Temat dzisiejszego wpisu może dziwić co niektórych – wszak to blog o oszczędzaniu. Prawda jest jednak taka, że są takie sprawy, na których nadmierne oszczędzanie czy wręcz skąpstwo, może bardzo negatywnie odbić się na późniejszym stanie portfela.
Ktoś mądry kiedyś zauważył, że „skąpy dwa razy traci”. I, muszę powiedzieć, coś w tym jest, dlatego postanowiłem podzielić się z Wami listą rzeczy, na których – moim skromnym zdaniem – nie warto przesadnie oszczędzać.
- Zdrowie. Jakkolwiek brzmi to trywialnie, każdy z nas ma tylko jedno życie i jedno zdrowie. Właśnie dlatego trzeba o nie dbać, prowadząc zdrowy tryb życia i zapobiegając ewentualnym schorzeniom, zamiast je leczyć. Mogę się rozwodzić nad tym, że taniej zainwestować w dobrą pastę do zębów i szczoteczkę, niż potem płacić setki złotych za plomby. Mogę pisać o tym, że lepiej ugotować porządny posiłek, niż wcinać zupki chińskie i jogurty. Sedno sprawy jest jasne: na zdrowiu nie warto oszczędzać.
- Rozwój osobisty. Myślę, że wszyscy dobrze wiemy, że kto stoi w miejscu, ten się cofa. Gdy kończymy edukację – zwłaszcza na poziomie akademickim – w momencie opuszczenia murów uczelni natychmiast jesteśmy o 3-5 lat do tyłu względem postępu, jaki się dokonał w studiowanej dziedzinie. Osoba, która się nie rozwija, stanowi niewielką wartość dla ewentualnego pracodawcy, co definitywnie przełoży się na niższe zarobki i mniejsze szanse na awans zawodowy lub znalezienie lepiej płatnej pracy. Specjaliści od motywacji i kariery zalecają inwestować 3% przychodów w rozwój osobisty i zwiększanie swoich kwalifikacji. Zgadzam się z tym, dlatego uważam, że nie ma co oszczędzać na wiedzy – nie ważne, czy będą to książki, czasopisma branżowe, kursy/seminaria – która pomoże podnieść kwalifikacje lub zdobyć nowe umiejętności.
- Jakość. Wprawdzie postrzeganie jakości jest dość subiektywne, nie zmienia to jednak faktu, że warto zapłacić większą kwotę za coś, co – mając dla nas znaczenie – nie tylko będzie dla nas miłe w użytkowaniu, ale także przetrwa dłużej. Lepsze to, niż nieustanne chodzenie na oszczędnościowe kompromisy, z tym, że należy uważać, żeby w ten sposób nie usprawiedliwiać przepłacania za każdą rzecz, jaka potrzebujemy kupić lub na jaką mamy ochotę.
Te trzy rzeczy uważam za najbardziej istotne. A Ty? Dodasz coś do listy?
Trochę inaczej podszedłbym w takim wypadku do kwestii co znaczy "oszczędzać", bo i na tych trzech rzeczach można, ale w trochę inny sposób.
Co do zdrowia – są leki oryginalne i są tańsze zamienniki. Wg lekarzy i farmaceutów działają zupełnie tak samo, więc można w ten sposób oszczędzić, czyli da się "oszczędzić na zdrowiu". Tak samo są apteki, gdzie można kupić np. dwa opakowania jakiegoś leku i trzecie opakowanie dostaje się za darmo. To też jakaś oszczędność i to oszczędność na lekach, czyli na zdrowiu. Jeżeli chodzi o jedzenie to rzeczywiście oszczędzać trudno, szczególnie jeżeli chce się jeść zdrową i ekologiczną żywność, która w Polsce jest często strasznie droga (wiem coś o tym, jestem wegetarianinem od kilku lat).
Co do punktu nr 2 – też można by oszczędzić, gdyby zamiast kupować książek wypożyczać je, zamiast czytać czasopisma chodzić do czytelni czasopism w lokalnej bibliotece, a zamiast chodzić na kursy/seminaria kupować ich wersje DVD. Ale z tym ostatnim to już trochę przegiąłem, bo chyba większą wartością na seminariach i kursach nie jest sama edukacja, ale kontakty. Tak czy siak znowu w jakiś tam sposób oszczędzić się da.
Jakość – generalnie zawsze lepiej kupować porządne rzeczy, jeżeli służą nam np. do pracy, ale tutaj też można oszczędzić – możesz kupić w jednym sklepie jakiś model laptopa za 5000 zł, a w drugim możesz kupić za tydzień ten sam model za 4500 zł, bo został akurat ostatni i jest przeceniony. W ten sposób "oszczędzasz na jakości", ale niekoniecznie w znaczeniu "kupujesz tańszy model" tylko w znaczeniu "polujesz na okazję".
Czyli – niekoniecznie "nie warto oszczędzać", ale nie warto oszczędzać poprzez wybór najtańszej opcji lub rezygnację z zakupu (np. "nie kupię leku, żeby oszczędzić, a jakoś wyzdrowieję", bo to głupie podejście). Bo nie zawsze oszczędza się wtedy, kiedy kupuje się coś taniej, co słusznie zauważyłeś.
Hehe nie wiem czy wystarczająco jasno udało mi się wytłumaczyć swój punkt widzenia, ale próbowałem.
@Marcin sposób oszczędzania jaki opisałeś jest oczywisty, jednak autorowi chodziło raczej o to, żeby nie oszczędzać, kupując gorze jakościowo rzeczy, czy rezygnując z czegoś, tylko w ramach oszczędności. :)
Myślę że nie można też oszczędzać na związkach rodzinnych. Jeśli nie odwiedzamy brata / siostry czy rodziców bo bilet na pociąg jest drogi, to kiedyś będziemy pewnie tego żalować jak ich lub nas zabraknie…
Ja może odbiegnę trochę bezpośrednio od tematu, i skupię się na grafice nad tekstem (tej z logiem Apple'a) i jego powiązaniu z tekstem bo do końca nie rozumiem kontekstu w jakim został umieszczony.
Tekst jest o oszczędzaniu – Apple do tanich nie należy, i jego zakup jest idealnym przykładem braku racjonalnego przemyślenia zakupu – kupuje się go bo jest modny, a sprzęt parametrami nie grzeszy (można kupić tańszy i o lepszych parametrach). Z drugiej strony wielu ludzi zachwala jakość ich produktów (która również przez wielu już niejednokrotnie była podważana).
Sorki za lekki trolling.
Skuzik, dokładnie o to mi chodziło. W sumie to mogłem w tytule napisać: "przesadnie oszczędzać", wtedy byłoby to jaśniejsze.
Zdzichu, święte słowa! Faktycznie, relacje z bliskimi i przyjaciółmi to również sfera życia, na której nie powinno się nadmiernie oszczędzać.
Marcin, trochę niedokładnie – mea culpa – sformułowałem temat, więc nie do końca chodziło mi o to, czym się podzieliłeś w komentarzu, niemniej jednak przedstawiłeś świetne porady. Dzięki :-)
Sl3dziu, faktycznie, nieco niefortunne zdjęcie, ale lepszego nie znalazłem. Powód umieszczenia był prosty, ale – jak widać – niekoniecznie łatwy do odczytania: wielu ludziom marka Apple kojarzy się również z jakością, stąd taka fotka.
Temat poprawiłem, żeby uniknąć niedomówień.
Hehe nie chciałem, żeby to wyszło tak, że łapię za słówka.
A tak ciągnąc temat – przykład, jaki przedstawił Zdzichu to już nie jest oszczędność, to jest postawa godna Wujka Sknerusa. Przypomniałem sobie taki ekstremalny przykład z Kaczora Donalda – Sknerus zgodził się na podwózkę przez nieznajomego faceta w samochodzie (który go w ten sposób porwał), bo szkoda mu było podeszew hehe.
Chyba warto wyznaczyć sobie jakąś granicę między oszczędnością a byciem dusigroszem, bo oszczędność raczej służy temu, żeby później móc korzystać z pieniędzy (odsuwamy przyjemność, żeby później była większa). Jeżeli teraz pieniądze stawiamy na tak wysokim miejscu, że szkoda nam na wszystko, to w przyszłości może się okazać, że nie będziemy potrafili docenić swojego bogactwa i dalej będziemy wszystko chomikować niczym Sknerus.
@ Marcin
ten Wujek Sknerus to chyba byl Sknerus McKwacz ;)
Zdzichu – dokładnie.
A tak przy okazji:
Paweł – zmieniłeś tytuł, ale zapomniałeś zmienić stałego linka i adres dalej jest "3-rzeczy-na-ktorych-nie-warto-oszczedzac".
A ja też dołożę swoje 3 grosze do dyskusji :).
Jestem zdania, że na zdrowiu nie można oszczędzać – a najlepszym sposobem na to jest szeroko pojęta prewencja. Zdrowe odżywianie się, choćby minimalna ilość ruchu, regularne wysypianie się, dużo śmiechu i pozytywne nastawienie, do tego tylko nierobienie problemów tam, gdzie ich nie ma (mały katar to nie powód, żeby się faszerować antybiotykiem!) – i nagle się okazuje, że chorujemy dużo rzadziej. Natomiast, jak już się zdarzy, że zachorujemy, to koniecznie trzeba zainwestować w dobre i szybkie wyleczenie się, bo oszczędności na tym etapie mogą rozlec zwykłe przeziębienie w 3-miesięczną mordęgę z powikłaniami, która bynajmniej tania nie będzie :P.
Natomiast jeśli chodzi o rozwój osobisty… W dzisiejszych czasach mnóstwo materiałów można dostać za darmo, lub prawie za darmo. Jednym z najlepszych źródeł wiedzy są po prostu inni ludzie interesujący się tym, co interesuje również nas. Dlatego można na tym polu bardzo dużo oszczędzić poprzez inwestycję w częste spotkania ze znajomymi, a "koszta" szkoleń, seminariów, książek i gazet po prostu uśrednić i co miesiąc odkładać sobie stałą kwotę pieniędzy na ten cel. W taki sposób jak się okaże, że nagle mamy możliwość uczestniczyć w rewelacyjnym seminarium które bardzo mocno zaowocuje dla nas w przyszłości – to mamy po prostu gotowe oszczędności na ten cel, i nie musimy się w żaden sposób przejmować, że odejmujemy sobie coś od ust.
Pozdrawiam serdecznie
Adam Hepner
@ oszczędzanie na ksztalceniu
można brać udzial w różnych darmowych ksztalceniach. Takie możliwości daje np. strona http://www.nbportal.pl, na której są ciekawe kursy finansowe. Sam jeden prowadzę nt. analizy raportów finansowych.
Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Podsumowanie Stycznia 2010 — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...
Mam spostrzeżenie w związku z opinią:
>“nie kupię leku, żeby oszczędzić, a jakoś wyzdrowieję”, bo to głupie > podejście
W świetle tego, co często można poczytac o lekomanii (nadużywaniu leków), okazuje się, że niekupienie leku w wielu sytuacjach jest znakomitym rozwiązaniem. Jeśli ktoś ze skąpstwa przypadkiem ratuje sobie zdrowie, to takie skąpstwo godne jest szlachetnego miana oszczędności :)
Wiele osób błyskotliwie rozróżnia używanie od nadużywania, oszczędnośc od skąpstwa, jednak chociażby z tego, że nadużywanie leków pozostaje poważnym problemem można wnioskowac, że to rozróżnienie dokonuje się przede wszystkim na poziomie analitycznym (werbalnym). Jadąc analitycznie: oszczędnosc przynosi dobre efekty, skąpstwo złe. Żeby odróżnic oszczędnosc od skąpstwa, trzeba umiec ocenic efekty, popadamy w regres… :)
>Oszczędność raczej służy temu, żeby później móc korzystać z >pieniędzy (odsuwamy przyjemność, żeby później była większa).
Tu znowu przypomina mi się pewien sposób korzystania z pieniędzy, mianowicie trzymanie ich na koncie i cieszenie się myślą, że w razie czego, w razie jakiejś potrzeby one tam są.
Oszczędzanie na zdrowiu.
Podoba mi się to co piszecie na ten temat. Jednak nie zgadzam z kupowaniem tańszych zamienników. Moim zdanie to jest oszczędzanie na zdrowiu i na jakości. Odpowiedniki bowiem nie są dokładnie tym samym, co lek oryginalny. Zawierają wprawdzie tą samą substancję aktywną, ale …
Zostaje kwestia procentu zgodności z oryginałem, innych wypełniaczy i badań klinicznych…