Czym jest pasywny dochód pisałem w zeszłym roku, dlatego tych, dla których to zagadnienie jeszcze nie brzmi znajomo, gorąco zachęcam do poczytania
wcześniejszych wpisów. Dziś natomiast chciałbym przedstawić pierwszy z serii dwóch artykułów, w których przedstawię kilka możliwych do wykorzystania w polskich realiach sposobów na zbudowanie tego jakże wartościowego narzędzia, które z czasem pozwoli nam na pełną niezależność finansową.
Oto trzy pierwsze drogi, które możesz obrać, aby zbudować pasywny dochód:
- Prawa autorskie i pokrewne. Wraz ze wzrostem popularności ebooków i pojawieniem się wydawnictwa, które zajmuje się ich promocją oraz sprzedażą, każdy może napisać książkę i spróbować ją wydać. Jeżeli posiadasz wiedzę z jakiejś dziedziny, najlepiej popartą praktycznym doświadczeniem, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby skondensować ją do elektronicznej postaci i rozpowszechniać za opłatą. Jeżeli jeszcze uda Ci się trafić w niszę (czyli temat na czasie), to pieniądze bardzo szybko będą płynąć na Twoje konto. Piszesz raz, a zarabiasz dopóty, dopóki jest wydawana. Dodatkową zaletą jest to, że od praw autorskich płaci się o wiele mniejsze podatki, zatem jeszcze więcej pieniędzy zostaje dla Ciebie. Jeżeli interesuje Cię wydanie książki w Internecie to daj znać, a podzielę się z Tobą swoim doświadczeniem.
- Nieruchomości i rentierstwo. Jeden z popularniejszych sposobów dochodzenia do bogactwa i niezależności finansowej. To dzięki inwestycjom w nieruchomości Robert i Kim Kiyosaki dorobili się swojej fortuny. Z nieruchomościami jest o tyle fajnie, że z upływem czasu ich wartość praktycznie tylko rośnie, a skoro można czerpać dodatkowe korzyści z wynajmu, to już w ogóle jest to świetna sprawa. Oczywiście nie wszystko jest aż tak proste, jak to przedstawiam, ale dla spragnionych wiedzy dostępne są specjalistyczne szkolenia i książki - wystarczy się tylko rozejrzeć na sieci.
- Programy partnerskie i MLM. Jak dotrzeć do większej liczby klientów i nie wydać na to zbyt dużych pieniędzy? Proste: wystarczy uczynić z zadowolonych klientów sprzedawców swojego produktu. W zamian za drobną prowizję będą go polecali swoim znajomym, a tamci następnym itd. Sprzedaż będzie się praktycznie nakręcała sama. Tak właśnie działa MLM, czyli Multi Level Marketing. Oczywiście koncepcja jest o wiele głębsza, ale generalnie chodzi o to, że jakiś produkt jest dostępny wyłącznie dzięki tzw. konsultantom, którzy samodzielnie organizują sprzedaż. Dokładnie w ten sposób funkcjonują firmy kosmetyczne Avon czy Federico Mahora. Dodatkowym bonusem jest to, że w ten sposób można zbudować drużynę znajomych-partnerów, którzy sprzedając produkt będą jednocześnie pracowali na siebie i na nas (otrzymamy część prowizji z ich sprzedaży za to, że “zwerbowaliśmy” kolejnego pracownika). Po pewnym czasie pozyskiwania aktywnych partnerów można zrezygnować z promowania produktu i czerpać korzyści wyłącznie z ich pracy. Programy partnerskie z kolei to forma MLM, ale przeniesiona na realia Internetu. Tutaj prowizję otrzymuje się za akcję, którą wykona osoba odwiedzająca dany serwis, np. kliknięcie w reklamę AdSense lub zakup poleconej książki w sklepie internetowym po kliknięciu w tzw. link partnerski. Dwa, moim zdaniem godne polecenia, programy partnerskie to Złoty Program Partnerski oraz Google Adsense.
Na dziś tyle informacji o sposobach budowania pasywnego dochodu. Część druga artykułu już 14. maja. Zapraszam do lektury i komentowania :-)
Popularity: 28% [?]
Minął już tydzień odkąd mamy maj, więc czas na comiesięczne podsumowanie.
Kwiecień ponownie nie okazał się aż tak straszny, pomimo moich spekulacji. Z radością mogę napisać nawet więcej: był to mój najbardziej dochodowy miesiąc w całej karierze :-) Poza tym udało mi się rozpocząć realizację jednego z założeń, które poczyniłem planując rok 2008. Ogólnie sprawy mają się dobrze… bardzo dobrze :-)
Wyniki na koniec kwietnia 2008:
- oszczędności +31% - dynamika wzrostu oszczędności nadal utrzymuje się na całkiem przyzwoitym poziomie; przy tym tempie jeszcze 2-3 miesiące i będę miał zbudowany fundusz awaryjny, a potem zacznie się już odkładanie na inwestycje :-)
- miesięczny zarobek na odsetkach +8,53 pln - wzrost tym razem nieco mniejszy, bo jedynie o 21% (w porównaniu do marca). Na bonusy z wpłat trzeba będzie jeszcze z miesiąc poczekać, ale kto wie… być może już w przyszłym miesiącu przekroczę +10 pln przyrostu miesięcznie :-)
- zarobki +163,59% - teraz rozumiecie, dlaczego jest to mój najlepszy miesiąc w karierze :-) Podejrzewam, że jest to jeden z tzw. spike’ów (jednorazowy ostry skok, widoczny na wykresie), ale jak by nie było stan konta cieszy oko, nawet po zapłaceniu podatków. Może działania, które spowodowały ten wzrost, przełożą się na wyniki w przyszłym miesiącu :-)
- fundusz awaryjny: 73% z planowanej sumy. Kwietniowe wyniki pozwoliły mi nieźle nadgonić z odkładaniem na ten cel. Cieszę się, bo dzięki temu szybciej zacznę odkładać na inwestowanie :-)
- kwota auto-inicjatywy: 0 pln. Rezygnuję z tej formy odkładania pieniędzy, bo biorąc pod uwagę moje przyzwyczajenia i sposób wydatkowania pieniędzy jest po prostu niepraktyczna.
- poziom oszczędzania: 15%. Nowy-stary wskaźnik, który określa ilości odkładanych pieniędzy z każdego przychodu finansowego, jeszcze przed opodatkowaniem. Po kwietniu podjąłem odważną decyzję o podniesieniu go z 12 na 15%. Docelowo chcę, aby osiągnął wartość 40%, ale do tego jeszcze długa droga.
Kilka spostrzeżeń odnośnie kwietnia…
- Po raz pierwszy przekonałem się jak to dobrze mieć fundusz na nieprzewidziane wydatki. Pilnie potrzebowałem kasy na wyjazd do Krakowa, a żaden z pracodawców nie dałby rady wypłacić mi wynagrodzenia przed wyjazdem, więc skorzystałem z funduszu. Po tym jak już przelano mi kaskę na konto fundusz został natychmiast uzupełniony o “uszczkniętą” część, jednak tych kilka dni odbiło się zapewne na przyroście zarobku na odsetkach.
- Dzwonili do mnie z mBanku i połechtali nieco moje ego proponując wydanie karty kredytowej. Z oferty nie skorzystałem (a przynajmniej nie bezpośrednio) bo nie mam jeszcze potrzeby, aby takową posiadać, ale sam fakt, że jestem postrzegany przez bank jako ktoś komu można taką kartę zaoferować działa na mnie motywująco i zachęca do jeszcze bardziej wytężonej pracy :-)
- Sprawa rezygnacji z auto-inicjatywy… dwa dni temu okazało się, że zapomniałem o moim planowanym przelewaniu pieniędzy za iPlusa (umowa wygasła w marcu), a tą dychę, którą miałem zaoszczędzić na rezygnacji z Forbesa praktycznie wydałem na inny magazyn. Zamiast bawić się w auto-inicjatywę postanowiłem po prostu zwiększyć poziom oszczędzania do 15%, co będzie dla mnie wygodniejsze i w perspektywie być może nawet bardziej dochodowe, niż AI (skończyły mi się rzeczy z których mógłbym zrezygnować).
Przemyślenia? Sugestie? Z chęcią poczytam i podyskutuję. Daj znać w komentarzach :-)
Popularity: 23% [?]