Fundusz Awaryjny

Autor: Paweł Kata - Opublikowano: 2 maja, 2009

Aż dziw bierze, że od powstania bloga nie napisałem ani słowa konkretów o funduszu awaryjnym, na który odkładam już od ponad roku. Niby podstawowa koncepcja jest banalna w wydedukowaniu choćby z nazwy, ale tak naprawdę temat jest bardzo ciekawy i warto się w niego zagłębić. O tym, że – moim zdaniem – każdy świadomy obywatel powinien taki fundusz posiadać już nawet nie wspomnę.

Zatem, fundusz awaryjny to środki finansowe odłożone w celu rozwiązania szczególnych, często losowych i/lub niespodziewanych sytuacji życiowych, dzięki którym w prosty sposób, bez wpędzania się w długi oraz obniżania standardu życia, uda się je rozwiązać. Po co Ci (lub Twojej rodzinie) taki fundusz? Wyobraź sobie, że Ty lub Twoja druga połówka tracicie pracę. Momentalnie spadają przychody, a trzeba przecież skądś wziąć pieniądze na opłacenie czynszu, rachunków, jedzenia, spłatę rat itp. Bez funduszu, albo drastycznie obniżycie stopę życi0wą, albo będziecie musieli się wpędzić w pożyczki, co na dłuższą metę doda tylko kolejny problem do listy. Natomiast gdy ma się odłożone pieniądze na nieprzewidziane wydatki, sprawy mają się o wiele łatwiej.

Jak duży powinien być fundusz awaryjny?

Debata nad wielkością tego funduszu nie ustaje. Jedni radzą odłożyć pieniądze stanowiące równowartość miesięcznych wydatków na życie (czynsz, rachunki, pożywienie), inni wspominają o kwartalnych wydatkach. David Bach w swoim kursie Automatyczny Milioner radzi, aby odłożyć pieniędzy na półroczne utrzymanie standardu życia, natomiast Suze Orman wspomina aż o ośmiu miesiącach. Inny znany life coach (bodajże Brian Tracy, ale głowy nie dam) radzi odłożyć pieniędzy aż na rok.

A ja Ci powiem tak: po prostu zacznij odkładać na ten cel, tyle ile możesz. Najlepiej co miesiąc tę samą kwotę lub chociaż ten sam procent przychodów. Najważniejsze to zacząć. Gdy odkładałem swoje pierwsze pieniądze na ten cel, założyłem sobie, że 3000 złotych wystarczy mi, aby spokojnie przetrwać 3 miesiące, w ciągu których znalazłbym pracę lub zbudował źródło pasywnego przychodu. Dziś wiem, że taka kwota to za mało, dlatego gdy uzbierałem 3 tysiące, postanowiłem, że skoro dobrze czuję się z takim buforem finansowym, to mogę już nieco wolniejszym tempem budować fundusz, który pozwoli mi przetrwać pół roku. Aktualnie mam odłożone nieco mniej niż 40% końcowej kwoty, ale gdyby coś niespodziewanego się wydarzyło, to nawet te pieniądze bez problemu wyciągną mnie z większości opresji.

Jak zbudować fundusz awaryjny?

Cała sprawa jest bardzo prosta do wyjaśnienia. Po przeczytaniu poniższych podpunktów zostanie Ci już tylko zacząć działać.

Fundusz awaryjny krok po kroku:

  1. Ustal absolutne minimum, jakiego potrzebujesz, żeby opłacić wszystkie wydatki przez miesiąc. Zorientuj się w rachunkach, ratach i pozostałych, koniecznych wydatkach, a następnie zsumuj je. Na tym etapie skup się tylko na najbardziej podstawowych sprawach.
  2. Otwórz osobne konto lub subkonto oszczędnościowe, oprocentowane co najmniej na poziomie inflacji. Ważne, żeby było to konto, do którego nie dają karty – ustrzeże Cię to przed pokusą wydania tych pieniędzy na zbędne przyjemności.
  3. Podziel kwotę ustaloną w punkcie pierwszym na kilka części, np. 6 lub 9 – jak Ci wygodnie. Dzięki temu określisz ile co miesiąc powinieneś przelać pieniędzy na swoje konto oszczędnościowe, aby zbudować podstawy funduszu awaryjnego. Naturalnie tym samym określisz czas, kiedy zakończysz jego budowanie.
  4. Wygeneruj pieniądze na budowę funduszu. Możesz oszczędzić na czasopismach, jadaniu na mieście, rozmowach telefonicznych. Możesz zrezygnować z jednej – dwóch imprez w miesiącu. Możesz obniżyć o kilka stopni temperaturę w mieszkaniu lub zrzucać się na benzynę na dojazdy do pracy ze współpracownikami. Możesz także załatwić dodatkowe źródło przychodu, sprzedać niepotrzebne rzeczy lub oszczędzać metodą słoikową. Pomysłów jest masa i w dużej mierze zależą od tego jaki tryb życia prowadzisz. Najważniejsze, żeby zrobić coś, co pozwoli Ci odłożyć comiesięczną ratę na fundusz awaryjny.
  5. Spraw, aby odkładanie odbywało się automatycznie. David Bach słusznie zauważył, że jeżeli ludzie mają o coś sami zadbać, a wiąże się to z finansami, to po 2-3 miesiącach zarzucają te działania. Właśnie dlatego radzi: niech to się robi samo! Ustal zlecenie stałe, aby dzień po otrzymaniu wypłaty, na Twoje konto oszczędnościowe trafiła ustalona kwota. W ten sposób przestaniesz odczuwać braki w portfelu i szybko przyzwyczaisz się do nowej sytuacji.
  6. Gdy zrealizujesz już swój cel, na pewno poczujesz radochę i motywację do dalszego odkładania – ja tak miałem! Właśnie wtedy jest najlepszy moment, aby powiększyć fundusz awaryjny do zapasu na trzy miesiące. Wystarczy jedynie jeszcze raz sprawdzić podstawowe wydatki i ewentualnie zmienić przelewaną co miesiąc kwotę (a nuż uda Ci sięw międzyczasie nieco więcej oszczędzić lub dostaniesz podwyżkę).

W ten banalny sposób Twój fundusz awaryjny praktycznie sam się zbuduje, a w przypadku pojawienia się niespodziewanych okoliczności, będziesz miał dostęp do gotówki, aby szybko sobie z nimi poradzić. Gdy zepsuje Ci się pralka, będziesz mógł od razu rozejrzeć się za nową, bo zawczasu odłożyłeś na to pieniądze. Jeżeli padnie Ci auto, od ręki będziesz mieć kaskę na wizytę u mechanika. Unikniesz pakowania się w pożyczki, nie będziesz żyłować karty kredytowej. Po prostu będziesz gotowy.

I będzie Ci się lepiej spało ;-)

Zobacz też:
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, to zachęcam do subskrypcji kanału RSS, śledzenia notek na Twitterze oraz zaglądnięcia na Forum Oszczędzania.
 
Możesz także zapisać się na bezpłatny biuletyn Oszczędzania.net! Dwa razy w tygodniu otrzymasz na swoją skrzynkę e-mail z inspirującym cytatem lub zawierający praktyczną poradę związaną z oszczędzaniem, inwestowaniem albo finansową niezależnością.

{ 10 trackbacks }

Podsumowanie: kwiecień 2009 | Rentier
3 maja, 2009 o 12:31 pm
Fundusz inwestycyjny at Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko…
8 maja, 2009 o 4:39 pm
Fundusze Oszczędnościowe - Podsumowanie at Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko…
28 maja, 2009 o 1:31 pm
Jeśli nie stworzysz teraz funduszu awaryjnego, będziesz tego później żałował | Rentier
26 czerwca, 2009 o 11:00 pm
Podsumowanie miesiąca: Maj 2009 — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...
13 września, 2009 o 10:18 pm
Oszczędzanie pieniędzy: Kto zabrał mój ser? — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...
6 listopada, 2009 o 3:31 pm
Fundusze Oszczędnościowe – Podsumowanie — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...
20 stycznia, 2010 o 9:59 pm
Oszczędzanie pieniędzy: 20 błędów popełnianych przez początkujących inwestorów — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...
23 stycznia, 2010 o 1:50 pm
Oszczędzanie pieniędzy: Bogaty znaczy oszczędzający — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...
3 lutego, 2010 o 9:15 pm
Oszczędzanie pieniędzy: Dlaczego oszczędzać pieniądze? — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...
6 lutego, 2010 o 7:02 am

{ 4 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }

Kamil 2 maja, 2009 o 11:12 pm

Ostatnio troche sie nad tym zastanawialem przy okazji trzęsienia ziemi w L’Aquili, gdy widzialem gdy kilkanascie tysiecy ludzi mieszka w prowizorycznym namiotowym miasteczku. Jak bardzo w tym momencie przydalby sie taki fundusz.
Wydaje mi sie, ze samego funduszu awaryjnego nie mozna opisywac w oderwaniu od funduszu inwestycyjnego(nie mylic z TFI) czy funduszu awaryjnego II stopnia. Docelowo oba fundusze i tak maja nam zapewnic dosc oszczednosci i pasywnego dochodu zeby mozna bylo zrezygnowac z pracy. Co do wielkosci funduszu awaryjnego i przy okazji inwestycyjnego wydaje mi sie ze nie powinny to byc sztywne ilosci np. 3x miesieczne wydatki w awaryjnym i 9x miesieczne wydatki w inwestycyjnym. A raczej plynne, zaczynamy od 1x i 3x pozniej przechodzimy do 3x/9x a dalej 6x/18x czy 12x/36x. Dalsze poszerzanie funduszu awaryjnego chyba nie ma sensu, bo ma on zbyt slaba stope zwrotu, wiec pozniej juz tylko budujemy fundusz inwestycyjny.
Osobna kwestia warta lepszego zdefiniowania sa wydatki ktore bedziemy pokrywac z funduszu awaryjnego. Na pewno takie trzesienie ziemi wspomniane na poczatku jest uzasadnione, ale takie wydazenie prawdopodobnie momentalnie wyssaloby wszystkie pieniadze i z funduszu awaryjnego i inwestycyjnego. Z drugiej strony czy remont pralki/samochodu nie jest zbyt “trywialnym wydatkiem”? Skoro fundusz awaryjny ma nam zapewnic bezpieczenstwo w takich sytuacjach jak dlugotrwala choroba czy utrata pracy, to sciaganie z niego pieniedzy na remont samochodu jest troche ryzykowne. Moze do tego dorzucic jeszcze jeden fundusz amortyzacji/remontowy na wypadek remontu mieszkania, wiekszej naprawy samochodu, kupno nowej pralki itd?

Adam W. 3 maja, 2009 o 12:01 pm

Czyli tak jak proponuje Kamil:
-fundusz awaryjny – czyli kwota minimalnych wydatków na jakiś okres
-fundusz na nieprzewidziane wydatki – kilka tysięcy na takie rzeczy jak pralka czy naprawy

Paweł Kata 3 maja, 2009 o 1:45 pm

Kamilu, dzięki serdeczne za wyczerpujący komentarz.
Moim zdaniem od trzęsień ziemi trzeba się przede wszystkim UBEZPIECZYĆ, zwłaszcza, jeżeli mieszka się na obszarach aktywnych lub potencjalnie aktywnych sejsmicznie ;-)
Co do Twoich przemyśleń, to IMHO troszkę zacierasz granice między funkcjonalnością funduszy. Dla mnie fundusz awaryjny, to przede wszystkim gotówka na nieprzewidziane wydatki. To wszystko. Popsuło się auto – naprawiam. Padła lodówka – kupuję nową. Wywalili mnie z roboty – mam za co opłacić rachunki. Właśnie na to mam odłożone. Uważam też, zgodnie z zasadą KISS, że nie ma co dzielić go dodatkowo na więcej subfunduszy, ponieważ po zsumowaniu i tak będzie to ta sama kwota odłożona na niespodziewane sytuacje.
Druga sprawa to to, że celem funduszu awaryjnego NIE jest zapewnienie finansowej niezależności. Zamiast tego, fundusz awaryjny ma nam zapewnić stabilną, spokojną i nieustanną możliwość dążenia do niej.
Od finansowej wolności jest właśnie fundusz INWESTYCYJNY. To zgromadzone w nim środki należy pomnażać, aby kiedyś mieć spokój z pieniędzmi. Nie widzę też sensu określania górnej granicy funduszu inwestycyjnego – w końcu powinien on jak najszybciej urosnąć do jak największego poziomu. Określanie go jako “36x miesięczne wydatki” jest IMHO zbędne.
Naturalnie to, jak podzielisz swoje oszczędności, zależy tylko od Ciebie, ale ja uważam, że nie ma po co komplikować sobie życia. Na sprawy typu remonty mieszkania czy inne PRZEMYŚLANE i ZAPLANOWANE wydatki mam po prostu tzw. fundusz planowy. Nie odkładam na niego i nie wykazuję go w podsumowaniach, ponieważ jak na razie nie planuję takich przedsięwzięć, ale gdy zacznę, na pewno się pojawi.

Adamie, ja bym się aż tak nie rozdrabniał, bo na dłuższą metę taki podział to tylko skrót myślowy. Idąc dalej, taki np. fundusz inwestycyjny można by dzielić na subfundusze złota, monetowy, akcyjny, obligacji itp. Dochodzi potem do sytuacji, że chcesz dokupić akcji jakiejś firmy, ale w subfunduszu akcji nie masz na to pieniędzy. Za to kaska z subfunduszu monetowego leży odłogiem, bo akurat nie masz niczego na oku. A co gdyby zakupić złote monety? Z którego subfunduszu powinno się wziąć na to środki: złota czy monetowego? Przykładów można mnożyć, ale suma summarum dla mnie takie działanie byłoby i niewygodne i niezgodne z moją logiką.

Zomowiec 18 lutego, 2010 o 7:46 pm

Mam uwagę do Kamila: jeśli fundusz inwestycyjny ma lepszą stopę zwrotu niż awaryjny, to dlaczegóż nie podłączyc awaryjnego pod mechanizm inwestycyjnego?

Skomentuj

Dozwolone jest stosowanie następujących znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Poprzedni wpis:

Następny wpis: