Fundusz Planowy

Ostatnim, z funduszy, na które dzielę swoje oszczędności jest fundusz planowy. Podobnie, jak i fundusz rozrywkowy, początki swoje wziął z obserwacji postępowania mojego i innych ludzi w podejmowaniu decyzji finansowych, nazwijmy je, większej wagi. Póki co niewiele o nim było na blogu z prostej przyczyny: bieżący styl życia, jaki prowadzę, uniemożliwia mi długofalowe planowanie, więc nie było sensu nawet o nim wspominać.

Jak łatwo wydedukować z nazwy, fundusz planowy służy do odkładania pieniędzy na świadomie zaplanowane, istotne działania. Chodzi tu konkretnie o takie sprawy, jak: remont łazienki, zakup nowych mebli, pierwsza wpłata przy kupnie mieszkania, wesele własne/dziecka, zmiana samochodu, potrzebny sprzęt AGD itp. wydatki większe, niż około 1000 złotych. Sprawy takie jak planowany wyjazd wakacyjny czy droższy sprzęt RTV nie wchodzą tutaj w grę – od tego jest fundusz rozrywkowy.

Kluczowym słowem w charakterystyce działania tego funduszu jest planowy. Typowy Kowalski robi tak: wchodzi do łazienki, patrzy na krany, kibelek, wannę i nagle doznaje olśnienia – „Trzeba zrobić remont!”. Bierze zatem kasę z konta, robi zakupy i kuje ściany lub wpuszcza ekipę remontową. Dobrze, jeżeli tą kasą dysponuje ad hoc, co jednak nieczęsto się zdarza i często popycha do zaciągnięcia kredytu.

Ja natomiast proponuję, aby na początku każdego roku (czy nawet co pół) poświęcić kilka godzin na to, aby przejrzeć swój dobytek i zaplanować najważniejsze wydatki na dany rok (półrocze). Przecież już wtedy wiadomo, że pewne sprawy za jakiś czas będą wymagały naszej uwagi. Mówiąc wprost: widać symptomy przyszłych, koniecznych wydatków. Niestety, albo się w ogóle nie rozglądamy za nimi, albo… nie chcemy ich zauważyć. Czasem pralka zaczyna rzęzić, coś w aucie stuka, odpada tynk ze ścian… po prostu widać, że coś „długo nie pociągnie”. Zatem, czy nie lepiej od razu zaplanować te wydatki i odkładać pieniądze na pokrycie ich w całości lub chociaż częściowo? Ja uważam, że tak. Przynajmniej dzięki temu nie będziemy nadużywali funduszu awaryjnego, gdy już spotka nas jakieś nieszczęście, i w całości lub chociaż w części pokryjemy koszty remontu/ulepszenia.

Ile odkładać na fundusz planowy? Odpowiedź na to pytanie jest dość trudna ze względu na subiektywny charakter planowania. Po pierwsze, nie odkładałbym na ten cel więcej, niż 40% zaoszczędzonej kwoty w przypadku gdy mamy już zbudowany fundusz awaryjny i 20%, gdy ten fundusz jest w trakcie tworzenia. Warto czasem zmniejszyć dotacje na fundusz rozrywkowy, aby pozyskanymi w ten sposób środkami zasilić fundusz planowy. Druga sprawa to to, że wielkość tego funduszu powinna być znana – w końcu są to działania zaplanowane – więc można kwotę końcową podzielić na ilość miesięcy czy cykli rozliczeniowych do pierwszego zapotrzebowania na planowe wydatki i wtedy wiadomo co do wartości, ile odkładać.

Reasumując, to ile odłożyć zależy od Twojego planu, a w tym wpisie pragnę Cię właśnie zachęcić do definiowania przyszłych, koniecznych wydatków i przygotowania się do ich poniesienia. Nie ważne, czy odłożysz całość czy tylko część kwoty potrzebnej na realizację planu…

…i tak będzie Ci lżej.

3 myśli nt. „Fundusz Planowy

  1. Przedstawiłeś już wiele różnych "funduszy", zastanawiałem się który z nich jest najważniejszy (imo inwestycyjny i awaryjny), ale w sumie wszystkie mają swoją wagę, bo to normalne, że każdy chce zaszaleć, zbiera na coś itd.

    Z niecierpliwością czekam na kolejne serie wpisów. Seria o "funduszach" kusi się o podsumowanie, ale jako stały czytelnik twojego bloga i subskrybent kanału rss wiem, że to co ważne było wymieniane od samego początku. Pozdrawiam.

  2. Pingback: Fundusze Oszczędnościowe – Podsumowanie — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...

  3. Pingback: Zarób zanim wydasz | Rentier