archiwum w kategorii 'Ogólne'

Co się u mnie dzieje…

 
Zwlekałem z napisaniem tego postu już od połowy listopada ubiegłego roku. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Pewnie duży wpływ miało na ten fakt wyznawane przeze mnie zdrowe lenistwo, niemniej jednak czas trochę wyjaśnić i odkryć pewne sprawy.

W tej wielkiej tajemnicy generalnie chodzi o to, że… wyjechaliśmy z Kasią w podróż życia. Aby się za bardzo nie rozpisywać, oto nasz plan: wyjeżdżamy na około dwa lata, chcemy odwiedzić minimum osiem krajów, w których spędzimy średnio po trzy miesiące. W każdym z krajów szukamy pracy, aby się utrzymać, oraz żyjemy z oszczędności pochodzących z pracy w poprzednim kraju. Nie mamy pojęcia czy wrócimy do Polski czy napotkamy jakieś miejsce, w którym osiądziemy na stałe i założymy rodzinę… czas pokaże. To tak w skrócie :-)

Na ten pomysł wpadliśmy ponad rok temu, na początku września 2007. Właśnie kończyliśmy dwumiesięczny pobyt w Grecji i spędzaliśmy kilka dni w Atenach. Zetknięcie z obcą kulturą, zupełnie innymi ludźmi, fantastycznymi miejscami, poczucie spełnionego marzenia… podejrzewam, że to właśnie sprawiło, że w naszych głowach zaistniała taka koncepcja. W zasadzie gdyby nie to, że musieliśmy skończyć studia, pewnie wtedy nie wrócilibyśmy tak szybko do domu. Chcieliśmy więcej i inaczej. Wiedzieliśmy też, że możemy, że damy radę, więc jedynym, co pozostało, to wymyślić jak to zrobić?

W ciągu kilkunastu kolejnych dni na spokojnie przemyśleliśmy sprawę i ułożyliśmy plan działania, a potem zostało już tylko go zrealizować. Efektem, ostatnie wpisy powstają w Holandii, gdzie pracujemy na trzy zmiany jako orderpickerzy w jednym z centrów dystrybucji towaru hipermarketów Albert Heijn. Minęły dwa miesiące, a my dajemy sobie radę i jest świetnie! Odwiedziliśmy już Amsterdam, Arnhem i Utrecht. Na sylwestra bawiliśmy się w Eindhoven. Spełniłem jedno ze swoich mniejszych marzeń: zobaczyłem morze zimą. Żyć, nie umierać! :-) W zasadzie niczego, oprócz naszych przyjaciół i rodziny, za którymi bardzo tęsknimy, nam nie brakuje.

Dlaczego zdecydowaliśmy się na taką podróż? Dlaczego teraz? Dlaczego nie kariera, dzieci, samochód, dom? Powodów, jak zwykle, jest kilka. Dla mnie najważniejsze jest przedłużenie sobie młodości i tymczasowa ucieczka od wyścigu szczurów, w który znakomita większość ludzi świata pakuje się zaraz po zakończeniu edukacji. Nigdy nie wierzyłem w standardowy algorytm życia, jaki uwidacznia się u większości społeczeństwa: edukacja, szukanie pracy, etat, rozwijanie kariery, zakładanie rodziny, pakowanie się w kredyty itp. itd. Dla mnie życie według tego schematu to wegetacja, pełna nudy i stresów. Nie zrozumcie mnie źle – na dłuższą metę nie ma w powyższym nic złego – ba! sam pewnie kiedyś wejdę do tej rzeki – niemniej jednak od zawsze pragnąłem czegoś więcej, niż typowego życia, i ta podróż po części mi to zapewnia.

Jeżeli chodzi o karierę, to nie ma ona dla mnie aż takiego znaczenia, bo będę robił co w mojej mocy, aby być pracodawcą i pracować na siebie, a nie pracownikiem i pracować na pracodawcę. Natomiast jeżeli chodzi o rodzinę, to – naturalnie – pragnę ją założyć; wiem jednak, co potwierdzają zeznania starszych ode mnie i bardziej doświadczonych, że rodzina to duże poświęcenie – nie bardzo są wtedy warunki do swobodnego podróżowania i zwiedzania. Dla potwierdzenia tych słów napiszę, że praktycznie każda osoba, posiadająca już rodzinę, gdy słyszy o naszych planach, wzdycha z tęsknotą za czasami własnej młodości i dopinguje do podążania obraną przez nas drogą.

Aktualnie powoli zaczynamy organizowanie nowego zajęcia w nowym miejscu. Został nam już tylko miesiąc kontraktu, po którym dokładniej zwiedzimy kraj wiatraków lub, być może, skoczymy na chwilę w jakieś ciepłe miejsce. Potem najprawdopodobniej uderzymy zapoznać się z Wyspami. Pomimo planowania wszystko obarczone jest lekką nutką niepewności, więc – jak to lubię mawiać – czas pokaże jak to będzie.

Bardzo mnie interesuje Twoje zdanie odnośnie takiego podejścia do sprawy, dlatego proszę Cię o zostawienie komentarza :-)

Popularity: 19% [?]

Podsumowanie miesiąca: Wrzesień 2008

 
Po dłuższym okresie milczenia wracam do publikacji wpisów. Wszystkim zainteresowanym blogiem na tyle, żeby od czasu do czasu zajrzeć na stronę, skrobnąć maila czy kuknąć w czytnik RSS serdecznie dziękuję. Rzetelnej poprawy w częstotliwości wpisów niestety nie mogę obiecać, ponieważ tymczasowo znajduję się niejako na życiowym rozstaju i inne sprawy mają aktualnie priorytet, ale o blogu nie zapominam i na pewno będę na niego pisał i zaglądał.

Września upłynął mi pod znakiem pisania i obrony pracy magisterskiej (dla zainteresowanych temat: Metody odsalania wody), przygotowań do i zdawania innego egzaminu, dwóch przeprowadzek, przygotowywania kursu internetowego, i… odcięcia od akademickiego Internetu. Brak czasu i dostępu do sieci skutecznie odbiły się na obu moich blogach (praktycznie nic nie napisałem), ale – o dziwo – nie na zarobkach, bo…

Rekord z maja został pobity o blisko 800 złotych (w stosunku do sierpnia +154.20%)! Nie wiem jak to się stało – najwidoczniej skończył się wakacyjny zastój i efekty dwóch miesięcy mojej pracy w końcu przyniosły długo wyczekiwany i sympatycznie spektakularny efekt!

Wyniki na koniec września 2008:

  • oszczędności: -24.72% – cały wrzesień przeżyłem na zarobkach i oszczędnościach z poprzednich miesięcy, więc nie bardzo było co odłożyć. Niedługo porobię wypłaty, więc ten współczynnik na pewno ulegnie zmianie.
  • miesięczny zarobek na odsetkach: +19.43 pln – troszkę mniej niż poprzednio. Wynika to z tego, że trochę nadszarpnąłem oszczędności na wydatki, nazwijmy je, egzystencjalne.
  • zarobki: +154.20% – jak na razie w skali roku to rekordowy miesiąc. Nic dodać nic ująć :)
  • fundusz inwestycyjny: -99.5% – drastyczny spadek. Nie chciałem robić wypłat, więc podszczypałem pieniądze na życie z funduszu inwestycyjnego. Uznałem też, że dopóki moja sytuacja życiowa się nie ustabilizuje, nie będę ich inwestował w Kokosie. Postanowiłem też wypróbować jeden myk z zaliczkami na podatek dochodowy.
  • poziom oszczędzania: 20%. Bez zmian. Jak będę zarabiał dwa razy tyle, co teraz, zwiększę go do docelowych 40%, a tymczasem zostaje jak jest.

Spostrzeżenia odnośnie września:

  • Wiem, że dla niektórych z Was mogę być nieco tajemniczy pisząc o “rozstajach życiowych”, ale już niedługo wszystko wyjaśnię na blogu. Po prostu mam przed sobą kilka decyzji do podjęcia i jakiekolwiek inwestowanie pieniędzy w tym czasie może mi później utrudnić pewne działania.
  • Myk z zaliczkami na podatek dochodowy wygląda tak: skoro, według przepisów, w grudniu miałbym wpłacić zaliczkę równą kwocie zaliczki wpłaconej w listopadzie, to jeżeli zrobię tak, że w listopadzie nie będę miał podatków do płacenia, w grudniu również powinienem mieć spokój. Podatek oczywiście zapłacę, ale AFAIK mogę to zrobić dopiero przy składaniu zeznania podatkowego, więc ta kaska będzie na mnie pracować przez najbliższe 4-6 miesięcy :)

Popularity: 19% [?]

Podsumowanie miesiąca: Lipiec 2008

 
Lipiec jest kolejnym miesiącem spadków. W stosunku do poprzedniego miesiąca dochody spadły aż o ~31%, co jest niestety oznaką trendu spadkowego. Dziwi mnie to, bo odkąd pracę magisterską mam napisaną, zwiększyłem znacznie nakłady pracy, a efekty są niewspółmierne. Cóż… prawdopodobnie można ten stan rzeczy “zwalić” na to, że działalność w Internecie przynosi dochód dopiero po pewnym czasie od jej wykonania, dlatego pewnie na efekty będę musiał poczekać jeszcze przez sierpień.

Wyniki na koniec lipca 2008:

  • oszczędności +29,04% – po ostatnim “oddechu” porobiłem wypłaty, stąd aż taki przyrost; dodałem także nieco od siebie, żeby mieć gotową transzę do zainwestowania. Pytanie pozostaje… w co te pieniądze zainwestować?
  • miesięczny zarobek na odsetkach +14,17 pln – powoli mam coraz większe korzyści z trzymania pieniędzy na eMaksie, ale innych środków, niż fundusz awaryjny, wolałbym tam nie trzymać, bo pieniądze powinny na siebie zarabiać najwięcej, jak to w danej sytuacji możliwe.
  • zarobki -30,81% – albo okres wakacyjny jest “martwym”, w tych dziedzinach, ktorymi się zajmuję (co jest dość prawdopodobne, zważywszy na wakacyjne wyjazdy ludzi) albo muszę cieprpliwie poczekać na efekty moich zwielokrotnionych wysiłków. Zobaczymy, co przyniesie sierpień.
  • fundusz awaryjny: 101% z planowanej sumy. Powoli rośnie, ale 1% co 3 miesiąc, to nie jest wynik, który zapewni mi spokojną starość ;-)
  • fundusz inwestycyjny: 102,5% z planowanej wielkości transzy. Wprawdzie nie byłoby 100% w tym miesiącu, ale spiąłem się i dołożyłem brakujące 15%, żebym już teraz mógł zacząć inwestowanie.
  • poziom oszczędzania: 20%. Znowu nieco szybciej, niż planowałem, przeskakuję na wyższy poziom. Powód jest banalny: wakacje nastrajają do wydawania pieniędzy na piwko, grille, wyjazdy itp. przyjemności. Zwiększenie poziomu oszczędzania pozwoli mi więcej tych pieniędzy “uratować” przed wydaniem, nie zmieniając przy tym zbytnio mojego poziomu życia.

Spostrzeżenia odnośnie lipca…

  • utrzymywanie się wyłącznie z działalności w sieci wymaga zaangażowania, przemyślanego działania oraz… cierpliwości;
  • warto również zdywersyfikować źródła dochodu z działalności w sieci, dzięki czemu gdy jeden ze sposobów na zarabianie przeżywa okresowe wahania, inne nadrobią nieco jego spadki;
  • ponownie mały sukces: spiąłem się i odłożyłem pieniądze, które wystarczą na pierwszą transzę do zainwestowania. Teraz będe budował kolejną, a bieżące pieniądze muszę w coś zainwestować;
  • rozsądne inwestowanie małych kwot nie jest takie proste, jak mi się początkowo wydawało…

A Wam jak poszło w lipcu?

Popularity: 26% [?]