źródło: Sebastian Schabowski

Niezależność finansowa w praktyce – wywiad z Sebastianem Schabowskim (2/2)

Autor: Paweł Kata - Opublikowano: 27 lutego, 2010 · 18 odpowiedzi

Dziś prezentuję drugą część wywiadu z Sebastianem Schabowskim – młodym człowiekiem, który swoim przykładem pokazuje, że w polskich realiach jak najbardziej da się osiągnąć finansową niezależność. Jeżeli jeszcze nie zapoznałeś się z pierwszą częścią wywiadu, serdecznie zapraszam Cię do rozpoczęcia lektury od tego wpisu.

Paweł Kata: OK. Porozmawialiśmy o pasywnym dochodzie, finansowej niezależności i rozwoju osobistym, czas zatem na kilka słów związanych bezpośrednio z tematyką tego bloga. Zatem, Sebastianie, jakie jest Twoje zdanie na temat oszczędzania pieniędzy? Czy oszczędzasz i – jeżeli tak – to w jaki sposób?

Sebastian Schabowski: Moim zdaniem istotą oszczędzania jest świadome gospodarowanie pieniędzmi zgodnie z naszymi wartościami (w przeciwieństwie do impulsywnego kupowania rzeczy niepotrzebnych, szybko tracących na wartości, pod wpływem reklam, czy też zaspokajania emocjonalnej potrzeby akceptacji przez próbowanie imponowania sąsiadom).

Na co dzień żyję dość skromnie, staram się przeznaczać pieniądze na rzeczy, które przyniosą wysoki zwrot z inwestycji – jak choćby edukację (szkolenia, książki, ale też np. studia MBA).

Jeśli da się coś zdobyć taniej i jest to sensowne, to korzystam z takich opcji. Latam tanimi liniami, czasem zatrzymuję się w hostelach, używam różnych sprytnych metod, o których mówimy w kursie Optymalizacji Życia, by oszczędzać na co dzień i tanio podróżować.

Moje dwie najważniejsze rady dotyczące tego tematu, to:

  1. Przeznaczaj pieniądze na coś, czego wartość wzrośnie lub co pomoże Ci zarabiać więcej. Każda złotówka może być Twoim pracownikiem.
  2. Zrób, co tylko w Twojej mocy, by odłożyć sobie „bufor finansowy” w kwocie pokrywającej roczne wydatki na życie. To naprawdę może totalnie zmienić Twoją sytuację, radykalnie obniżyć poziom odczuwanego codziennie stresu, przez co zachowasz zdrowie, będziesz dłużej i szczęśliwiej żyć. Koniec z martwieniem się, czy wystarczy do pierwszego, plus możliwość przejścia na semi-retirement (pół-emeryturę) – same plusy.

Paweł Kata: Piszesz dużo o inwestowaniu w rozwój osobisty. A co z inwestowaniem w inne walory? Podzielisz się swoimi doświadczeniami w tej kwestii?

Sebastian Schabowski: Piszę o inwestowaniu we własny rozwój, dlatego, że w większości przypadków taka inwestycja ma największy zwrot (samodzielnie go kontrolujemy).

Drugim dobrym sposobem, jest inwestowanie we własny biznes – używam np. Google AdWords do różnych eksperymentów, ostatnio razem z Pawłem Sygnowskim zainwestowaliśmy w stworzenie platformy, która zrewolucjonizuje naukę angielskiego od podstaw.

Jeśli chodzi o pozostałe sposoby inwestowania – był czas, kiedy aktywnie inwestowałem na giełdzie, w dalszym ciągu mam fundusze inwestycyjne, bawiłem się jakiś czas day-tradingiem… Te sposoby jednak są znacznie bardziej ryzykowne i dają mniejsze zyski niż inwestowanie w siebie i swój biznes.

Paweł Kata: Masz bardzo interesujące spojrzenie na inwestowanie. Gdy zazwyczaj kojarzy się ono z giełdą i funduszami, Ty sugerujesz rozwój osobisty i własny biznes. Skoro o biznesie mowa, to może podzieliłbyś się z Czytelnikami Oszczędzania swoimi bieżącymi projektami? Może wspomniałbyś nieco więcej o tej rewolucji językowej? Nad czym poza nią jeszcze obecnie pracujesz?

Sebastian Schabowski: Jeśli chodzi o rewolucję językową, to wprowadzamy na rynek polski świetną metodę, którą sam stosowałem np. ucząc się hiszpańskich słówek (przez angielski).

Koncept polega na tym, że jeśli znamy znaczenie 1000 najczęściej powtarzających się w danym języku słówek – jesteśmy w stanie zrozumieć 80% treści przeciętnego przekazu, czyli mamy już „z górki” i  dalsze obcowanie z językiem jest czystą przyjemnością.

Jest to więc sposób, by minimalnym wysiłkiem uzyskać maksymalny rezultat w praktycznej znajomości języka. Do tego dochodzi metoda, która uczy nas wyłącznie słów, których jeszcze nie znamy i uczy ich z dokładnie taką intensywnością, jakiej potrzebujemy, by opanować dane słowo. Jeśli ktoś potrzebuje zobaczyć dane słowo 12 razy, by je zapamiętać – tyle razy mu je pokażemy. Jeśli inne słowo zapamięta po 4 razach – nie pokażemy mu go po raz piąty.

Poza tym, piszę w tej chwili książkę, która pokaże ludziom chcącym od życia więcej niż 40 lat pracy na etacie – co tak naprawdę jest możliwe, jeśli chodzi o projektowanie swojego stylu życia i w jaki sposób to osiągnąć.

Co może zainteresować Twoich czytelników – niebawem zaczniemy sprzedawać osobno fragment kursu optymalizacji życia poświęcony wyłącznie oszczędzaniu (w wersji tekstowej i audio). (przyp. bezpłatne materiały Sebastiana dotyczące oszczędzania)

Poza tym, co najmniej raz w tygodniu chodzę do studia nagrań i nagrywam kolejne odcinki kursu „Dochód z pasji 2.0″ (jeszcze mi ich kilka zostało…).

Do tego – zacząłem ostatnio eksperymentować z produkcją filmików po angielsku i okazało się, że odbiorcy zareagowali na to bardzo entuzjastycznie, więc to będzie kolejny etap w moim rozwoju – budowanie swojej pozycji na amerykańskim rynku. Kilka moich pierwszych nagrań można znaleźć na tej stronie.

Może się wydawać, że dość dużo ostatnio robię i to prawda, o tyle, że postanowiłem po roku totalnych wakacji i podróżowania uczynić rok 2010 rokiem maksymalnej produktywności.

Paweł Kata: Niesamowite! W jaki sposób jesteś w stanie wykrzesać w sobie taką motywację do działania i produktywność, że jesteś w stanie ogarnąć te wszystkie projekty?

Sebastian Schabowski: Z jednej strony, stosuję wiele różnych technik ułatwiających mi pracę, z drugiej strony – wdrożyłem w życie kilka sekretów produktywności poznanych od Ebena Pagana i jestem teraz bardziej produktywny niż kiedykolwiek wcześniej.

Kilka z tych koncepcji zarządzania swoją energią i właściwego przygotowania się do dnia omawiam w wideo dostępnym na tej stronie.

Przejdźmy do szczegółów – w projekcie słówkowym zajmuję się głównie zarządzaniem projektem i marketingiem, natomiast poszczególne konkretne prace wykonuje cały zespół specjalistów (programiści, grafik, native speaker itd.).

Zamiast ręcznie wklepywać do komputera zawartość mojej książki – dyktuję ją (jak zresztą robi Brian Tracy) i ktoś inny przygotowuje transkrypt z tego nagrania, który po ponownym zredagowaniu staje się książką.

Nagrywanie wideo (czy to płatnego czy bezpłatnego, po polsku czy po angielsku) stało się dla mnie bardzo proste i naturalne, bo przygotowałem już w życiu wieeeeele filmików (kwestia praktyki).

Dzięki temu wszystkiemu jestem w stanie rozwijać wiele projektów naraz i studiować MBA w trybie dziennym jednocześnie.

Paweł Kata: I udzielać wywiadów ;-) Zatem, żeby nie odrywać Cię już bardziej od Twoich zajęć, ostatnie pytanie: gdybyś mógł Czytelnikom Oszczędzania przekazać tylko jedną radę o tym, jak osiągnąć spokój finansowy – jak by ona brzmiała?

Sebastian Schabowski: Jeśli chodzi o finansowy spokój umysłu, to istnieje jedna rzecz, którą możemy zrobić, by zupełnie zapomnieć o martwieniu się, czy wystarczy do pierwszego.

Dzięki tej jednej rzeczy nasz stres związany z martwieniem się o pieniądze po prostu znika i nie zakłóca już naszego dobrego samopoczucia, nie odbiera nam zdrowia, nie psuje relacji z innymi.

Kiedy za chwilę zdradzę ten sekret – niektórzy po prostu wzruszą ramionami, znajdą błyskawicznie wymówkę, wytłumaczenie dlaczego „nie mogą” go zastosować… Inni – docenią jego potęgę i natychmiast zaczną wprowadzać go w życie, by już po krótkim czasie cieszyć się pierwszymi efektami. Radzę Ci znaleźć się w tej drugiej grupie :)

Oto sekret – zrób co w Twojej mocy, by odłożyć sobie kwotę pokrywającą Twoje roczne wydatki na życie. Jeśli masz taką zaoszczędzoną i zainwestowaną sumę pieniędzy – żyjesz w zupełnie innym świecie niż większość ludzi.

Jak to zrobić? Oszczędzaj, może dorabiaj przez jakiś czas po godzinach, sprzedaj niepotrzebne Ci rzeczy na Allegro – zrób, co tylko się da, by osiągnąć ten stan, bo to zupełnie zmieni Twoją sytuację. W dalszej perspektywie jest oczywiście np. semi-reitrement, czyli pół-emerytura i niezależność finansowa, ale ten pierwszy krok jest po prostu nie do przecenienia.

Paweł Kata: Dzięki serdeczne, że chciałeś poświęcić czas i podzielić się swoimi doświadczeniami z Czytelnikami Oszczędzania.

Co myślisz o tym, czym podzielił się z nami Sebastian? Daje do myślenia, prawda? Podyskutujemy?

Zobacz też:
  Podobał Ci się wpis? To już teraz zasubskrybuj kanał RSS!

{ 16 odpowiedzi }

mirabelka Luty 27, 2010 o 8:18 am

Bardzo fajny wywiad! Jak dla mnie to najcenniejsze jest to podejście do inwestowiania – najlepiej we własny rozwój.

MAS Luty 27, 2010 o 9:01 am

Ja posiadam oszczędności na ok. 36 miesięcy w razie utraty pracy, a wcale nie czuję się mega-bezpiecznie;) Obecnie staram się o kolejną pracę na platformie wiertniczej, gdzie mogę zarobić ok. 40 000 zł brutto miesięcznie jako inżynier i co drugi miesiąc mam zupełnie wolny od pracy. To mój sposób na zarabianie (i odkładanie) pieniędzy i nie zamieniłbym tego na żadne pisanie bloga itd. (nie wierzę też w to, że takowe przynosi jakieś niesamowite profity). Przydałaby mi się natomiast jakas pomoc w inwestowaniu posiadanych środków, bo nie widzę żeby pieniądze które posiadam przynosiły jakieś dobre zyski (mam trochę funduszy, trochę na koncie oszczędnościowym)…
Co do linków to nigdy bym nie wydał 197 zł miesięcznie na ogólnikowy kurs, o którym nic nie wiadomo, zwłaszcza że wykonanie strony dochód-z-pasji nie wzbudza zaufania (smaczku dodaje punkt „Jak rozmawiać z informatykami, by w razie potrzeby uzyskać ich usługi po oburzająco niskich cenach (pilnie strzeżony sekret).” );)
Niezależność finansowa jest od lat moim największym marzeniem, ale nie każdy posiada predyspozycje, żeby osiągnąć ją w taki sposób jaki tu jest promowany (tu zgadzam się po części z komentarzami magdaleny pod pierwszą częścią wywiadu)

Nemo Luty 27, 2010 o 10:18 am

Stary dowcip – nieco zmodyfikowany:
Jak uzyskać dochód pasywny ? Zaoferuj kursy o tym jak uzyskać dochód pasywny. Na pewno się nie zawiedziesz.

@MAS: i tak trzymać :-) Co do inwestowania to pamiętaj o jednym: cudów nie ma – z reguły te wszystkie niezwykłe sposoby inwestowania w fundusze są dużo warte jedynie dla tych którzy sprzedają kursy temu poświęcone.

Arek Luty 27, 2010 o 11:44 am

MAS – 40 tys zł miesięcznie? To za parę lat przechodzisz na rentierstwo:)?

Kamil Luty 27, 2010 o 12:04 pm

I dochodzimy wreszcie do sedna sprawy, pod pierwszą częścia wywiadu nie komentowałem, czekałem na całość, ale znacznie bliżej mi do opinii Magdaleny, niż do tego co robi bohater wywiadu. Po pierwsze ta strona, która sobie promuje w tym wywiadzie, i które oferuje genialne szkolenia i poradniki jest tak kiepsko wykonana, że mi odrazu kojarzy się z jakims naciągactwem, a nie wartościowymi rzeczami, które można z niej wynieść. Autor sprzedaje to co można bez wiekszych problemów za darmo lub znacznie mniejszym kosztem zdobyć gdzie indziej i dla mnie to na pewno nie jest wymarzony sposób na życie.

Rozumiem, że przynosi mu to satysfakcje i może nie mam prawa go osądzać bo takim krókim wywiadzie, ale znałem już podobnych ludzi którzy „sprzedawali marzenia” o bogactwie itd. Widać to dobitnie w ostatnim pytaniu, gdzie daje nam swoja genialną, sekretną rade i odłożeniu środków na rok życia. Mogę się założyć ze 95% czytelników tego bloga wie o tym doskonale bo nie obce jest im pojecie funduszu awaryjnego, ale przecież taka nazwa dobrze się nie sprzeda.

Jeśli komuś przynosi satysfakcje tworzenie i prowadzenie szkolen pod wzniosłymi hasłami to ja nie mam nic więcej do dodania, ale ktoś tak otwarty powinien też zaakceptować ludzi, którzy wola żyć i pracować związaniu ze swoją pasją, nawet jesli nie przynosi im to krociowych zysków.

ps. wracając jeszcze do osiagacza, warto chyba pomysleć nad poprawieniem wyglądu tej strony, bo teraz to tylko odstrasza…

Magdalaena Luty 27, 2010 o 1:12 pm

Dopiero teraz poklikałam i doszłam do strony bohatera artykułu i zorientowałam się, że widziałam ją już wcześniej i skrytykowałam, bo ten styl jednak kojarzy mi się z finansowym oszustwem (w stylu: darmowa wycieczka do Częstochowy) .
A szczególnie drażni mnie obiecywanie „realizacji marzeń” po odbyciu kursu i uzyskaniu niezależności finansowej, co najlepiej świadczy o tym jakie marzenia bierze pod uwagę autor strony.

Joanna Luty 27, 2010 o 3:12 pm

Myslę, że wywiad jest słaby. Pytania są mało szczegółowe, więc i odpowiedzi są także ogólnikowe. Dużo w nim sensacji, promocji i wodolejstwa niestety. No i mało o samym oszczędzaniu. Trochę żałuję czasu, który poświęciłam na jego przeczytanie.
Szkoda, bo mam poczucie, że blog rozwija się fajnie i jego mocną stroną są konkrety. Natomiast tu jakoś tak się smutno zrobiło….

Menedżer Luty 28, 2010 o 12:01 am

A mnie się wywiad podobał. Sebastian zarabia, uczy się stale, rozwija i uczy innych żyć, tak jak sam żyje. Trochę to MLMowskie, ale biznes to biznes. Lubię poznawać alternatywne sposoby na życie. Mimo tego wolę emulować (lub „modelować” jak ujął to Sebastian) zwykłych przedsiębiorców, którzy się nie przejmują wydatkami, bo jak potrzebują pieniędzy to zwyczajnie więcej sobie wypłacą z firmy :)

Paweł – popełniałem ten sam błąd co Ty przy wywiadach. Napiszę na maila o co chodzi.

fin4q Luty 28, 2010 o 9:35 am

No właśnie, nie zapętlajmy się w krytyce treści, która została nam dana życzliwie i za darmo. Też uważam wywiad za ciekawy. Poza tym wciągnęły mnie filmiki Sebastiana. Dziwię się tylko, że na jego stronach nie pada nigdy nazwisko Tima Ferrissa, chociaż wiele pomysłów wydaje się być wziętych żywcem z 4hww.

pp Luty 28, 2010 o 2:46 pm

W wywiadzie brakowało mi konkretów, w jaki sposób można osiągnąć finansową niezależność. Wydaje mi się, że wynika to z faktu, że rozmówca nie wdrożył zbyt wielu głoszonych przez siebie (ogólnikowych) rad w życie. No ale to chyba specyfika wielu dzisiejszych mentorów, którzy żyją głównie z dawania rad jak osiągnąć finansową niezależność. Także Pana Sebastiana (który ma chyba aż jeden pomysł w postaci kursu językowego, poza radzeniem) należy wrzucić do jednego wora z Kiyosakim (mistrz gatunku – 0 [zero] wdrożonych ogólnikowych rad), Pavliną (powiedzmy pół rady – żona świadczy usługi konsultingowe o tym jak rozmawiać z duchami przodków) i Ferrisem, który handluje suplementami dla pakerów (w stylu Mutant Mass). Chyba jednak „zwykły” biznes nie przynosi im wszystkim zbyt dużego dochodu, gdyż swą główną działalność skupiają na radzeniu innym jak zostać rentierami. Jeśli się mylę, to proszę o komentarz, najlepiej z podaniem źródła (z polskich źródeł bardzo lubię ktokogo.pl i krs-online.com.pl, z zagranicznych ich odpowiedniki).

http://www.johntreed.com/Kiyosaki.html
http://www.erinpavlina.com/
http://antoverlord.wordpress.com/2007/08/06/timothy-ferriss-realer-life-aleksey-vayner/

Magdalaena Luty 28, 2010 o 8:14 pm

@pp – zgadzam się z Tobą.

Zresztą w ogóle większość tych gości niby od niezależności finansowej ciągle pracuje, robi szkolenia, pisze książki itp. Zupełnie jak freelancerzy, którzy żyją z tego co zarobią.

Menedżer Marzec 1, 2010 o 12:02 am

@pp – ciekawe źródła. Mimo tego wolę wyciągać co najlepsze z metod takich ludzi (czyli np. skupienie na zdobywaniu nowych umiejętności), zamiast zagłębiać się w to co nie gra. Z natury jestem ostrożny przy MLMach i podobnych biznesach – przyciągają specyficznych ludzi, więcej mi nie trzeba.

Richmond Marzec 1, 2010 o 11:28 am

Zgadzam sie z jednym – inwestujmy w siebie, bo to nam przyniesie wieksze korzysci niz proby zarobienia na klikaniu, wypelnianiu ankiet, zarabianiu na blogach (poza pojedynczymi przypadkami) itp.

Komentarz MAS nawet dobrze to obrazuje. Zapewne, zeby dojsc do swojej obecnej pozycji finansowej i zawodowej, MAS musial wczesniej poswiecic sporo czasu na nauke.

Ja tez mam oszczednosci na pare lat zycia, ale nie mam zamiaru z nich korzystac. Mam je nawet podzielone na oszczednosci podreczne, drugiego stopnia i zelazny zapas. Dzieki temu odczuwam komfort psychiczny i nie martwie sie w ogole sprawami finansowymi.

Zgadzam sie tez z innymi komentarzami o sprzedawaniu marzen, ale pisalam juz o tym w komentarzach na innym blogu.

matipl Marzec 1, 2010 o 2:20 pm

@pp: Nie wrzucałbym uznanych milionerów do jednego worka z p. z wywiadu, który tanim kosztem chce powtórzyć rewelacje sprzedawane w anglojęzycznym świecie.
Co do internetowych źródeł trudno jest cokolwiek znaleźć, chociażby o Kiyosakim, ponieważ w momencie gdy został rentierem (1994, 47 lat) Internet dopiero się rozwijał.
W wieku 47 lat można sobie spokojnie odsapnąć, i zająć się przyjemnościami ;) Chociażby pisaniem książek, gdzie przynajmniej w początkowych sprzedaje dobre rady.

Zawsze znajdą się ludzie zazdrośni, niedowierzający itp.
Nawet jeśli taki p. Sebastian potrafi sprzedawać coś z niczego to należą mu się gratulacje.

MAS Marzec 3, 2010 o 11:33 am

Hej Marcinie,
Zajrzałem na Twojego bloga (rentier) i znalazłem taki punkt w FAQ
„2. Czy możesz mi doradzić w co inwestować?
Nie, nie jestem doradcą finansowym i nie posiadam kompetencji, aby doradzać w takich kwestiach.”
No to jak to w końcu z Tobą jest?;)
Swój wpis powyżej napisałem po to, żeby pokazać że praca na etacie nie musi być „ciemiężeniem”. Jak sobie wyrobisz dobrą markę to nagle Ty zaczynasz dyktować warunki.

Joanna Marzec 5, 2010 o 4:06 pm

Zgadzam się z Fin4q-Sebastian nigdy nie wymienił nazwiska Toma Ferrisa, a 90 % jego genialnych pomysłów zaczerpnięte są włąśnie z książki jego autorstwa- kupiłam książkę w Empiku za niecałe 30 zł.Jeżeli publikuje się cudzą własność intelektualną-należy podać kto jest jej autorem-inaczej jest to zawłaszczenie cudzej włąsności intelektualnej i podlega karze z mocy ustawy.Już kiedyś skomentowałam metodę nauczania języków obcych, którą przedstawił Sebastian,ze to metoda opisana na blogu Tima, ale niestety przeoczono mój komentarz( może tak było wygodnie).Sebastian robił względnie fajne rzeczy, ale chyba woda sodowa uderzyła mu do głowy(czego nie chce zauważyć) i zaczął zrażać do siebie potencjalnych klientów.

Nie można komentować tego wpisu.

{ 2 trackbacki }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: