W tej wielkiej tajemnicy generalnie chodzi o to, że… wyjechaliśmy z Kasią w podróż życia. Aby się za bardzo nie rozpisywać, oto nasz plan: wyjeżdżamy na około dwa lata, chcemy odwiedzić minimum osiem krajów, w których spędzimy średnio po trzy miesiące. W każdym z krajów szukamy pracy, aby się utrzymać, oraz żyjemy z oszczędności pochodzących z pracy w poprzednim kraju. Nie mamy pojęcia czy wrócimy do Polski czy napotkamy jakieś miejsce, w którym osiądziemy na stałe i założymy rodzinę… czas pokaże. To tak w skrócie :-)
Na ten pomysł wpadliśmy ponad rok temu, na początku września 2007. Właśnie kończyliśmy dwumiesięczny pobyt w Grecji i spędzaliśmy kilka dni w Atenach. Zetknięcie z obcą kulturą, zupełnie innymi ludźmi, fantastycznymi miejscami, poczucie spełnionego marzenia… podejrzewam, że to właśnie sprawiło, że w naszych głowach zaistniała taka koncepcja. W zasadzie gdyby nie to, że musieliśmy skończyć studia, pewnie wtedy nie wrócilibyśmy tak szybko do domu. Chcieliśmy więcej i inaczej. Wiedzieliśmy też, że możemy, że damy radę, więc jedynym, co pozostało, to wymyślić jak to zrobić?
W ciągu kilkunastu kolejnych dni na spokojnie przemyśleliśmy sprawę i ułożyliśmy plan działania, a potem zostało już tylko go zrealizować. Efektem, ostatnie wpisy powstają w Holandii, gdzie pracujemy na trzy zmiany jako orderpickerzy w jednym z centrów dystrybucji towaru hipermarketów Albert Heijn. Minęły dwa miesiące, a my dajemy sobie radę i jest świetnie! Odwiedziliśmy już Amsterdam, Arnhem i Utrecht. Na sylwestra bawiliśmy się w Eindhoven. Spełniłem jedno ze swoich mniejszych marzeń: zobaczyłem morze zimą. Żyć, nie umierać! :-) W zasadzie niczego, oprócz naszych przyjaciół i rodziny, za którymi bardzo tęsknimy, nam nie brakuje.
Dlaczego zdecydowaliśmy się na taką podróż? Dlaczego teraz? Dlaczego nie kariera, dzieci, samochód, dom? Powodów, jak zwykle, jest kilka. Dla mnie najważniejsze jest przedłużenie sobie młodości i tymczasowa ucieczka od wyścigu szczurów, w który znakomita większość ludzi świata pakuje się zaraz po zakończeniu edukacji. Nigdy nie wierzyłem w standardowy algorytm życia, jaki uwidacznia się u większości społeczeństwa: edukacja, szukanie pracy, etat, rozwijanie kariery, zakładanie rodziny, pakowanie się w kredyty itp. itd. Dla mnie życie według tego schematu to wegetacja, pełna nudy i stresów. Nie zrozumcie mnie źle – na dłuższą metę nie ma w powyższym nic złego – ba! sam pewnie kiedyś wejdę do tej rzeki – niemniej jednak od zawsze pragnąłem czegoś więcej, niż typowego życia, i ta podróż po części mi to zapewnia.
Jeżeli chodzi o karierę, to nie ma ona dla mnie aż takiego znaczenia, bo będę robił co w mojej mocy, aby być pracodawcą i pracować na siebie, a nie pracownikiem i pracować na pracodawcę. Natomiast jeżeli chodzi o rodzinę, to – naturalnie – pragnę ją założyć; wiem jednak, co potwierdzają zeznania starszych ode mnie i bardziej doświadczonych, że rodzina to duże poświęcenie – nie bardzo są wtedy warunki do swobodnego podróżowania i zwiedzania. Dla potwierdzenia tych słów napiszę, że praktycznie każda osoba, posiadająca już rodzinę, gdy słyszy o naszych planach, wzdycha z tęsknotą za czasami własnej młodości i dopinguje do podążania obraną przez nas drogą.
Aktualnie powoli zaczynamy organizowanie nowego zajęcia w nowym miejscu. Został nam już tylko miesiąc kontraktu, po którym dokładniej zwiedzimy kraj wiatraków lub, być może, skoczymy na chwilę w jakieś ciepłe miejsce. Potem najprawdopodobniej uderzymy zapoznać się z Wyspami. Pomimo planowania wszystko obarczone jest lekką nutką niepewności, więc – jak to lubię mawiać – czas pokaże jak to będzie.
Bardzo mnie interesuje Twoje zdanie odnośnie takiego podejścia do sprawy, dlatego proszę Cię o zostawienie komentarza :-)
Popularity: 19% [?]