Niezależność finansowa w praktyce – wywiad z Sebastianem Schabowskim (1/2)

Bardzo często spotykam się z krytyką filozofii dążenia do finansowej niezależności i pojęć takich, jak pasywny dochód czy tworzenie wartości. Uwidacznia się ona nie tylko na Oszczędzaniu, ale również na innych blogach (choćby u Marcina). Aby uciąć to bezcelowe, jakże typowe dla naszego narodu, gadanie, postanowiłem przeprowadzić wywiad z młodym mężczyzną, który niedawno wrócił z rocznej mini-emerytury, aktualnie przebywa i studiuje w Nicei, rozwija swoje biznesy i nie martwi się problemami szarej codzienności (np. jak przetrwać do pierwszego itp.), a wszystko to dlatego, ponieważ… jest finansowo niezależny. I udało mu się to osiągnąć w polskich realiach!

Szybkie info: wywiad wyszedł nam tak długi, że postanowiłem podzielić go na dwie części. Drugą opublikuję w sobotę rano.

Paweł Kata: Witaj Sebastianie. Na początek standardowe pytanie: czy mógłbyś powiedzieć kilka słów o sobie oraz swoich zainteresowaniach?

Sebastian Schabowski: Zawsze miałem w sobie ciekawość i chęć poznania, jak działa świat. Kiedy zrozumiałem prawo skutku i przyczyny, które jest podstawą rozwoju osobistego, zacząłem intensywnie studiować (w Polsce i w USA) tematy związane ze szczęściem, sukcesem, zarządzaniem czasem, biznesem i niezależnością finansową.

Chciałem poznać, co tak naprawdę powoduje, że jedni ludzie są szczęśliwsi od innych, osiągają więcej sukcesów, mają lepsze relacje z innymi ludźmi, więcej energii czy też lepsze zdrowie.

Podczas rozwijania tej pasji natknąłem się również na ideę marketingu internetowego, która bardzo przypadła mi do gustu – dzięki internetowi mogę teraz dzielić się tym, co odkryłem z tysiącami ludzi na całym świecie. W ten sposób – nie tylko jestem w stanie im pomóc, ale także mieć pasywny dochód, który dał mi niezależność finansową i wymarzony styl życia.

Paweł Kata: Cieszę się, że wspomniałeś o pasywnym dochodzie i finansowej niezależności. Pisałem kilka razy o tych sprawach na blogu, ale spotkałem się raczej z chłodnym przyjęciem. Czy mógłbyś, jako ktoś tak młody i jednocześnie niezależny finansowo, podzielić się tajemnicą i opowiedzieć jak udało Ci się to osiągnąć oraz czy zbudowanie solidnego strumienia pasywnego dochodu jest możliwe w polskich realiach?

Sebastian Schabowski: Z tego, co zauważyłem na Osiągaczu – moja publiczność jest najbardziej zainteresowana tematem niezależności finansowej (mówienie o sukcesie, motywacji, zarządzaniu czasem itd. nie wzbudza porównywalnych emocji i zaangażowania).

Może to wynikać z tego, że są to zwykle osoby, które przeczytały już parę książek Kiyosakiego i rozumieją, że nie mówimy tu o niezależności od rodziców (uzyskanej przez zdobycie pierwszej pracy), tylko sytuacji, w której nie trzeba już więcej pracować na pieniądze.

Moja droga do niezależności finansowej była (patrząc z obecnej perspektywy) długa i bardzo ostrożna. Skupiłem się na dawaniu wartości osobom zainteresowanym rozwojem osobistym w Polsce i zarabianiu w programach partnerskich, na Google AdSense (w Polsce i na mojej amerykańskiej stronie), napisałem ebooka dla Złotych Myśli i przetłumaczyłem książkę Joe Vitale „Hipnotyczny Marketing”.

Dziś wiem, że można nie tylko osiągnąć niezależność finansową, ale także zarabiać od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych miesięcznie, w polskim internecie, stosując trochę odważniejsze strategie.

Obserwuję ostatnio wielu młodych ludzi (choćby z mojego mastermindu), którzy tworzą np. ebooka, na którego jest zapotrzebowanie, wydają go samodzielnie, robią świetne strony z ofertami i używają Google AdWords, by w błyskawicznym tempie ściągać na swoje strony ludzi zainteresowanych kupnem.

Inwestują nawet kilka tysięcy złotych dziennie, kupując kliknięcia w AdWords, ale każda wydana tak złotówka daje im ponad 2 zł dochodu.

Moje dochody również znacznie się zwiększyły, kiedy zacząłem tworzyć własne produkty i udostępniać je w modelu Fixed Term Membership Site – takiego bardzo wygodnego dla prowadzących i kursantów sposobu na kurs internetowy.

Jak najbardziej, w Polsce można zbudować ogromne źródła pasywnego dochodu w internecie – trzeba tylko dokładnie wiedzieć, jak to zrobić. Aby przekazać zainteresowanym tego typu wiedzę, stworzyłem kurs „Dochód z pasji 2.0″ dostępny na tej stronie.

Paweł Kata: Jako praktyk, jakich rad udzieliłbyś osobom, które dopiero starają się budować źródła pasywnego dochodu?

Sebastian Schabowski: Przede wszystkim – warto zdobywać jak najwięcej wiedzy. Istnieją książki, kursy internetowe czy stacjonarne, które uczą pewnych umiejętności prowadzących do tworzenia źródeł pasywnego dochodu.

Nawet jedna idea, jeden model biznesu, jeden pomysł, który gdzieś zdobędziemy – może przekształcić się w podstawę niezależności finansowej.

Druga sprawa to działanie i uczenie się tworzenia wartości dla danej grupy klientów, odkrywanie jej potrzeb, wychodzenie ze swojej strefy komfortu i realizowanie swoich odważnych pomysłów.

Trzecia sprawa to czas. Danie sobie czasu na rozwój, stopniowe zmienianie się w nową, lepszą wersję siebie. Jeśli model, w którym działasz umożliwia osiągnięcie niezależności finansowej i robisz codziennie postępy na drodze do niej – to jej osiągnięcie jest już tylko kwestią czasu.

Paweł Kata: Wspominasz o uczeniu się, rozwoju. Ponieważ miałem okazję obejrzeć kilka Twoich wywiadów, wiem że uczestniczyłeś w szkoleniach prowadzonych przez wiele sław z dziedziny motywacji i finansów, takich jak Brian Tracy czy Robert Kiyosaki. Czy Twoim zdaniem warto wyłożyć wysoką, jak na nasze warunki, kwotę, aby uczestniczyć w takim szkoleniu? Czy można z nich zyskać więcej, niż po przeczytaniu książki danego mówcy? Który z mówców wywarł na Ciebie największy wpływ?

Sebastian Schabowski: Co ciekawe, raczej nie uzyskasz na szkoleniu jakichś rewolucyjnie nowych idei, ale mimo to warto wziąć w nim udział.

Paradoks ten można wyjaśnić następującym zjawiskiem: od momentu poznania jakiejś koncepcji, do praktycznego zastosowania jej w naszym życiu mija zwykle wiele czasu i musimy coś usłyszeć i zobaczyć wiele razy, by wreszcie zmienić swoje zachowanie.

Szkolenie bardzo przyspiesza ten proces – jeśli płacisz dużą kwotę, to chcesz wykorzystać wiedzę w praktyce (a korzyści zaczynają się dopiero po wdrożeniu jej w życie).

Dodatkowo inspirująco działa przebywanie w grupie ludzi uczestniczących w seminarium (elita społeczeństwa) i sam bezpośredni kontakt z ekspertem (możesz np. zadać mu pytanie podczas przerwy). Dla mnie osobiście, spotykanie tego typu ludzi było marzeniem samym w sobie.

Jeśli chodzi o mówców, którzy wywarli na mnie największy wpływ, to na pewno Brian Tracy i Robert Kiyosaki, których wymieniłeś, ale też Tony Robbins, Jim Rohn, Mike Litman (modelowałem go trochę, prowadząc biuletyn sukcesu na Osiągaczu).

Obecnie wielki wpływ ma na mnie Eben Pagan (w mistrzowski sposób uczy nie tylko marketingu internetowego, ale też biznesu w ogóle i np. zarządzania czasem).

Dobrze jest poznać jak najwięcej ekspertów, potem wybrać, który najbardziej nam odpowiada i zgłębić dokładnie jego przesłanie.

P.S. Koniec części pierwszej. Część druga w sobotę.

35 myśli nt. „Niezależność finansowa w praktyce – wywiad z Sebastianem Schabowskim (1/2)

  1. "Bardzo często spotykam się z krytyką filozofii dążenia do finansowej niezależności i pojęć takich, jak pasywny dochód czy tworzenie wartości. "

    Tylko, że ta krytyka dotyczy przede wszystkim pomijania kosztów osiągnięcia niezależności finansowej, a nie samego stanu ;-) Myślę, że nikt z nas nie miałby nic przeciwko temu, żeby mieć (tak jak bohater filmu Był sobie chłopiec) stałe pasywne dochody z tantiem odziedziczonych po rodzicach.

    Ale cały problem leży w poświęcaniu czasu na zdobywanie tych pasywnych źródeł. Czy to się opłaca ? Na pewno tym , dla których pieniądze czy bycie bogatym stanowią najwyższą wartość. Ale mam nadzieję, że takie osoby są w mniejszości i większość z nas wybiera np. między ciekawą i satysfakcjonującą pracą za niezbyt wysokie wynagrodzenie, a pracą nudną / bardziej stresującą, ale lepiej płatną.

  2. Magdaleno, bez względu na podejście do pieniędzy prawda jest taka, że są potrzebne. Możesz zdobywać je, wykonując satysfakcjonującą pracę za niezbyt wielkie wynagrodzenie i pracować na kogoś, pomagając mu tym samym tworzyć JEGO bogactwo. Możesz również pokombinować jak wykonywać to samo satysfakcjonujące zajęcie, ale na własny rachunek. Budujesz wtedy SWOJE bogactwo.

    Zaskakujące jest to, jak często ludzie zapominają o jednej zasadzie:

    "Twoja praca warta jest tyle, ile ktoś jest gotów za nią zapłacić, i ani grosza więcej".

    Pracodawca, jaki wspaniały by nie był, zawsze będzie dążył do tego, żeby – nawet za satysfakcjonującą dla Ciebie pracę – zapłacić jak najmniej. To nic innego, jak fundamentalny rachunek zysków i strat.

    Jeżeli Ci to odpowiada – ja się nie wtrącam. Chcę tylko dać do zrozumienia, że są lepsze alternatywy, nie tylko dające satysfakcję, ale pozwalające budować własną niezależność finansową.

    Nawet Ci, dla których pieniądze nie są aż tak ważne, mogliby skorzystać na finansowej niezależności. Jeżeli zwracasz uwagę na koszty jej osiągnięcia, to jestem pewien, że zwrot z tej inwestycji w dłuższym terminie znacznie przewyższy koszty (w sensie mniejszych korzyści) z pracowania na czyjeś bogactwo.

    I jeszcze jedno: kto powiedział, że dobrze płatna praca musi być stresująca i nudna?

  3. "Magdaleno, bez względu na podejście do pieniędzy prawda jest taka, że są potrzebne. Możesz zdobywać je wykonując satysfakcjonującą pracę, za niezbyt wielkie wynagrodzenie i pracować na kogoś, pomagając mu tym samym tworzyć JEGO bogactwo. Możesz również pokombinować jak wykonywać to samo satysfakcjonujące zajęcie, ale na własny rachunek. "

    No właśnie w tym rzecz, że mojej pracy nie mogłabym wykonywać na własny rachunek. Zresztą znam sporo zawodów w swoim otoczeniu (chyba nawet większość), których nie da się wykonywać w ramach samozatrudnienia.

    Na tym właśnie polega sens pracy skooperowanej – konkretne zadanie ma sens tylko w połączeniu zadaniami współpracowników.

    "Chcę tylko dać do zrozumienia, że są lepsze alternatywy, nie tylko dające satysfakcję, ale pozwalające budować własną niezależność finansową."

    Mam wrażenie, że ten cały plan dotyczący niezależności finansowej dotyczy tylko tej wąskiej grupy ludzi, która może pracować w ramach samozatrudnienia. W zasadzie wszystkie przykłady, o jakich czytałam dotyczą tego samego kręgu profesji. Coś z zakresu marketingu, zarządzania, ekonomii, jakieś szkolenia, ebooki, strony internetowe itp.

    Jak ten plan ma wyglądać dla wykładowcy akademickiego ? chirurga ? policjanta ? sportowca ? oczywiście przy założeniu, że oni CHCĄ wykonywać swoje zawody i nie pociąga ich bycie twórcą stron internetowych czy gra na giełdzie (bo gdyby ich pociągała, zostaliby informatykami czy ekonomistami).

    "Jeżeli zwracasz uwagę na koszty jej osiągnięcia, to jestem pewien, że zwrot z tej inwestycji, w dłuższym terminie znacznie przewyższy korzyści z pracowania na czyjeś bogactwo." No właśnie nie jestem pewna. Bo wszędzie bohaterem tych wyliczeń jest młody zdrowy i ambitny mężczyzna. Któremu jakoś nie przychodzi do głowy, jak dobrze mieć możliwość korzystania ze zwolnień lekarskich. Moja koleżanka w ciąży czuła się tak źle, że w zasadzie całe dziewięć miesięcy była na zwolnieniu (dostając tyle kasy, co zwykle). A jako przedsiębiorczyni dostałaby zapewne mały zasiłek i musiała wybierać między ratowaniem biznesu a zdrowiem dziecka.

    " I jeszcze jedno: kto powiedział, że dobrze płatna praca musi być stresująca i nudna?" Ja. W moim przypadku wybór padł na płacę gorzej płatną, ale dającą więcej satysfakcji.

  4. Magdaleno, rozumiem Cię, choć moje podejście jest zgoła inne. Odwrotne, można by rzec. Ty – przynajmniej tak odbieram Twoją wypowiedź – myślisz w kategoriach "oto, dlaczego mi się nie uda…" oraz "to nie dla mnie" – nie chcesz wyjść poza swoją "strefę komfortu", jak mawiają znani mówcy motywacyjni.

    Ja natomiast zawsze staram się myśleć w kategoriach: "gdzie jest wola, jest i sposób". Wiem, że gdy komuś prawdziwie zależy, to znajdzie ten sposób. Wiem, że tylko dzięki takiemu podejściu ludzie lecą na księżyc, poszukują szczepionek na nieuleczalne choroby, biją rekordy sportowe, ale również… stają się niezależnymi finansowo.

    Nie zamierzam Cię przekonywać czy indoktrynować, Magdaleno – ani nikogo, kto czyta ten wywiad. Pragnąłem tylko pokazać, że można osiągnąć niezależność finansową i że można to zrobić tutaj, w Polsce.

    Kto *prawdziwie* będzie jej chciał, osiągnie ją.

    Choćby na pustyni.

  5. pewnych rzeczy NIE DA sie przeskoczyc i nie zmienia tego piekne hasla rodem z poranku kojota "jesli sie czegos nie da robic to potrzebny jest ktos kto o tym nie wie i przyjdzie i to zrobi" gdyz jestesmy czynnymi lub biernymi odtworcami rzeczywistosci ktora mozemy sobie upiekszyc doraznym makijazem; oczywiscie moja teza nie dotyczy jednostek wybitnych-utalentowanych i szczesciarzy. nie znam nikogo kto bez chocby jednego z tych parametrow osiagnalby wiekszy sukces a ci mowcy ktorzy karmia nas frazesami NIGDY nie powiedza o "tym czyms/kims" co im pomoglo zdobyc szczyty bo jest to tabu. reasumujac fairy tales a'la forrest gump mnie nie ruszaja gdyz nie zamykam umyslu na tych ktorzy mimo wielu checi i pracy umieraja w hospicjach ale o tym sie nie mowi w informacyjnej erze sukcesu

  6. "Magdaleno, rozumiem Cię, choć moje podejście jest zgoła inne. Odwrotne, można by rzec. Ty – przynajmniej tak odbieram Twoją wypowiedź – myślisz w kategoriach “oto, dlaczego mi się nie uda…” oraz “to nie dla mnie” – nie chcesz wyjść poza swoją “strefę komfortu”, jak mawiają znani mówcy motywacyjni."

    No właśnie nie i cały czas staram się Ci się to pokazać, a Ty rzucasz ogólnikami właśnie ze sfery motywacyjnej bez żadnych konkretów. Tak jakbyś wcale nie chciał zmierzyć się z krytyką.

    Po pierwsze – nie dla każdego pieniądze są najważniejsze i nie każdy jest w stanie czy chce poświęcić dla wyższych dochodów inne wartości – np. wykonywanie ciekawej (dla niego) pracy, praca w miłym zespole … I nie oznacza to, że nie wierzy we własne siły.

    Po drugie – zawody. Naprawdę ludzie wybierają konkretne profesje nie tylko jako źródło pieniędzy, ale także dlatego że taka praca przynosi im satysfakcję, daje uznanie wśród innych. NIGDY nie spotkałam scenariuszy wolności finansowej dotyczących ludzi, którzy robili zawodowo coś konkretnego, co dawało im satysfakcję. Oni zawsze chcieli przede wszystkim zrobić pieniądze.

  7. Po pierwsze, nikt nikogo do niezależności finansowej nie zmusza.

    Po drugie, nawet jak ktoś jest chirugiem, to nikt mu nie zabrania w międzyczasie wynajmować nieruchomości dla pasywnego dochodu.

    " NIGDY nie spotkałam scenariuszy wolności finansowej dotyczących ludzi, którzy robili zawodowo coś konkretnego, co dawało im satysfakcję. "

    A ja nigdy nie spotkałem ludzi, którzy nienawidzili tego, co robią, jednocześnie byli w tym świetni i stali się dzięki temu wolni finansowo. Co do przykładów pasjonatów wolnych finansowo – Steve Jobs, Bill Gates, Richard Branson etc.

    "W moim przypadku wybór padł na płacę gorzej płatną, ale dającą więcej satysfakcji."

    Fajnie, że jesteś kobietą i masz możliwość pracy dla satysfakcji. Jeśli chodzi o oczekiwania społeczeństwa wobec facetów, to właśnie fakt, że na nich spoczywa odpowiedzialność za utrzymanie rodziny popycha ich wielokrotnie do wybrania czegoś, co nie daje im wielkiej satysfakcji, ale umożliwia duże zarobki. Do studiowania trudnych kierunków czy pracy np. w kopalniach. Ty ich krytykujesz, ale oni robią to nie dla przyjemności tylko dla kobiet i dzieci.

    Jest świetny wywiad na ten temat, który naprawdę otwiera oczy:
    http://www.youtube.com/watch?v=FFtGwBsKgKs

  8. Hehe ja się wtrącę tylko co do jednego zdania:

    "Jak ten plan ma wyglądać dla wykładowcy akademickiego ? chirurga ? policjanta ? sportowca ? oczywiście przy założeniu, że oni CHCĄ wykonywać swoje zawody"

    Wykładowca akademicki – szkolenia, konferencje – usługi, podręczniki, materiały DVD – produkty.

    Chirurg – własna przychodnia, szkolenia – usługi, szkoleniowe materiały DVD dla innych chirurgów, podręczniki medyczne, artykuły do czasopism o medycynie – produkt.

    Policjant – biuro ochrony, szkolenia – usługi, szkoleniowe materiały DVD dla kadetów, szkoleniowe materiały DVD dla właścicieli sklepów (jak zabezpieczyć sklep przed włamaniem itp.) – produkt.

    Sportowiec – dowolne przedsiębiorstwo działające w branży sportowej – począwszy od siłowni, usług szkoleniowych a skończywszy na agencji marketingu sportowego czy konsultingu przez Skype (który można uprawiać wszędzie, gdzie jest Internet). Produkty – podobnie jak i wyżej szkoleniowe materiały DVD, książki przeznaczone dla sportowców, sprzedaż planów treningowych czy metod treningowych.

    Każdy z nich będzie w ten sposób wykonywał pracę związaną ze swoim zawodem. Np. odnośnie policjanta i tych materiałów DVD – słyszałem historię (nie z Polski), gdzie ktoś nakręcił materiał DVD jak wybrać i zamontować system monitoringu w przedsiębiorstwach i sprzedawał to za dobre pieniądze wielu firmom. Nietrudno się domyślić, że dorobił się na tym przyjemnej kwoty.

    Where there's a will, there's a way!

  9. Bardzo fajny wywiad czekam na część drugą.

    A przy okazji mam pytanie. Chyba na tym blogu lub na innym o podobnej tematyce i na pewno wszyscy go czytają, był przedstawiany pewien osobnik który czerpie dochody z opisywania hoteli, parków itp. rzeczy. Ktoś może zna adres?

  10. Sebastian, zaskoczyłeś mnie tym stwierdzeniem o społecznych oczekiwaniach wobec mężczyzn. Z tego co się zorientowałam zajmujesz się problematyką wolności finansowej, motywacji itp. Przecież fundamentem tych wszystkich teorii jest własnie przekraczanie oczekiwań społecznych, a nie życie w ślepym podporządkowaniu im. To nieprawda, że mężczyzna musi utrzymywać rodzinę, tak jak nieprawdą jest, że człowiek musi pracować na etacie do emerytury. Tak jak wspomniał wyżej Paweł, trzeba wyjść ze swojego komfortu i przekonań, często mocno anachronicznych, które są nam narzucane z zewnątrz.

  11. Aha, jeszcze co do Magdaleny. Zgadzam się w dużej części, bynajmniej nie dlatego, że neguję samą ideę wolności finansowej czy dochodu pasywnego. Otóż Magdalena zwróciła uwagę na jedną ważną rzecz; w wielu amerykańskich poradnikach sprawy te są propagowane właściwie jako jedyna możliwa i godna polecenia droga życiowa. Jest to nudne i wtórne, bo ileż można o tym samym. Poza tym pod nazwą wolności i wyboru proponuje się tak naprawdę szablonowość i schematyczność. Ja Magdalenę i jej podejście do życia rozumiem, jak również obiekcje w stosunku do wiedzy poradnikowej.

  12. "Sebastian, zaskoczyłeś mnie tym stwierdzeniem o społecznych oczekiwaniach wobec mężczyzn. Z tego co się zorientowałam zajmujesz się problematyką wolności finansowej, motywacji itp. Przecież fundamentem tych wszystkich teorii jest własnie przekraczanie oczekiwań społecznych, a nie życie w ślepym podporządkowaniu im. "

    Oczywiście. Ja tam natomiast wyjaśniam, dlaczego niektórym kobietom wydaje się, że faceci są bardzo skupieni na kasie, czy też nie wybierają satysfakcjonujących, ale mało płatnych zawodów. Istnieje duża presja na to, by zarabiali i utrzymywali rodziny. Dla kobiet zarabianie jest bardziej opcją do wyboru, dla mężczyzn – obowiązkiem wielkiej wagi.

    Magdalena pisze: "Po pierwsze – nie dla każdego pieniądze są najważniejsze i nie każdy jest w stanie czy chce poświęcić dla wyższych dochodów inne wartości – np. wykonywanie ciekawej (dla niego) pracy, praca w miłym zespole …"

    Rzeczywiście, ale w skali globalnej jest to kwestia presji społecznej i ról społecznych. Warto o tym pamiętać zamiast potępiać w czambuł "opanowanych żądzą pieniądza" facetów, którzy statystycznie wydają na swoje potrzeby bardzo niewiele i oddają swoje wypłaty "skupionym na wyższych wartościach niż pieniądze" żonom…

  13. Cóż, widać, że każdy ma słaby punkt:) Jeśli presja społeczna na etat to przełam się człowieku, chcieć to móc, gdzie jest wola jest i sposób itp. A jak presja społeczna na role płciowe to wieźcie zrozumcie moje motywacje.

    Ja uważam, że człowiek zawsze ma wybór. Po prostu podporządkowywanie się presji społecznej to tylko wymówka. Po to mamy mózg, świadomość i wolną wolę, żeby do takich presji podchodzić krytycznie i samodzielnie decydować o tym, jak chcemy żyć. I jeśli ktoś chce utrzymywać żonę, ciężko pracować i harować na jej zachcianki to jest to tylko i wyłącznie jego wybór i on sam ponosi odpowiedzialność za ten styl życia.

  14. "I jeśli ktoś chce utrzymywać żonę, ciężko pracować i harować na jej zachcianki to jest to tylko i wyłącznie jego wybór i on sam ponosi odpowiedzialność za ten styl życia" – szacunek dla Ciebie mirabelka, bo wiele kobiet uważa, że to ich prawo, żeby mąż na nie łożył, co jest głupotą i każdy normalny facet wyśmiałby takie zachcianki.

  15. Marcin, chyba nie tak wiele kobiet tak sądzi, jakby się wydawało. Oczywiście wciąż w mniejszości są przypadki, że to ona idzie do pracy a on opiekuje się dzieckiem…ale są i będzie ich coraz więcej. Myślę, że w pokoleniu dzisiejszych dwudziestoparolatków coraz powszechniejszy jest model partnerski. Naprawdę nie znam ani jednej kobiety, która chciałaby być na wyłącznym utrzymaniu męża. Chyba, że mówimy o tzw. blacharach, ale to – mam nadzieję – naprawdę margines.

  16. Z pewnością istnieje wiele związków partnerskich, ale wciąż da się dostrzec, że panuje przekonanie, że w rodzinie to mężczyzna jest tym głównym żywicielem. Przykład z moich obserwacji: nauczycielka powiedziała, że nie musi aż tak przejmować się tym ile zarabia, bo jej mąż zarabia lepiej od niej i zawsze może wydać jego pensję. Gdyby była singlem zapewne bardziej interesowałaby się wysokością swoich zarobków, ale skoro ma męża – po co, skoro on jej dostarczy pieniądze wg społecznego modelu? Ja tego oczywiście nie popieram, ale to dalej dosyć popularne przekonanie. Dla mnie najuczciwszym rozwiązaniem jest intercyza i zwykłe "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz", ale oczywiście w ramach rozsądku jeżeli to związek prawdziwie partnerski. Być może w pokoleniu dwudziestolatków tak to działa, ale nieco starsi ludzie mają jeszcze ten stary pogląd. I nie chodzi tu o to, że kobieta jest na wyłącznym utrzymaniu męża, ale że nie musi się starać tak jak on (patrz przykład z nauczycielką), bo wg społeczeństwa to on ma dbać o dobro rodziny.

  17. Fajnie, że jesteś kobietą i masz możliwość pracy dla satysfakcji. Jeśli chodzi o oczekiwania społeczeństwa wobec facetów, to właśnie fakt, że na nich spoczywa odpowiedzialność za utrzymanie rodziny popycha ich wielokrotnie do wybrania czegoś, co nie daje im wielkiej satysfakcji, ale umożliwia duże zarobki. Do studiowania trudnych kierunków czy pracy np. w kopalniach. Ty ich krytykujesz, ale oni robią to nie dla przyjemności tylko dla kobiet i dzieci. "

    Wiesz, zupełnie nie zgadzam się z tym, co piszesz. Ja zupełnie nie mam takich oczekiwań dotyczących bycia utrzymywaną przez mężczyznę i w zasadzie nie spotykam kobiet, które mają takie oczekiwania. (To raczej kobiety z małymi dziećmi wybierają prace, które nie wymagają superdyspozycyjności. )

    Może te ograniczenia siedzą w Twojej głowie ?

    Zastanów się, co tak naprawdę chciałbyś ROBIĆ w życiu, a nie, ile chciałbyś zarabiać ? może nie jest jeszcze za późno na zmianę ?

    I jeszcze jedno – trochę nie podobają mi się te przykłady męskich poświeceń.

    "studiowanie trudnych kierunków". Nie mam wrażenia, żeby były trudniejsze czy łatwiejsze kierunki studiów. Owszem są lepsze i gorsze uczelnie, są zdolniejsi i mniej zdolni studenci. I to od indywidualnych predyspozycji zależy czy dany kierunek jest trudny czy nie.

    "pracy np. w kopalniach" praca górnika jest dostępna tylko dla mężczyzn, więc za bardzo nie mają się, co poświęcać.

    @Marcin – swoimi przykładami potwierdzasz w zasadzie moją tezę. Że przedstawiciele wymienionych przeze mnie zawodów muszą albo zmienić pracę (policjant > ochroniarz) albo imać się zadań wykraczających poza ich profesję. Co nie tylko może być totalnie sprzeczne z ich upodobaniami (nie mam najmniejszej ochoty prowadzić szkoleń czy kręcić filmików), ale też zabierać czas potrzebny na dobre wykonywanie właściwej pracy. Np. polonista, który ma tak dużo korepetycji, że brakuje mu czasu na czytanie współczesnej literatury czy przychodzi do pracy zmęczony.

  18. @Marcin (jeszcze raz) – IMHO czym innym jest wymaganie od mężczyzny określonych dochodów, a czym innym realia konkretnego związku. Co innego miałaby mówić ta nauczycielka, której mąż naprawdę dobrze zarabia ? Miałaby zabijać się o 200 zł podwyżki czy dodatkowe zlecenie, jeśli on przynosi miesięcznie kilkanaście tysięcy ?

    Po prostu musisz szukać kobiety, której wizja związku (a szczególnie finansów) była zbieżna z Twoją. Tak jak wszyscy.

  19. Z podanych przeze mnie przykładów tylko policjant wykracza bardziej poza swoją sferę, a to dlatego, że nie ma czegoś takiego jak "prywatna policja", ale jest biuro ochrony. Kwestia nazewnictwa.

    Magdalaena po prostu mamy inne przekonania. Ja nie widzę niczego fajnego w ciężkiej pracy od 9 do 17 przez 40 lat. Trzeba rozszerzać swoją działalność, żeby osiągnąć niezależność finansową. Jak ktoś wybiera etat to już nie moja sprawa, ja chcę być wolnym i robić coś ciekawszego niż pracować na innych.

  20. Jeszcze jedno małe pytanie – dlaczego tak przeszkadza Wam praca "dla kogoś" w przeciwieństwie do pracy "dla siebie". Czy nie liczy się po prostu charakter wykonywanych czynności + wysokość dochodu ? Jeśli ktoś chce być nauczycielem i kręci go edukowanie młodzieży, to jakie znaczenie ma fakt, czy robi to w ramach własnej firemki, prywatnej placówki czy może gminnej szkoły ? Oczywiście przy takich samych zarobkach.

  21. Akurat w związkach nauczycieli często tak jest, że druga osoba zarabia lepiej. I nie zawsze dotyczy to kobiet – ja akurat znam wiele związków, gdzie on uczy w szkole, a ona pracuje w firmie prywatnej i zarabia lepiej. Jeśli założenie jest takie, że kasa w związku jest wspólna to nie ma to tak dużego znaczenia. Szczególnie, że przynoszenie pieniędzy to niejedyny wkład w związek i relacji między ludźmi nie można rozpatrywać tylko na płaszczyźnie finansowej.

    Marcin, ja się z wieloma Twoimi tezami zgadzam tylko nie rozumiem jednego. Dlaczego tak łatwo Ci przeskoczyć rozumowanie: praca=etat do emerytury, ale tak trudno zrozumieć, że model mężczyzna=głowa rodziny nie jest jedyny i powszechnie obowiązujący, a obecnie po prostu znacznie stracił na popularności?

  22. Magdalaena – nauczyciel nie będzie zarabiał tyle samo na etacie co pod własną firmą. Zawsze oddajesz komuś swoją część jako pracownik etatowy, a zarobki nauczycieli w szkołach, a jako prywatni korepetytorzy/szkoleniowcy to niebo a ziemia.

    "Czy nie liczy się po prostu charakter wykonywanych czynności + wysokość dochodu" – nie, liczy się także to, że masz niezależność czasową (pracujesz, kiedy chcesz), że dostajesz wynagrodzenie zależne od Twoich wysiłków (a nie stała pensja niezależna od tego jak efektywnie pracujesz), że dostajesz wiele razy wynagrodzenie za raz wykonaną pracę (mityczny dochód pasywny albo raczej dochód relatywnie pasywny) i to, że decydujesz o swoim życiu. Czy można decydować o swoim życiu jeżeli pracodawca może w każdej chwili wyrzucić Cię z pracy i popsuć wszystkie plany?

    mirabelka

    "tak trudno zrozumieć, że model mężczyzna=głowa rodziny nie jest jedyny i powszechnie obowiązujący, a obecnie po prostu znacznie stracił na popularności?" – hehe przecież rozumiem, spieramy się o nic, bo ja się zgadzam z Tobą. Model partnerski już jest popularny i będzie się upowszechniał. Tylko piszę, że starsi ludzie dalej go uprawiają i to się raczej nie zmieni, bo im wpojono inne zasady. Zresztą to tak samo jak z bogactwem. Mentalność społeczeństwa zmienia się wraz z generacją, tylko nieliczne osoby wyłamują się ze schematu.

  23. No to się już nie spierajmy:) Dodam jeszcze, że w pracy nauczyciela jest jeden element, którego nigdy nie doświadczy prywatny korepetytor – praca z grupą ludzi, którzy nigdy w życiu nie przyszliby na żadne szkolenie, korepetycje czy coś w tym stylu. I ta praca jest ciężka, ale daje bardzo dużą satysfakcję. Żeby nie było – zasmakowałam i uczenia i korepetycji i szkolenia/kursu, więc mam troszkę doświadczenia. Pisanie bloga nie daje aż takiego kopa energii jak czasem szkoła, kto wiem – może jeszcze kiedyś do tego wrócę.

  24. @Marcin – czy Ty nie masz zbyt sielankowego obrazu przedsiębiorczości ? że zawsze są zamówienia i klienci a przedsiębiorca jest zdrowy ?

    "Czy można decydować o swoim życiu jeżeli pracodawca może w każdej chwili wyrzucić Cię z pracy i popsuć wszystkie plany?" No właśnie nie. Np. kobiety w ciąży nie można zwolnić (i nawet najbardziej feudalni wyzyskiwacze to respektują), a ciężarnej przedsiębiorczyni można nie dać zamówień.

    Jak jest gorszy miesiąc, to pracownik dostanie pensję jak zwykle, a przedsiębiorca zamiast kawioru je serek topiony (albo przejada oszczędności).

    Reasumując: rozumiem, że prowadzenie własnej firmy ma pewne plusy i że są ludzi, którym taki sposób życia odpowiada.

    Ale stanowczo się sprzeciwiam generalizacjom, że ludzie którzy wybrali działalność na własną rękę są lepsi. A ci, którzy pracują na etacie – "oddają komuś swoje pieniądze", "nie są w stanie pokonać wewnętrznych ograniczeń", "nie mają motywacji" itp.

  25. Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Niezależność finansowa w praktyce #2 — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...

  26. "Ale stanowczo się sprzeciwiam generalizacjom, że ludzie którzy wybrali działalność na własną rękę są lepsi" – bez przesady, nic takiego nie napisałem. Wg mnie plusy prowadzenia własnej firmy/pracy na własny rachunek (czyli niekoniecznie prowadzenia firmy, ale np. freelancer) wielokrotnie przewyższają minusy. Twój pogląd na etat może też zależy od otoczenia: w moim wszyscy, którzy pracują na etacie nie wyglądają na specjalnie szczęśliwych z tego powodu.

  27. @Sebastian

    "wynajmować nieruchomości dla pasywnego dochodu"? Możesz napisać (jeśli to nie jest tajemnica) ile masz tych nieruchomości i jakiego typu (przemysłowe, użytkowe, mieszkaniowe, rolne), które wynajmujesz? Bo z Twojego komentarza wynika, że albo nie wiesz co to jest dochód _pasywny_ , albo nigdy nie wynajmowałeś nieruchomości.

    @Marcin

    "Wykładowca akademicki – szkolenia, konferencje – usługi"

    Co powyższe ma wspólnego z niezależnością finansową i pasywnym dochodem? "Podręczniki, materiały DVD – produkty" już mają więcej, ale nie sprecyzowałeś ile czasu i pieniędzy trzeba w to włożyć i jakie dochody (o ile w ogóle) można z tego osiągnąć.

    Chirurg, sportowiec – świadczenie usług nie jest dochodem pasywnym, większość wymienionych "produktów" też nie jest (artykuły do czasopism same się napiszą? A może będą generować dochód przez lata?)

    Policjant – przeczytaj odpowiednią ustawę -> zgoda komendanta

  28. "Co powyższe ma wspólnego z niezależnością finansową i pasywnym dochodem" – to, że w szkole publicznej/prywatnej płacą Ci za godzinę w granicach 15-100 zł, szkolenie/konferencja to nawet kilkaset zł za godzinę jak wyrobisz sobie markę. Zgadnij kto szybciej będzie niezależny finansowo.

    "(artykuły do czasopism same się napiszą? A może będą generować dochód przez lata?)" – jak wyżej. Nie chodzi o to, że będą generować dochód przez lata, ale to, że możesz je pisać gdziekolwiek i kiedykolwiek chcesz – niezależność od miejsca i dostaniesz za jeden taki artykuł więcej niż dostawałbyś dzieląc czas pracy na etacie na liczbę artykułów.

    "Policjant – przeczytaj odpowiednią ustawę -> zgoda komendanta" – podałem przykłady z głowy, nie jestem prawnikiem i nie znam się na ustawach.

    Ja myślę rozwiązaniami, a nie utrudnieniami/wymówkami. Jak ktoś chce, to osiągnie cel.

    Szkoda, że nawet takie wywiady nie zmieniają u niektórych poglądu na niezależność finansową…

  29. Niektórzy wolą mieć rację. Inni wolą mieć rezultaty.

    Nie przekonuję nikogo do czegokolwiek, bo tylko osoby, które są gotowe na przyjęcie mojego przesłania są w stanie je wykorzystać i ich nie trzeba przekonywać.

    Rozumiem, że temat z wielu względów wzbudza u niektórych emocje. Działają takie mechanizmy, jak dysonans poznawczy, wyparcie, zazdrość, frustracja itd.

    Życzę wszystkim pełnego zadowolenia ze swojej drogi życiowej, bez względu na to, czy będą pracować na pieniądze czy spowodują, by to pieniądze pracowały na nich.

  30. Pingback: Proaktywny » Archiwum bloga » Przegląd blogosfery #1

  31. Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Podsumowanie lutego 2010 — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...

  32. Sebastian-dlaczego nie odpowiadasz na zadane pytania?Bawisz się w cienka sofistykę zamiast po prostu odpowiedzieć prawdę…I dlaczego nie stosujesz się do rad, które sam zamieszczasz jako skuteczne?Jedna z Twoich rewolucyjnych rad było,żeby zawsze pytać się o rabat-podobno zawsze dostawałeś rabacik po takim zapytaniu, a jak ktoś się Ciebie w mailu pyta o rabat-pomroczność jasna i po prostu ignorujesz takie pytania.Albo wogóle nie odpowiadasz na maile….powoli uderzyła Ci woda sodowa do głowy, nie chodzi mi o to,ze nabrałeś ogłady w porównaniu z przestraszonym chłopaczkiem jakim byłeś na początku w swoich filmikach>Ludzie przestają się Tobą zachwycać, a co najgorsze-przestają Cię lubić….

    I napisz, proszę, ile masz nieruchomości pod wynajem!

  33. Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Pasywny dochód i wolność finansowa raz jeszcze — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...