Autor: hebedesign | Źródło: flickr.com

Konsumpcjonizm kontra minimalizm

Autor: Paweł Kata - Opublikowano: 15 grudnia, 2009 · 19 odpowiedzi

Są tacy ludzie oraz takie instytucje, którym zależy na tym, żebyś posiadał jak najwięcej. Od małego urabiają Ciebie i Twoich rodziców, że posiadanie jest dobre. Przerywają reklamami Twoje filmy, umieszczają kolorowe obrazki w gazetach, które czytasz, a nawet bombardują Cię nimi na billboardach. Zależy im na tym, żebyś stał się propagatorem i uczestnikiem ich filozofii, którą jest… konsumpcjonizm.

Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale konsumpcjonizm z punktu widzenia jednostki jest zły. Powoduje „ciśnienie” na zdobywanie pieniędzy, prowadzi do impulsowego kupowania rzeczy, których się nie potrzebuje, a także wzmaga różnice społeczne oraz prowokuje do nadążania za sąsiadami („Franek kupił Mercedesa! Ja też muszę mieć! Bo niby co? Gorszy jestem? Nie stać mnie?”). Można się w niego tak wciągnąć, że reklamy typu „pojedź na wycieczkę za kefir” nagle wydają się rozsądne i logiczne. Do czasu, gdy aby spłacić zaciągnięte „kefiry”, trzeba jeszcze więcej życia poświęcić pracy.

I po co to wszystko? Czy to całe sprzedawanie życia za pieniądze, po to tylko, żeby dużo posiadać, ma sens?

Dla coraz większej rzeszy ludzi, którzy zdali sobie sprawę z tego, że ktoś po prostu stara się przerobić je na maszynki do generowania i wydawania pieniędzy – nie ma.

Ci ludzie propagują tzw. minimalizm -  filozofię przeciwną do konsumpcjonizmu, która stawia na świadome oddzielanie zachcianek wzmaganych reklamami od potrzeb i podejmowanie na tej podstawie przemyślanych wyborów, które nie wprowadzą w długi.

Minimalizm – nie mylić z życiem pustelnika – nie polega na odmawianiu sobie wszelkich przyjemności, nie polega na prowadzeniu nudnego życia – o nie! Sensem minimalizmu jest uwolnienie się od tego sztucznie wytworzonego dążenia do posiadania, uzyskanie większej kontroli nad sobą, a także swoiste „wrzucenie na luz”, spowolnienie tempa codzienności, więcej odpoczynku…

Profity z życia w ten sposób są niebanalne: mniej stresu, więcej wolnego czasu, zdrowszy tryb życia, zacieśnienie więzi z najbliższymi, rozwój osobisty… można by długo wymieniać.

Cenię sobie święty spokój. Uwielbiam wolność i swobodę. Nic dziwnego, że takie podejście do życia bardzo mi się podoba.

A Tobie? Co o tym sądzisz?

P.S. Ta filozofia tak mnie tak wciągnęła, że tematyką mojego nowego bloga jest również minimalizm. Gorąco zapraszam.

Zobacz też:
  Podobał Ci się wpis? To już teraz zasubskrybuj kanał RSS!

{ 14 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }

Paweł Kata Grudzień 15, 2009 o 4:02 pm

Minimalizm to bardzo interesująca koncepcja. A może wolisz konsumpcjonizm? Podyskutujmy…

Odpowiedz

uranik Grudzień 15, 2009 o 4:59 pm

Żadne skrajności nie są dobre, a niektóre typowo konsumpcyjne produkty i usługi mogą w pewnym stopniu umilić i ułatwić życie. Dlatego moim zdaniem nie należy być totalnym minimalistą, ale znaleźć złoty środek – umieć powstrzymać się od niepotrzebnych zakupów, ale umieć także zafundować sobie czasem przyjemność – nawet niepotrzebną – reklamowaną w telewizji czy prasie – chociażby po to, żeby przekonać się że nie warto gonić za takim stylem życia lub po to żeby wiedzieć co nieco o trendach.

Odpowiedz

Karolina Grudzień 15, 2009 o 5:22 pm

Trudno być minimalistą kiedy wszyscy wkoło mówią: bierz, kupuj, jeszcze… Pochwalam tą koncepcję, ale trudno jest mi ją stosować – szczególnie w grudniu :)

Odpowiedz

Cheed Grudzień 15, 2009 o 5:41 pm

Podzielam zdanie uranika. Konsumpcjonizm jest demonizowany bo bierze się pod uwagę tylko skrajne sytuacje. Minimalizm jest natomiast wywyższany, tu jednak granica jest płynna. Jeśli po 2 latach kończy mi się umowa abonencka a stara komórka jest jeszcze sprawna (posiada wszystkie potrzebne funkcje) to czy wzięcie nowej (zamiast podwójnego pakietu minut) to będzie minimalizm czy już może konsumpcjonizm? We wszystkim trzeba mieć umiar – nie widzę przeszkody (jeśli mnie na to stać za własne pieniądze a nie kredyt) kupić lepszy monitor do komputera czy nowszy samochód który mnie nie zawiedzie w trasie.

Pozdr.

Odpowiedz

Paweł Grudzień 15, 2009 o 6:02 pm

Wszystko jest dla ludzi. Trzeba korzystać z życia i liczyć się z kosztami. Oszczędzanie nie jest tylko dla skąpców, tak samo jak konsumpcyjny styl życia nie jest przeznaczony dla rozrzutnych.
Ważne żeby znaleźć złoty środek w tym co robimy.Nie można z jednej strony tracić całej energii na odkładanie na lepszą przyszłość, bo w przyszłości nie będziemy mieli umiejętności radosnego wydawania. Z drugiej strony życie ponad stan i otaczanie się drogimi, niepotrzebnymi gadżetami może skończyć się strasznymstresem, lub co gorsza bankructwem.

Odpowiedz

Łukasz Grudzień 15, 2009 o 6:35 pm

Chciałbym się z tobą zgodzić. Niestety jestem zdania, że ta coraz wieksza rzesza ludzi zaraz stopnieje, gdy media odtrąbia kryzys. Zostaną ci, którzy rzeczywiscie znależli swój sposób na zycie i stwierdzili, że jet on odmienny od wersji „kefirkowej”.

Tak jak z praca sezonową, kończy sie sezon, ludzie wracają do domu. Zostają ci, którzy chcą tak zyć. Nawet frugalism podlega trendom :).

Odpowiedz

Karolina Grudzień 15, 2009 o 11:23 pm

Grunt to zdrowe podejście i umiejętność znalezienia złotego środka we wszystkim co robimy. Obie strategie w skrajnym podejściu mogą być szkodliwe.

Odpowiedz

Paweł Kata Grudzień 16, 2009 o 4:22 am

Uranik, co do skrajności – racja, choć wybierając spośród tych dwóch osobiście wybrałbym jednak minimalizm. Złoty środek jest wyjściem, ale niełatwym do osiągnięcia.

Karolina, zrozumiała sprawa co do grudnia. Jednak co do krzyków… to nie ucichnie – trzeba samodzielnie wytworzyć filtr, który nie będzie przepuszczał tych „namawiań”.

Odpowiedz

corner Grudzień 16, 2009 o 4:31 pm

Ja czasami daję się naciągnąć na różne rzeczy reklamowane do bólu, a potem leżą one w kącie. Ale to tylko raz na jakiś czas. Przerażające jest to, że są ludzie, którzy nie mają żadnego hamulca. Pani w sklepie robi maślane oczka – kupuję, jest napis „promocja” – kupuję, sąsiad kupił – kupuję itd. Moja znajoma tak ma. Czasami się chwali ile to zaoszczędziła – zupełnie jak w dowcipie „Zaoszczędziłam 100 zł. Kupiłam 10 mioteł, każda po 10 zł zamiast po 20 zł.”

PS: Dlaczego trzeba tu obowiązkowo podać adres e-mail?

Odpowiedz

Ksob (metafinanse) Grudzień 16, 2009 o 9:07 pm

Najważniejsze, żeby nie przesadzić w żadną ze stron. U mnie obecnie szala przechyliła się za mocno na stronę minimalizmu i będę musiał podjąć jakieś środki zaradcze ;).

Nie ma co się oszukiwać, że jakaś filozofia/styl życia będzie odpowiednia dla każdego. Na pewno nie będzie. Na szukaniu swojego „złotego środka” można spędzić wiele czasu… Dla mnie osobiście chyba znajduje się on blisko opisywanego przez Ciebie minimalizmu, ale jednak kilka kroków dalej w stronę konsumpcjonizmu.

Odpowiedz

Marcin Grudzień 16, 2009 o 9:45 pm

Właśnie czytam książkę Seneki „Listy moralne”. Jest dosyć długa, ale idealnie opisuje ułudę szczęśliwego konsumpcyjnego życia. Nie można wszystkiego przekreślać, ale nie ma co lecieć za tłumem. Lepiej żyć powoli niż za szybko i w efekcie nie doświadczyć prawie niczego.

Odpowiedz

Menedżer Grudzień 17, 2009 o 10:34 am

Ci z Was, którzy bronią konsumpcjonizmu już są nim zawładnięci i nawet sami sobie z tego nie zdają sprawy. Nie mówię, że to źle. Możecie się sprzeczać, ale tak jest. Większość naszego społeczeństwa jest nastawiona konsumpcyjnie do życia – dom, samochód, wyjście do kina, teatru, telewizja, internet, lody w wakacje i narty zimą. To jest naszą główną motywacją do zdobywania pieniędzy.

Z drugiej strony mamy Diogenesa z beczki o którym pisałem u siebie a propo teorii Maslowa.

Odgradzając się od ocen, co jest dobre, a co złe – konsumpcjonizm napędza gospodarkę, co powoduje, że mamy więcej niższym kosztem (przynajmniej w długim okresie). Pamiętacie ile kosztowały pierwsze komórki? A teraz? Można je kupić w Biedronce i są 1000 razy lepsze od tych pierwszych.

Natomiast minimalizm w rozumieniu Pawła, czyli dokonywanie tych wyborów zakupowych, które akurat nam są potrzebne powoduje, że nie poddajemy się z jednej strony manipulacji i kupujemy tylko te towary, które są nam naprawdę potrzebne. Z drugiej strony tracimy trochę radości z zakupów – bo manipulacja ma nas wprawić w dobry nastrój, połechtać nasze ego – wtedy więcej kupimy.

Osobiście wolę być minimalistą i sprawiać sobie radość inaczej niż poprzez reklamy i zabiegi marketingowe. Wolę skonsumować te pieniądze w inny sposób – chociażby poprzez wizytę w teatrze, operze, albo w jakimś ciekawym kraju na drugim krańcu świata. Oprócz przyjemności z konsumpcji odniosę z tego wiele innych korzyści z poszerzeniem horyzontów na czele.

Odpowiedz

Kuba Grudzień 21, 2009 o 7:09 am

Ja też jestem zwolennikiem minimalizmu. Chociaż opowiadanie się za jedną czy drugą opcją to tylko słowa – rzeczywistość bywa zupełnie inna. Najlepszym dowodem na to, czy jesteś minimalistą czy nie jest sprawdzenie jak wygląda twoje otoczenie. Przedświąteczne porządki idealnie się nadają do oczyszczenia swojego życia ze zbędnych przedmiotów. Robię to regularnie i za każdym razem odczuwam pewnego rodzaju uczucie lekkości :)

Odpowiedz

Joanna Styczeń 31, 2010 o 11:57 pm

Wydaje mi się, że mało przedstawiono konkretnych przykładów z życia minimalisty. Uważam, że minimalizm to nie tylko ograniczone kupowanie, ale też np. ograniczone zużywanie (oszczędne = ekologiczne). Dlatego kupuję rzeczy porządne, ale rzadko. Jak czegoś nie potrzebuję, to szybko sprzedaję, póki jeszcze jest coś warte. Dbam o niezagracanie mieszkania – regularnie dokonuje „czystek”. Proszę o nie kupowanie mi prezentów postaci przedmiotów – stawiam raczej na przeżycia (bilet na koncert, mecz, wspólne wyjście na łyżwy, bilet lotniczy, wyjazd…). Dużo podróżuję, ale staram się nie przywozić pamiątek poza takimi, które można zmieścić w albumie do zdjęć. Dzięki temu zaoszczędziłam na kurs fotograficzny, robię coraz lepsze zdjęcia, uwieńczam na nich piękne rzeczy z podróży, a tym samym oszczędzam pieniądze i miejsce w mieszkaniu.
Gorąco polecam minimalizm!

Odpowiedz

Skomentuj

Zasady komentowania w skrócie: nie obrażaj innych, nie prowokuj kłótni, pisz na temat, nie reklamuj niczego, nie używaj słów kluczowych w podpisie. Komentarze łamiące zasady będą moderowane. Szczegóły w Polityce Komentowania.

{ 5 trackbacki }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: