Popularity: 34% [?]
archiwum w kategorii 'Porady praktyczne' Page 4 of 7
Praktycznym i polecanym przez coachów działaniem w tej sytuacji jest ułożenie tzw. planu wydatków. Dzięki niemu szybko ustalisz co jest Ci najbardziej potrzebne oraz unikniesz (przynajmniej w teorii, bo tu wszystko zależy od Twojej silnej woli) zakupów pod wpływem impulsu.
Idea tworzenia takiego planu może wydawać sie banalna, niemniej jednak gorąco zachęcam do poświęcenia na to swojego czasu.
Od czego zacząć? Najpierw na czystej kartce papieru wypisz wszystkie, ale to absolutnie wszystkie rzeczy, w które chcesz się zaopatrzyć w ciągu najbliższego roku. Naturalnie towary tzw. pierwszej potrzeby pomijamy (jedzenie, detergenty, medykamenty itp.), natomiast umieszczenie w nim rzeczy w stylu “wycieczka do Tokio” jest OK. Jeżeli do tworzenia tego planu podchodzisz konkretnie, możesz rozszerzyć horyzont czasowy do pięciu i więcej lat.
Teraz, gdy masz już taką listę, podziel osobną kartkę papieru na dwie kolumny, opatrzone nagłówkami “chcę mieć” i “potrzebuję”. Następnie rozważ każdą pojedynczą pozycję z pierwszej listy pod kątem przydatności i zapisz ją we właściwej kolumnie. Nie wahaj się wykreślić z listy rzeczy, bez których możesz się obejść. Pamiętaj również o tym, że ludzie mają doskonałe predyspozycje do usprawiedliwiania i motywowania niepotrzebnych zakupów, dlatego kieruj się rozwagą.
Następnie oznacz poszczególne wpisy w tabelce cyframi, osobno w każdej kolumnie. “1″ dla rzeczy najważniejszej z danej grupy, “2″ dla mniej potrzebnych itd. Również bez problemu możesz mieć np. dwie “1″, trzy “2″ itd. Chodzi o to, żeby ustalić priorytety i najważniejszych zakupów dokonać najpierw.
Co teraz? Proste — plany się WYKONUJE :-)
Jestem przekonany, że po sporządzeniu własnego planu dokładnie wiesz czego potrzebujesz, a na co masz największą ochotę. Już sama świadomość tych spraw ułatwi Ci podjęcie decyzji co do następnych zakupów. Z takim planem osoba odpowiedzialna i bacząca uwagę na swoje finanse najpierw zakupi kilka (np. 3) rzeczy z kolumny “potrzebuję” nim skusi się na priorytetową pozycję z kolumny “chcę mieć”.
Warto również zachęcić swoją drugą połowę do samodzielnego wykonania takiego planu, a następnie porównania ich i dyskusji. W ten sposób można poznać priorytety drugiej osoby i zawczasu na spokojnie przedyskutować ewentualne kwestie, które w przyszłości mogłyby prowadzić do sporów.
Koniecznie napisz mi, co myślisz o tworzeniu takich planów.
Popularity: 22% [?]
Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że w ogromnej ilości wypadków podczas dokonywania różnorakich zakupów kierują Tobą emocje a nie zdrowy rozsądek? Nie ma się czemu dziwić — wzbudzenie w nas takiego stanu, w którym bylibyśmy o wiele bardziej skłonni do robienia zakupów jest przecież w interesie każdego producenta i sprzedawcy.
Wszędzie otaczają nas kolorowe reklamy, w których ludzie są piękni, bogaci, zadowoleni i korzystają z jakiegoś produktu. W każdym sklepie jesteśmy zasypywani promocjami i obniżkami, mającymi zachęcić nas do wydania ciężko zarobionych pieniędzy. Nawet muzyka grana w supermarketach ma nas jak najbardziej “urobić”, żeby kupowało się nam jak najlepiej.
To wszystko wywołuje w nas emocje, wzbudza chęć kupna danego produktu, a gdy działamy pod wpływem emocji, w naszych głowach pojawiają się pytania takie jak:
- Skąd wziąć na to pieniądze?
- Gdzie najszybciej mogę to kupić?
- Czy moi znajomi będą mi zazdrościć? itp.
Nie pojawiają się natomiast istotne pytania:
- Czy ja tego w ogóle potrzebuję?
- Czy dany produkt znacząco wpłynie na jakość mojego życia?
- Co muszę poświęcić, żeby nabyć dany produkt?
Wiele razy nie zadałem właściwych pytań i wylądowałem z “bajerkiem”, którym znudziłem się już po kilku dniach.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że moim najgorszym wydatkiem był telefon, kupiony wówczas za blisko 2 tysiące złotych. Co mną kierowało? Myślałem po prostu, że fajnie mieć nowoczesną komórkę, aparat fotograficzny, notatnik, odtwarzacz mp3, odtwarzacz filmów, internet, konsolkę do grania, radio, dyktafon i jeszcze masę innych “pierdół” w jednym urządzeniu. Okazało się natomiast, że… praktycznie wcale nie korzystam z tej funkcjonalności! Telefon leży tylko na szafce i wykorzystuję go *jedynie* do dzwonienia i smsowania, a resztę funkcjonalności zapewniają mi inne przedmioty i urządzenia, które już wcześniej były w moim posiadaniu.
Uderzający jest fakt, że gdybym mocniej zastanowił się i nie działał impulsywnie, kupiłbym telefon za 300-400 złotych, a resztę pieniędzy spożytkował na coś konstruktywnego, np. dołożył do funduszu na nieprzewidziane okazje lub kupił za to jednostki funduszu inwestycyjnego.
Jak zatem radzić sobie z kupowaniem impulsywnym?
Brian Tracy, znany na całym świecie mówca motywacyjny, przedstawia bardzo prosty sposób na zapobieganie impulsywnym wydatkom: jeżeli “korci” Cię do wydania większej sumy pieniędzy na coś, co bardzo chcesz posiadać już teraz, odłóż ten zakup na 30 dni. W znakomitej większości wypadków, po upływie tego okresu nie będziesz już pragnął posiadania danej rzeczy, bo… zdasz sobie sprawę z tego, że świetnie sobie bez niej radzisz.
Bardzo prosta rada, a uchroniła mnie przed… zakupem kolejnego telefonu :-)
Postanów zatem już teraz, że od dziś przed każdym poważniejszym zakupem zadasz właściwe pytania i zastosujesz radę Briana. Jestem przekonany, że dzięki tej banalnej, ale rzadko stosowanej metodzie, oszczędzisz w dłuższym czasie sporo pieniędzy.
Popularity: 7% [?]