Oszczedzanie.net — domena na sprzedaż

Nie spodziewałem się, że zamknięcie Oszczędzania poruszy choćby częścią blogosfery finansowej. A jednak… Najpierw Krzysiek z Metafinansów wspomniał o tym u siebie, gryząc temat od strony zdrowia finansowej blogosfery, potem wątek został podchwycony i powstały dwa kolejne wpisy: jeden u Humanisty i drugi, niestety stanowiący błędną interpretację moich słów, na Blofi.

Uprzejmie donoszę: finansowa blogosfera miała, ma i prawdopodobnie będzie nadal miała się dobrze. Gdy pięć lat temu zaczynałem pisać o pieniądzach nie było kogo dodać do polecanych blogów (może oprócz App Fundsa i nieaktualizowanych już od 2009. roku Domowych Finansów). Dziś mój – i nie tylko mój – blogroll pęka w szwach. Część blogów upada, nowe powstają. Taka jest naturalna kolej rzeczy i nie ma co tutaj wieszczyć końca blogów finansowych.

A teraz do sedna…

Po opublikowaniu ostatniego wpisu zadziwiająco wiele osób kontaktowało się ze mną z propozycją… kupienia Oszczędzania. Prawdę powieszawszy podczas zeszłorocznej próby „otwarcia” bloga temat obijał mi się po głowie, ale nie chciałem dopuścić do siebie tej możliwości. Niestety, dziś koniec Oszczędzania jest faktem, dlatego jestem zdecydowany sprzedać domenę i – być może – bloga.

Co jest na sprzedaż?

Na sprzedaż na pewno jest domena oszczedzanie.net. Niechętnie rozstawałbym się z treściami z bloga, bo znakomita większość z nich jest ponadczasowa i relatywnie dobrze napisana, niemniej jednak z chęcią wysłucham propozycji dotyczących zakupu domeny wraz z artykułami.

Co nie jest na sprzedaż?

Z oczywistych względów nikomu nie udostępnię adresów email Subskrybentów mojego newslettera. Grupa Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko… na Facebooku również z oczywistych względów nie jest na sprzedaż. Podobnie jest z komentarzami na blogu, gdyż są one wyłączną własnością osób wyrażających swoje opinie pod moimi tekstami.

Ile za to wszystko chcę?

Ze sprzedażą domen jest tak, że są one warte dokładnie tyle, ile ktoś jest gotów za nie zapłacić, dlatego jeśli jesteś zainteresowany zakupem Oszczędzania, chciałbym, żebyś to TY zaproponował swoją cenę.

Skorzystaj z poniższego formularza i zgłoś swoją ofertę:

Czas na składanie ofert minął.

Do 15. kwietnia będę czekał na propozycje. Potem wybiorę jedną z nich i skontaktuję się z jej nadawcą w celu sfinalizowania transakcji.

Poniżej, dla wygody, podklejam kilka linków do serwisów oferujących automatyczną wycenę:

  1. Webarbiter
  2. Speedtest
  3. Pingomatic
  4. Site Value Calculator
  5. Congland Domain Value Tool

Nie sugeruję traktowania tych wycen jak informacji od wyroczni, niemniej jednak warto rzucić okiem na wszystkie dane, które podają te serwisy. Jeśli potrzebujesz konkretniejszych danych, możesz je uzyskać korzystając z bezpłatnej testowej wersji programu Market Samurai.

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je proszę w komentarzach. Nie udzielam tym kanałem odpowiedzi na pytania o „liczby”. Komentarze niezwiązane ze sprzedażą domeny będą usuwane.

Zapraszam do składania ofert.

„Paweł, y u no write anymore?”

Do napisania tego wpisu sprowokował mnie Krzysztof Sobolewski z Metafinansów – zaprzyjaźnionego bloga o mądrym korzystaniu pieniędzy. W jednym ze swoich ostatnich artykułów umieścił taką oto grafikę:

(Paweł, dlaczego już nie piszesz?)

Z początku śmiałem się z tego obrazka, ale przez weekend doszedłem do wniosku, że faktycznie – Oszczędzanie zeszło na mojej liście priorytetów na tak daleki plan, że teraz niespecjalnie chce mi się do niego wracać. Wprawdzie chciałem nadać mu jakoś drugie życie, otwierając się na gościnne wpisy, to niestety ogromna ilość zgłaszanych tekstów śmierdziała tanimi sposobami na pozycjonowanie serwisów ich autorów, a nie dawała Wam żadnej praktycznej wartości. Mikrozarządzania przy tym było co nie miara. Nic zatem dziwnego, że zrezygnowałem z tej drogi.

Gdy w grudniu coś mi się ”skisiło” w bazie danych, w ramach której działał blog na serwerze, nie mogłem w sobie znaleźć na tyle motywacji, by naprawić usterkę, przez co Oszczędzanie dziś wygląda jak wygląda. Smutne, ale prawdziwe.

Jak do tego doszło?

Odpowiedź jest banalnie prosta: ewoluowałem. W chwili obecnej już nie czuję się „gościem od oszczędzania”. Zrozumiałem, że oszczędzanie to nie tylko niesamowicie potrzebna umiejętność, której nikt nie uczy (bo i po co? wydawanie kasy nakręca gospodarkę), ale przede wszystkim doskonały sposób na zapewnienie sobie bezpieczeństwa finansowego i – przy właściwym ułożeniu się planet na nieboskłonie – relatywnie godnej emerytury.

Niestety, oszczędzanie pieniędzy to nie jest sposób na wspaniałe życie tu i teraz, a to mnie najbardziej interesuje. Nie sztuka być bogatym na starość i umrzeć bogatym! Sztuką jest godnie przeżyć całe swoje życie. Każdy dzień. Sztuką jest znaleźć równowagę między potrzebami materialnymi, a duchowymi. Sztuką jest wziąć sprawy w swoje ręce i samemu kształtować swoje życie, czasem płynąc z prądem, czasem pod prąd, ale zawsze świadomie.

Do tego dążę odkąd zaadaptowałem w swoim życiu minimalizm.

To co? Kończysz z blogowaniem?

Z blogowaniem na tematy stricte finansowe – tak. Z blogowaniem ogólnie – nie.

Od teraz będzie mnie można znaleźć tutaj:

Paweł Kata

Na tym blogu będzie bardziej praktycznie, bardziej osobiście, bardziej życiowo. Nie będzie możliwości komentowania. Nie będzie fanpejdża na facebooku. Nie będzie formularza kontaktowego. Nie będzie kanału RSS. Będzie newsletter – jedyny sposób na subskrypcję treści z Bloga. (Będzie RSS i będzie Newsletter.)

Na koniec…

Kończąc chciałbym podziękować Wam – moim Drogim Czytelnikom i Czytelniczkom. Dziękuję za wspaniale spędzone lata, pełne ciekawych dyskusji, nowych spostrzeżeń i weryfikacji bieżących poglądów. Gdyby nie Wy, nie rozkręciłbym tego bloga do dzisiejszej postaci. Mam nadzieję, że nie czujecie się zawiedzeni i że zechcecie kontynuować lekturę w nowym miejscu.

Over and out.

Życzenia

Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia! Życzę Wam, byście spędzili je w ciepłym, rodzinnym gronie, zdrowi, uśmiechnięci i najedzeni :-) A na nowy 2012 rok życzę wspaniałej sytuacji finansowej, podwyżek, dochodowych interesów i ogromnych zwrotów z inwestycji :-)

Wszystkiego najlepszego, drodzy Czytelnicy i Czytelniczki :-)

Jak zoptymalizowałem swoje lokaty optymalne?

Autorem dzisiejszego wpisu jest Dariusz Tryba, autor wielu serwisów internetowych, w tym Dawka Motywacji oraz Czy to się opłaca?.

Jakiś czas temu, kierując się poradami na tym blogu oraz rankingami w różnych miejscach w sieci, zacząłem korzystać z lokat optymalnych, oferowanych przez Open Finance. Jednak dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że dzięki prostemu zabiegowi można znacznie zwiększyć ich osiągi (mam na myśli średnie oprocentowanie).

Być może dla wielu osób mój sposób działania będzie oczywisty, dla mnie jednak na początku nie był, więc uznałem, że warto o nim napisać.

Na wstępie zaznaczam, że nie jestem w żaden sposób powiązany z Open Finance, uważam po prostu, że mają całkiem dobre produkty, a stosowaną przez nich strategię promocyjną można bardzo łatwo wykorzystać na własną korzyść.

Na czym polega ten sposób?

Otóż Open Finance mniej więcej na początku 2011 roku stało się Krainą Wiecznych Promocji. Wcześniej mieli w ofercie standardowy zestaw lokat, z często polecaną w różnych miejscach Lokatą Optymalną, czyli lokatą o codziennej kapitalizacji odsetek, którą można było założyć na okres 3, 6, 12 lub 24 miesięcy.

I oczywiście ta lokata nadal tam jest, jednak od ponad roku praktycznie ciągle pojawiają się przeróżne akcje promocyjne, na przykład:

  • lokata na wyścigi – pula np. 5000 lokat o wysokim oprocentowaniu. Kto pierwszy ten lepszy.
  • lokata wspólna – im więcej osób założy lokatę tym większe jest oprocentowanie
  • lokata im więcej tym lepiej – oprocentowanie lokat zależy od tego, na jaką sumaryczną kwotę zostaną założone
  • lokata świąteczna, wiosenna, majówkowa itp. – któraś z powyższych, tylko o innej nazwie

Tego typu promocje powtarzają się ostatnio non stop. Po wyczerpaniu puli lokat na wyścigi bank powiększa pulę, po upływie czasu na założenie lokat wspólnych bank ten czas przedłuża, a potem znowu przedłuża. Najważniejsze jednak, że to się widocznie sprawdza, więc im więcej tego typu akcji, tym lepiej dla nas.

Promocyjna lokata jest domyślnie zakładana z włączoną opcją przedłużenia po upływie jej czasu. To przedłużenie następuje wówczas według zasad lokaty optymalnej, z reguły 3 lub 6 miesięcznej, której oprocentowanie jest już znacznie niższe (np. 5,8% w promocji, a potem 4,23%). Widocznie liczą na to, że klienci skuszeni wysokim oprocentowaniem założą lokatę, a później pozostawią ją dalej i nie zlikwidują.

I ja również tak robiłem – zakładałem promocyjne lokaty, a następnie przedłużały się automatycznie, stając się lokatami optymalnymi.

Aż pewnego dnia chciałem z dwóch lokat optymalnych zrobić jedną promocyjną, przestawiłem więc je tak, aby nie zostały automatycznie przedłużone, tylko zwrócone na moje konto. Wówczas zauważyłem, że pojawiła się opcja ręcznego przedłużenia. Ponadto przedłużając, można było wybrać dowolną z aktualnie dostępnych lokat, więc również i tę promocyjną!

Wcześniej działałem według dwóch przekonań, które okazały się całkowicie fałszywe. Myślałem mianowicie, że:

  • oferta promocyjna dotyczy tylko nowych lokat
  • lokatę można przedłużyć na warunkach, na jakich została założona

Opcja ręcznego przedłużenia staje się aktywna na dwa tygodnie przed zakoóczeniem lokaty, która nie ma ustawionego automatycznego przedłużania, teraz robię więc tak:

  • zakładam nową lokatę lub przedłużam obecną na promocyjnych warunkach
  • po założeniu lokaty przestawiam ją tak, aby nie była automatycznie przedłużana
  • na dwa tygodnie przed końcem lokaty monitoruję ofertę, licząc na to, że uda się trafić w kolejną promocyjną lokatę (na co szanse ostatnio są bardzo duże)
  • jeżeli nie udaje się ustrzelić lokaty promocyjnej, przedłużam lokatę na warunkach 3-miesięcznej lokaty optymalnej (ale taka sytuacja mi się jeszcze nie zdarzyła)

Dzięki temu można osiągnąś bardzo dobre oprocentowanie, jednocześnie nie zamrażając środków na długi okres (oferty promocyjne są z reguły 2, 3, 4 lub 6 miesięczne).

W ciągu paru tygodni średnie oprocentowanie moich lokat udało mi się tym sposobem zwiększyś z 4,77% do 5,20%. Może się to na pierwszy rzut oka wydawać niedużo, ale przy większych kwotach lub dłuższych okresach zaczyna już byś widoczne.

(Obrazek do wpisu: materiały dostarczone przez Autora)