Wielu ludzi, z jakimi się spotykam, nie oszczędza. Na pytanie o powód takiego stanu rzeczy najczęściej odpowiadają “bo nie mam z czego oszczędzić”. Prawdę mówiąc wcale mnie to nie dziwi – w końcu żyjemy w kulturze wydawania większych pieniędzy, niż jesteśmy w stanie zarobić, na rzeczy, którymi zazwyczaj chcemy zaimponować innym lub na takie, które są nam niepotrzebne i bez których spokojnie można by się obejść. Gdzież tu miejsce na oszczędzanie? Faktycznie – nie ma z czego. Problem w tym, że wczesne rozpoczęcie oszczędzania jest bardzo istotne – zwłaszcza dla ludzi poważnie myślących o niezależności finansowej, ale nie tylko.
Jak zatem rozpocząć oszczędzanie, gdy nie ma z czego odłożyć? Proste! Trzeba wygenerować więcej pieniędzy, które zostaną bezwzględnie przeznaczone na cele związane w wolnością finansową.
Poniżej przedstawiam kilka punktów, nad którymi każdy z nas może popracować, aby wygenerować dodatkowe pieniądze do zaoszczędzenia:
- Dokształcaj się. Nie, nie chodzi mi o powrót do szkolnej ławki. Bardziej mam na myśli specjalistyczne kursy lub nawet czytanie różnego rodzaju poradników czy podręczników. Tylko wtedy, gdy będziesz w stanie zaoferować więcej, niż współpracownicy, będziesz dla swojego pracodawcy o wiele bardziej istotny, ale także będziesz mógł…
- Poproś o podwyżkę. Warto spotkać się z szefem one-on-one i porozmawiać o perspektywach na większe zarobki. Pracujesz w końcu dla niego/niej, odwalasz dobrą robotę – w zasadzie pomagasz mu się utrzymać. Dlaczego nie miałby Cię zmotywować do wydajniejszej pracy choćby kilkudziesięcioma złotymi więcej miesięcznie?
- Zmień pracę. Jeżeli miejsce, w którym aktualnie pracujesz, nie daje Ci wystarczających perspektyw do większych zarobków czy chociaż rozwoju osobistego, to warto rozejrzeć się za nowym miejscem pracy. Gdyby nawet zarobki były takie same, ale pracodawca inwestowałby w rozwój pracowników, a na horyzoncie widniała szansa na awans – warto przemyśleć taką ewentualność.
- Zbuduj dodatkowe strumienie dochodu. Napisz książkę, kup i wynajmij nieruchomość, opracuj jakiś wynalazek, załóż stronę internetową – innymi słowy: zrób cokolwiek, co przyniesie Ci choćby stówkę miesięcznie, najlepiej kierując się zasadą “zrób raz – korzystaj cały czas”. Ta stówka przez rok urośnie do dwunastu stówek, a to już niezły punkt wyjścia – choćby do zbudowania funduszu awaryjnego.
- Załóż swój własny interes. Jeżeli jesteś zdolny do dawania od siebie troszkę więcej, niż się od Ciebie wymaga (w sensie pracować kilka godzin więcej w tygodniu na siebie i/lub swoją rodzinę), warto założyć i prowadzić równolegle do etatu jakiś legalny interesik na boku. Jedno, dwa małe zlecenia na miesiąc, kilka udanych sprzedaży na Allegro, a do kabzy wpadnie parę złotych. Kto wie – może za jakiś czas będzie można z etatu zrezygnować i pracować tylko na własny rachunek?
Tych pięć pomysłów to taka zachęta do samodzielnego zastanowienia się nad tym, w jakis sposób pozyskać więcej pieniędzy, które można by oszczędzić. Naturalnie temat nie jest wyczerpany, zatem jeżeli macie jakieś propozycje lub pomysły – proszę o komentarz.
Zobacz też:- 20 błędów popełnianych przez początkujących inwestorów
- Pasywny dochód. Najczęściej zadawane pytania.
- Polacy za granicą #1
| Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, to zachęcam do subskrypcji kanału RSS, śledzenia notek na Twitterze oraz zaglądnięcia na Forum Oszczędzania.
|
| Możesz także zapisać się na bezpłatny biuletyn Oszczędzania.net! Dwa razy w tygodniu otrzymasz na swoją skrzynkę e-mail z inspirującym cytatem lub zawierający praktyczną poradę związaną z oszczędzaniem, inwestowaniem albo finansową niezależnością. |

{ 3 trackbacks }
{ 2 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }
Porady dobre ale z moich obserwacji wynika, że raczej dla osób młodych (no powiedzmy do 40-tki) chodzi mi tutaj o zmianę pracy, bo im człowiek starszy tym trudniej mu znaleźć pracę jeżeli nie ma papierka poświadczającego jego wysokie kwalifikacje, i może też już nie mieć takich możliwości psychicznych aby się odpowiednio dokształcić.
Jak dla mnie ( niecałe 21 lat, student :D ) porady jak najbardziej na miejscu. Ale nie chcę generalizować.
Prawda jest też taka, że większość ludzi wynegocjowawszy podwyżkę najnormalniej wyda tą podwyżkę i dalej będzie psioczyć, że nie ma z czego oszczędzać. Jeśli komuś zależy to nie tylko odłoży podwyżkę, ale i zaoszczędzi więcej z tego co zarabiał do tej pory.