Jak szybko spłacić długi? #2

Autor: admin · 12 odpowiedzi

W poprzednim wpisie przedstawiłem kredytową kulę śniegową, czyli najlepszą metodę na szybką spłatę zadłużenia, które można nadpłacać. W dzisiejszym zajmę się strategią nadawania priorytetów poszczególnym długom, by – w zależności od potrzeb – zoptymalizować proces spłaty.

W zasadzie istnieją trzy sposoby podejścia do priorytetyzacji spłaty zadłużenia: dwa „książkowe” i jedno stricte subiektywne. Zacznę od tego ostatniego.

Podejście stricte subiektywne

Jeżeli znajdujemy się w sytuacji, w której spłata któregoś zadłużenia ma dla nas szczególną ważność, ten dług naturalnie będzie miał w naszym mniemaniu priorytet. Dość dobrym przykładem takiego zobowiązania są pieniądze pożyczone od znajomych, rodziny lub od zakładu, w którym pracujemy. Nikt nie będzie świadomie doprowadzał do tego, by przyjaciele lub bliscy popadali w kłopoty finansowe z naszego powodu, a w miejscu pracy nie ma co szargać swojej opinii, dlatego niektórzy mogą uważać te długi za priorytetowe.

Przykładowa hierarchia długów:

  1. Pożyczka zaciągnięta od znajomych: 1000 pln, 0% rocznie.
  2. Dług na karcie kredytowej: 7 tysięcy, 12% rocznie.
  3. Kredyt studencki: 20 tysięcy, 5% rocznie.
  4. Kredyt hipoteczny: 150 tysięcy, 6% rocznie.

To podejście nie jest może optymalne od strony finansowej, ale – jak wiadomo – dobra opinia jest często o wiele ważniejsza, niż pieniądze.

Priorytety według oprocentowania kredytu

Jest to podręcznikowa strategia, nastawiona nie tylko na jak najszybszą spłatę długów, ale także na jak najmniejsze „dopłacanie” do kredytów. Skierowana jest głównie do osób, które są lub muszą być oszczędne oraz chcą jak najmniej „zapłacić” za pożyczenie pieniędzy.

W tym wypadku kierujemy się wysokością oprocentowania w skali roku, hierarchizując długi od największego oprocentowania do najmniejszego.

Przykładowa hierarchia długów:

  1. Dług na karcie kredytowej: 7 tysięcy, 12% rocznie.
  2. Kredyt hipoteczny: 150 tysięcy, 6% rocznie.
  3. Kredyt studencki: 20 tysięcy, 5% rocznie.
  4. Pożyczka zaciągnięta w zakładzie: 1000 pln na 1% rocznie.

Zaletą tego podejścia jest to, że optymalizujemy każdą wydaną na spłatę długu złotówkę i praktycznie uzyskujemy gwarancję najniższych kosztów kredytów. Niestety, taka hierarchia nie nadaje się dla każdego. Powodem tego stanu rzeczy jest psychologiczne obciążenie, biorące się ze zmagania z wysoko oprocentowanym długiem przez zazwyczaj długi czas.

Jeżeli do długów podchodzisz emocjonalnie, długotrwałe tkwienie w nich może spędzać sen z Twoich powiek, dlatego kolejna hierarchia będzie dla Ciebie lepsza.

Priorytety według wielkości zadłużenia

Jeżeli łatwo zniechęcasz się, gdy nie widzisz rezultatów spłaty kredytów oraz po prostu nie lubisz być nikomu dłużny, to podejście jest jak najbardziej dla Ciebie. Może nie spłacisz długów tak szybko, jak w przypadku wcześniejszej hierarchii, a także zapłacisz nieco większe odsetki, to mimo wszystko małe „zwycięstwa” (spłaty poszczególnych długów), będą motywowały Cię w tym trudnym okresie.

Przykładowa hierarchia długów:

  1. Pożyczka zaciągnięta w zakładzie: 1000 pln na 1% rocznie.
  2. Dług na karcie kredytowej: 7 tysięcy na 12% rocznie.
  3. Kredyt studencki: 20 tysięcy na 5% rocznie.
  4. Kredyt hipoteczny: 150 tysięcy, 6% rocznie.

W tym wypadku najszybciej spłacisz pożyczkę w zakładzie i będzie to Twoje małe-duże zwycięstwo nad wierzycielami, które będzie Cię motywowało do dalszej spłaty i szybciej uwolni środki na nadpłacanie pozostałych długów. Później będzie już „z górki”, bo każdy kolejny kredyt będzie nadpłacany.

Podsumowanie

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by – bazując na tych trzech podejściach – stworzyć własne, stanowiące hybrydę, np. priorytet dla pożyczki z zakładu, a następnie hierarchizowanie długów według wielkości oprocentowania.

Który sposób jest dla Ciebie najlepszy i dlaczego?

P.S. W kolejnym odcinku nowe sposoby na przyspieszenie spłaty długów…

Skomentuj

{ 11 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }

Kuba Maj 12, 2010 o 16:02

Metoda subiektywna czyli klasyczne polskie – zastaw się a postaw się ! Zdecydowanie metoda najmniejszej spłaty (hierarchizacja według oprocentowania) u mnie sprawuje się najlepiej.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Leszek Maruszczyk Maj 12, 2010 o 18:37

W sumie to nie ważne, jak kto do tego podejdzie, ja akurat prędzej starałbym się odroczyć spłatę zadłużenia darmowego (od rodziny lub z zakładu), na rzecz pierwszej z brzegu oprocentowanej pożyczki. Oczywiście w pewnych granicach – jeśli dostałbym z zakładu harmonogram spłat, to bym się go trzymał. Zresztą potrącenia na ten cel z wypłaty są i tak robione zanim pieniądze dotrą do pracownika, więc zakład sobie swoje odbierze. Nieco inaczej z rodziną i tu najlepiej się dogadać, jeśli już, to raczej nie pożyczałbym od pierwszej lepszej osoby w rodzinie, tylko od tej, której nie robi większej różnicy oddanie mi jakichś pieniędzy na jakiś ustalony czas.
Najważniejsze i tak jest, by w ogóle nadpłacać, bo tylko to pozwala na szybszą spłatę.

Odpowiedz

20tysiecy Maj 13, 2010 o 03:47

Bardzo przydatny i słuszny społecznie wpis, natomiast zastanawia mnie wyjęta nie wiem skąd stawka 5% odsetek za kredyt studencki? wiadomo przecież, że ciężko (o ile to w ogole możliwe) znaleźć takowy oprocentowany na więcej niż 2%.
O reszcie się nie wypowiadam bo nie wiem :)
pozdrawiam

Edit: 20tysiecy, zapoznaj się proszę z polityką komentowania.

Odpowiedz

Paweł Kata Maj 13, 2010 o 11:20

20tysięcy, oprocentowanie dla tego kredytu brałem "z sufitu". Uznałem, że dla zilustrowania przykładu 5% będzie ok.

Odpowiedz

Richmond Maj 13, 2010 o 16:14

Nie mam dlugow, ale ja bym ustawila splate wedlug oprocentowania by zaplacic jak najmniej odsetek, co zawsze doradzam innym.

Odpowiedz

Sławek Śniegocki Maj 22, 2010 o 00:06

W swojej książce "Inwestuj we własny dług" pokazuję cały system wychodzenia z zadłużenia. I rzeczywiście najbardziej ekonomiczne jest spłacanie długów zaczynając od kredytu z najwyższym oprocentowaniem. Natomiast ze względów psychologicznych, najlepiej zacząć spłatę nie od największego zadłużenia (bo to da efekt przeciwny do zamierzonego) ale od kredytu z NAJMNIEJSZĄ liczbą rat do spłaty. Wtedy nie tylko szybko zakończymy spłatę pierwszego kredytu ale szybko zaczniemy tworzyć kulę śnieżną (nadpłata I kredytu+rata I kredytu=nadpłata II kredytu…i.t.d.)

Odpowiedz

Paweł Kata Maj 22, 2010 o 12:58

Sławku, nie napisałem nigdzie "od największego zadłużenia" ;-)

Co do spostrzeżenia, masz oczywiście rację – kierowanie się najmniejszą ilością rat ma sens. Nie sądzę jednak, by efekty tego podejścia aż tak różniły się pod względem finansowym od ustalenia kolejności od najmniejszego kredytu do największego, jeżeli wziąć pod uwagę fakt nadpłacania. Wtedy pojęcie "ilość rat" trochę się rozmywa. Może wyjaśniłbyś, co masz na myśli, na jakimś przykładzie?

Odpowiedz

Sławek Śniegocki Maj 22, 2010 o 19:23

Służę zatem przykładem:
Załóżmy, że pozostały mi do spłaty dwa kredyty:
30 rat za komputer po 80 zł = pozostało do spłaty 2400 zł
10 rat za samochód po 500 zł = pozostało do spłaty 5000 zł
(w tym przykładzie nie biorę pod uwagę oprocentowania)
Całość bez nadpłaty spłaciłbym zatem w 30. miesiącu.
Załóżmy jednak, że mam co miesiąc dodatkowe 100 zł, które przeznaczę na nadpłatę obu kredytów.

W pierwszej opcji nadpłacam najpierw mniejszy kredyt a drugi spłacam normalnie.
Całość spłacam w ciągu 14 miesięcy (mniejszy kredyt 13 rat po 160 zł (80 zł+100 zł)+ostatnia rata 60 zł, większy kredyt normalnie 10 rat po 500 zł) Całość spłacam 2,14 raza szybciej niż bez nadpłaty.Rewelacja! Ale…

W drugiej opcji spłacam najpierw kredyt z najmniejszą ilością rat. Oczywiście wykorzystuję tak jak poprzednio tylko dodatkowe 100 zł. I cóż się okazuje?
Całość spłacam w 11 miesięcy. Dlaczego?
Nadpłacam kredyt z najmniejszą ilością rat: 8 rat po 600 zł (500zł+100zł)+ 9 rata 200zł. Do tego momentu spłacam normalnie dłuższy kredyt 9 rat po 80 zł=720 zł.
Ponieważ 9. rata na samochód wynosi już tylko 200 zł, pozostała nadwyżka w 9 miesiącu (400 zł) zmniejsza kwotę dłuższego kredytu pozostałego do spłaty. Czyli w 9 miesiącu 2400zł-720zł-400zł=1280 zł pozostaje do spłaty.
Ale teraz mam już 80 zł normalnej raty+100 zł nadwyżki+500 zł gotówki która zostaje mi bo już nie muszę spłacać rat za samochód. Czyli 10 rata równa się 680 zł (80 zł+100 zł+500 zł) a 11 rata to już tylko 600zł.
Druga opcja jest szybsza o 28% (kredyty spłacam 2,73 raza szybciej niż bez nadpłaty)

Dodatkowo w pierwszej opcji mam na koniec 14 miesiąca 20 zł wolnych środków a w drugiej (o 3 miesiące szybsza spłata) ponad 2100 zł (60 zł + 680 zł + 680 zł + 680 zł = 2100 zł + odsetki).

Odpowiedz

Paweł Kata Maj 23, 2010 o 20:14

Sławku, dziękuję Ci za tak wyczerpujący przykład. Faktycznie, różnica jest więcej, niż zauważalna. Jestem pewien, że wiele osób skorzysta z tego podejścia.

Odpowiedz

Karolina Lipiec 1, 2010 o 17:39

Coś Sławku, źle policzyłeś :)
Mając określony dług i co miesiąc taką samą kwotę przeznaczoną na jego spłatę nie ma możliwości różnych terminów zakończenia spłaty. W pierwszym przypadku zapomniałeś o dodatkowych 500 złotych, które zostały ci po spłacie krótszego długu :)

Odpowiedz

Sławek Śniegocki Lipiec 5, 2010 o 17:05

@Karolina,
W każdym z pokazanych przypadków spłacamy taki sam dług (7400 zł) ale inną kwotą miesięczną. Policz średnią kwotę raty. Bez nadpłaty to jest 7400 zł / 30 rat = 246,67 zł średnio miesięcznie.
Z nadpłatą w I wariancie (+100 zł) mamy 7400 zł / 14 rat = 528,57 zł średnio miesięcznie. Z nadpłatą w II wariancie (najpierw +100 zł, potem + 600 zł) mamy 7400 zł / 11 rat = 672,73 zł średnio miesięcznie.

Co do ostatniego akapitu masz oczywiście rację. Mea culpa. W pierwszej wersji zostaje prawie tyle samo ile w drugiej. Dzięki za czujność (:))

Odpowiedz

Previous post:

Next post: