Na wstępie muszę powiedzieć, że żaden ze mnie profesjonalny inwestor. Fakt, zarobiłem kiedyś na funduszach inwestycyjnych ~9% w ciągu roku, a teraz mam wykupioną polisę lokacyjną, ale więcej o inwestowaniu czytam, niż praktykuję. Przez ostatnie dwa lata budowałem własny fundusz inwestycyjny i zdobywałem wiedzę, a teraz liczę, że wraz z wejściem na polski rynek etf’ów (tzw. exchange-traded funds), uda mi się te zasoby wykorzystać w praktyce i moja sytuacja, jako inwestora, ulegnie zmianie.
Czytając różne książki udało mi się skompilować listę błędów, jakie popełniają inwestorzy, zwłaszcza na początku ich drogi do poważniejszych pieniędzy, i właśnie tą wiedzą – w myśl zasady: lepiej uczyć się na cudzych błędach, niż na własnych – pragnę się nią z Wami dzisiaj podzielić.
20 błędów popełnianych przez początkujących inwestorów:
- Brak celu inwestycyjnego. Jeżeli go nie określimy, może nas to doprowadzić do błędnych decyzji inwestycyjnych, a nawet zbędnego ryzykowania naszymi pieniędzmi. Zatem: określ cel, a dowiesz się, z jakich najlepiej skorzystać instrumentów.
- Brak fundamentalnej wiedzy. Nie ma co zaczynać inwestowania bez podstawowych informacji o inwestowaniu w ogóle oraz o wybranym instrumencie finansowym. Najpierw trzeba odrobić pracę domową, a dopiero potem działać.
- Inwestowanie w coś, czego się nie rozumie. Punkt stanowiący doprecyzowanie poprzedniego: wiem, jak inwestować na giełdzie, ale zupełnie nie znam się na niuansach branży developerskiej – to nie wkładam w tą gałąź gospodarki pieniędzy, zanim się w niej nie zorientuję.
- Słuchanie „ekspertów”. Ne ma co opierać się na wypowiedziach „znawców”, bo nie dość, że nad wyraz często się mylą w swoich prognozach, to nigdy nie wiadomo, czy nie mają interesu w tym, żeby namawiać ludzi do takich czy innych działań. Trzeba zrozumieć rynek i samemu podejmować decyzje.
- Bazowanie na wynikach z lat ubiegłych. To, że dany walor pozwalał w ubiegłych latach zarobić tyle a tyle nie oznacza nigdy, że w przyszłości będzie tak samo. Wielu ludzi daje się na to nabrać – zwłaszcza zachęcanych reklamami – a to błąd.
- Nie zwracanie uwagi na opłaty, prowizje oraz podatki. Inwestowanie w wielu przypadkach nie byłoby możliwe, gdyby nie pośrednicy, a Ci zawsze będą chcieli na nas zarobić – bez względu na to, czy my zarobimy lub stracimy. Nie daj się wciągnąć w sytuację, w której pozorny zysk zostanie zjedzony przez prowizje i podatek od inwestycji
- Stawianie wszystkiego na jedną kartę. Dywersyfikacja to najprostszy sposób na rozłożenie ryzyka inwestycyjnego i należy z niego korzystać zarówno, dobierając poszczególne walory (np. różne akcje i fundusze), jak i budując swój portfel (np. akcje, fundusze, lokaty, złoto).
- Sprzedawanie „wygranych” i trzymanie „przegranych”. Są takie walory, których przedwczesna sprzedaż może pozbawić znakomitych zysków. Są również i takie, których nie warto trzymać przez dłuższy czas. Nie łatwo je rozpoznać, ale wykonując ruchy w portfelu trzeba na to zwracać uwagę.
- Spekulowanie. Benjamin Graham – autor Inteligentnego Inwestora, ojciec tzw. inwestowania w wartość i mentor Warrena Buffetta – odradza jakąkolwiek spekulację. Czy muszę pisać więcej?
- Kupowanie „na górce”, sprzedawanie „w dołku”. Akcje kupuje się wtedy, kiedy są tanie, a sprzedaje, gdy drożeją. Nigdy na odwrót.
- Brak koncentracji. Rozmywanie uwagi jednoczesnym uczestnictwem w wielu rodzajach inwestycji może negatywnie odbić się na osiągniętym ogólnym wyniku, dlatego lepiej skupić się tylko na kilku rodzajach, ale za to śledzić je dokładniej.
- Brak systematyczności i kontroli. Praktycznie nie ma inwestycji w stylu „zrób raz i zostaw, a samo się rozmnoży”. Trzeba systematycznie, co jakiś czas, sprawdzać co się dzieje na rynku i odpowiednio reagować. Systematyczność jest również istotna w przypadku inwestowania metodą uśredniania ceny nabycia.
- Brak funduszu awaryjnego. Rozpoczęcie inwestowania bez uprzedniego zapewnienia sobie odpowiedniej wielkości środków, stanowiących zabezpieczenie na wypadek, gdyby coś się stało w naszym życiu (np. utrata pracy), prędzej czy później zmusi nas do skorzystania z zainwestowanych pieniędzy, a to zazwyczaj wiąże się ze stratą (strata oprocentowania z lokaty, kary umowne, zamykanie inwestycji ze stratą itp.). Zatem: najpierw spłać długi (hipotekę pomijam, ale byłoby dobrze jej nie mieć) i zapewnij sobie pieniądze na czarną godzinę, a dopiero potem weź się za inwestowanie.
- Późne rozpoczęcie inwestowania. Najlepszy czas na rozpoczęcie inwestowania był wczoraj, więc najlepiej jak najszybciej się za to zabrać.
- Inwestowanie zgodnie z tłumem. Zasada głosi, że jeżeli gros inwestorów wykonuje jakiś ruch, to jest już za późno, żeby na takiej inwestycji skorzystać. Aby dobrze lokować pieniądze trzeba rozumieć zagadnienia związane z psychologią rynków finansowych i wykorzystywać je dla własnej przewagi, a nie bezmyślnie powielać ruchy innych inwestorów.
- Inwestowanie wszystkich środków na raz. Błędem jest inwestowanie wszystkich pieniędzy od razu, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy po drodze nie przytrafi się nam jakaś okazja inwestycyjna. Brak wolnych środków finansowych nie pozwoli nam z niej skorzystać, dlatego zawsze warto mieć zapas gotówki na taką ewentualność.
- Czekanie na „idealny moment” na zakup lub sprzedaż walorów. Nie ma czegoś takiego! Tzn. może i jest, ale nie ma takiej metody, żeby go zawsze perfekcyjnie wychwycić. A skoro nie ma go jak wydedukować, to nie ma co się łudzić i łasić na potencjalne zyski między najniższym dołkiem a najwyższą górką.
- Inwestowanie za pożyczone pieniądze. Większość książek, jakie przeczytałem, sugeruje, aby przed zainwestowaniem nie swoich pieniędzy zastanowić się dwa razy, a potem jeszcze jeden raz. Utrata środków w tym wypadku jest często równoznaczna z wpakowaniem się w długi i wyłączeniem z poważnego inwestowania do czasu ich spłaty.
- Inwestowanie pieniędzmi, których nie możemy stracić. Wprawdzie jest to spin-off poprzedniej porady, ale – jak mawia Warren Buffett – zasada numer jeden brzmi: nie trać pieniędzy (ang. don’t loose money), a zasada numer dwa odsyła nas do pierwszej. Zrozumiałe, że nie dopuszczalne zatem jest tracenie pieniędzy, których nie można stracić.
- Traktowanie inwestowania jak zabawę. Tak to już jest, że ludzie chętniej zajmują się czymś, co sprawia im przyjemność, dlatego postaraj się aby inwestowanie właśnie takie było dla Ciebie, ale nigdy nie traktuj inwestowania jak zabawy, bo możesz na takiej rozrywce dużo stracić. Lepiej iść do kasyna czy wysłać totka.
Ufff… nazbierało się tych zasad, prawda? Jestem jednak przekonany, że temat nie został wyczerpany, dlatego jeżeli po lekturze tej obszernej listy masz jeszcze jakieś dodatkowe rady lub wnioski płynące z własnych doświadczeń, to gorąco zachęcam Cię do podzielenia się nimi w komentarzu.


