Co radzi Brian?
Otóż sugeruje on rozpoczęcie oszczędzania od mocnego postanowienia (oczywiście wprowadzonego w czyn) odłożenia zaledwie jednego procentu comiesięcznych wpływów, zgodnie z zasadą “najpierw płać sobie”. Dzięki temu można bez wielkich poświęceń zaobserwować o ile zmieni się standard naszego życia i zaadaptować do nowej sytuacji. Następnie, gdy już przyzwyczaimy się do życia na 99-ciu procentach naszych dochodów, zaczynamy odkładać 2% i dostosowujemy się do nowej sytuacji. W ten sposób dochodzimy do stanu, w którym potrafimy żyć na 90-ciu, 80-ciu, a nawet 70-ciu procentach comiesięcznych dochodów, odkładając nadwyżkę na lepszą przyszłość.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby proces przyspieszyć, zwiększając krok nie o jeden, a np. o 4%. Ważne jednak jest, aby proces rozłożyć w czasie. Człowiek jest istotą, która bez większych problemów przyzwyczai się do nowej sytuacji, o ile nie będzie to dla niej zbyt duży szok, dlatego osobom zaliczającym się do tzw. pokolenia 1200 stanowczo odradzam zaczynanie od 30%.
Ja już wiem ile to jest 1% moich dochodów, a Ty?
Popularity: 14% [?]
to działa,każdy zaoszczędzony grosik wkładam na lokatę lub książeczke w Skoku Stefczyka