Całkiem niedawno, w tym wpisie, próbowałem zwrócić uwagę na to, że niejednokrotnie oszczędności mogą być tylko pozorne. Przedstawiłem wtedy tylko jeden aspekt sprawy, bo – niestety – sytuacji związanych z wyimaginowanym oszczędzaniem w naszych życiach pojawia się bardzo dużo.

Dziś przedstawiam trzy sytuacje, które w moim mniemaniu dają do myślenia i pozwalają nieco trzeźwiejszym okiem spojrzeć na oszczędzanie. Będą one nieco „modelowe”, ale w tym wpisie nie chcę wdawać się w gdybania i niuanse, tylko zwrócić uwagę na braki pewnego podejścia do oszczędzania.

A zatem…

Sytuacja I:

Kowalski uważa się za oszczędnego człowieka: znalazł stację benzynową z cenami benzyny niższymi o 10 groszy na litrze, niż na tej, która znajduje się blisko jego miejsca zamieszkania (niech dla ułatwienia obliczeń kosztuje 4.10 pln/litr). Problem w tym, że ma do niej kawałek – prawie 10km. Jego autko pali średnio 8 litrów na setkę.

Pojechał na stację, kupił 40 litrów benzyny, wrócił do domu i oświadcza żonie jakich to on oszczędności nie poczynił.

Czy aby na pewno?

Na dojazd i powrót zużył średnio 1.6 litra paliwa, czyli de facto wydał 4.10 pln * 1.6 litra = 6.56 pln.

Kupił 40 litrów paliwa za 4 złote, wydał zatem 160 złotych. Dodajmy koszt dojazdu i mamy całkowity wydatek 166,56.

Ile wydałby pod domem? 4.10 pln * 40 litrów = 164 złote.

Jak widać, po uwzględnieniu kosztu, jaki trzeba ponieść na oszczędność, samej oszczędności nie ma.

Sytuacja II:

Podobnie jest z jeżdżeniem samochodem na zakupy do dyskontów, oddalonych o kilkanaście kilometrów. Nie raz zdarza się, że oszczędność na całym wózku produktów o niższych cenach ledwie pokryje koszt dojazdu do sklepu! Wprawdzie oszczędza się czas, unikając dokupowania co kilka dni nowych rzeczy, ale oszczędności nie są wtedy aż takie, jakie sobie wyobrażamy, a czasem nieraz i tak dopłaca się do interesu.

Sytuacja III:

Kowalski zobaczył w sklepie promocję na winogron. Nakupił zatem 5 kilo, a potem… winogron zwyczajnie się zepsuł, bo nie było komu zjeść takiej ilości. Początkowa oszczędność w tym wypadku zamieniła się w stratę spowodowaną marnotrawstwem.

Reasumując, jest w życiu wiele sytuacji, na których albo sami nieświadomie oszukujemy siebie, że oszczędzamy, albo ktoś stara się stworzyć iluzję oszczędzania, na którą liczy, że się nabierzemy. Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Ciebie do zastanowienia nad tym zagadnieniem i że w przyszłości wyeliminujesz ewentualne wirtualne oszczędności. Jeżeli natomiast masz jakieś pomysły lub znasz inne sytuacje, w których często dokonuje się pozornych oszczędności, proszę opisz je w komentarzu.

Zobacz też:
  Podobał Ci się wpis? To już teraz zasubskrybuj kanał RSS!

{ 7 odpowiedzi… przeczytaj lub dodaj własny }

Marcin Wrzesień 19, 2009 o 9:35 pm

Uwzględniłbym jeszcze koszt alternatywny w postaci straty czasu na taki dojazd. Można jednak spojrzeć na to inaczej – pojechać raz na tydzień/dwa tygodnie do dużego sklepu to zwykle mniej czasu niż codzienne chodzenie do małego sklepu.

Nie można także zapominać, że stacje benzynowe z reguły różnią się jakością benzyny i tankowanie na niektórych droższej benzyny ostatecznie wyjdzie taniej.

Odpowiedz

Garfield Wrzesień 19, 2009 o 10:20 pm

@Paweł@
Ja dodał bym jako pozorne oszczędności kupowanie rzeczy wątpliwej jakości dla przykładu: kiedy byłem w gimnazjum raz na pół roku-rok musiałem kupować nowe buty sportowe (firma nie znana, oczywiście "madejnchina" za 50zł) bo tyle wytrzymywały a potem się rozpadały, kiedy szedłem do liceum "wykosztowałem się" na halówki Nike za 190 zł, jakoś szczególnie o nie nie dbałem a służyły mi przez 3 lata liceum a potem miałem je jeszcze rok do pracy w ogrodzie koło domu.
Nie zawsze droższe jest lepsze ale często niestety tak jest.

@Marcin@
Najlepiej połączyć wyjazd do dyskontu z tankowaniem na tańszej stacji, ja np. tankuję na stacji 1.2.3 koło pewnego dyskontu, a stacja ta należy do Stad Oil, jest tam paliwo bardzo dobrej jakości.
(Ale tutaj to już zastosowanie do jednej z porad, żeby robić za jednym wyjściem na miasto maksymalnie dużo rzeczy aby oszczędzić czas i pieniądze) ;)

Odpowiedz

Adam W. Wrzesień 19, 2009 o 10:46 pm

Sytuacja I: ale jeśli Zbyszek Kowalski może zatankować na tańszej stacji przy okazji przejazdu koło niej, to przy 50-litrowym baku może być niekiedy 10zł do przodu. Nie opłaca się nadkładać drogi, ale jeśli Zbyszek Kowalski tankuje w Orlenie zamiast w jakiejś tańszej stacji to wymówka małej różnicy jest tylko wymówką

Sytuacja II: Zbyszek Kowalski powinien porównać czy rzeczywiście między osiedlową Żabką są tak małe różnice w cenie między marketem, że 5zł za dojazd zje mu całą oszczędność. Gdy ktoś mówi, że ceny w różnych marketach dla różnych produktów się różnią i wszędzie wyjdzie na to samo to ma racje, ale jeśli przepłaca w Żabce albo innym osiedlowym sklepiku na każdym produkcie nawet do kilkadziesiąt procent to jest to wymówka.

Sytuacja III: 100% się zgadzam. Należy kupować to co chciało się kupić, a nie to co jest danego dnia w promocji.

Wszystkie 3 sytuacje to oszczędzanie pozornej, jeśli tych pieniędzy się nie odłoży na bok, tylko za zaoszczędzoną różnicę nakupi batoników, gazet, papierosów czy co tam wpadnie w ręce.

Odpowiedz

Wojciech P. P. Zieli Wrzesień 26, 2009 o 11:13 am

Oszczędzać trzeba z głową (byle nie w chmurach). Sytuacje przedstawione w artykule w sposób ewidentny nie prowadzą do wielkich oszczędności. U mnie w domu w koszt każdych większych zakupów wlicza się koszty dojazdu, dlatego wiemy czy rzeczywiście coś oszczędzamy czy tylko wbijamy sobie do głowy mrzonki o oszczędzaniu.

Odpowiedz

Paweł Kata Wrzesień 26, 2009 o 12:41 pm

Wojtku, to super, że bierzecie to pod uwagę! Zdziwiłbyś się jednak jak wiele osób nie podchodzi do tego w ten sposób – i dla nich ten artykuł. Jeżeli masz jakieś porady praktyczne na ten temat, to zachęcam Cię do podzielenia się nimi.

Odpowiedz

Dorota Wrzesień 28, 2009 o 8:03 pm

To winogrono a nie ten winogron!

Odpowiedz

Kasia Maj 2, 2010 o 5:36 pm

Sytuacja 3 – promocje sa ok jesli dotycza po pierwsze, jak mowi Adam W., produktow ktore rzeczywiscie kupilibysmy i tak i tak, i po drugie, jesli sa to produkty przedluzonej trwalosci (w puszcze lub sloiku, ryz, makaron, mrozonki, slodycze) tylko ze o takie promocje trudno, gdyz sklep wie, ze i tak sprzeda przed data waznosci (chyba ze promocje wprowadza marka a nie sklep)

Odpowiedz

Skomentuj

Zasady komentowania w skrócie: nie obrażaj innych, nie prowokuj kłótni, pisz na temat, nie reklamuj niczego, nie używaj słów kluczowych w podpisie. Komentarze łamiące zasady będą moderowane. Szczegóły w Polityce Komentowania.

Previous post:

Next post: