Ci, którzy regularnie śledzą mojego bloga, wiedzą, że wrzesień był dla mnie miesiącem kontroli wydatków. Systematycznie zbierałem wszystkie paragony, notowałem je w arkuszu kalkulacyjnym i kombinowałem jak by tu sprawić, żeby proces z jednej strony wart był zachodu (po co robić coś, z czego nie ma pożytku?), a z drugiej nie był zbyt upierdliwy (po co się męczyć?).
Efektem moich działań jest prosty system kontroli wydatków, który chciałbym poddać pod dyskusję, ale zanim go przedstawię (w kolejnym wpisie), pozwól, że podzielę się z Tobą korzyściami, jakie osiągnąłem z tego bardzo pozytywnego doświadczenia.
Oto 3 powody, dla których uważam, że warto kontrolować wydatki:
- Zorientowałem się w sytuacji. Zapisywanie wydatków to doskonały sposób na ogarnięcie tego, gdzie i w jakich ilościach rozchodzą się pieniądze. Czasem aż dziw bierze, jak się mają do siebie poszczególne kategorie rozchodów.
- Zidentyfikowałem swoje największe wydatki. Pomijając stałe koszty, udało mi się określić na co wydaję najwięcej pieniędzy. Posiadając tylko tą informację jestem w stanie wygenerować znaczne oszczędności bez rozmieniania się na drobne.
- Określiłem szacunkowy dzienny i roczny koszt prowadzenia mojego stylu życia. Mając te dane, zwłaszcza z większej ilości miesięcy, mogę oszacować jak duży zapas gotówki będzie mi potrzebny na życie oraz ile potrzebuję pieniędzy na stworzenie odpowiedniej wysokości funduszu awaryjnego.
To tylko trzy powody, ale dla każdego, kto systematycznie oszczędza pieniądze, są to bardzo istotne informacje. Jestem tak zaskoczony własnymi wynikami, że postanowiłem kontynuować śledzenie wydatków oraz rozwijanie swojego „systemu” gromadzenia i analizowania informacji płynących z tych danych.
Gorąco zachęcam Cię do śledzenia wydatków – po prostu gdy człowiek widzi czarno na białym, że bezmyślnie przeimprezował pieniądze, za które mógłby za jakiś czas pojechać z ukochaną do Turcji czy Egiptu, zupełnie inaczej zaczyna patrzeć na swoje wydatki.
PS. Stałych Czytelników serdecznie przepraszam za zwłokę z tym wpisem. Zapinam obecnie jeden z moich projektów na ostatni guzik i przez to mam troszkę mniej czasu. Na sobotę jednak na pewno zdążę z wpisem, więc zapraszam ponownie na Oszczędzanie.
PS.2. Zgadnijcie czyje to paragony z fotki? ;-)
Pewnie Twoje:)
Chociaż podobną ilość mam kiedy robię porządek w portfelu, tzn. wywalam paragony i odcinki za płatności kartą(nawet kilka dziennie) wrzucam to do szuflady i po tygodniu bądź po dwóch spisuję wszystkie wydatki w arkusz.
Wrzesień to był straszny miesiąc! Podobnie jak Ty zapisywałem każdy wydatek! To była katastrofa ! Pomimo ,że oszczędzaliśmy na wszystkim! Począwszy od zakupów żywności a skończywszy na zrezygnowaniu ze słodyczy i alkoholu! Ale jest jeden +, teraz zdajemy sobie sprawę gdzie wszystko poszło, więc pomimo szoku polecam kontrolę wydatków i zachęcam. Pzdrawiam i powodzenia…
Zacząłem notować wydatki w październiku, ale paragonów i innych dowodów transakcji to nie chce mi się trzymać. Po prostu zapisuję zaraz po zakupie w Excelu i wyrzucam. Pod koniec miesiąca tak jak wspomniałeś można sobie sprawdzić na co najwięcej wydajemy i zlikwidować to, co tak naprawdę nie jest potrzebne. Nie wspominając o tym, że czasami ciężko tak naprawdę wiedzieć, czy w danym miesiącu wydaliśmy więcej niż zarobiliśmy czy nie, a nadwyżki to przecież podstawa oszczędzania.
Marcinie, paragony kolekcjonowałem do zrobienia tej foty. Już poszły do wiadra ;-)
Ja prowadzę uproszczoną księgowość od kiedy mam pierwsze konto internetowe, czyli chyba już z 8 lat. Fakt, że plik z tą buchalterią mi gdzieś po drodze zginął, to inna historia. ;)
W każdym razie ja zapisuję tylko operacje na moich kontach bankowych. Czyli nie zajmuję się np. rozdzielaniem wydatków w markecie na poszczególne kupki. Za to widzę ładnie, ile pieniędzy idzie na tankowanie, ile przepuszczam na kupowanie gadżetów na Allegro, i tak dalej.
W takim wymiarze nie jest to bardzo kłopotliwe, zwłaszcza że robię to mniej więcej raz w tygodniu — wtedy mam do zapisania ledwie kilka operacji.
Niestety takie kategoryzowanie wydatków nie jest zbyt dobre. Idziesz do hipermarketu i robisz zakupy za 500 zł. I w tych wszystkich zakupach znajdą się duperele, których tak naprawdę nie potrzebujesz bo są tylko wymysłem chwili i nie prowadząc bardziej dokładnej statystyki ich nie wyłapiesz. No chyba że ktoś idzie na zakupy tylko z listą i kupuje według tej listy.
A co do trzymania paragonów to trzymam tylko te z droższych zakupów jako podstawę do reklamacji. Raz reklamowałem podkładkę pod myszkę bo się rozkleiła i byłem te 7 euro do przodu bo reklamacje uznali. Więc nie warto wyrzucać wszystkich paragonów.
@Markus: nie da się ukryć. Wiem jednak, że zbieranie paragonów i ich skrupulatne rozliczanie mogłoby być dla mnie zbyt trudne. Dlatego robię to, co jest dla mnie łatwe, licząc się z tym, że na pewno nie jest do końca skuteczne.
Ja się muszę zebrać do zbierania paragonów i obliczania wszystkich wydatków. Myślę że jakby to ładnie opracować w Exelu + Access mógłby by powstać w miarę prosty system kalkulacji wydatków i dochodów. Trzeba na coś takiego poświęcić trochę czasu.
dopiero dopracowuję swój system kontrolowania i planowania, ale to co mi pasuje i co mi się sprawdza to system limitów dziennych. po prostu to co mogę wydać po spłaceniu wszystkich rachunków, rat i innych zobowiązań dzielę przez liczbę dni w miesiącu i mam limit dzienny. odpowiednio sporządzony arkusz w excelu liczy mi automatycznie limity na każdy dzień z uwzględnieniem poniesionych wydatków. i nawet jeśli przykładowo mam 600 zl czyli limit dzienny 30 zl i kupie sobie 12 dnia buty za 200 to nadal widzę, że do końca miesiąca spokojnie mogę sobie kupować papierosy, wyjść na piwko lub kupić książkę. oczywiście te 600 zl to już po odliczeniu jedzenia, kosmetyków, itp. akurat mam taką sytuację, że mogę to w miarę łatwo oddzielić.
Pingback: Oszczędzanie pieniędzy: Podsumowanie Października 2009 — Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko...
lepszy do tego jest kontomierz.pl ;) ja korzystam i jestem zadowolony.