Na co marnujemy czas?

Autor: admin · 7 odpowiedzi

Marcin z Blogu Rentiera poruszył jakiś czas temu dość interesujący temat jakim jest marnowanie czasu na oglądanie telewizji. Według przedstawionych przez Niego danych, przeciętnie na telewizornię marnuje się ponad trzy i pół godziny dziennie.

Po lekturze jego wpisu oraz towarzyszących mu komentarzy zacząłem zastanawiać się na co jeszcze marnujemy czas, który można wykorzystać bardziej produktywnie – czy to na zadania popychające nas w kierunku finansowej wolności, poprawy stanu zdrowia i kondycji czy innych.

Zanim podzielę się swoją listą pragnę nadmienić, że osobiście nie widzę nic złego w relaksowaniu się przy udziale telewizora, o ile udało się wcześniej zaspokoić poczucie produktywnego spędzenia danego dnia.

Oto moja lista spraw, które mogą sumować się do ogromnych ilości zmarnowanego czasu:

  1. Gry komputerowe. Super sprawa, która dostarcza ogromnych wrażeń i pozwala się odstresować. Jeżeli korzysta się z komputera czy konsoli w sposób umiarkowany, nie ma w tym nic złego, ale jeżeli życie zaczyna schodzić na dalszy plan – trzeba się nad tym zastanowić. Osobiście uważam, że największymi pożeraczami czasu są gry MMORPG, takie jak World of Warcraft – brak umiaru w korzystaniu z rozrywki, jaką oferują produkcje tego typu, przekłada się w najlepszym razie na stratę czasu. W najgorszym, może prowadzić do utraty pracy, rozpadu związku czy nawet powikłań zdrowotnych. Z zasady nie korzystam z tego typu rozrywki. Nie przemawiają do mnie również argumenty w stylu „ale przecież możesz harvestować golda, ziooom, i potem opylać go na Allegro za spoko kaskę”.
  2. Filmy i seriale. Jakkolwiek do samego oglądania nie mam nic, bo lubię dobry film czy serial, to mam zastrzeżenie do jednej sprawy. Jest nią oglądanie tego samego filmu lub (o zgrozo!) serialu po raz drugi i kolejne. Uważam za ogronmą stratę czasu oglądanie po raz dziesiąty Terminatora 2, Szklanej Pułapki czy męczącego mnie w święta Kevina samego w domu i dlatego stanowczo to odradzam. O wiele lepiej poczytać wtedy książkę, która podsunie jakieś kreatywne pomysły na poprawienie sytuacji duchowej lub finansowej.
  3. Internet. Sieć jest zarówno doskonałym narzędziem, jak i doskonałym pożeraczem czasu. Nie ma się co dziwić – większość serwisów webdwazerowych ma na celu jak najdłużej zatrzymać naszą uwagę na treściach, żeby przy okazji katować nas reklamami, z których się utrzymują. Także wszelkiego rodzaju czaty i irc służą jedynie bezproduktywnemu wymienianiu informacji wątpliwej wartości (ile razy na czacie widziałeś frazę w stylu „poklikash?”?). Internet, jak wszystko na tym świecie, jest dla ludzi, ale warto pamiętać, że nawet produktywne poszukiwanie informacji może zamienić się w bezproduktywną nasiadówę gdy zginiemy w gąszczu linków lub poświęcimy więcej czasu na szukanie wiedzy, niż na jej wykorzystanie w praktyce.
  4. Unikanie grupowania. Pod tym tajemniczym określeniem mam po prostu na myśli sytuację, w których moglibyśmy za jednym zamachem załatwić kilka spraw, ale zamiast tego zajmujemy się nimi po kolei. Przykładowo, w chwili pisania tego artykułu w tle aktualizuję WordPressa. Poświęciłem zaledwie chwilę na odpalenie procesu aktualizacji i wiem, że nie będzie mi on w niczym przeszkadzał, a gdy skończę pisać artykuł będę miał załatwione dwie sprawy (i szybszy dostęp do sieci, niż przypadku gdyby aktualizacja byłą w toku). Innym aspektem grupowania jest załatwianie od razu kilku spraw w jednym miejscu. W stosunku do miejsca użyłem tzw. skrótu myślowego, ale generalnie chodzi o to, że spotkałem się z dziwnym zachowaniem u różnych osób. Mianowicie przykładowo szedł ktoś na pocztę, a gdy wrócił do domu, okazywało się, że musi kolejny raz wyjść na miasto, bo trzeba zrobić zakupy. Grupowanie zadań oszczędza w tym wypadku czas, bo nie trzeba dwa razy wychodzić z domu.
  5. Brak planu działania. Ile razy przystanąłeś w ciągu dnia i zastanawiałeś się za co się teraz zabrać? Ile razy zdałeś sobie sprawę z tego, że zajmujesz się rzeczą o niższym priorytecie? Ile razy zapominałeś o istotnym zadaniu i potem musiałeś godzić jego wykonanie z innymi zadaniami? Dopóki nie zacząłem korzystać z trików na właściwe zaplanowanie dnia powyższe sytuacje zdarzały mi się bardzo często. Nie raz miałem wrażenie, że czas przecieka mi przez palce. Odkąd jednak stosuję STD, z każdego dnia wyciskam jeszcze więcej. Jeżeli do tej pory nie planowałeś swojego dnia, gorąco Cię do tego zachęcam – jest to cecha charakterystyczna dla wszystkich ludzi sukcesu, dlatego warto ją u siebie rozwinąć.

Proszę, oto pięć moim zdaniem największych powodów, dla których marnuje się znaczne ilości czasu. Wiem jednak, że lista nie została wyczerpana, dlatego gorąco zachęcam do podzielenia się przemyśleniami w tej dziedzinie – wszyscy na tym skorzystamy.

Skomentuj

{ 6 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }

Arek Sierpień 15, 2009 o 10:57

Brak planu działania to zdecydowanie największy pożeracz czasu – wiem bo jakoś ostatnio przestałem taki plan tworzyć.

No ale od dziś zmiana:)

Odpowiedz

Marcin Sierpień 15, 2009 o 12:47

Dzięki za link.

Co do danych – dokładnie to nie moje dane, ale TNS OBOP hehe.

1 – jak byłem młodszy to grałem w takie gry. Straszne jak szybko zlatuje przy nich czas. Najlepszy sposób na MMO to w nie nie grać.

2 – pytałem kilka osób dlaczego oglądają jakiś film po raz kolejny. Odpowiedź brzmi: "bo jest fajny". Dla mnie to dziwne, jaka może być przyjemność z oglądania filmu (fabularnego) jak znamy całą fabułę?

3 – trzymam się z dala od wszystkich serwisów w stylu Nasza Klasa, Fotka i tak dalej. Szkoda na to czasu. Dziwię się, że niektórzy ludzie porozumiewają się z osobami, które znają na co dzień, przez ten portal, zamiast napisać na GG czy po prostu zadzwonić. Wydaje mi się, że to tylko miejsce do lansu.

4 – sam czasami robię nawet i po kilka rzeczy naraz. Polecam, o ile potrafimy podzielić uwagę. Najprostszy przykład, który stosuję od chyba zawsze – jak coś jem to muszę coś przy tym czytać.

5 – obowiązkowo warto mieć pod ręką kartkę, na której możemy napisać co mamy zrobić danego dnia i kalendarz biurkowy w widocznym miejscu, w którym będzie można notować zadania do wykonania w przyszłości.

Dodałbym jeszcze:

6. Niewykorzystywanie luk – masz godzinną przerwę między zajęciami, umówiłeś się z kimś, ale pojawiłeś się za szybko – możesz ten czas wykorzystać na coś pożytecznego, np. pójść do biblioteki, zrobić zakupy, zadzwonić do kogoś.

Odpowiedz

Adam W. Sierpień 15, 2009 o 14:55

Na szczęście nigdy nie grywałem w WOWy tudzież inne Tibie, ale nie tylko MMO pożerają czas, inne gry też.
A co do filmów, to sam nawet rzeczywiście mam takiego, przy których trudno odmówić powtórnego oglądania. Ale jak zwykle, co innego obejrzeć naprawdę dobrze nakręcony film, a co innego powtórkowe odcinki z Waldusiem.

Odpowiedz

Paweł Kata Sierpień 16, 2009 o 12:29

Panowie, dzięki serdeczne za komentarze (zwłaszcza Tobie, Marcin – fajny, długi koment).

Marcinie, sugestia z lukami jest spoko. Zadziwiające jak wiele razy zdarzyło mi się na studiach „okienka” bezsensownie przesiedzieć. Jeżeli natomiast chodzi o jedzenie i czytanie – to sugerowałbym Ci jednak nie łączyć tych czynności. Rzekomo – choć nie mogę w tej chwili podać źródła – proces czytania negatywnie wpływa na proces przyjmowania i potem trawienia pokarmu, co może powodować różne problemy żołądkowe. Mi najlepiej czyta się w wannie z gorącą wodą (nie jest to może najoszczędniejsza opcja, ale dla mnie to relaks wart swojej ceny ;-).

Adamie, w sumie to jest kilka rodzajów filmów, które można obejrzeć kolejny raz. Dla mnie są to filmy, które albo mają wspaniałe efekty specjalne (trzeba mieć warunki, żeby z tego czerpać, w przeciwnym razie nie ma to sensu) oraz filmy pobudzające kreatywność. Dramaty, horrory, thrillery, obyczajowe, kryminalne… bazują wyłącznie na fabule, która jest znana po pierwszym obejrzeniu, więc za drugim razem praktycznie nie mają czego zaoferować.

Odpowiedz

Marcin Sierpień 16, 2009 o 14:35

Paweł – czytałem różne opinie o tym, np. że podobno przez to łatwiej tyć (bo się skupiasz na czytaniu, a nie na jedzeniu). Ja jednak nie umiem jeść tak po prostu, muszę czymś jeszcze się zajmować hehe.

Odpowiedz

Garfield Sierpień 16, 2009 o 21:49

Witam kolegów.
Co do filmów to zgadzam się z Pawłem, ale jest jedno ale :)
a mianowicie filmy instruktażowe, poradniki typu zrób to sam, czy inne przydatne rzeczy (które warto obejrzeć kolejny raz w celu przypomnienia/utrwalenia swojej wiedzy na dany temat, oczywiście jeżeli zajdzie taka potrzeba).

Odpowiedz

Previous post:

Next post: