Jednym z moich celów na ten rok jest ożenek. Niektórzy odradzali mi branie ślubu (tak, tak, to do Ciebie AbramK ;-), ale ja jestem już sprzedany. Właśnie dlatego zacząłem się zastanawiać nad tym, co zrobić, żeby się na tej imprezie finansowo nie wypompować. Naturalnie żadne branie kredytów na ten cel nie wchodzi w grę, bo nie wyobrażam sobie wchodzić na nową drogę życia z „krechą” w banku. Skoro nie chcę płacić, to muszę pomyśleć.
Pomyślałem, a efekty przedstawiam w punktach poniżej. Chciałbym tylko zaznaczyć, że kilka pomysłów nie nada się w moim wypadku, ale być może ktoś z Was z nich skorzysta.
13 porad jak zaoszczędzić na weselu:
- Działaj szybko. Gdy zapadnie decyzja o ślubie, najlepiej od razu zabrać się za fundamentalne przygotowania: załatwienie sali, cateringu, fotografa, zadbania o muzykę itp. Warto to zrobić od razu i sformalizować, podpisując stosowne umowy i uzgadniając cenę. Można w ten sposób zaoszczędzić niemałe pieniądze, bo zabranie się za to w późniejszym terminie często jest równoznaczne z wyższymi kosztami.
- Rozważ zorganizowanie wesela po sezonie (październik-kwiecień). Koszty są w tym okresie zazwyczaj niższe, łatwiej załatwić salę i obsługę na ten okres, a także mamy szersze pole do negocjacji cen – wszak wtedy nie ma w branży aż takiego ruchu. Podobnie jest z wyborem dnia tygodnia: za ślub w piątek płaci się mniej, niż za standardowy sobotni. Jeżeli masz taką możliwość i nie stanowi to dla Was i Waszych gości problemu, dlaczegóż by tego faktu nie wykorzystać?
- Zrezygnuj z poprawin. Jestem przyzwyczajony do tego, że w moich stronach wesela trwają dwa dni: dzień imprezowy i dzień poprawin. W innych miejscach trwają dłużej, jeszcze w innych krócej. Można łatwo zaoszczędzić znaczne kwoty, jeżeli tylko ograniczy się zabawę do jednego dnia.
- Nie przepłacaj za „ślub”. Słowa, takie jak „ślub” czy „wesele”, wypowiedziane na głos w obecności osoby, od której chcemy np. wynająć salę czy zorganizować jedzonko powodują często natychmiastowe przejście na znacznie droższy cennik weselny. Lepiej się z tym od razu nie odkrywać, odnosząc się do imprezy, jako „zjazd rodzinny”.
- Zorganizuj nocleg dla przyjezdnych gości możliwie jak najbliżej miejsca wesela. Nie ma co przepłacać za transport do tańszego, ale odległego miejsca. To rozwiązanie jest również często wygodniejsze dla gości. Z przyczyn obiektywnych ;-)
- Goście weselni. To jest bardzo osobista sprawa, niemniej jednak wesela na 150 i więcej osób dają mocno po kieszeni. Najśmieszniejsze w tym jest to, że wielu ludzi decyduje się na zaproszenie osób, z którymi praktycznie nie utrzymują kontaktu. Inni z kolei zapraszają pół firmy, bo jak tu nie zaprosić znajomych współpracowników. A ja pytam się: po co? Moim zdaniem na ceremonii i zabawie powinna być tylko najbliższa rodzina (do kuzynów włącznie) i przyjaciele, z którymi utrzymujemy stały kontakt.
- Suknia ślubna. Jeden z mega wydatków weselnych, który IMHO nie ma logicznych podstaw – jest tylko próbą wydobycia z nas jak największej kasy z okazji planowanej celebracji tego „jedynego dnia w życiu”. Nie wierzycie? Świetna suknia na bal sylwestrowy – 800 złotych. Podobna suknia weselna – ceny sklepowe startują od dwóch kafli. Różnica? W nazwie pierwszej jest „sylwestrowa”, a w drugiej „weselna” plus zazwyczaj biały kolor tej drugiej. Co zatem zrobić? Można rozejrzeć się za suknią na Allegro i kupić coś z drugiej ręki. Można kupić w salonie, ale poza sezonem – wtedy na pewno będzie taniej, choć nie zjawiskowo. Albo… można sprowadzić suknię z USA, gdzie kosztują 150-250 dolarów. My raczej wybierzemy to ostatnie wyjście.
- Dekorowanie kościoła. Jeżeli planujecie ceremonię w świątyni, warto wypytać duchownych o to, czy ktoś inny nie bierze ślubu w tym samym dniu – możne wtedy skontaktować się z tymi ludźmi i podzielić koszty dekoracji. Nie ma też co przeginać z upiększaniem – wszak w kościele spędza się raptem godzinkę.
- Zaproszenia, bileciki, zawieszki. W sieci jest tyle gotowych projektów i clipartów, z których można skorzystać, że nie ma powodu, aby przepłacać w drukarni za gotowe wzory. Jeżeli nie masz zacięcia do tego, na pewno znajdzie się jakiś student kierunku związanego ze sztuką czy grafiką, który za niewielkie pieniądze przygotuje całkiem fajne projekty zaproszeń, zawieszek i etykietek.
- Catering. Zapewnienie uczestnikom wesela posiłków, napojów i procentów pochłania zdecydowanie największą część budżetu, dlatego trzeba znaleźć firmę, która kompleksowo obsłuży wesele, nie przeginając jednocześnie z cenami. Tuningowanie współczynnika K/O (koszt na osobę) polega przede wszystkim na przejrzeniu oferty jedzeniowej i odrzuceniu przekombinowanych potraw. Warto również zrezygnować z jednego z ogólnych posiłków na rzecz tzw. zimnej płyty – w końcu na weselu nie tylko chodzi o jedzenie, ale także o taniec, interakcje społeczne i generalnie dobrą zabawę.
- Zawsze negocjuj. Zorganizowanie ceremonii i imprezy to kontakty z ogromną ilością ludzi, którzy będą nam w tym pomagać. Każde z nich będzie chciało z tej okazji jak najwięcej na nas zarobić, dlatego zawsze pytaj: czy nie dałoby się tego zorganizować taniej? A jeżeli nie da się zejść z ceny, to zawsze można odwrócić kota ogonem i spytać: co w takim razie możecie dodać gratisowo do swojej oferty? Warto również rozglądać się za firmami, które oferują oprócz cateringu dodatkowe usługi (np. dekoracja krzeseł i stołów, dekoracja sali itp.) – decydując się na wydanie u nich większych pieniędzy, zawsze można poprosić o rabat – nawet kilka procent pozwoli zaoszczędzić poważne pieniądze.
- Poproś przyjaciół i rodzinę o pomoc. Jeżeli nie możesz sobie z czymś poradzić lub nie chcesz za to płacić, warto podpytać u rodziny i bliskich, czy nie mogliby pomóc. Większość powinna pozytywnie odnieść się do Waszej prośby i zając się takimi sprawami, jak: pieczenie ciast, przygotowanie projektu zaproszeń lub transport gości weselnych.
- Co możesz, wykonaj samodzielnie… ale najpierw policz, czy to się opłaci. Czasem różnica między zrób-to-sam a zleć-komuś wynosi na tyle mało, że szkoda tracić czasu na jeżdżenie po sklepach, dzwonienie i samodzielne załatwianie sprawy.
Bonusowa porada na koniec: pamiętaj, że ślub to tylko jeden dzień z reszty wspólnego życia. Nie warto pakować się w długi i od samego startu na nowej drodze życia czuć brzemię finansowej niewoli wobec banku. O wiele lepiej zorganizować tanie, ale kreatywne, wesele i bez stresów wchodzić w nowe, życiowe role. Tego szczerze Wam i nam życzę.
P.S. Jeżeli interesujesz się tematyką ślubno-weselną lub aktualnie planujesz swoją ceremonię, koniecznie zajrzyj na bloga Wesele w praktyce, prowadzonego przez moją Kasię. Wprawdzie wystartował niedawno, niemniej jednak jest już na nim kilkanaście wartościowych wpisów.
Zobacz też:- Jak oszczędnie gotować? 12 praktycznych porad.
- Jak oszczędzić na wakacjach i podczas urlopu? 19 praktycznych porad.
- Jak pozbyć się niepotrzebnych rzeczy? Sześć praktycznych porad.
|
|
Podobał Ci się wpis? To już teraz zasubskrybuj kanał RSS! |


{ 19 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }
Za 8 miesięcy też się żenię. O kilku tych tipach miałem pojęcie, ale o kilku nie wiedziałem. Dzięki!
Ciekawe spostrzeżenia, chociaż doświadczenia w tym względzie (wesele) nie mam. Wiem tylko, że tak jak pisałeś w poradzie nr 11 – zawsze trzeba negocjować. Nie wiem też jakie są zwyczaje w innych rejonach Polski, ale można np placki i ciasta zamówić u lokalnej „prywatnej kucharki” (popytać u znajomych na pewno ktoś zna) zamiast w firmie cateringowej, która za taką usługę skasuje co najmniej dwa razy tyle.
Pozdr.
Jak najbardziej słuszne uwagi, szczególnie suknia ślubna, własnoręczne zaproszenia (kilka stów do przodu na świstkach papieru!), no i goście, goście. Nie chodzi o to, żeby ucinać na maksa, ale o to, żeby nie zastanawiać się potem, kiedy ostatnio widziałeś „ciocię Jadzię” z – dajmy na to – Szczecina (a mieszkasz w Zamościu).
I jeszcze jeden tip: nigdy nie organizuj wesela na kredyt, nawet za cenę bycia „wyklętym” przez „rodzinę”.
IMHO cały ślub i wesele to jedna wielka maszynka na wyżymanie nowożeńców z kasy po to tylko, aby zaspokoić wygórowane oczekiwania plotkującej rodziny i znajomych. Bo co ludzie powiedzą, itd. Jak sobie przypomnę, ile kosztowało to całe nasze zamieszanie, to aż mi się smutno robi, jak mogę sobie to przeliczyć na kilka metrów kwadratowych domu…
Oczywiście warto zoptymalizować listę gości. Przede wszystkim nie pozwalać wchodzić sobie na głowę najbliższej rodzinie, która na pewno będzie chciała dopakować listę o dodatkowych ludzi, widzianych ostatnio bardzo dawno temu, ale których koniecznie trzeba zaprosić…
Zaproszenia trzeba rozsyłać jak najwcześniej, a przynajmniej jak najwcześniej rozesłać informacje o terminie i miejscu. Im wcześniej to zrobisz, tym wcześniej dostaniesz zwrotnie informację o tym, że ktoś nie będzie mógł się pojawić. A im wcześniej go skreślisz z listy, tym wcześniej odzyskasz pieniądze za miejsce na weselu dla tej osoby.
Suknia ślubna to dla mnie wydatek głupi do kwadratu. Żonie nie udało się tego wyperswadować, szczęśliwie zamiast kupować suknię w salonie po prostu ją sobie uszyła. Wyszło chyba trochę taniej, ale głowy nie dam sobie uciąć. Dla zmniejszenia tej głupoty chyba przerobię część tej sukni na moskitiery do mojego samochodu kempingowego. ;)
Z drugiej strony, musiałem sobie też kupić garnitur i buty do niego, bo nic odpowiedniego na ślub nie miałem. No to jak już musiałem, to kupiłem sobie taki garnitur i takie buty, co bym mógł skorzystać z nich również przy innych okazjach — i kilka razy już garnitur (czy to cały, czy samą marynarkę do innych spodni) miałem na sobie od czasu wesela.
Szukając miejsc noclegowych dla rodziny i znajomych warto pokombinować z miejscami darmowymi. Znajomi, zwłaszcza ci młodsi, pewnie nie obrażą się, jak się ich po imprezie ułoży do spania w harcerskim namiocie u kogoś na działce, a następnego dnia nakarmi i napoi resztkami z imprezy. :) Bliską rodzinę można przenocować u siebie czy rodziców. A najdalsza niech płaci za siebie, kalkulując to w koszty przyjazdu na wesele. ;)
Tak na szybko tyle. Jeśli sobie coś jeszcze przypomnę, dopiszę. :)
Ja dodam jeszcze, że zamiast kupować suknię ślubną, można ją po prostu wynająć, po co blokować gotówkę a później i szafę. Tak też doradziłem mojej późniejszej małżonce :)
Opłata za najem wyniosła ok. 60% ceny sukni ale wiadomo że suknia jak samochód, po wyjeździe z salonu traci ok. 1/3 ceny albo i więcej a do tego należy dodać ewentualne uszkodzenia sukni oraz zużycie czasu na ogłaszanie się z ewentualną sprzedażą sukni.
Jak się okazało na weselu, suknia piękna, zdjęcia super ale się w niej trudno tańczyło bo nawet po podciągnięciu prawie dotykała podłogi. Dlatego po weselu była bardzo brudna i nawet ponaddzierana u dołu. Za naprawę takiej sukni należałoby wydać sporo kasy a właściciel salonu w umowie deklarował, że przy najmie to on bierze odpowiedzialność za wszelkie uszkodzenia sukni w trakcie wesela i faktycznie zwrot sukni przyjął bez problemu.
Dodam jeszcze, że suknia była w salonie nowa więc nikt wcześniej jej jeszcze nie wypożyczał.
Pozdrawiam :)
Ja wprawdzie ożenku jeszcze nie planuję, ale artykuł dodaję do ulubionych. Pozdrawiam
Bardzo przydatne informacje. Na pewno jeszcze tu zajrzę:)
Witam !
Ciekawy i przydatny wpis, będę go polecał „młodym” czyli moim klientom, dla nich to mogą być ważne informacje. Większość przyszłych młodych par ma bardzo małe rozeznanie w temacie
„organizacja wesela” Każda rada się przyda :-) a tu jest ich aż 13!
Pozdrawiam i Dziękuje!
Andrzej
Uranik, może masz jakieś własne sugestie? Jeżeli tak, to napisz śmiało w komentarzach.
Cheed, fajny pomysł z tymi ciastami. Na pewno się rozejrzę w okolicy.
Przemek, dokładnie: startować od kredytu to straszna sprawa.
Krzysztof, świetne rady – zwłaszcza ta z garniturem nie-na-jeden-raz.
Zdzichu, co do sukni, to wypożyczenie faktycznie jest tańszą opcją od zakupu, choć jak dla mnie nadal zbyt drogą, jak za suknię na jedną imprezę.
Andrzeju, skoro siedzisz w „branży”, to może podzielisz się swoimi praktycznymi radami? Czytelnicy mogliby bardzo skorzystać na Twojej empirycznej wiedzy.
No ale z rezygnacją z poprawin, to przesadziłeś. Równie dobrze można zrezygnować też z wesela. To byłaby największa oszczędność. Wielokrotnie poprawiny są dużo ciekawsze, niż same wesela, bo wielu ludzi, którzy podczas wesela ciężko pracują, aby inni się dobrze bawili, podczas poprawin jest już wyluzowanych.
@Paweł, oczywiście mogę się podzielić ale nie tak z marszu :-)
Jeżeli wyrazisz chęć to napisze w weekend dłuższy tekst np. „fotograf radzi” Czy jest szansa na zamieszczenie tego u Ciebie na blogu, może jako druga cześć Twojego wpisu weselnego? Co Ty na to?
Pozdrawiam !
Andrzej
Andrzej, miło mi, że wychodzisz z taką propozycją. Oczywiście, że wyrażam chęć :-) Napisz mi kilka słów o swoim pomyśle na tekst, korzystając z formularza u góry strony. Odpowiem najszybciej, jak się da i coś wspólnie ustalimy.
Witam !
Może być tak że ten wpis wzbudzi trochę kontrowersji, ale mam nadzieję że okażę się również przydatny. Najlepszym sposobem oszczędzenia na weselu (moim zdaniem) jest rezygnacja z tradycyjnego wesela :-) Proste prawda? Od strony formaln0-prawnej wystarczy ślub cywilny, para świadków i obrączki dwie. Żeby było taniej nie muszą być złote. Tylko tyle, zastanawiam się ile par statystycznie decyduje się na taki krok? Co do gości zapraszamy najbliższą rodzinę, paru dobrych przyjaciół ( 15- 20 osób) na obiad z przystawkami i winem w niedrogiej, sprawdzonej restauracji.
Za oszczędzone pieniądze jedziemy na wymarzoną wycieczkę, realizujemy inne „nasze” marzenia lub odkładamy na lokatę, przeznaczamy na inwestycje. Przed decyzją o hucznym weselu warto zastanowić się dla kogo to robimy i dlaczego tak a nie inaczej?
Szczera odpowiedź może być kluczem do przyszłego szczęśliwego życia i wspaniałego związku na długie lata :-) a tego życzę wszystkim
przyszłym „młodym” :-) Żyjcie własnym życiem, tak jak sami chcecie, róbcie to co czujecie i lubicie a nie to co wypada i nakazuje wam np. tradycja, rodzina, zwyczaj i jak że sławne stwierdzenie „bo co ludzie powiedzą”
Powodzenia i odwagi!
Andrzej
@Andrzej „Żyjcie własnym życiem, tak jak sami chcecie, róbcie to co czujecie i lubicie a nie to co wypada i nakazuje wam np. tradycja, rodzina, zwyczaj i jak że sławne stwierdzenie “bo co ludzie powiedzą””
Dokładnie robię w tym roku to samo. Tylko ślub później obiad, a na drugi dzień podróż poślubna i nie interesuje mnie, że babcia i ciocia wciąż gadają „jak to bez wesela?”.
MPD, rozważaliśmy tą ewentualność, ale w sumie stanęło na niedrogim i kreatywnym weselu. Z punktu widzenia wydatków, Twoja droga jest oczywiście najbardziej optymalna, ale to już zależy – chyba w największym stopniu – od podejścia Panny Młodej ;-)
Porady dobre ale w teorii. Widać, że jeszcze nie brałeś ślubu. Albo może masz nowoczesną narzeczoną i teściów. Konsultowałeś te razy ze swoją połową, rodzicami i teściami? Jeśli nie to spróbuj i daję głowę, że lista się skróci. Trochę komentarzy z mojego doświadczenia:
2. Rozważ zorganizowanie wesela po sezonie (październik-kwiecień) – żadna kobieta, która nie jest przy nadziei i ją rodzina nie naciska na to nie pójdzie. Ślub jesienią czy zimą to abstrakcja. Biorąc pod uwagę z czego uszyta jest suknia ślubna ryzykujesz zapalenie płuc dla żony
3. Zrezygnuj z poprawin. – czasami się nie da bo to już jest w cenie. No i dochodzi zdanie rodziców i teściów.
4. Zorganizuj nocleg dla przyjezdnych gości możliwie jak najbliżej miejsca wesela. – nie do końca bo nocleg dalej może być dużo tańszy. Taniej jest wynająć autokar na 1h niż zapłacić za 50 pokoi podwójną stawkę.
6. Goście weselni – a pytałeś rodziców i teściów kogo chcą zaprosić? Oni też mają swoje zdanie w tej kwestii.
7. Suknia ślubna – tu mnie ubawiłeś do łez bo kompletnie nie wiesz o czym piszesz. Niestety mężczyźni (jak ty i ja) myślą zupełnie inaczej niż kobiety. W porażającej większości przypadków żaden racjonalny argument nie przejdzie. Dobra rada – nie wtrącaj się do wyboru sukni ślubnej. Dla kobiety to dzień bardzo wyjątkowy i chce wyglądać i czuć się wyjątkowo i pięknie.
8. Dekorowanie kościoła – dobra rada. Myśmy dzielili się z 5 parami :). Choć zdarzają się „buraki” co celowo się nie zgodzą na to i np. wyniosą wszystkie kwiaty po swoim ślubie a przed twoim.
10. Catering – to też radzę przedyskutować z rodzicami i teściami. Raczej nie zgodzą się na podanie rodzinie jakiś poślednich dań.
Niestety wesele to głównie impreza pokazowa dla rodziny. Ja tego nie chciałem ale ugiąłem się dla dobra wspólnego. W końcu po to jest małżeństwo by nauczyć się kompromisów.
Łukasz, na początku dzięki za krytykę i opinię o poradach.
Porady dobre ale w teorii. Widać, że jeszcze nie brałeś ślubu.
Łukaszu, wszystkie porady związane z oszczędzaniem zawsze podaję w ujęciu ogólnym. Oznacza to, że jeżeli jakaś nie pasuje do Twojej sytuacji, przekonań czy stylu życia, to ja swoim wpisem nie zmuszam Cię do jej stosowania i nie wchodzę w debatę na tym polu. Prawda jest taka, że prowadzony styl życia i podejście do oszczędzania są bardzo subiektywnymi sprawami i ja nigdy, nikomu nie mówię, co ma robić. Tylko podsuwam rozwiązania na typowe problemy. Skorzystasz? Spoko. Nie tym razem? Nie ma sprawy.
Albo może masz nowoczesną narzeczoną i teściów. Konsultowałeś te razy ze swoją połową, rodzicami i teściami? Jeśli nie to spróbuj i daję głowę, że lista się skróci.
Powiem tak: zarówno moi rodzice, jak i teściowie, nie należą do ludzi, który chcą mówić mi i mojej przyszłej żonie jak ma wyglądać „najpiękniejszy dzień *naszego* życia”. Jeżeli u Ciebie było inaczej, to bardzo współczuję. Tym bardziej, że – jak napisałeś na końcu – musiałeś się ”uginać”.
2. Rozważ zorganizowanie wesela po sezonie (październik-kwiecień) – żadna kobieta, która nie jest przy nadziei i ją rodzina nie naciska na to nie pójdzie. Ślub jesienią czy zimą to abstrakcja. Biorąc pod uwagę z czego uszyta jest suknia ślubna ryzykujesz zapalenie płuc dla żony.
Łukasz, z praktycznego doświadczenia (akurat wczoraj rozmawiałem o kateringu ma moim weselu) wiem, że firmy organizują wesela również w zimie i jest na nie popyt. Błogosławionego stanu panien młodych niestety nie znam. To raz.
Dwa: pisanie „żadna kobieta”, to – uważam – zbytnia generalizacja i na jej nadużywanie raczej ani Ty ani ja nie moglibyśmy sobie pozwolić.
A trzy: jeżeli już nawet czyjaś kobieta dałaby się przekonać do ślubu na jesieni, to przecież uwzględnia się to w ubiorze, a nie paraduje w listopadzie w zaledwie wakacyjnej kiecce, prawda? Dla mnie jest to na tyle zdrowo-rozsądkowe, że aż głupio by mi było o tym pisać na blogu.
3. Zrezygnuj z poprawin. – czasami się nie da bo to już jest w cenie. No i dochodzi zdanie rodziców i teściów.
O zdaniu rodziców i teściów wypowiedziałem się wcześniej, natomiast co do umieszczania poprawin w cenie to, Łukaszu, kto zapewniał Ci katering, że nie mogłeś powiedzieć szefowi prosto w oczy: „nie robimy poprawin i nie życzę sobie podliczania za dodatkowy dzień!”?
4. Zorganizuj nocleg dla przyjezdnych gości możliwie jak najbliżej miejsca wesela. – nie do końca bo nocleg dalej może być dużo tańszy. Taniej jest wynająć autokar na 1h niż zapłacić za 50 pokoi podwójną stawkę.
Tutaj bywa różnie i wszystko zależy od lokalizacji i okolicy, więc trudno podjąć uczciwą dyskusję. W moim przypadku oszczędności były na tyle znaczące, że wolałem zapłacić troszkę wyższą cenę na miejscu, niż wozić „zmęczonych” gości kilometrami, „szatkować” wesele godzinami odjazdów i „brać na klatę” dodatkowe uciążliwości z organizowaniem tego.
6. Goście weselni – a pytałeś rodziców i teściów kogo chcą zaprosić? Oni też mają swoje zdanie w tej kwestii.
Oczywiście, że mają, ale żadne z nich nam niczego nie narzuca czy nie ogranicza nas w żaden sposób. Rozumieją, że to przede wszystkim nasz dzień i szanują nasze podejście do tego, jak i z kim chcielibyśmy go spędzić.
7. Suknia ślubna – tu mnie ubawiłeś do łez bo kompletnie nie wiesz o czym piszesz. Niestety mężczyźni (jak ty i ja) myślą zupełnie inaczej niż kobiety. W porażającej większości przypadków żaden racjonalny argument nie przejdzie. Dobra rada – nie wtrącaj się do wyboru sukni ślubnej. Dla kobiety to dzień bardzo wyjątkowy i chce wyglądać i czuć się wyjątkowo i pięknie.
Zgadzam się, że mężczyźni i kobiety myślą inaczej. Co do reszty wypowiedzi już nie do końca. Uważam jednak, że są to sprawy, do których Ty (Wy?) mieliście po prostu inne podejście, a – jak pisałem wcześniej – nie zamierzam nikogo odwodzić od prowadzonego stylu życia.
Dla nas to faktycznie wyjątkowy dzień, co nie oznacza, że mam wydać nie wiadomo ile pieniędzy i nie wiadomo jak się naspinać. Przecież, jak pisałem, to tylko jeden dzień z reszty wspólnego życia i nie ma się co dać zwariować.
10. Catering – to też radzę przedyskutować z rodzicami i teściami. Raczej nie zgodzą się na podanie rodzinie jakiś poślednich dań.
O poślednich daniach oczywiście nie ma mowy, co nie oznacza, że mam przepłacać za wyszukane potrawy czy co pół godziny serwować ciepły posiłek. Na szczęście w rzetelnym zaplanowaniu tego mogę polegać również na szefie mojej firmy kateringowej, więc o bylejakości nie ma mowy.
Niestety wesele to głównie impreza pokazowa dla rodziny. Ja tego nie chciałem ale ugiąłem się dla dobra wspólnego.
Współczuję podejścia. Bez urazy, ale brzmi jak typowe „zastaw się, a postaw się”. My uważamy inaczej: dla nas wesele to okazja do świętowania z rodziną i przyjaciółmi faktu zawarcia małżeństwa. Celem nie jest pokazanie się czy prezenty, ale spędzenie tego czasu razem. Gdybym musiał się uginać, jak piszesz, nad wygórowanymi wymaganiami żony, rodziców i teściów, to po prostu po ślubie byłby kurtuazyjny obiad w restauracji i to wszystko.
W końcu po to jest małżeństwo by nauczyć się kompromisów.
IMHO, kompromisów trzeba uczyć się całe życie i najlepiej zacząć jak najwcześniej.
Jestem już po ślubie dlatego dorzucę troche moich rad:
1. Sala Weselna:
Wynajęłam salę poza miastem: jak kto woli stołówkę:koszt-1000zł na 3 dni +zużycie prądu, wynajęłam kucharkę (800zł) i kelnerki (400zł) sama kupilam ptrzebne produkty-nad salą byly pokoje dla gości (25zl osoba)
2. Nie kupowalam zadnych winietek, prezentow dla gosci i innych „pierdół”
3. Sukienkę kupilam w grudniu-w salonach były duże 40%przeceny w zwiazku ze zmianą kolekcji (ślub-maj)
4.Kamizelka, musznik i welon-kupilam na allegro-o wiele tańsze
5.Buty dla siebie kupilam z przeceny-ostatni raz biale ubralam na komunię dlatego dla mnie to zbedny wydatek
6. Paznokcie zrobiłam sobie sama-naturalny francuski manicure
7. Zaproszenia-zrobilam sama
8.Księga slubna-kupiłam bialy album do zdjeć z kremowymi kartkami-o polowe tańszy niz tradycyjna ksiega
9.W ślubnym garniturze moj maz obskoczyl juz z 7 imprez -kupilismy granatowy bez polysku
10. Obrączki-nie noszę zlota-pamiatki moje i męża z komunii i chrztu przetopilismy na obrączki-koszt 200zł
11.Fotograf- studentka kierunku fotografia artystyczna
12.Ozdoby na samochod-allegro
13. Prezenty dla rodziców-albumy do zdjec-wlasnorecznie wyklejone
14. Samochód-rodzinny
15.Atrakcje:lampiony do nieba koszt-netto (5 zł-sztuka)
NA CZYM NIE OSZCZĘDZAŁAM:
-przystrojenie sali weselnej
-kamerzysta
Swoje wesele przygotowywalam dobre 6 miesiecy-mialam wszystko dokladnie opracowane-wiedzialam jak co ma wygladac. Nie chciałam balonów na sali ani zadnych golabkow czy serduszek – wymyslilam lampiony-sala bez ozdob wygladala bardzo neutralnie dlatego moglismy na niej sporo wycudować.
Jesli interesuje Was cos konkrtnego dajcie znać
Witajcie. Pracuje na weselach i widzę i słyszę o różnych możliwościach oszczędzania.
Niektórzy wybierając hurtownię w której kupują alkohol dogadują się z właścicielem, że jeżeli coś zostanie z wesela to spokojnie mogą oddać i dostaną zwrot pieniędzy. Dzięki czemu nasza wątrąba nie ucierpi na piciu weselnej wódki przez następne pół roku „bo zostało i trzeba wypić”.
Jeżeli kupujemy alkohole w mniemaniu lepsze czyli rum, tequila, whisky czy inne. Zawsze należy pamiętać, że te najbardziej znane mają tańsze odpowiedniki i wcale nie gorsze. Warto pamiętać, że płacimy za markę i jej wizerunek kształtowany w mediach przez reklamy, które po części my musimy pokryć (jeżeli decydujemy się kupić ten bardziej znany alkohol).
{ 3 trackbacki }