Emerytura: Skąd wziąć na nią pieniądze?

Ostatnio pisałem o tym, jak obliczyć ilość pieniędzy potrzebną do tego, by na emeryturze faktycznie cieszyć się życiem, a nie „umieraniem”. Jeżeli wykonałeś kroki przedstawione w tamtym artykule, otrzymałeś pewną kwotę – zapewne niemałą – którą (naturalnie jeżeli Ci zależy) będziesz w jakiś sposób musiał zdobyć, ponieważ na kochane państwo nie ma co w tym zakresie liczyć.

W tym wpisie przedstawiam kilka pomysłów na to, jak zdobyć te pieniądze lub zapewnić sobie godną emeryturę w inny sposób.

Oto one:

  1. Opłacanie składek emerytalnych w innym kraju. Najprostszy sposób na zapewnienie sobie godnej emerytury, to wynieść się z ojczyzny do bardziej rozwiniętego kraju UE i pracować tam legalnie, płacąc podatki oraz składki tak długo, aż w końcu będzie Tobie przysługiwała choćby częściowa emerytura z danego kraju (AFAIR jest to ok. 10-15 lat). Wtedy do zaoszczędzonych w ciągu życia zawodowego pieniędzy oraz pięciuset złotych państwowego „zasiłku dla umierających”, dojdzie jeszcze kilkaset euro czy funtów. Bonusem jest to, że każda odłożona w międzyczasie jednostka pieniężna danego kraju, będzie warta kilka jednostek naszej waluty, więc wracając „na starość” do Polski, będzie się żyło lżej. Jedyna wada: pomysł może okazać się nie do końca taki fajny, bo społeczeństwo europejskie generalnie starzeje się i przed podobnym problemem mogą stanąć ine kraje (lub już stoją, zatem wybieraj ewentualne miejsce przesiedlenia rozsądnie), ale każde euro czy funt od obcego rządu będzie zawsze wart 3-5 razy więcej, niż złotówka. A co jeżeli wprowadzą w Polsce Euro? Czytaj dalej…
  2. Geoarbitraż. Jeżeli – bez względu na podjęte działania – będziemy mieli zbyt mało pieniędzy by opłacić koszt naszego stylu życia, zawsze możemy wynieść się na starość do kraju, gdzie życie jest po prostu tańsze. Tajlandia, Indie, Maroko, Panama, Chile, Meksyk – to tylko kilka propozycji, gdzie w zasadzie już dziś, wymieniając złote na tamtejszą walutę, osoba zarabiająca u nas mniej, niż średnią krajową, będzie tam mogła żyć lepiej, niż w Polsce.
  3. Własny biznes. Jeżeli umiesz liczyć, licz na siebie – głosi przysłowie. Oszczędzaniem i inwestowaniem można dojść do „miliona”, ale jest również szybsza droga: zarobić go. Opcja tylko dla przedsiębiorczych i zdolnych do poświęceń ludzi ze sporymi cojones oraz żyłką do interesów. Taki biznes, gdy dzięki krwawemu potowi ruszy z kopyta, można z czasem w dużym stopniu zautomatyzować i generować przy jego udziale niemałe pieniądze. Można go także sprzedać. Wszystko zależy od branży, kreatywności oraz koniunktury. Nagroda za zwiększone wysiłki? Niezależność od państwowej łaski oraz – zazwyczaj – dużo szybsza emerytura.
  4. Zwiększenie zarobków. Jeżeli nie odpowiada Ci życie przedsiębiorcy, zawsze możesz próbować rozwinąć swoje kwalifikacje i zdobywać doświadczenie, dzięki czemu z czasem BYĆ MOŻE załapiesz się na sowicie płatny etat. Przejście na emeryturę w okresie, gdy Twoja miesięczna pensja wynosiłaby około 10000 złotych na rękę, powinno Cię mimo wszystko zostawić w znacznie lepszej sytuacji, niż większość społeczeństwa. Niestety, w życiu zawodowym generalnie jest tak, że z większą kasą idą zazwyczaj większe obowiązki, większa odpowiedzialność, więcej stresów i mniej czasu dla siebie oraz bliskich. Nie ma również gwarancji, że po latach wytężonej pracy dla korporacji, nie dostanie się z byle jakiego powodu „kopa” (polecam film „W Chmurach” z Georgem Clooney’em – pełno w nim takich ludzi). Warto o tym pamiętać, wybierając wchodzenie po kolejnych szczeblach kariery.
  5. Pasywny lub pół-pasywny dochód. W szczegóły wdawał się nie będę, bo zostało już o tym na Oszczędzaniu niemało napisane. Poza tym, nie chcę się kopać z przysłowiowym koniem, bo to nie jest blog, na którym kogokolwiek do czegokolwiek zmuszam, a coraz częściej czuję się tak odbieranym. Przeprowadziłem wywiad z wolnym finansowo Polakiem, który swoim działaniem udowodnił, ze pasywny dochód to nie american-fiction i że w naszym kraju też można. Kto nie wierzy, że można – jego sprawa. Kto wierzy – pewnie już rozwija swoje prywatne, mniej lub bardziej pasywne źródła pieniędzy. Jest taka możliwość i nie ma co dyskutować na ten temat.
  6. Oszczędzanie i inwestowanie. Jeżeli będziesz ważył ryzyko, zrezygnujesz z „gwarantujących wysokie zyski” rynków typu Forex, a do tego będziesz szeroko dywersyfikował i systematycznie oszczędzał oraz inwestował przez dłuższy czas, powinieneś bez większych trudności mieć więcej pieniędzy, niż w sumie zainwestowałeś. O ile więcej? Tego nawet najstarsi górale nie wiedzą i nie sądzę, żeby można było trafnie prognozować zyski na dziesiątki lat naprzód, ale lepszy rydz, niż nic.

Na koniec pozostaje jeszcze pytanie: które sposoby są dla kogo?

Osobiste preferencje jak najbardziej wchodzą tu w grę, jednak jeżeli wziąć pod uwagę dystans do wieku emerytalnego, to już nie jest tak różowo. Generalnie, im jest on mniejszy, tym bardziej radykalne środki trzeba podejmować lub łączyć kilka opcji.

Dla przykładu, trzydziestolatek może próbować swoich sił w inwestowaniu, ponieważ ma jeszcze czas, ale w przypadku pięćdziesięciolatka sytuacja z ewentualnymi zyskami z giełdy już nie jest taka pewna. W jego przypadku starałbym się raczej jak najszybciej rozbujać jakiś biznes lub rozpocząć pakowanie walizek i odkładanie na bilet lotniczy do Maroka. Z kolei na rozbudowę pasywnego czy pół-pasywnego dochodu nigdy nie jest dla nikogo za późno – tutaj można mniejsze lub większe pieniądze zdobyć w miarę szybko, w zależności od podejmowanych działań, zaangażowania i wybranej niszy.

Najważniejsze to po prostu być świadomym, że jeżeli nie weźmiesz sprawy w swoje ręce, to na starość możesz obudzić się z ręką w nocniku, czego nikomu nie życzę.

14 myśli nt. „Emerytura: Skąd wziąć na nią pieniądze?

  1. A ja mam inne refleksje na temat naszej przyszłości i życia na emeryturze. To co dzisiaj mówi się na ten temat to tylko wróżenie, które wcale nie musi się sprawdzić. Więcej w moim poście.

  2. Widze jeden problem z przeprowadzka do innego kraju na emeryture – trzeba wybrac taki, gdzie bedziemy mieli opieke medyczna na odpowiednim poziomie i najlepiej za darmo. Jesli wybierzemy "dziki kraj" lub taki, ktory nie zapewnia darmowej opieki medycznej, to trzeba liczyc sie z kosztami prywatnej sluzby zdrowia.

  3. @Zniechęcony – częściowo się z Tobą zgadzam, bo dla mnie też wyliczenia wysokości emerytury są niepoważne.

    Popatrzcie sobie na emerytów np rodziców czy dziadków, którzy Was realnie otaczają i zastanówcie się co robili i co planowali będąc w Waszym wieku.

    Może np. wybudowali duży dom, gdzie miały z nimi mieszkać dzieci i wnuki, a który teraz stoi prawie pusty i ciężko go ogrzać ? może zamierzali pracować na gospodarstwie do końca życia, a tu nieoczekiwanie zyskali emerytury rolnicze ?

    Może była wojna i dziadkowie wzięli w niej udział, co przełożyło się na utratę zdrowia, ale wyższe świadczenie dla kombatantów ?

    Może przed wojną mieli dobrze prosperującą fabryczkę, którą znacjonalizowano ?

    Generalnie uważam, że nie da się sensownie przewidzieć sytuacji społeczno gospodarczej w perspektywie kilkudziesięciu lat. Zawsze lepiej mieć oszczędności niż nie mieć, ale nie można przywiązywać się do konkretnych systemów a tym bardziej wyliczać przyszłych świadczeń.

  4. moze zabrzmie dosyc nihilistycznie ale postawilbym duze pieniadze ze w przeciagu 30 lat bedzie GRUBY swiatowy konflikt wojenny i to nie tylko ekonomiczny ale i militarny, preludium nastapilo 11.09.2001, teraz gleboki swiatowy kryzys, to nie przypadki.

  5. Magdalaena: częściowo się z Tobą zgadzam, bo dla mnie też wyliczenia wysokości emerytury są niepoważne.

    Z wyliczeniami wiadomo jak jest, ale spadków wysokości emerytur i rosnących długów ZUS'u chyba nie sposób ignorować, nie uważacie?

    Zwiedzający, pesymistycznie trochę spoglądasz w przyszłość. Od 9/11 minęło prawie 9 lat i w zasadzie nic takiego się przez ten czas nie wydarzyło. Co do kryzysu to też wiadomo skąd się wziął, a świat zdaje się już z niego powoli wygrzebywać.

    Ja tam sobie gitary takimi sprawami nie zawracam… za to zawracam sobie gitarę pieniędzmi, które jestem zmuszony systematycznie oddawać, a z których niczego nie będę miał w przyszłości.

  6. "Od 9/11 minęło prawie 9 lat i w zasadzie nic takiego się przez ten czas nie wydarzyło. Co do kryzysu to też wiadomo skąd się wziął, a świat zdaje się już z niego powoli wygrzebywać. "

    Pawle nie spodziewalem sie z twojej klawiatury takich naiwnych wnioskow … a wojna w iraku oraz afganistanie ? wciaz umierajacy ludzie na tzw "misjach stabilizacyjnych" czyli zwyklych okupacjach rodem z 1939, postawilbym duze pieniadze ze zbrodnia z nangar khel to wierzcholek gory lodowej choc tak oficjalnie wielce pietnowany by podtrzymac mit "wojny sprawiedliwej" ; presja na iran ktory kilka lat temu zaczal sie rozliczac za rope w euro, wedlug mnie wojna z nim jest kwestia czasu; warto przeanalizowac nie tylko 20 ale i 18, 19 wiek by zauwazyc ze co kilkadziesiat lat wybucha powazny konflikt, chyba nikt nie sadzi ze zyjemy w "protegowanym" czasach i ten wyscig cyberszczurow potrwa jeszcze dlugo bez powaznych reperkusji spolecznych ? nie biore na powaznie tego iz duzo sie trabi o redukcji bomb atomowych, gdyz latwo moze sie zaczac od podloza ekonomicznego by skonczyc na bitwie nuklearnej, stan glodu ma niewiele wspolnego z rozsadkiem; nietrudno zauwazyc jak duzy mamy zamordyzm podatkowy w zwiazku socjalistycznych republik europejskich ktory jest trwoniony przez biurokracje sitw i kumoterii nie majacy nic wspolnego z gospodarnoscia i wspolnym budowaniem dobrobytu, inflacje i spadek jakosci zycia (mimo wzrostu technologicznego np jakosc jedzenia spadla drastycznie w przeciwienstwie do poziomu stresu ktory z pseudojedzeniem,piciem kawy i paleniem papierosow wzmaga poziom zlego cholesterolu bedacy skuteczniejszym remedium dla panstwa niz podnoszenie wieku emerytalnego :] ) wzrastajaca pauperyzacja i polaryzacja spoleczenstwa, kapitalizm w tej hybrydowej formie sie konczy poprzez oglupianie spoleczenstwa oraz chciwosc bankierow i reszty elit zza kurtyn.

  7. Zwiedzający: Pawle nie spodziewalem sie z twojej klawiatury takich naiwnych wnioskow.

    Moim zdaniem niepotrzebnie przejmujesz się sprawami, których rozwiązanie leży poza Twoim zasięgiem. Przez co faktycznie – bez urazy – brzmisz trochę jak wspomniany przez Ciebie nihilista.

    Pozwól, że się powtórzę: ja sobie takimi rzeczami gitary nie zawracam… zajmuję się tym, na co mam wpływ.

  8. Nie do końca rozumiem te nihilistyczne tony. Wydaje mi się, że przyszłość warto planować, niezależnie od tego ile niewiadomych w postaci wojen, wymiany pieniędzy, kryzysów, czy innych nieszczęść może pojawić się po drodze.

    Wyliczenia i symulacje są natomiast o tyle dobre, o ile stanowią realny cel do osiągnięcia w danym czasie. Moim zdaniem lepiej kierować się takimi własnymi wyliczeniami jako drogowskazem, iść konsekwentnie w obranym kierunku, zamiast bezradnie dryfować.

  9. http://www.rentier-blog.pl/dyskusja-teraz-czy-poz...
    Marcin na swoim blogu pisze dzisiaj o odroczonej gratyfikacji. Jeśli ktoś się na to decyduje, warto, żeby pamiętał, że ta gratyfikacja może nigdy nie nadejść. Po 15 latach znienawidzonej pracy po 60 godzin tygodniowo w korporacji, naszemu managerowi może przytrafić się zawał. Albo może być wojna czy poważny kryzys finansowy.

    Po prostu planowanie długoterminowe zawsze trzeba traktować z lekkim przymrużeniem oka i otwartością na zmianę strategii "In the long run we are all dead" .

  10. Zwykle dostępne opcje o sensownej stopie zwrotu:

    55 geoarbitraż

    45 biznes

    35 inwestowanie

    25 emigracja

  11. Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Karnawał Blogów Finansowych #1 — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...

  12. Mam wrażenie, że ostatnio media sporo uwagi poświęcają obawom o to, czy Kowalski będzie godnie żyć na emeryturze.
    A ja mam obawy o to, czy inny, 30-letni Kowalski, który ma żonę i dziecko na utrzymaniu oraz kredyt hipoteczny, musi być tak łojony składkami na ZUS i NFZ?
    Sam mam kilku takich sąsiadów, którzy mogliby pracować, a tego nie robią, żyjąc z państwowych emerytur i zasiłków. Widocznie im to wystarcza. Tylko dlaczego ja mam za to płacić? I dlaczego mam się martwić o życie na emeryturze, gdy to teraz spłacam dom i utrzymuję rodzinę? Czy na pewno będę miał aż tak duże potrzeby na emeryturze, gdy dom będzie spłacony, a dzieci same będą się utrzymywać?

    Od Admina: Ypsilon, zmoderowałem Twój komentarz. Poczytaj politykę komentowania, to dowiesz się dlaczego.