Jak kontrolować wydatki? Wersja 1.0.

Autor: admin · 21 odpowiedzi

W poprzednim wpisie obiecałem, że przedstawię i poddam pod dyskusję mój autorski sposób gromadzenia informacji o wydatkach. Cały „system” opracowałem sam, kierując się dwoma kryteriami: prostotą i jak najmniejszą uciążliwością w używaniu. Nie jest może zbyt odkrywczy i pewnie nie każdemu w pełni podpasuje, niemniej jednak uważam, że warto chociaż rzucić nań okiem – być może wpadną jakieś pomysły na dodatkowe ulepszenia, z których wszyscy skorzystamy.

A więc tak…

Każdy wydatek kończy się zostawieniem „śladu”, czy to w postaci paragonu lub pozycji w wyciągu na koncie/karcie. Jeżeli wydatek nie pozostawia „śladu”, jak to ma często miejsce przy okazji kupowania warzyw na straganach, wydatek zapisuję na kartce od razu po powrocie do domu. Wszystkie paragony i zapiski gromadzę w przegródce portfela.

Raz na tydzień siadam do komputera i przepisuję informacje z paragonów oraz wyciągów do arkusza. Zapiski prowadzę w programie OpenOffice Calc. Jego zaletą jest to, że nic nie kosztuje, a jest kompatybilny z Excelem. Jeżeli wolisz pracować na aplikacjach webowych, gorąco zachęcam do skorzystania z Google Docs. Zapisane paragony, o ile nie stanowią podstawy do reklamacji lub gwarancji, wyrzucam.

Ważna uwaga: nie staram się być super dokładny. Prowadzenie wydatków co do grosza niczego w praktyce nie zmienia i stanowi tylko dodatkową uciążliwość, a tych staram się unikać. Zachęcam wręcz do zaokrąglania cen w górę, do pełnych złotówek, dzięki czemu zapiski będą bardziej przejrzyste. Traci się wprawdzie nieznacznie na dokładności, ale za to zyskuje na czytelności. Dodatkowo, jest to trochę oszukiwanie samego siebie – zaokrąglając w górę, na koniec miesiąca zawsze zostanie kilkanaście – kilkadziesiąt w portfelu/na koncie (jeżeli, oczywiście, ma z czego zostać).

Wydatki dzielę na następujące kategorie:

  • mieszkanie/rachunki – czynsz, raty kaucji, raty kredytu, abonament telefoniczny, opłaty za Internet, wszelakie koszty stałe;
  • żywność – wydatki na tzw. zakupy jedzeniowe. Jeżeli da się to zjeść i ląduje w Twojej lodówce lub kredensie – zapisuje się to tutaj. Słodycze, batoniki itp. sprawy również;
  • chemia/zdrowie/uroda – pasta do zębów, papier toaletowy, wc picker, aspiryna, lakier do paznokci, maskara, ubrania i tym podobne sprawy, które kupuje się raz na jakiś czas;
  • imprezy/wyjścia – piwkowanie, jedzenie na mieście, pizza na telefon, bauns w klubie;
  • transport/dojazdy – koszty paliwa, bilety jednorazowe i miesięczne mzk, bilety pkp/pks;
  • alkohol – kategoria nie dla wszystkich obowiązkowa (dla mnie tak X-)). Jeżeli ktoś sporadycznie w domu wypije winko do obiadu lub piwko do meczu, to taki wydatek można wliczyć w żywność;
  • komórki – doładowania komórek. Jeżeli opłacasz abonament, wydatki na telefon wpiszesz do pierwszej kategorii;
  • inne – sporadycznie kupowane czasopisma, kupony lotto i inne wydatki, które nie mieszczą się do pozostałych kategorii.

Wydatków planowych tutaj nie wliczam, o ile zostały w całości opłacone z funduszu planowego. Jeżeli nie, różnicę wrzucam generalnie w „inne” (chyba, że był to np. planowany wyjazd na wakacje). Wydatki planowe odnotowuję pod główną częścią arkusza.

Wydatki, których dodanie do arkusza możesz rozważyć:

  • darowizny – o ile dzielisz się swoim majątkiem z innymi, możesz dodać tę kategorię;
  • dzieci – kieszonkowe pociech, wycieczki szkolne, przybory, doładowania komórki itp.;
  • biznes – jeżeli musisz z własnej kieszeni opłacić odnowienie domeny, serwer, czy zapłacić za apdejt Photoshopa. Kategoria głównie dla freelancerów.

Arkusz jest bardzo prosty. Jak mawiają Chińczycy, „obraz wart jest tysiąca słów”, dlatego zamiast opisywać jego konstrukcję, poniżej wklejam zrzut ekranu z Calc’a (kliknięcie otworzy obrazek w osobnym oknie):

wydatki

Wygląda dość standardowo, prawda? Poza wymienionymi kategoriami, widocznymi w pierwszej kolumnie, w oczy na pewno rzucają się dwie skrajne kolumny, roboczo nazwane „dzienne” oraz „roczne”. Zawarłem w nich formułę, która oblicza wydatki na poszczególne kategorie w ujęciu dziennym i rocznym.

Wydatki w przeliczeniu na dzień to coś na rodzaj wskaźnika, mówiącego mi czy aby sobie na zbyt wiele nie pozwalałem w danym miesiącu, natomiast wydatki w skali roku szacunkowo określają koszt utrzymania bieżącego stylu życia przez następne 12 miesięcy. Dzięki temu można łatwo zauważyć ile pieniędzy wykorzystuje się w skali roku na daną kategorię. Jest to dość przydatna sprawa, zwłaszcza gdy ma się więcej danych i porobi wykresy.

Istotną kolumną jest także określenie stosunku danej kategorii wydatków do całości spożytkowanych pieniędzy (% całości). Dzięki temu w prosty sposób można określić która kategoria wydatków pochłania największe ilości pieniędzy. Właśnie w tych kategoriach warto poszukiwać oszczędności, a gdy uda się coś przyoszczędzić, są to zazwyczaj znaczne – w skali naszych wydatków – kwoty.

To jest generalnie kręgosłup tego systemu. Podsumowując, wystarczy raz na tydzień zapisać wydatki na karcie arkusza dla danego miesiąca, ostatniego dnia zanalizować, wyciągnąć wnioski na kolejne miesiące i voilla. Banalne w obsłudze, banalne w analizowaniu, a ułatwia podejmowanie decyzji z oszczędzaniem pieniędzy i planowaniem wydatków.

Zgodzisz się?

Skomentuj

{ 15 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }

Magdalaena Październik 10, 2009 o 11:19

Mój arkusz jest z jednej strony podobny (bo też dostosowany do moich potrzeb), a z drugiej inny, bo jednak notuję w rozbiciu na poszczególne dni i produkty. No i oczywiście mam inne kategorie (np. zdrowie to jakieś 10 % mojego budżetu).
Tez przeliczam wydatki na dzień.

I spodobał mi się pomysł notowania na karteczka wydatków bezparagonowych, bo o nich faktycznie najłatwiej zapomnieć.

Odpowiedz

Andrzej Październik 10, 2009 o 12:09

Ja używałem kiedyś programiku Ace Money i spełniał moje oczekiwania w 100%. Z darmowych warty uwagi jest też GnuCash. Aktualnie nie spisuję już wydatków, ale po Twoim wpisie chyba znów zacznę :)

Odpowiedz

Marcin Październik 10, 2009 o 14:12

"Zgodzisz się?" – zgodzę się hehe.

Prosto i przejrzyście, a do tego możesz sobie szybko sprawdzić ile powinien wynosić Twój fundusz bezpieczeństwa i ile powinieneś zarabiać, żeby mieć nadwyżki.

Muszę sobie opracować coś podobnego.

Odpowiedz

takO Październik 10, 2009 o 14:33

ostatnio tez zaczynam powolutku organizowac moj budzet, niestety rodzice mnie tego nie nauczyli wiec jak to typowy 20 paro latek info szukam w sieci :)
niestety poza ogolnymi radami zeby spisywac wszystko malo jest konkretow jak to ujac fizycznie : ) milo widziec ze ktos sie podzielil konkretnym przykladem, wiec i ja sie podziele jak ja to zorganizowalem
tu link http://img207.imageshack.us/img207/9808/domowy.pn
kozystam z excela, w tabele po lewej wpisuje wszystkie wydatki
tabela po prawej generowana(pivot table) jest automatycznie , widac w niej ile wydajemy w ciagu kolejnych dni, lub ile wydajemy na poszczegolne rodzaje
ofc ta forme budzetu nazwal bym wczesna alpha bo uzywam go od tygodnia , wiec nie wiem jakie napotkam trudnosci w kolejnych miesiacach itd

Odpowiedz

Frugal Październik 10, 2009 o 15:10

Ja po kilku miesiącach wpisywania wydatków do OO Calc, przerzuciłem się na Google Docs. Korzyści są ogromne. 1. Możemy z żoną razem wpisywać wydatki i razem mieć podgląd. Wcześniej miałem arkusz na swoim koncie, na swoim laptopie, więc gdy tylko "miałem lenia" to sterta paragonów rosła. A teraz żona nie dość, że może od razu zanotować wydatki, na które nie ma paragonów, to jeszcze czasem mnie wyręcza, gdy nie chce mi się ogarniać paragonów ;) Naprawdę polecam [aha... dodatkowy atut, do arkusza mamy dostęp nawet wtedy, gdy wyjedziemy na kilka dni nie biorąc swoich laptopów]
2. O tym, jak wygląda mój arkusz nie będę się rozpisywał, bo udostępniłem go w Sieci. Jeśli ktoś zatem ma ochotę go przejrzeć, zapraszam. Arkusz kalkulacyjny "Nasza kasa"

Odpowiedz

Frugal Październik 10, 2009 o 15:12

I jeszcze jedno… (mam nadzieję, że nie nadużyję gościnności ;) ) Zapisywanie na karteczkach wydatków bezparagonowych zastąpiłem wpisywaniem do notatek w telefonie komórkowym 0d razu po zakupie. Po to, by nie zapomnieć w domu.

Odpowiedz

Garfield Październik 10, 2009 o 16:16

@Frugal@ ja bym się wkurzył jak bym miał notować takie rzeczy w komórce, po prostu nie mam do tego cierpliwości, nie znoszę też organizerów i innych dodatków w komórce, ja polegam na analogowym kalendarzu (czytaj papierowym i kartkach z zapiskami).

ps. Nie jestem zacofany technicznie tylko nie lubię tych rozwiązań ;)

Odpowiedz

Rodzinka Październik 11, 2009 o 01:10

My zapisywaliśmy nasze wydatki z dokładnością co do grosza przez jakieś trzy lata. Opłaciło się. Przy bardzo niskich dochodach i sporych kosztach życia w dużych miastach udało nam się przetrwać tamten czas. Teraz, od dwóch lat, nie prowadzimy już tak dokładnej analizy. Przerzuciliśmy się na rozwiązania typu "najpierw płać sobie". Dzięki temu mamy mniej roboty a i tak wydajemy tylko tyle i chcemy wydać. Ale wciąż jeszcze zapisujemy np. wszystkie wydatki na paliwo do samochodu.

Też używaliśmy telefonu do zapisywania "na bieżąco" kwot, które mogłyby nam umknąć. To jest zaleta tego, że telefon jest urządzeniem z którym mało kto, podczas dnia, rozstaje się choćby na moment. Ale wiadomo, że ma to również swoje wady…

Dobry wpis!
Pozdrawiamy!

Odpowiedz

gosc Październik 11, 2009 o 12:39

Kupony lotto? Nie szkoda kasy?;p

Odpowiedz

Myk Październik 12, 2009 o 18:01

A ja od paru miesięcy, po latach walki z excelem używam kontomierz.pl – bardzo fajne narzędzie, większość wydatków wrzuca automatycznie (pod warunkiem płacenia kartą debetową lub kredytową).

Odpowiedz

Michal Kisiel Październik 12, 2009 o 23:10

Ciekawy przyklad – za pozwoleniem uzyje go na zajeciach z finansow osobistych :) Polecam internetowe aplikacje do zarzadzania finansami osobistymi (PFM) – oprocz kontomierz.pl jest ich w Polsce calkiem sporo. Zapraszam do spojrzenia na liste na http://blog.finnovation.pl/linkownia/zarzadzanie-

Odpowiedz

Agaru Październik 13, 2009 o 12:59

Polecam arkusz Furgala – sama z niego korzystam. Dodałam do niego jeszcze swój uśredniony koszt rocznego budżetu (później Furgal też go dodał, ale się przyzwyczaiłam do swojego). Jeszcze łatwiej dzieki temu zapanować mi nad wydatkami.
Denerowało mnie to, że czasem był miesiac tylko z zapłaceniem czynszu, a już w następnym kumulowały się rachunki za gaz, albo/i prąd itp. Teraz już wiem, że po uśrednieniu na mieszkanie potrzebuję np: 350 zł, plus benzyna średnio 350 zł + kredyt 250 zł. I to zawsze sobie odkładam co miesiąc. W jednym wydam na mieszkanie 150 zł, ale już w kolejnym nie czuję większej faktury za gaz, bo już mam odłożoną z poprzedniego miesiąca odpowiednią kwotę. A na koniec roku nadwyżkę można "przechulać" na prezenty (dla siebie lub bliskich).
To się nazywa nagroda za prowadzenie budżetu i planowanie wydatków ;)

Odpowiedz

Wojciech P. P. Zieli Październik 28, 2009 o 00:44

Prowadzę swoją małą "księgowość" w Excelu, z tą różnicą, że jest to bardziej rozbudowany dokument niż ten przedstawiony w poście. Każdy miesiąc ma osobną zakładkę, w której są wyszczególnione wszystkie dni. Wydatki (i przychody) wpisuję na zakończenie każdego dnia. Nigdy nie czekam do końca tygodnia – za dużo by się tego uzbierało. Myślę, że lepiej jest działać codziennie. W efekcie (paradoksalnie) człowiek inwestuje mniej czasu w całe przedsięwzięcie. Poza tym wszystko można sprawdzać na bieżąco. Mój dokument nie jest tylko arkuszem księgowym, służy jednocześnie za terminarz i plan zadań do wykonania. Dzięki temu wszystko mam w jednym miejscu.
Nie popieram idei zaokrąglania wydawanych kwot. Nie sądzę, żeby "przejrzystość" arkusza była warta jego dokładności. Powinno się wpisywać wszystko, co do grosza. Tylko w takim wypadku człowiek ma rzeczywiste pojęcie o swoich finansach. Może śię to wydawać przesadą, ale znamy powiedzenie: "grosz do grosza…". Wbrew pozorom nie jest to wcale uciążliwe – wystarczy uzupełniać arkusz każdego dnia.

Odpowiedz

Kasia Maj 29, 2010 o 20:44

no to ja tez pokaze moj arkusz, jest swietny w ogarnianiu wydatkow
najwazniejsze to byc systematycznym, i dokladnym (nie zaokraglam do zlotowki, gdyz mogloby to dac wynik rozniacy sie nawet o 300zl w skali miesiaca :D

http://yfrog.com/jdqqqyj

Odpowiedz

Paweł Kata Maj 29, 2010 o 21:02

Kasia, zaokrąglaj w górę – wtedy zawsze zostaną Ci niespodziewane pieniądze w portfelu ;-)

Odpowiedz

Previous post:

Next post: