Wprawdzie wakacje już ruszyły pełną parą, a z nieba leje się żar, to w dzisiejszym wpisie chciałem podsunąć kilka pomysłów na to, jak zaoszczędzić trochę pieniędzy na wakacjach i urlopowaniu.
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie wszystkie porady będą odpowiednie dla każdego – wszak mamy różne podejście do spędzania czasu na urlopie. Niektórzy będą czerpali frajdę z pieszej pielgrzymki do Santiago de Compostella, sypiając w kościołach lub pod gołym niebem. Inni wolą hotelowe luksusy i basen z podgrzewaną wodą. Jeszcze inni preferują spontaniczny wypad do Barcelony. Sytuacja z urlopem zmienia się dodatkowo, gdy w grę wchodzi wyjazd z dziećmi. Sugeruję zatem zapoznać się z treścią artykułu i wybrać dla siebie te porady, które pasują do stylu wypoczywania i mieszczą się w Twoich subiektywnych granicach oszczędzania na wakacjach.
Przed wyjazdem
- Jasno określ ile chcesz wydać na urlopowanie. Dzięki temu łatwo zorientujesz się w dostępnych opcjach i będziesz mieć dodatkową motywację do tego, by nie przesadzić z wydatkami na wypoczynek.
- Zapomnij o zaciąganiu kredytu na wakacje. Niewiele jest gorszych sytuacji w życiu człowieka, niż kac moralny po wydaniu kilku nie swoich tysięcy na wypoczynek, na oddanie których trzeba będzie po urlopie pracować jeszcze ciężej.
- Bukuj oferty first minute i last minute. Jeżeli preferujesz, by to biuro turystyczne zorganizowało Twój urlop lub chcesz kupić jedną z wycieczek, postaraj się kupić ją w tzw. ofercie first minute (niższa cena + bonusy) lub tzw. last minute (wyprzedaż wycieczek po niższych cenach). Kupując „produkt turystyczny” w środku sezonu prawie zawsze zapłacisz największą cenę.
- Wyszukuj okazje na Internecie. Wiele biur turystycznych funkcjonuje online, a fakt, że nie mają sieci oficjalnych placówek sprawia, że mogą swoje wyjazdy oferować po niższych cenach. Również, przejrzenie paru stron internetowych jest wygodniejsze, niż bieganie po fizycznych biurach.
- Zdecyduj się odwiedzić „niedrogie” kraje. Maroko, Tajlandia, Indie, Meksyk, Ukraina – życie w tych miejscach jest jak na polską kieszeń stosunkowo tanie. Jedynym poważnym wydatkiem jest wtedy koszt dojazdu do i z takiego kraju, ale gdy zadbasz o to odpowiednio szybko, na dojeździe również zaoszczędzisz.
- Wyjeżdżając za granicę, zawczasu zadbaj o zapas obcej waluty. W chwili obecnej Walutomat jest potencjalnie najkorzystniejszą opcją na zakup obcych pieniędzy. Możesz także podpytać znajomych o opłacalny kantor w Twojej okolicy, choć tutaj już raczej nie zaoszczędzisz. Za to unikaj wymieniania pieniędzy w bankach (złodziejska marża!) oraz w miejscach typu dworce, lotniska itp. (zwłaszcza u celu podróży).
Pakowanie
- Zabierz ze sobą jedzenie. Nawet „podstawowe” jedzenie w miejscach obleganych przez turystów jest obarczone znacznie większą marżą (nie wspomnę o przeliczaniu cen tych produktów ze złotych na euro podczas wyjazdów zagranicznych), dlatego dobrym pomysłem jest zrobienie i zabranie ze sobą zapasów na wakacyjne wojaże.
- Warto również zabrać ze sobą takie sprawy, jak kremy do opalania, szampony itp. i zrezygnować z kupowania ich na miejscu (o ile np. nie zapewnia ich hotel). Prosty przykład: krem do opalania z filtrem UV 30 w Opolu 19,99 PLN; w Gdyni, na Babich Dołach – 21,99 pln. Ten sam produkt + turystyczne miejsce = przebitka +10%.
- Staraj się podróżować lekko. Nie tylko będzie Ci łatwiej przemieszczać się z miejsca na miejsce, ale także unikniesz opłaty za nadbagaż w przypadku podróżowania samolotem.
Na wyjeździe
- Ustal dzienny budżet na wydatki. Wakacyjne wyjazdy mają to do siebie, że znacznie łatwiej, niż zazwyczaj, wydaje się pieniądze. Dzięki budżetowi dziennemu łatwo utrzymasz w ryzach swoje wydatki i nie „przegniesz”.
- Nie kupuj zbyt wielu pamiątek. Większość z nich to odpustowa tandeta, którą i tak można dostać w promieniu 5km od domu za mniejsze pieniądze. Jeżeli już zdecydujesz się na zakupy pamiątkowe, przeznacz na nie ostatni dzień wyjazdu.
- Obserwuj „lokalnych”. Ci ludzie nie tylko znają najtańsze knajpki i sklepy spożywcze, ale także inne nieznane turystom sztuczki i kruczki. Warto również poprosić lokalnych o radę. W moim wypadku krótka pogawędka z lokalnymi Holendrami zaoszczędziła mi w Amsterdamie ok. 20€ na wstępie do Madame Tussauds i wycieczce statkiem po kanałach.
- Przeznacz choć jeden dzień na to, by „zgubić się” w miejscu urlopu. Jest to frajda sama w sobie, dzięki której lepiej poczujesz atmosferę danego miejsca, poznasz lokalnych ludzi oraz odkryjesz lokacje nie omówione w przewodnikach. Wydatki podczas takich akcji są zazwyczaj minimalne, a czas mija przyjemnie.
- Zawieraj i utrzymuj przyjaźnie w odwiedzanych miejscach. W przyszłości może to zaowocować darmowym noclegiem, praktycznymi informacjami, wspólnymi wyjazdami czy nawet możliwością doskonalenia umiejętności posługiwania się obcym językiem.
Porady „mocniejszego kalibru”
- Zdecyduj się na staycation, czyli wakacje w miejscu zamieszkania. Można sobie całkiem fajnie i tanio zorganizować czas, zwłaszcza gdy do naszego użytku oddane są większe parki, baseny i inne ciekawe miejsca. Raz na jakiś czas takie wakacje nikomu nie zaszkodzą, a oszczędności – w porównaniu do innych form urlopowania – są kolosalne. Również, warto zdecydować się na staycation wtedy, gdy chciałbyś na przyszłe wakacje zaplanować o wiele droższą podróż np. do miejsca, o którym marzysz!
- Jedź większą grupą. Wprawdzie urlop to czas wypoczynku, odstresowania się i ogólnego rozluźnienia, ale czasem warto wybrać się na wspólny wyjazd ze znajomymi. W większej grupie łatwiej o tanią rozrywkę, a także grupy mają szersze pole do negocjacji cen noclegów i innych atrakcji.
- Wymień się domem! Tzw. house swapping robi się coraz bardziej popularny i coraz więcej osób decyduje się na skorzystanie z tej opcji. W przypadku rodzinnych wyjazdów zagranicznych oszczędności mogą być przeogromne! Oczywiście trzeba zachować ostrożność i najpierw zrobić mały przegląd.
- Couchsurfing. Jeżeli nie chcesz wymieniać się domem, rozsądną opcją dla młodych turystów jest również couchsurfing. W zamian za niewielką pomoc gospodarzowi, można za darmo pospać w jego mieszkaniu. Jest to wspaniały sposób na poznawanie nowych ludzi, choć również należy być ostrożnym!
- Pomieszkuj w hostelach. W każdym większym mieście w Europie można znaleźć hostele, w których za grosze znajdzie się ciepłe łózko i imprezowa ekipa z całego świata. Oczywiście Ci, którzy lubią prywatność, również w takich miejscach znajdą pokoje dla siebie.
Podsumowanie
Temat oszczędzania na wakacyjnych wyjazdach i urlopowaniu jest bardzo szeroki. Mam nadzieję, że w tych 19-tu praktycznych poradach znalazłeś coś dla siebie lub dzięki nim wpadłeś na własne pomysły, którymi podzielisz się w komentarzach.
Na koniec bonusowa rada, która choć stanowi idealny przykład zdroworozsądkowego myślenia, jest często zapominana:
Im szybciej zabierzesz się za planowanie wakacji, tym więcej jesteś w stanie zaoszczędzić.
Z niecierpliwością czekam na Twój komentarz, zwłaszcza jeżeli dużo podróżujesz z dziećmi.
Bukowanie ofert first minute i last minute to moim zdaniem najlepsza porada. Nawet gdy komuś nie zależny zbytnio na oszczędzaniu to kupowanie ofert w środku sezonu jest niepotrzebnym wyrzucaniem pieniędzy w błoto.
O kredytowaniu wakacji nawet nie wspomnę…
heh, ja za oferty first minute nie dałabym głowy.
W tamtym roku wykupowałam właśnie w ten sposób wczasy i okazało się, że cena praktycznie w ogóle nie różniła się od ceny "w sezonie", poza tym osoby z lasta za tę samą wycieczkę płaciły o prawie 1 tys. mniej.
Za to 2 lata temu udało mi się za grosze wyjechać z oferty last minute. Z tym, że nie mam ograniczenia co do czasu wybierania urlopu ( zazwyczaj kupujesz wycieczkę, a za 3 dni wylatujesz )
Także ja wybieram lasty ;) z tymże tak jak piszę mam taką możliwość.
Jeśli ktoś planuje zwiedzać Polskę, to warto pomyśleć o koncie, które umożliwia darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce (np. tutaj).
W najpopularniejszym eKoncie w mBanku (najpopularniejsze wśród internautów) można skorzystać z miesięcznego abonamentu 5 zł (czyli tyle ile kosztuje jedna wypłata w obcym bankomacie) na darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów. Pozwoli to cieszyć się urlopem, zaoszczędzić czas na szukanie bankomatów i pieniądze za wyciąganie gotówki z obcych maszyn.
Posiadacze kart debetowych/kredytowych w mBanku, mogą na ich stronie poszukać specjalnych zniżek (5-30 procent, także biura podróży), które po okazaniu takiej karty w sklepie, również mogą zaoszczędzić nam troszkę pieniędzy.
Pozdr.
a ja powiem tak… oszczedzanie oszczedzaniem ale na wakacjach dajmy sobie troche luzu
w zyciu nie zabralabym ze soba na wycieczke zagraniczna swoich zapasow jedzenia :D co najwyzej z przezornosci kilka zupek chinskich itp na wypadek jakiegos stanu wyjatkowego :)
mysle ze ustalenie ile bierzemy kasy na wakacje wystarczy, bierzemy tyle ile chcemy przebimbac i po prostu je przebimbujemy :)
Kasia: Wszystko zależy co kto lubi — jak masz ograniczony budżet (a przecież nie ma nieograniczonych ;)), to chyba lepiej zabrać ze sobą jakieś spaghetti i sosy w torebkach, a zaoszczędzoną kasę wydać na wycieczkę (fakultatywną). Moim zdaniem z tego będą lepsze przeżycia, niż z drogiego obiadu na miejscu.
Do porad, w kontekście dłuższych wyjazdów, dodał bym: odłącz przed wyjazdem domowe urządzenia od prądu i przykręć ogrzewanie. :)
zergu – jestem przeciwniczka drogich i wystawnych obiadow w restauracji ALE skosztowanie kuchni 'tubylcow' jest elementem wyprawy :D trzeba po prostu sprobowac i wczuc sie w klimat (nie koniecznie w restauracji) – jest w kazdym miejscu pelno ryneczkow i marketow oferujacych typowe dla kraju jedzenie, jesli zostaje sie w hotelu to tanio wychodzi stolowanie sie tam… oczywiscie, wszystko w ramach rozsadku
oczywiscie kazdy wybierze opcje ktora woli (wycieczki albo jedzenie) ale ja jadac na wakacje musze byc pewna ze mam wystarczajaco duzo pieniedzy zeby byly to wakacje z prawdziwego zdarzenia (nawet kosztem jedzenia tych sosow w torebkach na pare miesiecy przed urlopem, aby wiecej zaoszczedzic) :)
Wakacje w miejscu zamieszkania… Przyznam, że od z górą 15 lat przynajmniej jeden tydzień wolnego (a i wiele weekendów w roku) spędzam w ten sposób.
Mam mapę na której zakreśliłem cyrklem okrąg o promieniu 50 km od miejsca zamieszkania (mieszkam na Pałukach) i postawiłem sobie ambitny plan "zobaczenia wszystkiego". Choć może brzmi to absurdalnie chcę poznać każdy zabytek, zobaczyć każdą, najmniejszą nawet miejscowość, przejść, przejechać rowerem, na łyżwach nartach lub w kajaku możliwie najwięcej dróg, dróżek i ścieżek (no i przebyć rzek). I po tych 15 latach jeszcze tyle mam do zobaczenia…
A moja 10 letnia córka dzielnie mi towarzyszy od lat kilku. Wyprawa piesza, rowerowa lub kajakowa z ojcem, noclegi "pod drzewkiem" w lesie lub w namiocie, ognisku i pieczenie samodzielnie złowionej ryby przebija podobno wszystko (i wiem to nie od niej).
Koszty niemal żadne zwłaszcza, że od nastoletnich lat preferuję "turystykę minimalistyczną". Luksusy to ja mam w domu,; "na wywczasach" oczekuję czegoś innego :)
W sumie to ja Ci współczuję. Nie wiesz, co tracisz. Świat jest o wiele większy i piękniejszy niż ten w promieniu 50 km…
Należy zawsze pamiętać o tym, że jedzenie i inne produkty (zwłaszcza papierosy!) mogą być dużo tańsze w miejscu naszego wypoczynku, głównie jeśli jest to biedniejszy kraj, a nie zachodnia Europa. Jeśli ceny są takie same a nawet minimalnie wyższe, to nie ma sensu zabierać takich rzeczy jak olejek do opalania – pamiętajcie, że miejsce w bagażu również kosztuje i to dość sporo! O jedzeniu już nie wspomnę – nie dość, że często jest taniej (chyba – że tak jak mówię – jedziemy do zachodniej Europy) – to jak można cieszyć się z obcej kultury nie zaznawszy lokalnego jedzenia?
Niektóre porady dla oszczędzających, które na pierwszy rzut oka wydają się słuszne, mogą mieć zupełnie odwrotny efekt…
Witajcie. Ciekawe rady.
Ja dodam, że jeżeli ktoś podróżuje pociągami w wakcacje to może zawsze wykupić bilet wakacyjny albo weekendowy. Wychodzi dużo taniej. A jeśli dodatkowo chcemy zaoszczędzić na noclegu to podróżować w nocy (gdy jest chłodniej) pociągiem i spać w trakcie jazdy. Ja niedługo chyba będę coś takiego testował tyle, że przemieszczając się z miejsca na miejsce pracy. Z dnia na dzień. O ile nie wypadnie mi środkowy wyjazd. Ale to się okaże na dniach. Przy spaniu w pociągach trzeba również uważać na złodzieji i dobrą chyba praktyką jest wyjąć wszystko z kieszeni i włożyć do torby, których złodzieje raczej nie ruszają ze względu na gabaryty.
Macie jeszcze jakieś rady odnośnie podróźowania w pociągach i zabezpieczenia się przed złodziejami?
nocne to tylko w przedziale i oczywiscie zamknac sie na klodke z lancuchem, konduktorzy nie protestuja
W Polsce dobrym pomysłem jest na wakacjach robienie zakupów w marketach.
Sieci takie jak biedronka czy tesco, mają politykę jednakowych cen w swoich sklepach. I tak np woda mineralna w sklepie w Kołobrzegu prawie 5 zł za 1,5 litra ta sama woda jakiś kilometr dalej w biedronce kosztuje zaledwie 1,5 zł.
Idea słuszna, tylko dla sprostowania to woda w Biedronce potrafi kosztować około 60gr za 1,5l. Ja polecam odpowiednik w Carrefour — cena ta sama, a woda nie jest źródlana tylko mineralna.
Z oszczędzaniem na wakacjach różnie to bywa. Oferty last minute mają często jakieś kruczki, np. ograniczenie ilości bagażu. Jeżeli więc będziemy zabierać na taką wycieczkę swoje jedzenie i inne "potrzebne" rzeczy, nagle okaże się, że na lotnisku trzeba nieźle dopłacić. I już nici z oszczędności. Poza tym kwestia brania jedzenia, kremów itp. a "lekkie podróżowanie" raczej się ze sobą gryzą. Albo jedno albo drugie.
A tak naprawdę jest jeden skuteczny sposób na stosunkowo tańsze wakacje. Otóż ja odpuszczam sobie wszelkie popularne miejscowości turystyczne. Zarówno w kraju, jak i zagranicą. Wiadomo, że w takich miejscowościach wszystko jest droższe. Zamiast tego wolę wyjechać do nikomu nieznanej miejscowości (a przynajmniej nie aż tak popularnej wśród turystów). W efekcie nie jestem narażony na zbyt wysokie wydatki i nie muszę przeciskać się przez tłumy ludzi do każdej atrakcji. Oczywiście takie piramidy czy Luwr mogę zobaczyć tylko w jednym miejscu. Jeśli jednak chodzi mi o łażenie po górach, nie muszę jechać do Zakopanego czy Krynicy. Lepiej pojechać tam, gdzie turystów jest zwykle mało.
Myślę, że także wypoczywanie na zasadzie owczego pędu powoduje uszczuplenie naszego portfela. Jeżeli skupimy się na tym, żeby zaszpanować znajomym to oczywiście wydamy więcej kasy.
Z drugiej strony można także zaplanować wakacje w trakcie których poszalejemy finansowo i wtedy też będzie OK. Myślę, że bycie w różnych pięknych częściach świata bez spróbowania kuchni regionalnej to tez nieporozumienie.
a ja z kolei właśnie na wakacjach korzystam z karty kredytowej.
niekoniecznie do szaleństw,
ale nie zawsze jestem w stanie przewidzieć ile np. waluty za granicą będzie mi potrzebne
- więc wymieniam taką sumę, jaka " na oko" mi się wydaje słuszna.
w razie czego – korzystam z karty.
chociaż i tak najczęściej nie wykorzystuję tego zaplanowanego limitu na karcie.
a co do formy spędzania wakacji:
dla każdego to, co kto lubi.
jeśli ktoś chce spędzać wakacje i zwiedzać okolicę w promieniu 50 km to jego sprawa.
- te odległe tereny wcale nie muszą być niewiadomo jak cudowne.
ja np. nie wyobrażam sobie spędzania wakacji w jakimś hotelu, czy leżąc cały dzień na plaży w tunezji.
- najczęściej wypoczywam aktywnie, nad wodą, pod namiotem itp.
Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Podsumowanie paździenika 2010 — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...