Oszczędź pieniądze… rzucając palenie

 
Nastawienie moich palących znajomych odnośnie wydatków na papierosy jest dość dziwne… Zawsze wydatkują pieniądze tak, że nie może im zabraknąć na papierosy, ale jeżeli spytać ich o to, czy zdają sobie sprawę ile miesięcznie wydają na “dokarmianie raka”, to na dłuższą chwilę zapada grobowa cisza.

Palenie papierosów jest dość kosztownym nałogiem. Jak łatwo policzyć “typowa” osoba paląca dziennie paczkę średniej klasy papierosów (Viceroy, LM), wydaje na swój nałóg miesięcznie circa 150 pln (rocznie średnio 1825 złotych), zakładając koszt paczki na poziomie 5 pln.

Blisko 2 tysiące rocznie… a do tego jako bonus stopniowe pogarszanie stanu zdrowia, które prędzej czy później również odbije się na portfelu.

Zatem czy warto palić? Według mnie definitywnie nie.

Dzisiejsza rada jest prosta: o ile jesteś w stanie, rzuć palenie, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze umieść na koncie oszczędnościowym, lokacie lub zainwestuj. Już po 10-ciu latach uzbiera się blisko 20 tysięcy, a jeżeli w tym czasie dodatkowo będziesz inwestować, to będzie tego o wiele więcej.

Jeżeli nie możesz (nie chcesz?) rzucić palenia, poniżej garść porad, które również pomogą Ci zaoszczędzić trochę pieniędzy:

  1. Możesz spróbować samodzielnego przygotowywania papierosów z półproduktów dostępnych w sklepach tytoniowych. Pieniądze (stosunkowo niewielkie) wydane na sprzęt do nabijania tytoniu, bibułki z filtrami oraz tytoń szybko się zwrócą i zaczną przynosić oszczędność w porównaniu do kupowania gotowych papierosów. Tu drobna uwaga: niektórzy ludzie narzekają na “smak” samodzielnie nabijanych “fajek”, więc taki zastępnik fabrycznego papierosa jest definitywnie kwestią gustu.
  2. Jeżeli powyższy sposób Ci nie odpowiada, to postaraj się przynajmniej kupować papierosy od razu w większych ilościach (tzw. wagony), najlepiej w hurtowniach tytoniowych. Można w ten sposób zbić o kilkadziesiąt groszy cenę pojedynczej paczki.
  3. Zainstaluj bezpłatny program Smokers Calculator, który będzie automatycznie podliczał Twoje wydatki poniesione na kultywowanie nałogu, obliczy o ile (średnio) paleniem skracasz swoje życie, a także udzieli odpowiedzi na takie pytania, jak “co by było, gdybyś rzucił(a) palenie miesiąc temu?”.

Smokers Calculator

Powodzenia w walce z nałogiem i… odkładaniem zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy :-)

Popularity: 25% [?]

Wpisy o podobnej tematyce:

    Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #2
    Podsumowanie miesiąca: Sierpień 2008
    Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #5
    Praktyczne porady w oszczędzaniu pieniędzy #1

4 » odpowiedzi dla wpisu “Oszczędź pieniądze… rzucając palenie”


  1. 1 Rafał / BeSmart

    Ostatnio rozmawiałem z palącą znajomą na temat rzucania (sam nie palę) i doszliśmy do wniosku, że tak naprawdę nie ma co liczyć, ile tych pieniędzy na fajki się wydało. Bo nawet gdyby nie palić, to tych pieniędzy i tak nie będzie - rozejdą się. Zatem *bezwględnie* - tak jak radzisz - trzeba byłoby tę kasę odkładać, może właśnie na funduszu inwestycyjnym.

    A tak mniej poważnie, co mają zrobić niepalący? Jak tu zaoszczędzić? :-)

  2. 2 gma

    @Rafał:
    Ja to widzę tak… Jeżeli osoba paląca skutecznie rzuciła palenie, to w odniesieniu do okresu, w którym jeszcze “kultywowała” nałóg, ma teraz średnio 150 złotych więcej. To jest 150 złotych, które, przy zachowaniu pozostałych przyzwyczajeń na tym samym poziomie, zostanie jej w portfelu. Teraz to, co zrobi z tymi pieniędzmi, to już jest jej sprawa: może wszystko wydać, może wszystko zaoszczędzić oraz może część wydać i część zaoszczędzić. Faktem jednak jest, że w odniesieniu do okresu, kiedy paliła ma 150 złotych więcej (i jest zdrowsza). Właśnie dlatego IMHO warto liczyć wydatki na palenie papierosów — wtedy po prostu ma się świadomość wielkości dodatkowych funduszy.

    Omówionego wyżej odniesienia nie można zastosować u niepalących, więc bezpośrednio nie mogą oni zaoszczędzić na paleniu. Jednak niepalący w niektórych sytuacjach mogą oszczędzać pośrednio. Przykładowo: jeżeli małżonka pali, a mąż nie, to ich budżet (o ile sporządzają go wspólnie) jest obciążony wydatkiem na kultywowanie nałogu. Zatem pomoc małżonce w rzuceniu palenia odbije się pozytywnie na ich wspólnym budżecie i w konsekwencji powstanie wspólna oszczędność.

    Nie wspomniałem jeszcze o oszczędzeniu czasu… zakładając, że komfortowe spalenie papierosa zajmuje 5 minut, to typowy palacz dziennie poświęca na to 100 minut, czyli ponad półtorej godziny. Miesięcznie przekłada się to na 50 godzin, czyli ponad dwie doby. To AŻ dwie doby, które można wykorzystać w o wiele bardziej produktywny sposób, niż zatruwanie siebie i (oby nie) osób postronnych.

  3. 3 elek

    “zakładając, że komfortowe spalenie papierosa zajmuje 5 minut, to typowy palacz dziennie poświęca na to 100 minut, czyli ponad półtorej godziny. Miesięcznie przekłada się to na 50 godzin, czyli ponad dwie doby. To AŻ dwie doby, które można wykorzystać w o wiele bardziej produktywny sposób, niż zatruwanie siebie i (oby nie) osób postronnych.”

    Doskonałe spostrzeżenie. Jestem palaczem ze stażem 15 lat, po kilku podejściach do rzucenia, przede wszystkim zauważyłem że mam znacznie więcej czasu, robie codzinne czynności i wykonuję je szybciej.
    Kasa oczywiscie jest bez znaczenia, ostatnio zamieniałem papierosy na orzeszki pistacjowe (od 30 zł za 1kg), miesciłem ok 0,5 kg dziennie w siebie, więc taniej niż palenie to nie wychodziło.
    Czy zatem nie lepiej żyć krócej, a korzystać ze wszystkiego co daje frajdę ?

  4. 4 gma

    @elek:
    “Żyj szybko, umrzyj młodo” było hasłem przewodnim Jamesa Dean’a. Było, bo od dawna nie żyje… czy lepiej żyć krócej i pełną parą? Uważam, że nie. W życiu jest czas na “ustawienie się” i czas na korzystanie z owoców pracy. Owszem, obie sytuacje mogą w mniejszym lub większym stopniu na siebie “zachodzić”, nie zmienia to jednak faktu, że aby “mieć frajdę” trzeba wcześniej zdobyć na to środki.

    Ja wolę żyć dłużej i korzystać ze wszystkiego, co daje frajdę :-)

Skomentuj wpis