na czym mi zależy?
Jak chcesz to możesz zapytać, nie widzę problemu ;-)
Co więcej jestem skłony fotografować na weselu za darmo (tak!)
o ile ktoś mnie logicznie do tego przekona lub będę miał zwyczajnie
na to ochotę. Może jestem dziwny, a może mam inne podejście do życia i ludzi? Poczytaj trochę o zasadzie “win to win”, polecam.
Po trzecie, ludzie których nie stać na fotografa biorą czesto
kogoś z rodziny, nie ma w tym nic dziwnego. Oczywiście różnica w jakości zdjęć, kadrów jest duża, ale lepsze takie zdjęcia niż żadne.
Dlaczego mam o tym nie pisać?
Co do kwot, wszystkie cenniki są ogólnie dostępne. Zespoły nie ukrywają stawek, właściciele lokali też nie, kamerzyści również. Nie wiem jak to jest ale przeważnie “moi” młodzi sami mówią co i ile kosztowało, nie widzę w tym nic dziwnego. Siedząc w branży parę lat, doskonale orientuje się w temacie, czy to coś niezwykłego?
Zakładam że też potrafisz trafnie wycenić projekt informatyczny, wiesz jakie są zakresy cenowe na określone usługi w Twojej branży. Czyż nie?
Nie wiem co to za lokale w których klient nie ma wyboru
i łyka jak pelikan ceny plus jedyne słuszne menu, a jak nie to wypad, ale skoro takie są to niech sobie będą. Dobrze że są tez inne “normalne” :-) i takie też polecam. Wybór to podstawa dobrego samopoczucia. Zauważ że jest to blog o oszczędzaniu, a nie jak
błysnąć że mam kasy jak lodu i stać mnie na wesele w Dubaju :-)
Znam osobiście kilka zespołów, paru DJ’ów, właścicieli lokali
rożnej kategorii, księży też znam :-) Wiem jakie są stawki i standard usług. Czy to jakaś tajemna widza?
Co do marnowania jedzenia, napisałeś że to wina obsługi, ale
czy to obsługa zamówiła i zapłaciła za całe zmarnowane jedzenie?
Zastanów się co piszesz, proszę i czytaj uważnie. Napisałem przecież dokładnie co zrobić by jedzenie się nie marnowało.
Co do uwagi biznesowej, jadąc na wesel zabieram dużą skrzynkę różnych przydatnych rzeczy w tym łopatę i gumowce Mam też
zapasowe koszule i spodnie :-), koc, apateczki, ale tu uwaga “ja” mam, ale czy każdy fotograf tak ma? Odpowiedz brzmi nie.
Z ciekawostek udzielałem też pierwszej pomocy na weselach, omdlenia, skręcenia kostek, skaleczenia, To nie jest praca fotografa a jednak. Zdrowie, wdzięczność i szczęście ludzkie to wartości które dla mnie mają największe znacznie. Lepszej rekomendacji nie potrzebuje.
Jeżeli mogę się czymś podzielić, w tym przypadku doświadczaniem
w temacie “wesele” to tak robię i oby jak najwięcej osób z tego skorzystało.
Pozdrawiam!
Andrzej
Bardzo praktyczny wpis i rzeczywiście może się przydać ludziom planującym ślub. Z drugiej strony coraz więcej tych “weselnych” wpisów – rozumiem, że sytuacja życiowa to wymusiła ale… ;)
Pozdr.
Odnośnie sukienek sprowadzanych z Chin, to jest to genialny pomysł i nie chcąc być gołosłowną – sama jestem na etapie składania zamówienia. To ciekawa alternatywa, ponieważ kobieta ma tu do wyboru:
* albo zdecydować się na kupno gotowego modelu
* albo poprosić o uszycie swojej upatrzonej sukienki na specjalne życzenie.
Mnie osobiście przekonała lektura jednego z forów, na którym dziewczyny rozwiały większość moich obaw. Pokazują tam swoje zakupione sukienki, a także opowiadają szczegółowo na temat tych transakcji. Możecie przeczytać ten wątek tutaj.
Pozdrawiam
Do naszego ślubu, to pojechaliśmy naszym autem – rozlatującym się gratem. Ale udekorowaliśmy go elegancko i zrobił ogólną furorę. Do kościoła prowadził Pan Młody, a z kościoła na wesele – Pani Młoda :-))
Nasze inne oszczędności:
1. fotograf – znaleziony na digarcie (jakieś 75% mniej)
2. sukienka – uszyta przez znajomą (cena połowę niższa)
3. garnitur – kupiony w zwykłym sklepie, a nie w sklepie z modą ślubną (30% mniej)
4. kwiaty – kupione pod pretekstem uroczystości rodzinnej (połowę mniej kosztowały)
5. zaproszenia – zrobiliśmy sami (wyszło 0,3ozł. za sztukę)
6. obrączki – przetopiliśmy z posiadanego materiału (gotowe kosztowały 150zł.)
7. ciasta – zrobilismy sami (odliczyli nam cenę od talerzyka)
8. kamera – kolega półprofesjonalista (+ zaprosiliśmy go na przyjęcie)
9. zamiast kwiatów prosiliśmy o książki (+140pozycji w bibliotece) :-))
Nie sądzę, żeby wyszło jakoś bardzo “ubogo”, po prostu rozsądnie.
Podobnie jak inne osoby, uważam, że pan Andrzej jest nie bardziej kompetentny niż Paweł, który zrobił wpis z połowie stycznia :-)))
Podobnie jak inne osoby, uważam, że pan Andrzej jest nie bardziej kompetentny niż Paweł, który zrobił wpis z połowie stycznia :-)))
Miło mi, że tak uważasz, Joanno, i dziękuję za komplement, ale naprawdę – programista, który dopiero przygotowuje wesele, nie ma aż takiego doświadczenia, co fotograf, który od lat obraca się wśród przyszłych nowożeńców ;-)
Dziękuję Ci za resztę rad – to niesamowite, że udało się Wam wykonać zaproszenia w cenie 30 groszy/sztuka. Zdradzisz swój sekret?
@Andrzej
No cóż, wydaje mi się, że jak ktoś się wypowiada na jakiś temat powinien być w nim obeznany, czyli być autorytetem. Dla mnie to co napisano na tym blogu to oczywistości i każdy mógłby takiego posta napisać. Sam napisałeś, że wszystko jest jawnie dostępne ja spodziewałem się czegoś więcej. Kelner, kucharka, kierowca czy drukarz wizytówek mają więc takie same pojęcie o oszczędzaniu na weselu jak fotograf.
Niektóre uwagi są celne ale nie bardzo skorelowane z oszczędzaniem na multimediach, czego bym się spodziewał czytając porady fotografa.
Ja w żaden sposób nie błyszczę kasą, nie brałem ślubu w Dubaju tylko na Pomorzu. Sam jestem bardzo oszczędny ale pewnych rzeczy nie dało się przeskoczyć. Może ciężko to zrozumieć, ale są lokale w których ciężko cokolwiek wynegocjować np: http://www.dworekosiecki.pl. Dobry lokal z dobrą renomą wie, że może stawiać warunki i nie musi iść na żadne ustępstwa. Ale za to wszystko dopinają na ostatni guzik i o nic nie trzeba się martwić.
A i jeszcze jedna uwaga na temat alkoholi. Kupowanie wcześniej w hurtowni wcale nie wychodzi taniej, przy gościach pijących “umiarkowanie”. Czasami warto zapłacić parę zł za butelkę więcej ale płaci się tylko za to co goście wypiją. Lepiej to niż zostać po weselu z 5 skrzynkami wódki (jeśli ktoś nie jest fanem alkoholi)
@Joanno
Odnośnie punktu 9tego, fajny pomysł z tymi książkami :-) W moich stronach dość popularne jest wręczanie pluszaków lub tzw. szkolna wyprawka (zeszyty, mazaki, piórniki, całe zestawy, itp.) Po weselu wszystko przekazywane jest dla lokalnego domu dziecka. Przeważnie info o takiej akcji jest wpisywane do zaproszeń.
@Łukasz
Możesz napisać czego się spodziewałeś odnośnie mojego wpisu?
Jeżeli to co napisałem jest dla Ciebie oczywiste, to po co to czytasz?
Jeżeli drukarz wizytówek ma Twoim zdaniem takie samo pojęcie
o ślubach jak fotograf to może z wizytówek dowiesz się więcej?
Nikt Ci nie karze czytacz postów na blogu Pawła. Daruj sobie.
Przestań generalizować, nauczyć się pisać “moim zdaniem”
i pisz na temat, a wszystkim wyjdzie to na dobre.
Wybacz, ale polemika z Tobą jest mało konstruktywna i nic tu
nie wnosi. Masz Swój punkt widzenia, OK, baw się dobrze :-)
Pozdrawiam!
Andrzej
Cześć Chłopaki, widzę, że tu groźnie się robi :-)
Ja dziękuję za miłe słowa.
Odnośnie tematu przewodniego – oszczędziliśmy na zaproszeniach, bo
sami wyczerpaliśmy papier. Każda osoba dostała kartkę A4 złożoną na 3 części (skrzydełka), więc było bez koperty. Do tego wydruk na domowym laserze + świeży listek do dekoracji (zrywaliśmy przed podaniem :-)
@Andrzej
Po pierwsze, czytam tego bloga bo lubię i nikt mi nie będzie mówił czy mam go czytać czy nie. Poza tym nie wiem czy Autor, życzyłby sobie abyś zniechęcał jego czytalników do wizyt na jego blogu. Tak samo mogę pisać komentarze, czy to pozytywne czy negatywne.
Widzę, że nie lubisz krytyki i tego, że dla kogoś to co piszesz nie jest żadnym objawieniem. Trzeba to zakaceptować a nie się obruszać. Są tu czytelnicy początkujący w oszczędzaniu ale i “starzy wyjadacze” tacy jak ja.
Myślę, że pokazałem we wczesniejszych komentarzach, że niektóre z podanych wskazówek nie zawsze mają zastosowanie. I o to mi głównie chodziło.
Z tym alkoholem to różnie bywa – na moim weselu zamawialiśmy go poprzez gości od sali – nie dość, że kupiłem go po cenie hurtowej, to dodatkowo trochę na zasadzie “komisu” – tzn. mogłem wziąć tyle, ile potrzebuję. Co zrobiłbym z 40 półlitrówkami pozostałymi – nie wiem; tak dwa pełne kartony po prostu zwróciłem :)